Dodaj do ulubionych

ChAD mojego chłopaka

28.12.09, 20:14
Witam serdecznie!

Mam 24 lata. Od przeszło roku spotykam się z chłopakiem w moim wieku, który od
trzeciej klasy szkoły podstawowej choruje na zaburzenia dwubiegunowe
afektywne. Od momentu zachorowania był 3 razy w szpitalu psychiatrycznym.
Przez cały czas do chwili obecnej leczy się psychiatrycznie. Uważa on, że
przechodził epizod manii na samym początku leczenia, a teraz powraca mu
„zwykła” depresja. Pomimo leczenia depresja bez epizodów manii powraca u niego
przeważnie 2 razy w roku (wiosną i jesienią). Wtedy wszystko przychodzi mu z
trudem – gdy objawy są silne, to bierze urlop w pracy. Kiedyś zażywał 4
tabletki litu na dobę, każda o wartości 250 mg, i dodatkowo np. Anafranil lub
Velaxin. Obecnie zażywa 4 tabletki litu na dobę, każda o wartości 250 mg, a
jeśli nastąpi nasilenie objawów depresji, to pani psychiatra zaleciła mu
zażywać dodatkowo Velaxin.
Moja mama nie chce zaakceptować mojego chłopaka, gdyż sądzi, że depresja
dwubiegunowa jest chorobą psychiczną, i że z tego powodu nie powinnam się z
nim wiązać, bo u boku takiego człowieka zmarnuję sobie życie. Pani psychiatra,
która go leczy, powiedziała, że rodzaj depresji, na który on cierpi, nie jest
chorobą psychiczną, lecz zaburzeniem psychicznym. Natomiast w Internecie
znalazłam informacje raz mówiące, że jest to choroba psychiczna a innym razem,
że jest to zaburzenie psychiczne. Kto więc ma rację?
Ja i mój chłopak kochamy się i chcielibyśmy związać się na całe życie. Jednak
pomimo miłości mam sporo wątpliwości, co do naszego związku. Otóż: Czy wspólne
zamieszkanie, a co za tym idzie większa ilość obowiązków, nie wpłyną
negatywnie na jego stan zdrowia? Czy dzieci, które mogą się nam urodzić,
odziedziczą po nim depresję (w mojego chłopaka rodzinie jego kuzyn ze strony
ojca cierpi na depresję, ale nie wiem jakiego rodzaju)?
Bardzo proszę o odpowiedzi na moje pytania.
Z góry serdecznie dziękuję.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mahoniowawiedzma Re: ChAD mojego chłopaka 28.12.09, 20:52
      nie rozumiem. a co zmienia zdefiniowanie jego ułomności jako choroby lub
      zaburzenia? bo po przeczytaniu Twojego postu nasuwa mi się przypuszczenie, że
      tylko o to chodzi.
    • mahoniowawiedzma Re: ChAD mojego chłopaka 28.12.09, 20:55
      a, zapomniałam odpowiedzieć. chad to choroba afektywna dwubiegunowa, więc jakby odpowiedź już masz.
      dzieci odziedziczą skłonność do zachorowania, na poziomie 50-70%.
      pozdrawiam.
      • ditta12 Re: ChAD mojego chłopaka 28.12.09, 21:02
        en Wasz związek nie ma szans bo Ty słuchasz co mama Ci powie,zostaw tego
        chłopaka i szukaj wśród zdrowych
    • lolinka2 Re: ChAD mojego chłopaka 28.12.09, 22:32
      w te 24 lata jakoś nie bardzo wierzę po lekturze posta.... może 14?
      nie pomyliło ci się podczas pisania?

      zaburzenie a choroba - a co za różnica? psychika jest nie taka jak
      potrzeba, tyle wiadomo.

      Zaburzenia psychiczne są dziedziczne via geny i via indukcja -
      patologiczne otoczenie. Nie masz gwarancji, że twój kwiatuszek, jak
      mu odpierdzieli, nie zafunduje wam horroru... Dzieci patrzą na
      labilność rodzica i jej doświadczają, patrzą jak ośrodkiem świata
      zdrowego rodzica jest zbawianie chorego rodzica i potem same stają
      się pacjentami PZP - a to zaburzenia osobowości, a to OCD, a to w
      końcu zab. afektywne (o fenotypie zbliżonym do zaburzeń rodzica...).
      A na bank nadpobudliwość psychoruchowa we wczesnym dzieciństwie....
    • awanturka Re: ChAD mojego chłopaka 29.12.09, 02:15
      Jeżeli Ci chodziw zyciu było łatwo i przyjemnie i uważasz, że własnie na tym szczęscie polegato uciekaj gdzie pieprz rośnie! _tak na pewno nie będzie. Będzie trudno, może skrajnie trudno.

      To choroba psychiczna (teraz wszystkie choroby nazywa się zaburzeniami - ładnie brzmi)nieraz o bardzo ciężkim przebiegu dość często pogłębiająca się w miarę upływu lat.

      Musisz to brać pod uwagę tak samo jak zwiększone ryzyko zachorowanie u potomstwa. Jednak wiele ludzi na zycie z osobami chorymi się decyduje wiedząc o chorobie (patrz - mój mąż)i uważają swoje malżeństwa mimo wszystko za udane chociaż bywa im trudno, cholernie trudno.

      Zastanów się nad tym wszystkim - weź pod uwagę to czego w zyciu szukasz i jaki duży ciężar jesteś w stanie unieść, czy chcesz się w to pakować. Nie musi być bardzo źle, choroba dobrze leczona może mieć łagodny przebieg - ale trzeba przygotować się na mniej optymistyczny scenariusz.

      • onlyforyou11 Re: ChAD mojego chłopaka 10.01.10, 20:18
        przepraszam za wyrażenie ale czytam te niektóre wasze posty i na mdłości mnie zbiera! jak mozna tak traktować człowieka cyt. ''uciekaj gdzie pieprz rośnie przed nim ''.Ja właśnie 2h temu dowiedziałam sie że mój chłopak którego kocham nad życie choruje na ChaDi wiecie co teraz robie ? nie zastanawiam sie ''czy go zostawić czy nie'' tylko zbieram jak najwiecej informacji na temat choroby by wiedzieć jak mu pomóc !!!
    • 36.a Re: ChAD mojego chłopaka 29.12.09, 02:30
      Cholernie obcesowo...
      Dlaczego?

      Bo dzieci nie muszą mieć ADHD czy innych rozkosznych zaburzeń...
      A miłość to TAKŻE wątpliwości.
      Ainka, sprobuj.
      Czy są w ogóle łatwe związki?
      • majagor Re: ChAD mojego chłopaka 29.12.09, 10:37
        A ja patrząc na siebie, na swoje związki z facetami... to słabo to widzę, oj słabo.
        Ostatnio doszłam do wniosku, że szkoda tych mężczyzn, którzy się ze mną wiążą..

        Mam też przykład moich rodziców. Mama zachorowała już po ślubie. I z całym
        szacunkiem do niej, ale ojciec dużo stracił przez to, przez jej chorobę. Jego
        życie na pewno nie tak miało wyglądać. Miał inne plany. Zupełnie inne.
        No i z genami przeszły na mnie pewne predyspozycje..

        Więc ja bym się zastanowiła 5 razy zanim weszłabym w taką rzekę..
      • lolinka2 Re: ChAD mojego chłopaka 29.12.09, 13:28
        pewnie że obcesowo, ale ja mam bagaż doświadczeń 9 lat małżeństwa, a ty
        zdaje się tylko wiarę w miłość aż po grób....
        stąd różnice w percepcji.
        • 36.a Re: ChAD mojego chłopaka 29.12.09, 14:28
          A z czego wynika zgorzknienie, czasem sączony dawkami w kolejnych
          postach jad?
          Moja ukochana matrioszka nie straszy rozhuśtanymi dziećmi...
          Matrioszko, dlaczego Ty nie straszysz?

          ))))))
          • majagor Re: ChAD mojego chłopaka 29.12.09, 14:42
            Ale nie odbierajmy tego jako straszenia, jako wyrocznię.
            Takie jest zagrożenie i każdy dobrze o tym wie.

            To geny, to dzieciństwo ma największy wpływ na człowieka - a nawet najukochańsza
            mama z manią czy depresją nie jest do końca "dobrym" wzorem dla maleństwa. Moja
            mama jest najlepsza na świecie, naprawdę najlepsza - ale jej choroba, jej
            wybryki spieprzyły mi kawał życia i to teraz jest bardzo zauważalne..
          • lolinka2 Re: ChAD mojego chłopaka 29.12.09, 14:57
            zgorzknienie? ależ skąd - to tylko skutki życia z dwojgiem rodziców,
            z których żadne normalne nie było i efekt przyziemnego, odartego ze
            złudzeń i różowego tiulu realizmu właściwego mojej osobie...

            matrioszka i dr zabba znają świat, że tak powiem, z jednej strony -
            mają zdrowych partnerów wink i same występują w roli tych chorych,
            myślę że sporo do tego wątku mogą wnieść poetkam i czareg -
            ODEZWIJCIE SIĘ!!!

            A rozhuśtane dziecko mam i widzę na codzień, jak to wygląda...
            Ty zdaje się masz ojca, którego huśta, nieprawdaż? I tobie, 36.a,
            było psiejsko czarodziejsko z problematycznym ojcem jako dziecku? W
            ogóle cię nie obeszło i nie dotyczyło jego wahanie nastroju? I
            rozumiem, że cieszyły cię pojawiające się u ciebie w okresie
            dorastania objawy, z którymi sobie nie radziłaś? I w ogóle jesteś
            perfekcyjnie szczęśliwa, a "miłość wszystko pokonuje"? Jeśli tak - to
            jesteś koniem i poproś woźnicę, żeby ci klapki zdjął.
            • 36.a Re: ChAD mojego chłopaka 29.12.09, 17:37
              Nienawidzę czytać tego co piszesz...
              Ludzkie uczucie.

              Mój ojciec ma minimalny wpływ na moje życie. Kwestia innych stabilnych ludzi w otoczeniu (mamo, wielbię Cię, kochana Babciu, w ostatnich latach Twojego życia byłam blisko Ciebie - jestem dumna z silnej linii kobiet w swojej rodzinie; jeden dziwak nie zaklocil tej linii), kwestia własnej długiej psychoterapii, kwestia innych rzeczy, które mają na mnie wpływ. Kwestia wgladu. Bywam szczęśliwa, nie JESTEM. Mam ochote sie zabic, gdy sie budzę. To śmiesznie łatwe obciążać geny.

              Napiszę to, wybacz. Nie chcialabym być Twoim dzieckiem. To duża obelga, wiem.

              Taka jestem, bo ChAD - jakież to łatwe...

              Sączysz odkąd Cię znam (tu) straszliwy jad. Współczuję. Szczerze.

              z mojej strony EOT

              • lolinka2 Re: ChAD mojego chłopaka 29.12.09, 18:36
                36.a napisała:

                > Nienawidzę czytać tego co piszesz...
                > Ludzkie uczucie.

                ojjj, zabolała prawda w oczka. Ojjjj.... szczypią smile

                >
                > Mój ojciec ma minimalny wpływ na moje życie. Kwestia innych
                > stabilnych ludzi w otoczeniu (mamo, wielbię Cię, kochana Babciu, w
                > ostatnich latach Twojego życia
                > byłam blisko Ciebie - jestem dumna z silnej linii kobiet w swojej
                > rodzinie; jeden dziwak nie zaklocil tej linii),
                > kwestia własnej długiej psychoterapii, kwestia innych rzeczy, które
                > mają na mnie wpływ. Kwestia wgladu.

                No nic, tylko gratulować. I zapewne dlatego, że nic cię to nie
                obeszło:

                > Bywam szczęśliwa, nie JESTEM. Mam ochote sie zabic, gdy sie budzę.

                tak, z pewnością dlatego. to wpływ silnych kobiet czy jednego
                dziwaka?

                > To śmiesznie łatwe obciążać
                > geny
                .
                >

                Tak, to śmiesznie łatwe. Jeśli jednak zdejmiesz te klapki nienawiści
                z oczu, dostrzeżesz, że ja nie o genach pisałam. Pisałam o
                p.r.z.e.b.y.w.a.n.i.u w bezpośredniej bliskości labilnej,
                nieustabilizowanej osoby... Geny dają predyspozycję, otoczenie -
                "iskrę zapalną".


                > Napiszę to, wybacz. Nie chcialabym być Twoim dzieckiem. To duża
                obelga, wiem.
                >

                Obelga? Ty musiałabyś się mocniej postarać, żeby mnie
                obrazić...


                >
                > Sączysz odkąd Cię znam (tu) straszliwy jad. Współczuję. Szczerze.


                Sorry, ani w twoją szczerość, ani we współczucie nie wierzę... Za
                długo tu jestem, za długo cię czytam, za dużo wiem o życiu... Ale
                jestem w stanie zrozumieć, że posiadasz zaburzenie, na mocy którego
                jesteś przewrażliwiona, bolą cię wypowiedzi bezpośrednie i prędzej
                zjesz własne sznurówki niż zaakceptujesz prawdę na swój temat,
                wypowiedzianą zwłaszcza przez kogoś, kogo - z różnych przyczyn, mam
                na ten temat swoją teorię, ale za długa dygresja by powstała - nie
                trawisz.
                >
                > z mojej strony EOT

                z mojej już też smile życzę miłego wieczoru.
                • 36.a Re: ChAD mojego chłopaka 29.12.09, 19:19
                  O rany...

                  Szkoda czasu na odnoszenie się do każdego Twojego zdania. Mam lenia.

                  Nic mnie nie zabolało z Twojej strony. Raz, może dwa. Mój strach o kogoś nazwałaś patologicznym miauczeniem...

                  Off topuję strasznie, ale padłam kiedyś, gdy przeczytałam, co mówisz do córki. I jak cholernie zrobiło mi się tego dziecka szkoda. Nie tylko mnie. To było właśnie coś o pękających oczkach. Szkoda mi Twoich obu dziewczynek. Ciebie - nie.

                  Możemy sobie tu pisac do bólu, aż Ty jako mod to wytniesz...

                  O ludziach Twojego pokroju myslę - nie spotkać ich nigdy na realnej drodze. Bo wredni. Może z powodu doświadczeń. A może, jak chcesz, genów.

                  Do rzeczy teraz. Dlaczego się tu odezwałam. Pisze dziewczyna z "normalnego świata". I Ty do niej, że pisze jak 14-latka...
                  Jakie masz podstawy by tak pisać. Dlaczego ktoś, kto moderuje to forum w ten sposob traktuje nowowchodzącą tu osobę. Przechodnia, który wpadnie zapytać, jak żyć z Chadowcem.

                  Pomocy! Ziejesz nienawiścią.
                  • 36.a I... 29.12.09, 19:24
                    Nie masz gwarancji, że twój kwiatuszek, jak
                    mu odpierdzieli, nie zafunduje wam horroru...
                    • lolinka2 Re: I... 29.12.09, 20:42
                      zapomniałam, przecież gdy bywałaś tu jako com.sui bodajże, bardzo, ale
                      to bardzo chciałaś zostać moderatorem... i masz, lolince nożyce dali...
                      no niechby ją...smile
                      • 36.a Re: I... 29.12.09, 22:06
                        Tak, miałam taki nick. Od commiting suicide... Oj, łaziło za mną wtedy samobójstwo.
                        Nie chce mi się grzebać w archiwum. Nie pamiętam, czy chciałam. Niewykluczone.
                        Lolinka, poczynając od nicka (skoro jedziemy po ubrankach na forum) jako mod jest nieporozumieniem. Nie ze względu na nieumiejętność moderacji. Ta prosta jak cep. Nawet nie chodzi o poglądy. Ale o wyrażanie ich w sposób, który (brakuje mi slowa) zdrowia choremu nie doda. Niech tak zostanie.
    • karolaja2271 Re: ChAD mojego chłopaka 29.12.09, 12:11
      No, moja droga...mogę Ci tylko powiedzieć,że mnie sie nie
      udało...tyle,że ja już wiem, że się z tego powodu cieszę.To
      prawda,że związki sypią się nie tylko z powodu chorób a wątpliwości
      w relacjach może powodować każdy jeden inny czynnik; choroba jednak
      to takie tło związku, którego pod uwagę nie brać się nie da.Ja Ci
      nie mówię rób to , czy tamto.To Twoje decyzje, życie.Ja jednak,
      mając dzisiejszą wiedzę po związku z osobą chorą i wspólnych planach
      na przyszłość- nie zdecydowałabym się.Może to tylko kwestia tego,że
      gdzieś byłam za słaba i że zawiniła nie tylko choroba.Po czasie
      ciężko mi było odróżnić charakter X. od choroby.Po prostu przed
      decyzją zastanów się, zastanówcie nad tym razem i poza wspólną
      rozmową poleciłabym Ci porozmawianie ze sobą samą.
      • ainka66 Re: ChAD mojego chłopaka 29.12.09, 12:44
        Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi. Teraz man już mętlik w głowie. Kocham
        mojego chłopaka, nie wyobrażam sobie życia bez niego. Gdy miał nawrót depresji,
        to sam chciał zakończyć nasz związek, ale nie dochodziło do tego. Często wtedy
        płaczę razem z nim, nie raz czuję, że nie dam rady stawić czoła jego chorobie.
        Jednak, gdy nie ma epizodów depresji, to czuje, że wszystko będzie OK.
        • czubata Re: ChAD mojego chłopaka 29.12.09, 16:46
          i tak już zawsze będzie,twoje samopoczucie będzie uwarunkowane jego
          samopoczuciem,i przed powrotem do domu będziesz się zastanawiała w jakim on jest
          dzisiaj nastroju.Twoje życie nigdy nie będzie ustabilizowane emocjonalnie.Można
          tak żyć i sobie dobrze radzić,ale czy TY sobie z tym poradzisz?
          • ainka66 Re: ChAD mojego chłopaka 29.12.09, 16:59
            Czubata, nie wiem jeszcze czy sobie poradzę z chwiejnością nastroju mojego
            chłopaka. Chyba najlepszym sposobem na sprawdzenie naszych relacji w momentach
            nawrotu choroby będzie wspólne zamieszkanie.
            • ditta12 Re: ChAD mojego chłopaka 29.12.09, 17:14
              ainka66 napisała:
              < nie wiem jeszcze czy sobie poradzę z chwiejnością nastroju mojego
              > chłopaka. Chyba najlepszym sposobem na sprawdzenie naszych relacji w momentach
              > nawrotu choroby będzie wspólne zamieszkanie.

              Ainko,a co będzie gdy nie spodoba Ci się wspólne z nim zamieszkiwanie i
              odejdziesz?Jak on będzie się czuł gdy się do Ciebie przywiąże?
              • skwr2 Re: ChAD mojego chłopaka 29.12.09, 18:08
                ditta12 napisała:

                > Ainko,a co będzie gdy nie spodoba Ci się wspólne z nim
                zamieszkiwanie i
                > odejdziesz?Jak on będzie się czuł gdy się do Ciebie przywiąże?
                W obustronnie zdrowych związkach też istnieje ryzyko rozstania po
                jakimś okresie wspólnego mieszkania. Samo życie, a w nim chadowcy na
                równych prawach ze zdrowymi.
    • poetkam Re: ChAD mojego chłopaka 29.12.09, 18:07
      Pani psychiatra,
      > która go leczy, powiedziała, że rodzaj depresji, na który on cierpi, nie jest
      > chorobą psychiczną, lecz zaburzeniem psychicznym. Natomiast w Internecie
      > znalazłam informacje raz mówiące, że jest to choroba psychiczna a innym razem,
      > że jest to zaburzenie psychiczne. Kto więc ma rację?

      Matko kochana! A cóż zmienia nazwa w Twoim i Twego chłopaka życiu? To tylko nazwa.

      > Ja i mój chłopak kochamy się i chcielibyśmy związać się na całe życie. Jednak
      > pomimo miłości mam sporo wątpliwości, co do naszego związku. Otóż: Czy wspólne
      > zamieszkanie, a co za tym idzie większa ilość obowiązków, nie wpłyną
      > negatywnie na jego stan zdrowia?

      Wszystko może wpłynąć negatywnie na stan jego zdrowia. Wszystko może wpłynąć
      pozytywnie na stan jego zdrowia. Pewnych rzeczy nie przewidzisz. Musicie nauczyć
      się siebie nawzajem.

      Czy dzieci, które mogą się nam urodzić,
      > odziedziczą po nim depresję (w mojego chłopaka rodzinie jego kuzyn ze strony
      > ojca cierpi na depresję, ale nie wiem jakiego rodzaju)?

      O genach już masz odpowiedzi na forum - ja do cyfr serca nie mam, więc mi one
      zwisają. Bardzo staram się, by okazywać memu dziecku serce. Uczę się jak mogę,
      aby nie być nadopiekuńczą matką, staram się nie wynagradzać małej straconych
      lat, choć to robiłam dość długo.

      > Bardzo proszę o odpowiedzi na moje pytania.
      > Z góry serdecznie dziękuję.

      Do końca nikt nie odpowie Ci na Twe pytanie, nie potrafimy też definitywnie
      rozwiać Twych wątpliwości, bo sami mamy ich mnóstwo. W miarę możliwości możemy
      pokazywać Ci jak można radzić sobie z problemami, codziennym życiem. Ale
      pamiętaj- każdy ma swoje zdanie, każdy w dużym stopniu ma rację. Słuchaj serca.
      Bądź sobą, bądź przy ukochanym.
      • chin_chilla Re: ChAD mojego chłopaka 29.12.09, 20:25
        >Słuchaj serca.
        > Bądź sobą, bądź przy ukochanym.

        Mądre słowa.
        Bądź sobą, pamiętaj o sobie i swoich potrzebach i słuchaj serca. Nikt tutaj
        nie jest ci w stanie powiedzieć, jak się potoczy twoje życie!
        Wiesz, że Twój
        chłopak ma ChAD i możesz się na to przygotować. Nie napisałaś, jaki on jest, jak
        sobie z tą chorobą radzi. Nie napisałaś, czy czujesz się stłamszona przez jego
        chorobę, czy sobie z nią radzisz dobrze, jaka jest historia waszych relacji
        emocjonalnych.
        Kiedy wiążesz się z kimś, nie wiesz co cię czeka. To, że druga osoba nie ma
        orzeczonej jakiejś choroby niczego nie gwarantuje. Gdy zaczynasz związek z kimś
        normalnym nie wiesz, jak to się skończy. Być może ta normalna osoba zacznie za
        jakiś czas pić, zdradzać, być może zachoruje na serce albo na białaczkę, być
        może urodzą się wam zwyczajne dzieci a być może takie z zespołem Downa albo
        poronisz, a być może któreś zginie w katastrofie lotniczej. Możliwości tego co
        złe, co się może wydarzyć są niezliczone.
        A tutaj masz przynajmniej jedną kartę odkrytą - ten człowiek był z tobą szczery,
        zaufał ci, odsłonił się. A co jeśliby ta choroba wyszła po 10 latach małżeństwa,
        albo jakby ukrywał ją aż do ślubu?
        Dobrze prowadzone ChAD nie musi siać spustoszeń. Osobiście znam osobę, która nie
        miała nawrotu od lat. Prowadzi normalne życie, ma normalną rodzinę i zwyczajne
        dzieci.
        Jeśli chodzi o niektóre napastliwe reakcje - nie zrażaj się. Przychodź tutaj i
        pytaj zawsze jak będziesz czuła taką potrzebę. Podobno to forum jest otwarte dla
        każdego kto potrzebuje wsparcia.
        Pozdrawiam.
    • chin_chilla do lolinki i 36a 29.12.09, 22:36
      Może założycie prywatny wątek na wasze kłótnie?
      Nie wnoszą nic do sprawy a tylko zaśmiecacie scenę.
    • facet_l Re: ChAD mojego chłopaka 30.12.09, 15:28
      ainka66 napisała:

      > Moja mama nie chce zaakceptować mojego chłopaka, gdyż sądzi, że depresja
      > dwubiegunowa jest chorobą psychiczną, i że z tego powodu nie powinnam się z
      > nim wiązać, bo u boku takiego człowieka zmarnuję sobie życie.

      Jako chory całkowicie ją popieram!

      > Pani psychiatra,
      > która go leczy, powiedziała, że rodzaj depresji, na który on cierpi, nie jest
      > chorobą psychiczną, lecz zaburzeniem psychicznym. Natomiast w Internecie
      > znalazłam informacje raz mówiące, że jest to choroba psychiczna a innym razem,
      > że jest to zaburzenie psychiczne. Kto więc ma rację?

      Jedno i to samo. Psychiatra mówi zaburzenie bo ładniej brzmi.

      > Ja i mój chłopak kochamy się i chcielibyśmy związać się na całe życie. Jednak
      > pomimo miłości mam sporo wątpliwości, co do naszego związku. Otóż: Czy wspólne
      > zamieszkanie, a co za tym idzie większa ilość obowiązków, nie wpłyną
      > negatywnie na jego stan zdrowia? Czy dzieci, które mogą się nam urodzić,
      > odziedziczą po nim depresję (w mojego chłopaka rodzinie jego kuzyn ze strony
      > ojca cierpi na depresję, ale nie wiem jakiego rodzaju)?

      Obowiązki, a szczególnie życie na stałe z drugą osobą na ogół wpływają
      negatywnie na stan zdrowia (stresy itp), a jeśli chodzi o dzieci, to mają duże
      szanse odziedziczyć chorobę, a nawet jeśli jej nie odziedziczą, to i tak łatwo
      miały nie będą
      (polecam
      wywiad z Pauliną Młynarską
      )

      > Bardzo proszę o odpowiedzi na moje pytania.
      > Z góry serdecznie dziękuję.

      Mocno się zastanów zanim zwiążesz się z chorym człowiekiem.
      Powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka