16.03.10, 10:38
Chcialam zapytac czy tez macie cos takiego...
Kiedy zalicze zbyt malo snu(mniej niz 8 godz.)
Po przedawkowaniu emocji,czy dobrych czy zlych,psycha mi klękasad
Ale to jak! Czuje sie fatalnie,zdarta wypalona,ale i pobudzona.
Padam ze zmeczenia,a jednoczesnie za nic nie moge usnac,nawet po duzej dawce np.ketrelu...
Wczoraj sie wystraszylam.Malo i zle spalam.Na komisji zus-potraktowano mnie jak smiecia.Bylam z corka u psychiatry i dowiedzialam sie,ze nie jest z nia tak zlesmilesmilesmileAle limit wytrzymalosci mojego organizmu sie wyczerpal.Wpadam wtedy w dziwny stan w ktorym nie umiem sie poruszac-pomoc sobie.To bardzo nieprzyjemny stan.Najchetniej siegnelabym po piwo-swiecie wierzac,ze ono by mi pomoglo...ale nie siegam.Mecze sie.Takie sytuacje pojawily sie juz kilkakrotnie.Co to do cholery jest?
Obserwuj wątek
    • ergo_pl Re: emocje 16.03.10, 11:29
      > Po przedawkowaniu emocji,czy dobrych czy zlych,psycha mi klękasad
      > Ale to jak! Czuje sie fatalnie,zdarta wypalona,ale i pobudzona.
      > Padam ze zmeczenia,a jednoczesnie za nic nie moge usnac

      Mam dokładnie tak samo. Nadmiar emocji - czy dobrych, czy złych - jest dla mnie
      wykańczający (taka jestem w tej chwili - dogorywam).
    • lolinka2 Re: emocje 16.03.10, 11:44
      dokładnie tak mam.

      tyle, że ja od dłuższego czasu mam pełną świadomość swojej
      "pojemności psychicznej" i jak się zbliżam do jej granic, to po
      prostu odpowiednio wcześnie pasuję....

      Czasem nie da się uciec, bo z pracy np wyjść nie mogę, a moja praca
      jest dość silnym generatorem adrenaliny... i po takim maratonie
      roboczym po prostu leżę w domu w stanie totalnego nicnieróbstwa, aż
      mi przejdzie... cóż, to jeden z kosztów pracy w wersji bez zwolnień i
      niedyspozycji. Jeśli ja sama o tym zapomnę, to na ogół organizm mi o
      tym przypomina w postaci schorzeń somatycznych (i tak dzięki ostatnim
      2 tyg prawie bez snu i zupełnie bez odpoczynku doskakałam się
      zapalenia płuc).
    • poetkam Re: emocje 16.03.10, 11:58
      Też mam tak, dokładnie... sad do tego jeszcze dochodzi ból głowy...
      • 38takatam Re: emocje 16.03.10, 12:10
        Dzieki.
        Lolinko ja nie pracuje.Moze gdybym miala jakas w miare prace to ona
        by mnie utrzymywala na powierzchni.A tak siedze w domu...dzieciaki
        maja rekolekcje najmlodsza przeziebiona chodzi i poplakuje.Dom
        kojarzy mi sie z polem bitwy.Ciagle cos,a ja juz nad tym nie panuje.
        Ucieklabym najchetniej do mysiej dziury,albo do szpitala...W takich
        chwilach mysle,ze ja nie powinnam miec rodziny,ciagle ich
        rozczarowuje.Spokoj to dla mnie nieosiagalny luksus.Nie mam sily
        ugotowac obiadu i juz jest o to halassad
        Czuje sie zdarta-to chyba najlepsze okreslenie...
        • lolinka2 Re: emocje 16.03.10, 12:34
          wiesz, ja się z powyższych powodów wymigałam z 80% logistyki
          okołodomowej, wracam z roboty i spijam miód tongue_out
          na tzw siedzenie z dziećmi itp. nie miałabym siły absolutnie.....
    • kamyczek_0 Re: emocje 16.03.10, 14:30
      Dzisiaj jestem w takim stanie uncertain Mało snu pomimo większej dawki leków. Padam.
      Obiad mam w słoikach (dzięki mamo). W domu samo się nic nie zrobi. Piękna
      pogoda, a ja chcę spać albo leżeć. Kilka dni silnych emocji i mam za swoje.
      • 38takatam Re: emocje 16.03.10, 16:09
        Wiec to chad.A ja juz myslalam,ze to nawrot choroby
        alkoholowiej.Dziwne,bo kiedys tak nie mialam...ale kiedys to ja pilam i
        tak regulowalam swoj nastrojsad
        • skwr2 Re: emocje 16.03.10, 19:19
          38takatam napisała:

          > Wiec to chad.
          A może wszyscy tak mają?
          Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad założeniem podobnego wątku.
          • drugikoniecswiata Re: emocje 16.03.10, 23:37
            > > Wiec to chad.
            > A może wszyscy tak mają?

            Ku tej opinii się skłaniam.

            To, że organizm stawia granice, to objaw zdrowia, nie choroby. choroba robi dwie
            sprawy
            1) często przesuwa granicę bliżej
            2) wymuszając samoobserwację pozwala zauważyć związek przyczynowo-skutkowy.

            Większość ludzi po prostu nie łapie związku między chandrą / bólem głowy /
            przeziębieniem / zapaleniem zatok a przeciążeniem emocjonalnym.

            Bardzo powoli i mozolnie uczę się przewidywać obciążenie emocjonalne. Np. to, że
            jeśli w jeden dzień weekendu udzielam się towarzysko, to w drugi mam siedzieć na
            tyłku w domu, nawet jeśli w chwili umawiania się forma dopisuje. Jedno wyjście w
            tygodniu, nie 3. Nie przeginać. Nie przeginać. Strasznie to trudne, kiedyś
            miałam dużo większą pojemność. No ale nie mam.
            • skwr2 Re: emocje 17.03.10, 08:43
              drugikoniecswiata napisała:

              > Bardzo powoli i mozolnie uczę się przewidywać obciążenie
              emocjonalne.
              ...
              > Nie przeginać. Nie przeginać. Strasznie to trudne, kiedyś
              > miałam dużo większą pojemność. No ale nie mam.
              Cieszę się, że ktoś potwierdza moją linię traktowania siebie jako
              normalsa. Choroba jest mi narzucona, ale nie jest mną, więc staram
              się do niej dystansować. Myślę, że łatwiej się tak żyje i choruje.
              Nawet myśli samobójcze można z lekka obśmiać.
              Ktoś poważnie chory powiedział mi kiedyś: "od siebie trzeba trochę
              wymagać". To stwierdzenie dobrze robi na wypadek konieczności
              przekroczenia granic bezpieczeństwa. Niedościgłym wzorem radzenia
              sobie z chorobą są dla mnie ludzie z SM. Chorują na depresję bez
              możliwości sięgnięcia po antydepy w obawie przed interakcjami z
              innymi lekami. Najadłam się kiedyś wstydu ze swoją chadową depresją
              i skargami, jak cierpię. Wspierali mnie...
              • lolinka2 Re: emocje 17.03.10, 08:59
                zdecydowanie NALEŻY od siebie wymagać smile
                • ergo_pl Re: emocje 17.03.10, 11:11
                  Dziekuję Wam, dziewczyny, bo dzięki temu wątkowi może przestanę się tak obwiniać
                  za moją niewydolność, z którą wciąż nie mogę się pogodzić. I może zacznę (tak
                  postanawiam przynajmniej) dbać trochę o siebie, tzn. o dozowanie emocji etc.
                  Widzisz, Lolinko, ja wciąż od siebie jedynie wymagam, podświadomie nie dając
                  przyzwolenia na zwolnienie tempa, co oczywiście prowadzi nieustannie do takich
                  dni, jak teraz... Kwadratura koła.
                  • 38takatam Re: emocje 17.03.10, 19:19
                    Kurcze...ja nadal umieram.Emocje z poniedzialku tak bardzo mna
                    wstrzasnely,ze trzyma do dzis???
                    Czuje sie fizycznie wrakiem.Wczoraj przeryczalam caly dzien,mialam
                    mysli s....
                    Dzis resztkami sil pojechalam do mojej doktor.Jutro mam przyjecie na
                    oddzial dzienny.Mowi,ze byc moze bedzie zmiana lekowsadsadsadznowu?
                    Mowi,ze ketrel zastapi czyms bardziej antydepresyjnym(ja
                    antydepresantow takich normalnych nie moge,mam czesta zmiane faz).I
                    znowu 1000 pytan do...bo przeciez ketrel taki dobry mial byc???
                    Umieram...psychicznie troszke lepiej,ale fizycznie...to dupacrying
                    • ergo_pl Re: emocje 18.03.10, 14:17
                      Ze mną zazwyczaj tak jest ze 3-4 dni.
                      Trzymam kciuki za Ciebie smile!
                      • 38takatam Re: emocje 18.03.10, 18:09
                        A dzieki.Widac ze mna tez,bo dzis jest calkiem,calkiem...Nie moge sie
                        nadziwic,ze tak to wlasnie jest...niesamowite.Czesta zmiana faz...
    • bonus1985 Re: emocje 18.03.10, 19:28
      Nazwałem to u siebie "przesytem" i też słabo umiem się w tym poruszać.
      Czasami robi się to tak mocne, że wręcz schizowe.
      Przytrafia się średnio 2-3 razy w roku.
      Daleko temu jeszcze do objawów chadowych, ale silne rozdrażnienie nie pozwala mi
      się normalnie na bieżąco wentylować z tych emocji.

      Może mówimy o zupełnie dwóch rożnych stanach, bo ciężko to opisywać słowami, ale
      metoda zawsze ta sama :
      jebnąć wszystkim na kilka dni, najlepiej tydzień.
      Póki mogę to się stosuje i później wszystko wraca do normalnosci.

      Pozdrawiam smile
      • 38takatam Re: emocje 19.03.10, 14:05
        Kilka razy w roku,to komfortowo.Co bys powiedzial na kilka razy w
        miesiacu?Albo co kilka dni? To jest jazda...juz od tego mozesz
        ześwirować...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka