22.11.09, 15:36
Właśnie się dowiedziałam, że moja mama już ponad 2 lata nie je litu i o mało
nie wybuchłam ze złości.
To, że ja kombinuję z lekami to już każdy wie bo informuję bliskich o tym, a
ona po 2 latach, do tego przez przypadek mówi mi, że litu nie bierze.
Powinna do tego brać jeszcze pernazynę, ale to też sobie odstawiła już kilka
lat temu [i też mi wyznała coś po ok. 2 latach].

Wściekam się, wkurzam się i boję się. Jak ona może bez litu funkcjonować. No
cholera..

Mówi, że przestała brać jak wykryto u niej raka wątroby. Ok, rozumiem nie chce
dalej niszczyć jej, ale dlaczego nie powie o tym nam..

Ogólnie źle mama się moja ostatnio miewa. Jesteśmy w trakcie terapii celowanej
i lipa jest. Mocna lipa. Gorączka straszna, bóle, wymioty, zaparcia.. wrrr..

CHCĘ STĄD UCIEC..
Obserwuj wątek
    • 38takatam Re: Ech.. 22.11.09, 16:54
      sad
      • drugikoniecswiata Re: Ech.. 22.11.09, 19:04
        ale ogólnie jeśli przez 2 lata nie zorientowaliście się, że tego litu nie
        bierze, to chyba oznacza, że bez funkcjonuje nie najgorzej?
        • czubata Re: Ech.. 22.11.09, 19:57
          nie zażywam już żadnych leków oprucz seronilu od kilku miesięcy ze
          względu na prace jaką wykonuję.nie mogę mieć opuznionych odruchów.Do
          tej pory jest wszystko ok.Niewiem czym to sie ma,ale czuje sie
          fizycznie lepiej,i nie jestem przytłumiona jak to bywa zwłaszcza po
          pernazynie,którą zarzywam tylko od czasu do czasu kiedy chce się
          wyciszyć ale długo potem dochodzę do siebie po takim strzale.Robie
          tak jak uważam,i tak jak uważam że jest lepiej dla mnie.Nie
          wykluczam że muj stan może się pogorszyć i będe musiała znowu się
          faszerować,ale jestem dobrej myśli.Moja siostra od piętnastu lat
          zażywa leki,przetestowali na niej chyba już wszystkie,a nadal
          regularnie zapada na zmiany nastroju.Roztyła się do granic
          możliwości i to by było na tyle.Ja natomiast,po przerwaniu kuracji
          pernazyną i neurotopem odzyskałam swoją dawną figurę,i narazie
          niemam wyżów.Seronilu boję się odstawić,nie przeszkadza mi w
          funkcjonowaniu.Nie dziwie sie twojej mamie że woli ratować
          wątrobe,bo z chadem da sie żyć,a bez wątroby już nie.
        • moje42 Re: Ech.. 23.11.09, 21:55
          Nie wyobrażam sobie co by to mogło być gdybym nie brała leków w tym stanie w
          jakim jestem( miałam stan mieszany), dlatego zachęcam- mimo skutków ubocznych.
          Chodzę do psychologa bo wiem, że sama nie dam rady.

          Dzięki za szarlotkę, przywróciła mi uśmiech na twarzy a tak rzadko się ostatnio
          uśmiecham.

          smile
    • poetkam Re: Ech.. 22.11.09, 20:53
      Nie chcę się wymądrzać, ani radzić Ci, co masz zrobić. Powiem tylko, że masz
      prawo czuć złość, wściekłość i niepokój i o mamę i na nią. Nie dziwię się nic, a
      nic. Chciałabym Ci jeszcze powiedzieć, że jesteś bardzo dzielna. A, i chciałabym
      Cię przytulić. Tak mocno, jak tylko byś tego potrzebowała. I upiec Ci pyszną
      napoleonkę, albo cokolwiek byś chciała...
      • majagor Re: Ech.. 22.11.09, 21:11
        .. i się rozkleiłam..

        Ślicznie dziękuję, naprawdę.. smile
        • moje42 Re: Ech.. 23.11.09, 06:18
          Przez trzy miesiące brałam leki( Depakine, Respolept) po zakończonej kuracji
          farmakologicznej miałam drugi epizod, teraz biorę Depakine i Perazin. Znowu
          przytyłam, ale jakoś się trzymam. Mam podejrzenia, że moja siostra też ma CHAD,
          leczyła się na depresje i mówi, że wszystko jest o.k, mam nadzieję że się mylę.


          A dla mnie będzie szarlotka? smile smile smile
          • poetkam Re: Ech.. 23.11.09, 07:59
            > A dla mnie będzie szarlotka? smile smile smile

            Z pianką wink
        • poetkam Re: Ech.. 23.11.09, 08:00
          Całuski smile
          • 38takatam Re: Ech.. 23.11.09, 10:23
            Wiec co...brac? Nie brac? O to jest pytanie...
            Juz nic nie rozumiem...
    • balbina_alexandra Re: Ech.. 23.11.09, 21:57
      Nie wiem co powiedzieć sad przytulam mocno...
      • majagor Re: Wrrrr.. 24.11.09, 11:49
        Kurcze ciężko jest. Wczoraj niby była lekka poprawa, a dziś znowu źle.. A ja
        jestem pierdo***m tchórzem, który najchętniej by stąd uciekł..

        Gorączka jest najgorsza. Nie za bardzo możemy aplikować jej leki
        przeciwgorączkowe - bo w końcu to wątroba szwankuje.. i męczy się strasznie..
        Nie mogę dodzwonić się do pani doktor prowadzącej, w aptece panie mi troszkę
        pomogły. Podzwoniły po lekarzach, dały mi coś niby "łagodniejszego".. Zobaczymy
        czy zbije jej tę przeklętą gorączkę..
        • xsenia Re: Wrrrr.. 25.11.09, 17:20
          Maja,
          czytałam Twój wątek na nowotworach i przypomniala mi sie moja
          sytuacja sprzed roku, najlepsza rzecz jaka zrobilismy chyba byly
          bardzo dobrze przygotowane, kolorowe swieta, wystawniejsze i
          wykwintniejsze niz zwykle. taki radosny akcent, ktory teraz mozna
          wspominac.

          mam nadzieje, ze macie przed soba jeszcze wiele wspolnych swiat, ale
          to nie znaczy ze nadchodzacych nie warto przezyc tak jakby mialy byc
          ostatnimi.
          • majagor Re: Wrrrr.. 25.11.09, 22:46
            Wczoraj był lekarz, dziś były badania krwi..
            Są tak złe, że onkolog polecił natychmiast odstawić lek.. Lek, na który tyle
            czekaliśmy, który dawał nam tyle nadziei..
            No i ta przeklęta gorączka.. Strasznie męczy mamę..

            Zdaniem onkologa mam zająć się teraz zorganizowaniem dobrej opieki paliatywnej..

            Mama nie ma aktualnie praktycznie odporności. Lub jest ona bardzo, bardzo słaba
            - i nawet "głupi" kaszel czy katar może ją zabić..

            Stchórzyłam dziś znów. Poprosiłam ojca, by został w domu - a ja uciekłam do
            kina.. Ale zamiast oglądać film wciąż wpatrywałam się w telefon, czy czasami ode
            mnie nic nie potrzebują.. Wracając do domu mijałam karetkę na sygnale.. Nawet
            nie chce sobie przypominać z jakim strachem do domu wracałam..

            O świętach nawet jeszcze nie myślałam..
            • majagor Re: Bleeee 03.12.09, 15:16
              Jak ja się źle czuję.. Wielkie bleee jest.
              Bardziej fizycznie się źle czuję. Badania porobiłam - niby wszystko ok, a ja
              nadal źle się czuję..
              Osłabiona jestem. Raz mnie boli brzuch, raz głowa..
              Zaczęło się od tego 30godz. snu w weekend.. od tego czasu po prostu do d*py jestem..
              Czy to stres?
              Czy to pogoda?
              Czy to leki moje?
              Ktoś mi odpowie może...

              Bleeee


              P.S. Z mamą lepiej. Próbujemy jeszcze raz z lekami w troszkę mniejszej dawce. Na
              razie znosi to dobrze..
              • poetkam Re: Bleeee 03.12.09, 15:56
                > tem..
                > Czy to stres?
                > Czy to pogoda?
                > Czy to leki moje?
                > Ktoś mi odpowie może...

                Cholera wie, co to jest... Kurczę, mam podobnie: głowa, brzuch,
                senność, nerwy, bleee. I badania też ok.
                A może wszystko na raz? Najbezpieczniej na pogodę zwalić smile

                > P.S. Z mamą lepiej. Próbujemy jeszcze raz z lekami w troszkę
                mniejszej dawce. N
                > a
                > razie znosi to dobrze..

                To dobrze
              • 36.a Re: Bleeee 03.12.09, 18:42
                dołączam, jeśli pozwolisz.
                brzuch nie, ale żołądek
                (skojarzenie z nadmiarem kawy, ograniczyłam)
                przespać problemy
                nie wiem, jak pomóc
                niemoc
                bardzo dużo snu, praktycznie sen-praca-sen
                depresja
                • majagor Re: Bleeee 03.12.09, 21:39
                  Na żołądek dostałam jakiś tam lek..
                  Do tego No-spę Fortę mam jeść 2 razy na dzień..

                  Niby pomaga na brzuszek mój.. ale to znowu głowa boli..

                  Marudzę, marudzę, marudzę.. bleeee
                  • 38takatam Re: Bleeee 04.12.09, 09:55
                    Wiec moze migrena? Mnie dopada juz regularnie podczas miesiaczkisad
                    A moze znacie jakis skuteczny specyfik na te dolegliwosc?
                    • start.hill Re: migrena 04.12.09, 23:03
                      Moja "zwykla" migrena (pol glowy): zaczyna sie bolem oka,scislej mowiac, zrenicy
                      - jak najszybciej ketanol duo 150mg.
                      Nienawidze jak budze sie sie rano z bolem glowy, swiatlowstret, wymioty, bleee
                      bleee..

                      Od kilkunastu lat mialam nasilajace sie bole glowy,tzw. zgniatanie czaszki, tak
                      od gory.
                      Nikt mi nie wierzyl.
                      Apogeum nastapilo w manii.
                      Wizyta u b.dobrego neurologa,od razu i bez owijania w bawelne powiedzialam o
                      chad i lekarstwach, ktore biore. Diagnoza - migrena. moja "super nova"sad

                      Wypisal mi lek typowo przeciwmigrenowy Divascan (iprazochromum). Profilaktyczne
                      leczenie zapobiegawcze.
                      Nie likwiduje ale zmniejsza intensywnosc, czestotliwosc napadow.
                      Biore max dawke, 6tabl. na dzien. Pomaga. Ale jak mam mocny atak, to biore
                      doraznie takze ketanol.
                      W maju mam kolejna wizyta.


                      • balbina_alexandra Re: migrena 05.12.09, 20:06
                        Ja na migrenę zawsze brałam Imigran ale odkąd biorę Topamax mam dwa w jednym -
                        nie tylko stabilizuje, ale jest używany jako lek zabiegający migrenom.
                        Faktycznie, spisuje się (tfu, tfu) idealnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka