Dodaj do ulubionych

Definicja miłości.

09.08.09, 21:40
Trochę off topic ale jednak ponoć seks połączony z miłością jest najlepszy
zatem....

Zapytałem się kiedyś jednej osoby czy kocha. W odpowiedzi usłyszałem: "Jak mi
powiedz co to jest miłość to CI powiem czy kocham".
I w tym momencie zdębiałem. Bo co to jest miłość ? Czy ktoś z Was potrafi
określić stan zwany miłością ?

Czy miłość to pożądanie ? Chyba nie, bo prostytutkę się pożąda ale nie kocha.
Czy miłość to seks ? Na pewno nie. Ludzie się kochają ale nie mają ochoty bzykać.
Czy miłość zatem to przytulanie, bliskość itp ? To się przecież ma z
przyjaciółmi a się ich przecież nie kocha.

Na tak postawione pytanie o definicję miłości usłyszałem w sumie w swoim życiu
jedyną sensowną odpowiedź. Przytoczę ją choć krótka nie jest.

Na wstępie trzeba rozróżnić miłość od zauroczenia i początkowej chemii.
Miłość to to co jest w długi związku. Czyli co najmniej po ok. 2 latach jego
trwania. Kiedy namiętność napędzana nowością opadnie. Kiedy zobaczy się wady i
zalety człowieka. Kiedy zdążymy się nim znudzić trochę i każdy dotyk nie jest
już tak ekscytujący.
W takim związku miłość to ...
- pewność drugiego człowieka, zaufanie, zrozumienie potrzeb i reagowanie na
nie, wspieranie w trudnych chwilach, to ciągłe pożądanie (choć już nie tak
ogniste) tego człowieka, chęć dzielenia się sobą z tym człowiekiem i chęć
dawania a nie tylko brania. To robienie czegoś dla kogoś (z miłości ?) i
myślenie o nim przed pomyśleniem o sobie.


Jak uważacie czy to właśnie jest miłość ? Macie jakąś swoją definicję tego
uczucia którego wszyscy pragniemy a którego sami nie potrafimy nazwać.
Obserwuj wątek
    • lilyrush Re: Definicja miłości. 09.08.09, 21:58
      Nie kochasz wtedy, kiedy Tobie sie wydaje, ze kochasz. Kochasz wtedy, kiedy
      dodatkowo ta osoba powie Ci, ze ja kochasz.
      • bi_chetny Re: Definicja miłości. 10.08.09, 12:47
        gdzieś tu pisałem moją definicję miłości...
    • zakletawmarmur Re: Definicja miłości. 10.08.09, 21:02
      > Zapytałem się kiedyś jednej osoby czy kocha. W odpowiedzi
      usłyszałem: "Jak mi
      > powiedz co to jest miłość to CI powiem czy kocham".

      No właśnie dla mnie też to pojęcie jest takie dość enigmatyczne.
      Zawsze, gdy facet po raz pierwszy mi mówił "kocham cię" to
      zastanawiałam się co do cholery on ode mnie chce?
      Co to wyznanie dla was panowie oznacza? Czy jesty tożsame z jestem
      zainteresowany "stałym związkiem":-)
      Czy może za tym wyrażeniem kryje się coś bardziej mistycznego: "Chce
      cię wreszcie przelecieć"?
      :-)
      • avide Re: Definicja miłości. 11.08.09, 10:20
        Myślę Zakleta, że jeżeli facet mówi że kocha zanim Cię przeleciał to znaczy że
        Twój tyłek tudzież biust śnią mu się po nocach. ;-)

        Jak już się bzyknęliście raz, drugi trzeci i po roku dobrego bzykania mówi że
        "kocha" to znaczy że chyba chce stałego związku. Jest jeden warunek. Musi to
        powiedzieć SAM Z SIEBIE nigdy wcześniej o to nie pytany. Jeśli tak zrobi to
        faktycznie może to być prawda.
        Wszelkie pytania pod tytułem "kochasz mnie ?" są moim zdaniem bezsensowne.

        Jak po 5 lata mówi sam z siebie że kocha to chyba powinnaś zacząć w to wierzyć ;-).
        • zakletawmarmur Re: Definicja miłości. 11.08.09, 14:14

          > Myślę Zakleta, że jeżeli facet mówi że kocha zanim Cię przeleciał
          to znaczy że
          > Twój tyłek tudzież biust śnią mu się po nocach. ;-)

          No muszę przyznać, że ostatnimi laty, to tylko mój facet mi mówi, że
          mnie kocha... Ostatni raz takie wyznanie od innego faceta słyszałam
          dobrych kilka lat temu, w czasach, gdy najpierw ludzie się
          zakochiwali a dopiero później szli ze sobą do łóżka:-) Teraz
          faktycznie wydaje sie to dziwne. Nie wyobrażam sobie już takiej
          kolejności. Hello XXI wiek mamy. Jak można się zakochać bez seksu?
          :-)

          > Wszelkie pytania pod tytułem "kochasz mnie ?" są moim zdaniem
          bezsensowne.

          Nigdy bym się o coś takiego faceta nie spytała na początku
          znajomości... Mam swój honor:-) Zresztą musze przyznać, że
          wyznania "werbalne" średnio na mnie działają.
      • lilyrush Re: Definicja miłości. 11.08.09, 10:26
        ta..ostatnio facet zaserwował mi "kocham Cie" po niecałym miesiącu. Zgłupiałam
        całkowicie, bo zupełnie nie byłam w stanie nawet pomyśleć o odwdzięczeniu sie mu
        w podobny sposób. Wiec w końcu zapytałam co to dla niego oznacza
        Okazało sie, że dla niego to oznacza nic pozytywnego, bo coś w rodzaju
        uzależniania fizycznego ode mnie. A...chyba trzeba uciekać ;-)
    • substantial Re: Definicja miłości? 10.08.09, 23:35
      Żartujesz mam nadzieję. Nie ma takowej. Z chemikiem porozmawiaj raczej;-) A
      jeśli pytasz o stan ducha to nie ma definicji. Jak w pierwszych tygodniach
      rozróżnisz miłość od zauroczenia?
      • avide Re: Definicja miłości? 11.08.09, 10:16
        Oczywiście że rozróżniam.
        Żonie powiedziałem, że ją kocham chyba po roku i nie miało to bezpośrednio nic
        wspólnego z moją erekcją na jej punkcie.
        Choć pośrednio erekcja jaką we mnie wywoływała oczywiście miała podstawowe wręcz
        znaczenie.
    • twojabogini Re: Definicja miłości. 11.08.09, 14:42
      Polecam "O sztuce miłości" Ericha Fromma. Kupisz w każdej księgarni
      z działem psychologia, są dostępne tanie wydania po 14-16 zł.
      Wiecej pytań niż odpowiedzi o naturę miłości dostarczyła mi jakiś
      czas temu książka "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" - od
      długiego czasu w sprzedaży. Polecam. Nad niektórymi jej aspektami
      myślę do dziś.
      • juzia214 Re: Definicja miłości. 11.08.09, 20:46
        he,he ja tez się czaję z Frommem własnie :)
        Otoż uwazam ,ze On to ubrał w slowa najtrafniej.
        A oto cytat z mistrza:
        >>Niedojrzala milośc mowi kocham Cię poniewaz Cie potrzebuję.
        Dojrzala milośc mowi:potrzebuje Cię poniewaz Cię kocham<<.

        I jeszcze to:
        >> Czy można mieć miłość? Gdyby miało to być możliwe, wówczas miłość powinna
        być substancją, rzeczą, którą można mieć, posiadać, którą można owładnąć. Prawda
        jest jednak taka, że nie istnieje rzecz zwana „miłością”. „Miłość” ogólnie
        rozumiana jest abstrakcją, rodzajem bogini, z którą kłopot polega na tym, że
        nikt jej jeszcze nigdy nie widział. W rzeczywistości istnieje tylko akt
        kochania. Miłość jest twórczą aktywnością. Zakłada troskę, wiedzę, reagowanie,
        afirmację i radość – nakierowane na osobę, drzewo, obraz, ideę. Kochać oznacza
        powoływać do życia, powiększać jej lub jego życiową aktywność. Jest to proces
        samoodnawiający się i samonapędzający.<<
        • aandzia43 Re: Definicja miłości. 11.08.09, 20:55
          Też jestem zdania, że Fromm był debeściak:-)
    • out23 Re: Definicja miłości - męczące odczucie braku 11.08.09, 21:16
      rozumnej obecności, kontra urok codzienności:)
    • winomusujace Re: Definicja miłości. 12.08.09, 13:55
      To może ja od siebie.
      Dla mnie miłość to troska/zainteresowanie drugą osobą, zarówno w sensie
      fizycznym / czy jest głodna, czy jest jej ciepło, jak się czuje/ jak i
      emocjonalnym / co czuje, jaki ma nastrój, czy jest szczęśliwa/, zaufanie,
      wspieranie się gdy jest źle ale i umiejętność cieszenia się z własnych sukcesów
      bez zazdrości czy zawiści, chęć dawania, dogadzania, pomagania, przebywania. U
      mnie miłość powoduje jeszcze jedną rzecz a mianowicie mam ochotę zmieniać się na
      lepsze, pracować nad sobą, przy tych którzy nas kochają stajemy się lepszymi
      ludźmi bo chcemy dorównać ich wyobrażeniom o nas :)

      Tym czym dla mnie jest miłość to też takie prawdziwe głębokie zainteresowanie
      człowiekiem. Kim jest? Dokąd zmierza? Jakie są jego priorytety? A nie jakieś tam
      codzienne duperele.

      Dla mnie miłość to też właśnie bliskość i dotykanie, czułość. Jestem raczej
      osobą typu niedotykalska, jeśli chodzi o obcych ludzi, nawet przyjaciół. Mam
      swoją przestrzeń, którą ludzie muszą uszanować. Nawet najbliżsi mi przyjaciele
      których znam od lat.
      Ta zasada nie ma jednak zastosowania do tych których kocham :) Dla nich jestem
      straszną przylepą.
    • yxmena Re: Definicja miłości. 12.08.09, 17:41

      --Przeczytałam Twój post...definicja miłości...do wczoraj wierzyłam
      że Miłość i związek z drugim człowiekiem jest czymś tak cudownym, że
      nie wymaga żadnej definicji i tłumaczeń. Dziś zostałam wyleczona ze
      wszelkich złudzeń, zostałam zmasakrowana psychicznie. Wczoraj
      dowiedziałam się że mam raka - ziarnicę złośliwą z przerzutami na
      trzustkę watrobę i śródpiersie, wróciłam po wizycie u lekarza
      kompletnie rozbita powiedziałam UKOCHANEMU o tym i co ? Dziś
      dowiedziałam się że wyjeżdża z inna na urlop, że on chce żyć, a nie
      patrzeć na moje umieranie, że dwa tygodnie temu nie był tam gdzie
      mówił ale z poznaną na be2 /portal randkowy/ kobietą, którą dobrał
      mu komputer w hotelu i bynajmniej nie czytał gazety. Byliśmy w
      związku 5 lat, obiecywał że nigdy nie zdradzi, że jestem
      najcudowniejszą kobietą jaką spotkał...definicja miłości to właśnie
      to co napisałam. Wiem brzmi to może cynicznie ale moim zdaniem NIE
      MA czegoś takiego jak MIŁÓŚĆ. Jest ból nie do zniesienia, jest
      rozdarte rozorane serce...Sory to tyle i aż tyle
      Życie jest krzyżówką, którą rozwiązuje czas!
      • juzia214 Re: Definicja miłości. 12.08.09, 20:17
        Yxmena to ze Ty czegoś nie dotknełas to nie znaczy ze tego nie ma(milość).
        Niestety jak świat swiatem w chwilach proby z wielu rycerzykow opadaja zbroje i
        ukazują gnojków w powijakach ,ktorzy sa tak tchórzliwi i glupi ze będa srać w
        majki do końca swoich dni i nigdy nie poczuja jak smakuje zycie.
        A Ty nie marnuj czasu na rozpacz-nie warto.
        To ze dowiedziałas sie ze Twoj czas zaczął plynąc szybciej nie znaczy ze mozesz
        go marnować na zastanawianie sie gdzie popełniłas bład i związalas się z
        gnojkiem.Przypomnij sobie wszystkie Wasze piękne chwile spędzone razem,pewnie
        trochę tego jest ,i pomysl ze on umarł.Nagle, glupio,tak jak ktoś kto przebiega
        przez ulicę na czerwonym swietle.Pozwol sobie na bol,na żalobę powiedzmy-3
        tygoniową,i dokladnie w dniu minięcia tych tych 3 tygoniach zacznij myslec
        tylko o sobie.Sprawiaj sobie po kilka przyjemności dziennie,dbaj o siebie jak o
        kogoś najblizszego,szukaj towarzystwa ludzi,moze ktos z rodziny bedzie mogl z
        Toba pomieszkac?
        Twoj obecny stan zdrowia rózni Cię od teoretycznie zdrowych tylko tym ,ze Ty już
        wiesz ,ze Twoj czas biegnie szybciej natomiast oni albo jeszcze nie wiedzą o
        chorobie ktora w sobie już noszą albo ich zycie zakończy się nagle ,bez
        przygotowania np.w wypadku samochodowym,albo za jakiś czas zachorują .Kazdy z
        nas jest smiertelny.
        • yxmena Re: Definicja miłości. 13.08.09, 16:10

          Ja nie twierdzę że nie ma miłości...pewnie jest, ale dla mnie jej po
          prostu nie ma...chętnie z Tobą podyskutuje napisz na priv mój
          adres:yxmena@gmail.com

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka