Dodaj do ulubionych

O alkoholu

23.07.10, 21:11
Mam kłopot. Chyba. Jak tylko pojawiają się jakiekolwiek problemy, to moja
pierwsza reakcja, to pragnienie, żeby sięgnąć po butelkę. Kiedyś zatrzymałam
się w ostatnim momencie po 3-4 miesiącach codziennego picia i to "do lustra".
Teraz jak jest tylko jakaś impreza, albo okazja to zawsze urżnę się i to tak,
że w którymś momencie nie pamiętam co się dalej działo. W odpowiednim,
rówieśniczym towarzystwie oczywiście nie umiem odmówić.
No i tego się boję, jak na razie udaje mi się powstrzymać od picia bo mieszkam
z rodzicami, chociaż swego czasu i z nimi za ścianą zawsze miałam butelkę
żubrówki w szafce.
Chętnie bym pojechała teraz w niedzielę do E. na działkę, ale się wzdragam, bo
wiem jak to się skończy i wiem, że się nie powstrzymam.
Tak wiem, pewnie to wszystko kwestia silnej woli, ale jakoś, no właśnie jakoś
nie wychodzi
https://emotikona.pl/emotikony/pic/0dash2.gif

Martwi mnie ten odruch.
Obserwuj wątek
    • czubata Re: O alkoholu 23.07.10, 21:27
      To dobrze że sobie zdajesz z tego sprawę i generalnie potrafisz przyznać.Ja
      miewam podobne odruchy,jak jest zle to alkohol mógłby pomóc,staram się wtedy
      pamiętać o kacu i o tym że po takim samoleczeniu alkoholowym wpadam w
      depresję.Dobrze wiesz że musisz z tym walczyć,nie muszę mówić.A przebywanie w
      towarzystwie pijących to jest najgorsze co może być,nie powstrzymasz się.Wiem z
      autopsji wink
      • kebli Re: O alkoholu 23.07.10, 22:06
        No właśnie to towarzystwo też jest kłopotem. Moja najukochańsza E. (przyjaciółka
        od wczesnego dzieciństwa) też lubi alkohol, ale ona ma mocną głowę i wie kiedy
        przestać. U niej zawsze są imprezy i pijące towarzystwo. Same imprezy mnie
        jeszcze tak nie przerażają, w końcu mogę zawsze siedzieć w domu. Jakoś ujdzie.
        Ale ten cholerny odruch, powalił mnie w poniedziałek, kiedy mi się złe
        wiadomości sypnęły i stres wzrósł kolosalnie. Zamieniłam alkohol na leki
        przepisane od lekarza, ale kurna mechanizm ten sam. tylko, żelege artis, za
        przyzwoleniem lekarza mogę łykać małe białe tabletki i jest git. Ale problemu to
        nie rozwiązuje, problemem jest to, ze nie mam prawidłowych mechanizmów radzenia
        sobie ze stresem w trudnych, kryzysowych sytuacjach sad
        • ergo_pl Re: O alkoholu 23.07.10, 23:18
          >Ale problemu to
          > nie rozwiązuje, problemem jest to, ze nie mam prawidłowych mechanizmów radzenia
          > sobie ze stresem w trudnych, kryzysowych sytuacjach sad

          Wiesz, Kebli, jakoś ostatnio piszesz w różnych wątkach o tym, co mnie bardzo mocno porusza.
          (czy dotyczy to bezpośrednio mnie, czy kogoś bliskiego, nie zmienia faktu, że to mocno przeżywam).
          Niesamowite.
          • 38takatam Re: O alkoholu 24.07.10, 11:44
            Tysiące razy próbowałam pić kontrolowanie.Walczyłam jak lew.Ale
            alkohol to potężny przeciwnik,niczym Pudzian.Powalał mnie na ryj za
            każdym razem,kiedy próbowałam udowodnić sobie i innym,że nie mam
            problemu.
            Przestałam walczyć.W bezsilności siła jestsmile
            Nie piję.To jedna z mądrych decyzji w moim życiu-a nie było ich
            wiele.
            • kebli Re: O alkoholu 24.07.10, 12:49
              Ja się panicznie boję uzależnienia. Panicznie.
              Starzy teraz pojechali sobie gdzieś, a ja najchętniej bym się dobrała do barku i
              coś tam sobie wyszukała.
              Umiem to na tyle kontrolować, ze na co dzień chodzę trzeźwa i jak mogę to unikam
              okazji do picia.
              Ale coś tam we mnie siedzi i piszczy.
              Chciałam na tydzień jechać do E. ale stwierdziłam, że przez ten czas pewnie bym
              codziennie chlała, więc chyba sobie odpuszczę.
              • za_mszowe Re: O alkoholu 24.07.10, 16:17
                mam ojca alkoholika, teraz jest na nakazanej sądowo terapii odwykowej.
                stacjonarnej, bo "co ludzie powiedzą" na psychiatryk.

                jakieś 10 lat temu, czyli 2-3kl szk średniej postanowiłam, że z picia w ogóle
                zrezygnuję, bo alkohol jest zły, jednoznacznie. Po roku-dwóch zmieniłam zdanie.
                Zryta psychika ujawniła się w pełnej krasie gdy miałam ok.20l. Piłam czasem
                alkohol (miałam 'wyrozumiałych' lekarzy- "najwyżej nie weźmiesz wieczornych leków").
                umiem odmówić, nie mam z tym problemu, choć ludzie są często-gęsto zdziwieni.
                ale ja od wczesnej młodości odstawałam i nawet to odstawanie lubiłam. ;P

                W zimie przechodziłam okres uzależnienia od... VitaBuerLecithin (serioserio,
                piłam w dawce kilka razy większej niż zalecana). Rozum do głowy przyszedł, po
                tym jak siostra i znajoma mnie uświadomiły.

                Częste picie (ale nie lecytyny!) powodowało okropne doły. raz po dwóch
                tygodniach imprezowania miałam stopniowo opuszczający się, krytyczny dół z próbą S.

                IMHO możemy mieć większą skłonność do popadania w uzależnienia. ALE NIE CHCĘ
                UOGÓLNIAĆ - daleko idące uogólnienia mogą skrzywdzić.

                mam w dołach tendencje do uzależniania się: internet, zakupy w sh, słodycze.
                kiedyś także byłam uzależniona od związków. na terapii jestem na etapie "coś
                dzwoni, ale nie wiadomo w którym kościele", docieram do praprzyczyn, mozolnie.

                żeby nie popadać w skrajności uzależnieniowe, uruchamiam w sobie wewnętrznego
                żandarma (ach, to kontrolowanie się ;| )

                co do genetycznych predyspozycji, wspomnianych przez czubatą, to bym
                chyba zaczęła bać się własnego cienia: fatum w postaci ojca (nałóg, zaburzenia
                osobowości); matki (depresja, próby S, ostry zakupoholizm). gatunku nie
                przedłużę wink najważniejsze, żeby samej sobie poradzić. o.
                • za_mszowe Re: O alkoholu 24.07.10, 16:27
                  * w pierwszym zdaniu miało być NIESTACJONARNEJ. głupieję przez te upały

                  https://www.epiklayouts.com/upload/32FUNNY.gif
    • xsenia Re: O alkoholu 24.07.10, 12:49
      jak juz pijesz to pij przynajmniej czerwone wino, obniza poziom cholesterolu
      • czubata Re: O alkoholu 24.07.10, 13:20
        No,tylko że pite w nadmiarze szkodzi jak każdy inny alkohol i nie uniknie
        uzależnienia.Zresztą wino to mnie osobiście kojarzy się z lumpami,fakt że piją
        siarę a zawsze to wino wink
        A tak na poważnie to jesteś kebli jeszcze w takim momencie kiedy możesz nad sobą
        zapanować,więc może staraj się panować.Wiesz jak jest,potem może być za
        puzno.Moja szwagierka lat 30,żona i matka kilkuletnich dzieci tak właśnie
        straciła kontrolę i teraz żyje chyba tylko po to by się napić.Dzień wolny od
        pracy do dzień do nachlania,ale i przed pracą sobie nie żałuje co grozi tym że
        ją straci jak ją przyłapią.Jest tak nasączona alkoholem że nawet nie wiem jak by
        się wymyła i wyperfumowała to czuć od niej wyraznie.I nawet kiedy jest trzezwa
        to czuć.Chuda niemiłosiernie,włosy ze łba wypadają a kiedy jest trzezwa to cała
        się trzęsie i jest nerwowa a nawet niezbyt kontaktowa.Mąż ją przestał całkiem
        szanować,jej ojciec tez patrzy na nią jak na ścierwo. Mój szwagier z kolej,lat
        26 nigdy nie trzezwieje.Juz przerobił szpital psychiatryczny bo mu się zaczęły
        ukazywać białe myszki i kotki,odwyk na nic się zdał oczywiście.Chłopak jest rok
        po ślubie i pierwsze dziecko w drodze.Już wiadomo że nie ma dla niego nadziej,że
        zapije się na śmierć,bo jemu nawet już nie zależy na tym by przestać. To takie
        ekstremalne przypadki,ale to są lidzie młodzi którzy popadli w uzależnienie tak
        szybko że nikt nie zdążył zauważyć kiedy to się stało. Nam grozi to tym bardziej
        bo jesteśmy chorzy a jeszcze jak genetyczne predyspozycje to nie ma co się
        łudzić że nas to nie spotka.Kebli,trzymaj się.
        • kara.mija Re: O alkoholu 24.07.10, 22:45
          Od jakiegoś czasu mam podobnie - często myślę o alkoholu. Lubię się
          napić - niekoniecznie upić. Nie piję dużo ale chyba jednak zbyt
          często i czuję, że powinnam przestać. Chyba mam tendencje do
          uzależnień - zakupoholizm, słodyczoholizm ..... Ale nawet jeśli uda
          mi się przestać i rzucić to wszystko to co dostanę w zamian
          (???) ...mam wrażenie, że będę bardziej nieszczęśliwa ........
          • 38takatam Re: O alkoholu 25.07.10, 12:02
            U mnie najpierw był chad,alkoholizm to choroba współistniejąca.Alkohol doskonale mnie wyrównywał,powodował,że huśtawki były znośniejsze.

            Alkoholik nie musi pić codziennie,ani do utraty świadomości.
            Polecam test.Warto zrobić i wiedzieć na czym się stoismile

            www.psychologia.net.pl/testy.php?test=alkohol
            Czubata-bliskich których opisujesz....są szanse im pomóc. Złożyć trzeba zawiadomienie,może być anonimowe do Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

            Jestem alkoholiczką(niepijącą),ale wierzcie mi, szczęśliwa z tego powodu.
            • kebli Re: O alkoholu 25.07.10, 18:54
              Prawdopodobnie już jesteś lub wkrótce staniesz się uzależniony(-a) od alkoholu.
              Wiele wskazuje na to, że utraciłeś(-aś) lub wkrótce możesz utracić kontrolę nad
              piciem alkoholu.

              Zgłoś się do poradni leczenia uzależnień, by w rozmowie ze specjalistą upewnić
              się co do diagnozy i w zależności od jego opinii podjąć dalsze decyzje w sprawie
              ewentualnego leczenia. Z pewnością jednak już dziś powinieneś(-naś) ograniczyć
              picie alkoholu, a być może konieczne będzie utrzymywanie pełnej abstynencji.

              Git.
              • 38takatam Re: O alkoholu 25.07.10, 19:20
                Nawet gdyby,to nie wyroksmile
                • ergo_pl Re: O alkoholu 25.07.10, 23:44
                  38 - patrzę na uzależnienie kogoś mi bardzo bliskiego i podziwiam Cię... Jesteś wielka, dziewczyno!
                  • 38takatam Re: O alkoholu 26.07.10, 18:10
                    Nie dziękuję,aby nie zapeszyćsmile
                    Poznałam wielu wspaniałych,niepijących alkoholików.Poznałam
                    ludzi,którzy większość życia przesiedzieli w ZK,a dziś są
                    właścicielami firm,bo nie piją.Poznałam wspaniałego pana,który pił 55
                    lat...w końcu został bezdomnym.Wyszedł z tego.Potem poznał żonę,też
                    bezdomną.Nie piją po kilkanaście lat.Są naszym (ludzi niepijących)
                    autorytetem.Dziś prowadzą mitingi w noclegowniach...dając
                    świadectwo,jak można zmienić swoje życie.To jest bohaterstwosmile
                    • lilliyah Re: O alkoholu 28.07.10, 22:14
                      Mi wyszlo, że jestem uzależniona. pięknie. NAwet wiem, dlaczego - bo piję z lęków i nieśmiałości, żeby lepiej wypaść - tam wszędzie zaznaczałam 'tak'. No i ta pomoc lekarska - niestety zdrowia nie mam najmocniejszego, więc pijąc tyle, ile towarzystwo... parę lat temu wylądowałam na Woodstocku w szpitalu polowym, i jeszcze kiedyś na SOR-ze... W każdym razie jakiś czas temu wypowiedziałam wojnę swoim skłonnościom do alkoholu (piwa) i póki co jest 1:1.
    • majagor Re: O alkoholu 29.07.10, 11:21
      kebli napisała:

      > Mam kłopot. Chyba. Jak tylko pojawiają się jakiekolwiek problemy, to moja
      > pierwsza reakcja, to pragnienie, żeby sięgnąć po butelkę. Kiedyś zatrzymałam
      > się w ostatnim momencie po 3-4 miesiącach codziennego picia i to "do lustra".
      > Teraz jak jest tylko jakaś impreza, albo okazja to zawsze urżnę się i to tak,
      > że w którymś momencie nie pamiętam co się dalej działo. W odpowiednim,
      > rówieśniczym towarzystwie oczywiście nie umiem odmówić.
      > No i tego się boję, jak na razie udaje mi się powstrzymać od picia bo mieszkam
      > z rodzicami, chociaż swego czasu i z nimi za ścianą zawsze miałam butelkę
      > żubrówki w szafce.
      > Chętnie bym pojechała teraz w niedzielę do E. na działkę, ale się wzdragam, bo
      > wiem jak to się skończy i wiem, że się nie powstrzymam.
      > Tak wiem, pewnie to wszystko kwestia silnej woli, ale jakoś, no właśnie jakoś
      > nie wychodzi

