..ustabilizowana!
Już dłuższy czas to odczuwałam, ale nic nie mówiłam, aby nie zapeszyć. Aż w końcu nadszedł dzień, że mogę chyba to ogłosić światu

Sama czuję się ustabilizowana, M. to zauważył już także i wiele razy chwalił mnie za to. Paznokcie w końcu mam długie [od pół roku systematycznie je podgryzałam]. Planuję weekend majowo-czerwcowy, planuję wakacje. W domu robię to co trzeba + przyjemności tylko dla siebie. Z siostrą mi się stosunki polepszyły.
Jest NORMALNIE, czyli płaczę, gdy trzeba, uśmiecham się, gdy radości są. Nie wybucham już ani złością, ani rozpaczą. Nie siedzę także z głową pod pierzyną.
Leki, które aktualnie zażywam okazały się strzałem w dziesiątkę. A jest to:
- Neurotop 300 mg x 3
- Setaloft 50 mg x 2
- Pernazyna 25 mg x 2
- Omega 3
Pernazynę sama sobie wprowadziłam [miałam w domu tego cuda kilka pudełek i zaczęłam ją brać, gdy nie mogłam spać], została zaakceptowana już przez Panią Ładną i widnieje w mojej kartotece. Omegę kupił mi M., bo wyczytał, że niby jest wskazana dla mnie.
Oby tak dalej! Bo przecież muszę mieć dużo sił. Bo przecież muszę być dzielna dla mamy! Pani Ładna zapisała mi już także silniejsze leki uspakajające na wypadek śmierci mamy. Chcę mieć takie zabezpieczenie. Na razie ich nie łykam, po prostu są na "czarną godzinę".
P.S. I co najważniejsze, oby nie zachciało mi się rezygnować nagle z leków - bo znając mnie, mogę na taki pomysł wpaść..
Pozdrawiam wszystkich ślicznie!