36.a
10.09.10, 20:46
Ja, ann, jestem uzależniona od slotów w necie. Potrafię wydać b. dużo w tym celu, bywa, że zasypiam o 6. rano, by o 13. znów grać. Od kilku tygodni w moim życiu dominuje GRA. Przerażona jestem głownie ilością wydanej w lipcu kasy na ten cel. Niesamowitą ekscytację powoduje granie, wygrywanie, zachłysnęłam sie tym. Potrafię kilka godzin ciurkiem gapić się w kolorowy ekran, pijąc tylko od czasu czasu kawę, herbatę, w nocy jem. Już wiem, że robię ŹLE. Bliski mi mężczyzna postawił dziś warunek: - Zasypiasz wtedy, gdy ja. 23-00. Hazard w naszym życiu (on też gra, ale 1/4 czasu, ktory ja tam spędzam) będzie ledwie marginesem. Pozwolił grać w niewielkim wymiarze czasu i bez angażowania zł. Obiecał kupić za jakis czas (kwestia tygodnia, dwóch) olbrzymią kasę na tę rozrywkę (stać go na to bez większego uszczerbku dla budżetu), "będziesz mogła sobie poszaleć", ale potem znów gra w sposob mocno ograniczony. Zaakceptowałam jego warunki. Potrzebne mi to bylo. Ja kiedys myslalam o nim "hazardzista", w pewnym sensie otworzył oczy widząc, co ze mna się dzieje. Wpadłam w ciąg jak alkoholik. Gdy przegrzewa się lapek jak somnambulik wędruję do biurka, włączam komputer i upajam się swoim narkotykiem w dalszym ciągu. To jest tak, ze widzę piękno życia poza migającym ekranem, poza upajającym rządkiem .000.000 (wirtualnych, zaznaczam... bawię się w nic), ale wracam do siebie i znowu tak samo. Prośba, abyście nie pisali "terapia"... uciekam od rzeczywistego zycia, od wielu spraw do załatwienia, przyziemnych, kilku urzędowych, wstyd mi...w tym roku nie kupilam NIC z ubrań. Dwie pary dzinsów t-shirty, owszem, czyste, wyprasowane (dbam o to, jak wygladam, szczegolnie gdy wychodzę), ale... Rozpłakałam się dziś gdy uświadomił mi dobitnie problem. W ostatniej chwili powstrzymałam sie dziś przed zrobieniem przelewu wartości 120 zl... W tamten weekend przepusciłam 150 zł, w dni powszednie niewiele mniejsze kwoty. Stop, podobno anonimowi erotomani nie mogą opowiadać o swoich "podbojach", ja też wystopuję tu. Chcę pełnego zycia. Na tyle, na ile w tym momencie mogę. Dużo rozmawiam ostatnio z moim ojcem, polubił mnie, otworzyłam się na niego, czas szukać wielu róznych odciągaczy uwagi od mojego "hobby". Jakies rady?
Pomóżcie.
Wiem, ze są anonimowi hazardzisci, pisanie tu to rodzaj wyznania. I tylko tak tego posta potraktujcie. Wiem, ze jest ze mna zle, ze moze byc gorzej. Teraz bede starala sie zatrzymać proces zniszczenia.