      To o czym tu piszesz, to uzależnienie. Moim zdaniem to nie jest stan PRZED uzależnieniem, a już uzależnienie. Masz jeszcze moją pracę mgr? Tam dużo o tym też pisałam.

      Ja sama jestem po terapii.
      2-3 lata byłam w terapii. Sama ją przerwałam i od tego czasu staram się pić w sposób mocno kontrolowany. Czyli patrzę w jakich sytuacjach piję, w jakim nastroju piję, z kim i ile.
      Nie ma upijania się do nieprzytomności. Nie ma picia na smutki, na złość, na samotność itd. itd.
      Oczywiście moja psycholog była bardzo temu przeciwna. Uważała, że długo tak nie pociągnę, że wpadnę... ale odpukać na razie sobie radzę. Ale zdaję sobie sprawę, iż jest to hmm... takie balansowanie nad przepaścią.

      Spróbuj - dla siebie - przestać pić np. na 6 miesięcy. Zobaczysz sama jak zaczniesz reagować na brak alkoholu. Oczywiście chcąc być czystą trzeba nie tylko nie pić alkoholu, ale także nie jeść cukierków z alkoholem, nie zażywać leków na alkoholu, nie używać kosmetyków z alkoholem... No i większość terapeutów mówi o zaprzestaniu bywania w towarzystwie, gdzie się pije, gdzie jest alkohol na stole - to było dla mnie najtrudniejsze w terapii. Przez ponad dwa lata nie mogłam nawet wyjść do pubu na sok, nie mogłam iść do restauracji bo tam też ludzie obok pili, od koleżanek, które o piwie sobie opowiadały też musiałam uciekać... Byłam zupełnie odcięta od życia. Nawet dobrze tv nie można było oglądać - bo przecież na filmach też się to i owo pojawia. To było strasznie bezsensowne dla mnie i irytujące.
      Oczywiście mój ówczesny partner także nie pił. Z własnej woli, w ramach poświęcenia się dla mnie - przestał choć absolutnie nie miał i nie ma problemów z alkoholem.

      A najlepiej oczywiście zgłosić się do poradni dla osób uzależnionych. Byś miała tam terapię indywidualną oraz grupową, która pomoże zrozumieć Ci problem oraz przez niego przejść. Na grupach jest cały przekrój społeczeństwa - ja miałam osoby bezdomne, osoby strasznie bogate z wielkimi firmami. I nie tylko były to osoby uzależnione od alkoholu, ale również narkotyki, hazard, seks i leki.
      • kebli Re: O alkoholu 29.07.10, 11:35
        Prosiłaś, żebym skasowała pracę, to skasowałam.
        Ja nie wiem, czy się na terapię nadaję, nie piję w końcu codziennie, to tylko
        taki odruch, potrzeba, nad którą jak na razie jako tako panuję, chociaż zdarza
        mi się w "sprzyjających" okolicznościach zapijać smutki.
        Nie wiem, naprawdę nie wiem...
        • majagor Re: O alkoholu 29.07.10, 13:26
          Ale żadnym wyznacznikiem uzależnienia lub jego braku jest częstotliwość picia.
          Jest wielu alkoholików [o ile nie większość!], którzy piją sobie weekendowo albo od "okazji" do "okazji". Mamy głupi troszkę obraz alkoholika, narkomana, hazardzisty... Widzimy ich w swoich głowach, jako strasznie upadłych ludzi, nie mających niczego, nikogo, tylko pomysł "Jak by tu kasę na "to coś" skręcić". Ale to nieprawda. Zupełnie nieprawda. Osoby uzależnione są wśród nas. To może być elegancka pani w banku, która świetnie wykonuje swoją pracę, to może być pan w garniturze śmigający najlepszym autem w mieście...

          Ważniejszy jest sposób picia, styl picia, motywy picia.
          Piszesz, że upijasz się czasami do "upadłości", że gdy stresy masz to pić się chce, że chowasz butelkę wódki przed kimś, że nie umiesz odmówić w towarzystwie. To są bardzo niebezpieczne objawy.

          Ja polecam wizytę u specjalisty. Ale to taka moja głupia mała rada. Nic więcej smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka