kryzys75
20.12.09, 12:16
Na ChAD choruję od 2003 roku. Pamiętam to bo właśnie z żoną dorobiliśmy się
własnego mieszkania. Wówczas pojawiła się mała mania cz też hipomania, mój
pracodawca wysłał mnie do psychiatry. Lekarz wręczył mi zwolnienie, niestety
zostałem natychmiast zwolniony z informacją, że "takich" ludzi to my nie
potrzebujemy. 1:0 dla ChAD. Moja lekka mania, szybko przeszła w ciężką
depresje; próba samobójcza, szpital i długie leczenie. Przytyłem do
115kg/180cm, ale jakoś się pozbierałem bez renty choć na nią wysyłali.
Poszedłem do kolejnej pracy, jakoś sobie radziłem, nikt o ChAD nie wiedział.
Po dwóch latach zmieniłem pracę na bardziej atrakcyjną. Dobrze zarabiałem,
zacząłem chodzić na siłownię, dbać o dietę - schudłem do 85 kg. Czułem się jak
młody bóg, grałem również w koszykówkę i to coraz lepiej. W 2007 urodził się
nam synek, pamiętam jak dziś bo w trzecim trymestrze znów pojawiła się mania,
a zaraz po urodzinach synka lekka depresja. Mania nie była na tyle silna by
dowiedział się o niej szef, lecz o depresji dowiedział się natychmiast
dostałem zwolnienie lekarskie. Pracy jednak nie utraciłem. Dalej trenowałem i
byłem szczęśliwy (Podczas wysiłku wytwarzają się endorfiny, hormon szczęścia).
Muszę przyznać że przez cały ten czas przypalałem trawkę. Nic się nie działo
tematy ogarniałem całkiem dobrze, radziłem sobie. Zażywałem Depakine Chrono
500. W końcu na początku 2009 roku, byłem coraz bardziej szczęśliwy do drzwi
pukała mania. W lutym moja żona spakowała się z dzieckiem i mnie zostawiła.
2:0 dla ChAD. Jak się okazało bezpowrotnie. Kiedy odeszła moja choroba
postępowała w szalonym tempie, przestałem zażywać tabletki, coraz częściej
sięgałem po alkohol. Zażywałem kokainę (ta nie specjalnie działała bo maniak
ten stan ma gratis). W każdym razie toczyłem się w dół myśląc że pnę się w
górę. Czułem się świetnie, samochodem jeździłem jak Sebastian Loeb, w kosza
też nieźle szło, a i w pracy nie najgorzej, intelekt błyskotliwy. Niektórzy
klienci sugerowali czy zamierzam zostać premierem. Od razu sobie ubzdurałem że
jest to możliwe, gdyż mam znajomych którzy osobiście znają Kaczńskich (maniak
premierem - czemu nie???). Ja robiłem jeszcze wiele innych bzdur (w każdym
razie z podwyższonym libido to prawda). Rodzina na szczęście wiedziała o co
chodzi, (byłem już tak nakręcony, że stanowiłem zagrożenie). Teraz poszło jak
po sznurku; straciłem świetną pracę. 3:0 dla ChAD. Trafiłem do szpitala, mój
stan był tak oczywisty że lekarz w ogóle nie rozmawiał. Byłem w nim blisko pół
roku, gdyż nie ucelowali mi z lekami i trzeba było zmieniać na inne pod
kontrolą lekarską. Ostatecznie skończyłem na Ketrel-u i lithium carbonicum.
Najgorsze że żona odeszła z dzieckiem. Mieszkanie też sprzedaliśmy, ja bez tej
pracy bym się nie utrzymał, poza tym spłacić połowę trzeba. Teraz jestem na
marnej rencie, z nadzieją że od początku 2010 będę zatrudniony i po raz trzeci
zaczynał życie niestety osamotniony.
Pozdrawiam wszystkich ChAD-owców i wierze że nie każdemu ta choroba zbiera
takie żniwo.