awanturka
05.10.09, 07:36
Umiera mi kot, z którym przeżyłam 15 lat, walczyliśmy o jego życie (zaciągając kredyt na leczenie, ale to nie istotne) przegraliśmy...
Dzisiaj albo jutro pomożemy mu umrzeć (weterynarz mówi, że ma mocne serce i ummieranie może trwać bardzo, bardzo długo). Żegnamy się z nim...Wiem, to tylko kot ale płaczę już od paru dni niemal bez przerwy, jestem kompletnie rozwalona psychicznie, nie śpię, w takim stanie pół jawy pół snu roi mi się, że jest mu lepiej, potem jak wraca pełna świadomość uświadamiam sobie, że to nieprawda...
Kto nie miał ukochanego zwierzaka, nie jest w stanie zrozumieć....