Dodaj do ulubionych

: ) : ) :)

05.10.09, 07:36
Umiera mi kot, z którym przeżyłam 15 lat, walczyliśmy o jego życie (zaciągając kredyt na leczenie, ale to nie istotne) przegraliśmy...

Dzisiaj albo jutro pomożemy mu umrzeć (weterynarz mówi, że ma mocne serce i ummieranie może trwać bardzo, bardzo długo). Żegnamy się z nim...Wiem, to tylko kot ale płaczę już od paru dni niemal bez przerwy, jestem kompletnie rozwalona psychicznie, nie śpię, w takim stanie pół jawy pół snu roi mi się, że jest mu lepiej, potem jak wraca pełna świadomość uświadamiam sobie, że to nieprawda...

Kto nie miał ukochanego zwierzaka, nie jest w stanie zrozumieć....
Obserwuj wątek
    • poetkam Re: : ) : ) :) 05.10.09, 08:08
      Bardzo, bardzo mocno Cię tulę...
    • beatrix-kiddo Re: : ) : ) :) 05.10.09, 08:56
      Ja też Cię przytulam, bo wiem, co czujesz - już 2 psy pochowałam... za każdym
      razem bolało tak samo okropnie.
    • ergo_pl Re: : ) : ) :) 05.10.09, 09:44
      Awanturko, napisałaś, że wiesz, że to tylko kot...A tak naprawdę to aż kot, czyli istota, którą kochamy i która kocha nas, bezwarunkowo... Dla mnie przyjaciel i towarzysz wielu lat samotności (choć wokół dużo ludzi...).
      Z całego serca Ci współczuję.
    • awanturka Re: : ) : ) :) 05.10.09, 10:33
      Mąż właśnie poszedł z Wrzaskunkiem do weterynarza, zeby ułatwić mu odejście... żegnałam się z nim prawie pół godziny, opowiedziałam mu całe jego zycie, podziękowałam, że był z nami tyle lat, zapewniłam, ze go kochamy, że już nie musi walczyć, że sobie odpocznie, że nie będzie bolało....zadawaliśmy sobie pytanie po czym poznamy, ze już czas, że już trzeba przestać walczyć i pomóc mu odejść. Bałam się, że decyzję podejmiemy przedwcześnie albo za późno. I... nie musieliśmy w ogóle podejmować tej decyzji - to on podjął ją za nas - w jakiś przedziwny sposób powiedział nam, ze już chce odpocząć, że już chce odejść....

      Kochany mój Wrzaskunek, najukochańszy...

      Przepraszam... To pewnie wątek nie na to forum...

      Postaram się nie ryczeć tylko wspominać wszyskie dobre chwile jak był z nami.... Chociaż na razie ryczę i ryczę...
      • 36.a Re: : ) : ) :) 05.10.09, 12:32
        dołączam w płaczu...
    • drugikoniecswiata Re: : ) : ) :) 05.10.09, 18:05
      przytulam, ja też tego lata straciłam futrzaka sad
    • dzedlajga Re: : ) : ) :) 05.10.09, 23:27
      nie wiem, co powiedziec
      strasznie mi smutno
      • majagor Re: : ) : ) :) 06.10.09, 01:01
        Smutne to i trudne.. ale pamiętaj, że tam go już nie boli..
    • megan.k Re: : ) : ) :) 06.10.09, 05:14
      Ja w bardzo niedługim czasie po takiej właśnie sytuacji (zakaźne
      zapalenie otrzewnej u 10-letniego kota) znalazłam się w szpitalu.
      Nie wiem, jak Ci pomóc. To bardzo trudne, ale jak kot cierpi, to tak
      jest lepiej (chodzi mi o eutanazję). My zrobilismy wszystkie
      niezbędne badania, żeby potwierdzić, że to ta nieuleczalna choroba i
      że tak będzie dla niego lepiej, a i tak okazało się to dla mnie za
      trudne. Trzymaj się dzielnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka