10.09.10, 20:46
Ja, ann, jestem uzależniona od slotów w necie. Potrafię wydać b. dużo w tym celu, bywa, że zasypiam o 6. rano, by o 13. znów grać. Od kilku tygodni w moim życiu dominuje GRA. Przerażona jestem głownie ilością wydanej w lipcu kasy na ten cel. Niesamowitą ekscytację powoduje granie, wygrywanie, zachłysnęłam sie tym. Potrafię kilka godzin ciurkiem gapić się w kolorowy ekran, pijąc tylko od czasu czasu kawę, herbatę, w nocy jem. Już wiem, że robię ŹLE. Bliski mi mężczyzna postawił dziś warunek: - Zasypiasz wtedy, gdy ja. 23-00. Hazard w naszym życiu (on też gra, ale 1/4 czasu, ktory ja tam spędzam) będzie ledwie marginesem. Pozwolił grać w niewielkim wymiarze czasu i bez angażowania zł. Obiecał kupić za jakis czas (kwestia tygodnia, dwóch) olbrzymią kasę na tę rozrywkę (stać go na to bez większego uszczerbku dla budżetu), "będziesz mogła sobie poszaleć", ale potem znów gra w sposob mocno ograniczony. Zaakceptowałam jego warunki. Potrzebne mi to bylo. Ja kiedys myslalam o nim "hazardzista", w pewnym sensie otworzył oczy widząc, co ze mna się dzieje. Wpadłam w ciąg jak alkoholik. Gdy przegrzewa się lapek jak somnambulik wędruję do biurka, włączam komputer i upajam się swoim narkotykiem w dalszym ciągu. To jest tak, ze widzę piękno życia poza migającym ekranem, poza upajającym rządkiem .000.000 (wirtualnych, zaznaczam... bawię się w nic), ale wracam do siebie i znowu tak samo. Prośba, abyście nie pisali "terapia"... uciekam od rzeczywistego zycia, od wielu spraw do załatwienia, przyziemnych, kilku urzędowych, wstyd mi...w tym roku nie kupilam NIC z ubrań. Dwie pary dzinsów t-shirty, owszem, czyste, wyprasowane (dbam o to, jak wygladam, szczegolnie gdy wychodzę), ale... Rozpłakałam się dziś gdy uświadomił mi dobitnie problem. W ostatniej chwili powstrzymałam sie dziś przed zrobieniem przelewu wartości 120 zl... W tamten weekend przepusciłam 150 zł, w dni powszednie niewiele mniejsze kwoty. Stop, podobno anonimowi erotomani nie mogą opowiadać o swoich "podbojach", ja też wystopuję tu. Chcę pełnego zycia. Na tyle, na ile w tym momencie mogę. Dużo rozmawiam ostatnio z moim ojcem, polubił mnie, otworzyłam się na niego, czas szukać wielu róznych odciągaczy uwagi od mojego "hobby". Jakies rady?

Pomóżcie.






Wiem, ze są anonimowi hazardzisci, pisanie tu to rodzaj wyznania. I tylko tak tego posta potraktujcie. Wiem, ze jest ze mna zle, ze moze byc gorzej. Teraz bede starala sie zatrzymać proces zniszczenia.
Obserwuj wątek
    • czubata Re: Hazard... 11.09.10, 00:40
      > m. Pozwolił grać w niewielkim wymiarze czasu i bez angażowania zł.

      Jeżeli jest to uzależnienie to potraktowałam bym to jako każde inne uzależnienie. Detoks.definitywne zaprzestanie,bo to nic może nie dać w niewielkim wymiarze. To tak jak w niewielkim wymiarze ćpać albo pić.(przepraszam za porównanie ale tak mi się nasunęło)
      Raz a definitywnie,bo jak będziesz zaglądać to ci będzie trudno zaprzestać i będziesz się narażać na pokusę,a może jednak za pieniądze,tylko ten jeden raz.
      • 36.a Re: Hazard... 11.09.10, 10:41
        cmok, każde Wasze słowo na wagę złota
    • ergo_pl Re: Hazard... 11.09.10, 09:19
      > Obiecał kupić za jakis czas (kwestia tygodnia, dwóch) olbrzymią kasę na tę rozrywkę (stać g
      > o na to bez większego uszczerbku dla budżetu), "będziesz mogła sobie poszaleć",
      > ale potem znów gra w sposob mocno ograniczony

      Sama wiesz, że nie istnieje coś takiego jak kontrolowane wykonywanie czynności, od których jest się uzależnionym... I to, co wyżej, nie będzie dla Ciebie dobre. Pies jest pogrzebany w trudności uniesienia spraw, o których piszesz, a tak naprawdę - moim zdaniem - w Twoich emocjach, wnętrzu. Prosiłaś, by nie pisać o terapii, więc nie wiem, co powiedzieć...
      W każdym razie mocno ściskam.
      • ergo_pl Re: Hazard... 11.09.10, 09:21
        Aha - czy masz dobrze ustawione leki?
        • 36.a Re: Hazard... 11.09.10, 10:14
          hihi
          śpię mocno po kwetiapinie 100 mg; wiesz, brałam ja o 5., aby zasnąć o 6...
    • majagor Re: Hazard... 11.09.10, 09:59
      Jeśli faktycznie chcesz z tym przestać to jest jeden bardzo ważny szczegół. Przestajesz definitywnie. Nie że ograniczasz się, nie że zmieniasz gry - ale rezygnujesz z wszystkich tego typu zabaw - nawet z gier niemających nic wspólnego z kasą musisz zrezygnować.
      Zabawy w ograniczanie grania, zabawy w zmianę gier może i pomogą ale tylko i wyłącznie na chwilę. Małą chwilę.

      36.a napisała:
      Hazard w naszym
      > życiu (on też gra, ale 1/4 czasu, ktory ja tam spędzam) będzie ledwie marginese
      > m. Pozwolił grać w niewielkim wymiarze czasu i bez angażowania zł. Obiecał kupi
      > ć za jakis czas (kwestia tygodnia, dwóch) olbrzymią kasę na tę rozrywkę (stać g
      > o na to bez większego uszczerbku dla budżetu), "będziesz mogła sobie poszaleć",
      > ale potem znów gra w sposob mocno ograniczony.


      Więc to jest totalną bzdurą w Twoim przypadku. Nie wolno Tobie grać. WCALE. NIC a NIC. Żadne ograniczenia czasowe, żadne zmiany gry nie pomogą, a mogą tylko zaszkodzić. Bo dadzą Tobie złudzenie, że radzisz sobie z tym, że potrafisz nad tym panować... Ale to tylko złudzenie.

      Musisz uświadomić sobie, że masz problem, że jesteś uzależniona, i że nie potrafisz nad tym zapanować. Nawet gdy sądzisz, że dasz radę grać kontrolowanie jest to nieprawdą. Nie potrafisz. I nigdy już potrafić nie będziesz.

      I nie zrzucaj tego ciężaru na faceta. Nie pozwól mu na to, by to on miał kontrolować Twoje zachowania, by on miał Ciebie pilnować. Bo to nie fair wobec niego.

      Oczywiście jasne jest, że jeśli Ty chcesz przestać to robić, on też musi zaprzestać [obojętnie czy ma problem, czy nie, jako Twój partner robić tego nie powinien].

      To co napisałam - opieram na mojej własnej terapii, gdzie spędziłam kawał czasu i sporo mnie nauczyli, sporo zobaczyłam, sporo przeżyłam. Więc mogłabym napisać "Ann, uwierz w to co piszę, ja wiem co piszę".

      Zastanów się też nad czymś ważnym:
      1. Dlaczego grałaś?
      2. Co z tego miałaś?
      3. Jakie uczucia, emocje wywołuje w Tobie gra?
      4. Dlaczego uważasz, że sobie z tym nie radzisz?
      5. Co straciłaś przez grę? Co stracić możesz przez dalsze granie?
      • 36.a Re: Hazard... 11.09.10, 10:28
        duże dzięki

        na razie odpowiem tylko na jedno pytanie, pozostałe do przemyślenia.

        w pewien sposób odpowiada mi fakt, że on czuwa razem ze mną. że obiecał poblokować dziś konta. podobnie ograniczony dostęp MUSZĘ mieć do rzeczywistych finansów. i tak będzie w naszym przyszłym mam nadzieję wspólnym życiu. per analogiam obecnie: nie mam karty kredytowej i nie odbieram tego typu telefonow z banku (w waznych sprawach można zostawić wiadomość na sekretarce), mam limit dzienny znacznie niższy niż chciał przyznać bank.


        jest ode mnie znacznie młodszy, a mnie, podkreślę - czasem, nie zawsze -odpowiada sytuacja prowadzenia za rączkę, czuwania nade mną. tego moze nie dali mi kiedys rodzice.

        i też obawiam się że NIE BĘDZIE WOLNO GRAĆ WCALE...
        rozmyslam o tym jego graniu - temat na dzisiejsza rozmowe...

        duże dzięki za już, poproszę ew. o jeszcze, a sama dumam nad tym, co piszecie.
        dzięki Maju
      • 36.a Re: Hazard... 11.09.10, 12:50
        Ograniczenia wprowadzimy chyba jednak step by step:

        - granie na jego zasobnym koncie, gdzie można pobierać b. umiarkowane środki, które wystarczą jednak na b.długo,
        - niegranie w nocy, zmniejszenie ilości czasu grania

        guma nicorette dla palaczy...
    • xsenia Re: Hazard... 11.09.10, 13:07
      mialam znajoma, ktora po pierwszej wygranej na sluzewcu uzaleznila sie od obstawiania wyscigow. detox, terapia i absolutny zakaz zblizania sie do strefy wyscigow konnych do konca zycia. zdaje sie ze nie ma innej drogi.

      idz z tym do lekarza poki nie masz dlugow, nie zastawilas domu, nie sprzedalas nerki, nie zaczelas sie prostytuowac, nie ukradlas pieniedzy, ani nikogo nie zabilas dla kilkudziesieciu zl.
      z dnia na dzien bedzie coraz gorzej i coraz trudniej zerwac z nalogiem.

      wygrana stymuluje osrodek nagrody w mozgu, na pewno znasz historie o szczurze, ktoremu podlaczono elektrode do tego osrodka i podano mu do lapy dzwigne uruchamiajaca go; stymulowal sie tak dlugo az zdechl.
      nie ograniczysz tego. nie ma szans.
      gdyby mialo ci sie samo znudzic juz by sie to stalo.

      znajdz fachowca od hazardu, zwykly swirolog moze byc tutaj nieskuteczny. moze warto dac sie zamknac w szpitalu na jakis czas? tam nie ma gier.

      • lolinka2 Re: Hazard... 11.09.10, 13:08
        Lubomira Szawdyn. ew. Ewa Woydyłło.
        • 36.a Re: Hazard... 11.09.10, 13:49
          Pierwsza. Tylko wygląda na strasznie zmęczoną... Starsza pani, bardzo ją cenię i lubię, ale dlaczego kurka nie dba o siebie? Maseczki nawilżające bym jej zrobila, peeling i takie tam. I masaż, na pewno zmęczona (głupawka mię ogranęła dziś)

          (druga pretensjonalna)
          • lolinka2 Re: Hazard... 11.09.10, 13:51
            Ja też optuję za pierwszą, brzmi/wygląda na mądrzejszą. I nie lansuje się wszędzie "na siłę". Wygląda na zmęczoną, bo ma poważne problemy zdrowotne - serce? Sporo czasu nie pracowała przez to...
          • ergo_pl Re: Hazard... 11.09.10, 13:54
            > (głupawka mię ogranęła dziś)

            hipka?
            • 36.a Re: Hazard... 11.09.10, 15:40
              Tak. Stąd to radosne granie etc. Wycofuję powoli wenlafaksynę (brałam 150 mg; Wellbutrin 150 zostaje), daję sobie na to nawet miesiąc. Wycofuję na własną rękę, tymczasem kiwam się, czy zmienić lekarza. Gdyby działo się coś niepokojącego - szybko wrócę do wenla. Stabilizatory i Kwetaplex biorę stale.
              Dzięki Wam za słowa wsparcia.
              Tak, On też jest uzależniony, wpadał w maju w szał, gdy nie mógł kupić sporej kasy na grę (fizycznie nie miał możliwości). On nie będzie grał jak mały samochodzik, musi się rozpędzić. W normalnych warunkach, półtora roku temu gra zajmowała mu ułamek dnia. Obecnie jest po operacji... Tłumaczył mi wczoraj: - Zobacz, od 2 tyg. nie palę, chce mi się, ale nie palę i już. Uśmiecham się, będzie musiał przestać palić - dla mnie i ze względu na stan zdrowia.
              Ale fakt, dzisiejsza rozmowa mi uświadomiła, że on grać nie zaprzestanie, ale ja muszę poważnie ograniczyć. Moja Mama rzuciła palenie 20 lat temu, ojciec pali dalej. Tymczasem po reinstalacji aplikacji do gry (coś szwankowało) nie mogę jej na nowo zainstalować. Los mi sprzyjasmile I główkuję, co nie gra. Jest jeszcze mozliwość gry na kompie - a niewygodnie (śmiech)
              To jest jeszcze tak, że gra, a szczególnie u kobiet z powodzeniem może ogromnie podnosić nastrój. Tak sobie przeczytałam ostatnio...
              • 36.a Re: Hazard... 11.09.10, 15:41
                No i... Kiedyś byłam uzależniona od forów. Tu. Znalazłam sobie coś nowego...
        • ergo_pl Re: Hazard... 11.09.10, 13:52
          36. - dobrze rozumie Twoją potrzebę, jak to nazywasz, "prowadzenia za rączkę". Myślę, że nie tyle chodzi o takie prowadzenie, co jest to normalna ludzka potrzeba posiadania oparcia w kimś bliskim.
          Tyle tylko, że w waszym wypadku on też jest uzależniony, i to nic, że w mniejszym stopniu niż Ty, ale JEST. I dlatego nie potrafi i nie będzie potrafił spojrzeć na Twój stan obiektywnie, stąd te jego propozycje, które - jeśli chcesz z tego wyjść - są nie do przyjęcia. Bardzo dobrze, że zdajesz sobie sprawę z tego, co się z Tobą stało. W przypadku każdego uzależnienia mówią, że to pierwszy, bardzo ważny krok.
          Odnośnie postu Maji - wydaje mi się, że Ty wiesz i co ci daje gra - bo o tym pisałaś - i jakie emocje wtedy sie wyzwalają, bo zauważyłam, że jesteś osobą bardzo świadomą siebie. Nie chodzi tu więc o uświadomienie sobie tego wszystkiego, tylko (nie złość się wink o mądrą osobę, która Cię z tego wyprowadzi, która spowoduje, że uporządkujesz, uładzisz i uspokoisz Twoje wnętrze. Czego Ci szczerze życzę.
      • 36.a Re: Hazard... 11.09.10, 13:41
        Tak, znam.
        On powiedział, że nie wpadłam zbyt głęboko i ja też o tym wiemsmile To jest pocieszające. I poinformuję Was, gdybym znów wtopiła swoje pieniądze...
        To nie jest stricte hazard, taki jest w sieci zabroniony, ale "gry o charakterze hazardowym", co właściwie na jedno wychodzi.
        Neeeeeee, żadnych kratek.

        1 Poinformować o nałogu psychiatrę
        2 nie wiem

        A propos znudzenie. Zmęczenie organizmu robi swoje, potrzebuję snu, sporo.
        Prostytuować się nie, ale za jego pozwoleniem łamię hasła do jego kont (naszych wspólnych, które czasem blokuje) - Łatwe hasło, 8 liter, cyferki mi podał. Myślałam kilka dni, to łatwe słowo to uwaga paranoja Ale też buchnęłam mu trochę kasy. Jestem wariat, więc mnie to cieszy, jego mniej...Wiesz co, Xseniu? Taka konkluzja, ze nie nie tylko cieszy wygrywanie, ale gra sama w sobie. Radość dziecka. Złudne.



        --
        Nieważne ile przed nami zim
    • drugikoniecswiata Re: Hazard... 11.09.10, 16:09
      1) czy tym nałogiem wyrządzasz komuś (z sobą włącznie) szkodę i jaką?
      2) jakie twoje potrzeby zaspokaja granie?
      3) czy da się znaleźć alternatywny sposób ich zaspokojenia?
      4) czemu miałoby służyć informowanie o graniu psychiatry?

      nie mam natchnienia na długie posty, przepraszam
      ale jak już wspominałam mogę ew. na żywo wink
    • 36.a Melduję się:-) 13.09.10, 18:41
      * jestem z siebie dumna - przez 3 dni biedziłam się nad zainstalowaniem aplikacji do gry na laptopie - UDAŁO SIĘ!!!! Pytałam różnych mądrych ludzi, co i jak, wpadłam na rozwiązanie sama, przypadkiem. Eureka. Te 3 dni detoksu, jak go nazywacie, pozwoliły mi na odpoczynek

      * gram sobie delikatnie: nie zarywając nocy, nie wysyłając b. drogich SMS-ów na wirtualną kasę, nie robiąc przelewów z konta - ufffffffffffffffffff

      * na Jego koncie do gry są środki spokojnie wystarczające na grę na kilka miesięcy, też uff. na grę bez wielkich wygranych, która niezdrowo by podniecała <z takich środków mozliwa jest wygrana, ale to byłaby kwestia dużego szczęścia; konto zasilone było sporą kwotą dość dawno temu>

      * nie mam poczucia winy, że staczam się, że coś ze mną nie tak; jeszcze nie jest dobrze: w pokoju meksyk, ważne sprawy leżą ciągle odłogiem, ale pierwszy krok zrobiony.

      A Wy jesteście mądre i kochane. Czy na świecie istnieją tylko kobiety? Gdzie mój ulubiony, bo ciagle komplementujący mnie Bonus, gdzie czareg, wodnik, inni Panowie? Powtarzam to, co kiedyś: dotkliwie brakuje na forum pierwiastka męskiego. Hop hop, wracać!
    • lolinka2 Re: Hazard... 14.09.10, 20:05
      Anka, olśniło mnie! Normalnie blask prawdy na mnie opadł. Wiem, jak to działa.
      To jest tak: ty jesteś bardziej depresyjna niż maniakalna, nie? (przynajmniej tak wynika z moich obserwacji forumowych). A ponieważ aktualnie sama mam doła, więc pi razy drzwi wiem, jak to działa i jak człowiek usiłuje z beznadziejną bezradnością wygrzebać się z dołka po ścianach tej dziury, w której tkwi robiąc COKOLWIEK. Cokolwiek, co podniesie poziom adrenaliny. Nakręci, choćby troszkę i na kilka chwil. Cokolwiek, co nie będzie NICZYM, które jest depresyjną codziennością. Gry, aukcje, poker, automaty - whatever - podnoszą tę adrenalinę, jednocześnie będąc stosunkowo bezpieczne (OK, nie zawsze, ale bezpieczniejsze niż np. ryzykowny seks). Na moment człowiek może wydźwignąć się z depresji, przez chwilę jest dobrze, po czym wraca dół - no to trzeba sobie znów poprawić humor... uzależniamy się wówczas od tego poczucia "czucia", a skoro czujemy gdy gramy, to gramy dalej... i znowu... i znowu.

      tyle wymyśliłam. Walczę, żeby wyjść z próżni, w której tkwię.
      • 36.a Re: Hazard... 14.09.10, 21:41
        Trzymaj się ciepło.

        Nie. Zawsze o sobie myślałam, że jednak bardziej hipomaniakalna. Jakkolwiek dziś znowu delikatnie (? - bo nie angażując zł, ale zanosi się na pół nocy jednak) gram. Odstawiałam antydep, dziś dzień 2, wracam do niego, bo zalewam się łzami. A może jednak depresyjna? Ja już nie wiem. Tak, to jest robienie COKOLWIEK. Chociaż jestem z siebie ciut dumna, w stanie zapłakano-warzywnym zmyłam naczynia, ugotowałam makaron, zrobiłam pyszny sos ze świeżych grzybów [w lasach klęska urodzaju, zbiera mój ojciec], pogadałam z małą siostrzenicą, dostała od Anki czekoladę, ale tak - robię NIC. [plus pie*dolona połowa cyklu]
        plus smutna konkluzja: zdrowemu b.trudno zrozumieć depresję. no to wracam do grania.
        • lolinka2 Re: Hazard... 14.09.10, 22:00
          Wiesz, skąd wiem?
          Wydałam dzisiaj 400 PLN prawie na Allegro na zabawki dla Natalki.
          Fakt, że uzasadniony wydatek, bo ona wszystko, z czego wyrosła oddała siostrze i został jej - ośmioipółlatce - pokój pełen książek i KROPKA. Trzeba było nadgonić niedobory. Nabywałam używane, po max. połowie ceny rynkowej, więc bez dziczy dzikiej, tyle że hurtem. I końcówka aukcji podkręca niesamowicie. Ten wyrzut adrenaliny. No szok! I widziałam, że młodej też się udzieliło (również zdołowana ostatnio, siedziała koło mnie i piszczała dopingując, żeby nikt nas nie przelicytował...).
          Z wrażenia złapałam napęd i zaczęłam ogarniać zlecenie na najbliższy termin (dodatkowy plus).
          No dobra, tłumaczę się....
          Nieważne.
          W każdym razie stąd wiem, o co ci prawdopodobnie chodzi.

          Pozdro.
          • majagor Re: Hazard... 15.09.10, 12:08
            Z Allegro też miewam swoje "okresy". Jak nie kupuję nic, tak nie kupuję. A jak zacznę... to lepiej nie gadać. Krótko przed śmiercią Mamy wpadłam w taki szał, że aż listonosz się wkurzał, że codziennie musi nosić dla mnie przesyłki.
            I teraz już tam wcale nie wchodzę, nie oglądam, nie przeglądam. Bo wiem, że jak wejdę, to na pewno znajdę coś fajnego, coś w fajnej cenie, coś co zaraz zapragnę. I po prostu lepiej tego unikać...

            I myślę, że Lolikna dobrze mówi, że gry, że kupowanie, czy jakaś inna czynność kompulsywna może być próbą ratowania siebie...

            Ja z takich kompulsywnych to mam jeszcze sport, a szczególnie bieganie. Tzn. miałam to - bo już przestałam biegać w ogóle. A zostało mi kompulsywne niejedzenie. Jak inni kompulsywne jedzą, tak ja kompulsywnie nie jem - o ile to w ogóle możliwe wink
            • majagor Re: Hazard... 15.09.10, 12:09
              Oczywiście źle login Lolinki napisałam...
              Przepraszam.
            • ergo_pl Re: Hazard... 15.09.10, 12:21
              Kupowanie to również odreagowanie napięcia, sytuacji, która jest ponad siły. Co później powoduje inny stres - skąd wziąć kasę. Kwadratura koła.
              • lolinka2 Re: Hazard... 15.09.10, 12:47
                szczęśliwie nie przekraczam możliwości smile szaleję w ramach kasy na tzw zbytki.

                A swoją drogą zrobiłam wczoraj później coś, co mi objawiło skąd gwałtowniejszy spadek mimo dwóch antydepów ostatnio: otóż w poniedziałek umarł Jarosław Kukulski, mój ukochany kompozytor. A z nim - polska dobra muzyka. Przynajmniej w mojej percepcji. I to mnie, podatną na doły, bo wygrzebującą się z takiego powoli, dobiło ostatecznie.
                Wczoraj tuż przed 22gą zrobiłyśmy sobie z Natalią (to nie zbieg okoliczności, że moja córka ma tak na imię) koncert piosenek Kukulskiego, z repertuaru A. Jantar, Natalki, H. Frąckowiak i M. Borys. Pośpiewałam (z początku na siłę) przez pół godziny i zostałam INNYM człowiekiem. Dziś wstałam, poszłam bez szemrania do pracy, teraz piszę (wprawdzie wolniej jeszcze niż w tzw normie, ale JUŻ piszę) tekst, który mam oddać jutro. Chyba powoli wracam do żywych.
                • czubata Re: Hazard... 17.09.10, 13:25
                  Tam gdzie się wspięłam parę dni temu,to dzisiaj spadłam. Śmiałam się na ile mogłam,działałam,kupowałam,oglądałam komedie i plask.Nie pomidor,ketchup. Mam dość.
                • matrioszka42 Re: Hazard... 23.09.10, 21:12
                  On był z moją teściową na dializach. Spotykali się co 2-gi dzień. Właśnie wrócił z wakacji nad morzem, bardzo szczęśliwy. W sobotę nie był na dializie... dzwonili do Natalii, znaleźli go martwego. To była szybka śmierć...
                  • lolinka2 Re: Hazard... 24.09.10, 07:25
                    we śnie, tyle wiem - i nie w sobotę, a z niedzieli na poniedziałek. W niedzielę to go jeszcze w kościele wieczorem lokalny proboszcz widział...
                    o dializach też wiedziałam, on się już kilka ładnych lat dializował....
                    plus tętniak, wieńcówka etc. - trochę się namęczył facet.
    • 36.a Re: Hazard... 17.09.10, 12:28
      Złamałam się...
      I od nowa wspinanie się uncertain Przyznaję rację, że odstawienie jednak powinno być całkowite. Ale daje taką ekscytację, uśmiech...

      uncertain
      • kamyczek_0 Re: Hazard... 17.09.10, 12:46
        Majagor:
        >I teraz już tam wcale nie wchodzę, nie oglądam, nie przeglądam. Bo wiem, że jak wejdę, to >na pewno znajdę coś fajnego, coś w fajnej cenie, coś co zaraz zapragnę. I po prostu lepiej >tego unikać...

        O tak, tak. Ja też.

        >Ja z takich kompulsywnych to mam jeszcze sport, a szczególnie bieganie.

        Ja także, ale nie bieganie. Zmuszam się jak mi się pogarsza. Endofrin pragnę. Za to na górce do utraty tchu, przeginam.
      • poetkam Re: Hazard... 17.09.10, 13:40
        36.a napisała:

        > Złamałam się...
        > I od nowa wspinanie się

        Mam nadzieję, że teraz się nie złamiesz..

        uncertain Przyznaję rację, że odstawienie jednak powinno być c
        > ałkowite. Ale daje taką ekscytację, uśmiech...

        Zgadzam się z tym, że odstawianie powinno być takie "na amen"
        A tu się chyba pomyliłaś? Odstawianie daje ekscytację, uśmiech? EE, chyba nie... smile

        Granie, czy jakieś inne uzależnienie/używanie czegoś w nadmiarze na dłuższą metę nie jest zabawne. Po jakimś czasie przychodzą - wyrzuty sumienia, wściekłość, nienawiść do siebie samego. (piszę na podstawie doświadczeń własnych, jakich, przemilczę)

        ---
        "Bytka abo ne bytka to je zapytka"
        ---
        poetkowewiersze.blox.pl/html
    • 36.a :-( 20.09.10, 13:58
      Złamałam się, wydałam kasę.
      Już wiem, kiedy ją na ten cel wydaję - weekendy.
      Ku*wa.
      Zabolało, bo powiedział: JESTEŚ NIEREFORMOWALNA, dobranoc, jest 2. nad ranem, nie będziemy teraz o tym rozmawiać.

      boli nadawanie etykietek, naturalne byłoby: wyłącz to i śpij.
      chować laptopa do szafy, gdy nie pracuję?
      poprzegryzać kabelki?
      • 38takatam Re: :-( 23.09.10, 18:35
        W sumie dziewczyny dały Ci informacje zwrotne niczym terapeuta od uzależnień.Jestem pełna podziwu znawstwa tematu.
        Jako nałogowiec powiem Ci tak...całkowity odwyk.Twój pan też,albo koniec.Wiem,wiem jak to brzmi-ale to jest być,albo nie być.
        Rozeszłam się z ojcem mojego dziecka tylko dlatego że pił i nie zamierzał przestać.Bardzo dobry człowiek(ogólnie wszyscy nałogowcy to nadwrażliwi pokaleczeni,ale cudowni ludzie).Wiedziałam,że jeśli go nie zostawię zginę.
        Moje życie-na koniec picia-kręciło się wokół alkoholu. Nikt i nic nie było ważne.Kasę zawsze zdobyłam,a jak nie to na kreskę.Uciekałam z domu(uciekałam moim dzieciom z domu!)Nie byłam matką,kobietą,człowiekiem...byłam zwierzęciem.Do tego doszła mania-alko ją wzywał za często(odkąd nie pije mania nie zapukała do moich drzwi-odpukać).Co działo się kiedy była mania i alko...tego nie da się opisać i wiele rzeczy nie wybaczę sobie,choć wiem,że nie do końca miałam wpływ.
        Ale nie od razu tak było.Najpierw alkohol doskonale regulował mój nastrój.Pomagał spać po śmierci męża.Wybaczał pomyłki,podtrzymywał na duchu,dawał moc.Dużo,dużo mi dawał-a prawie wszystko odebrał.
        Gdybym nie przestała pić,już bym nie żyła-to wiem na bank.

        PS.Znam AH (anonimowi hazardziści) znam ich historię,walkę i zwycięstwo.
        Jeszcze się nie stoczyłaś,ale pamiętaj-od teraz będzie już tylko gorzej.
        Jesteś na to za mądra-sama się diagnozujeszsmile
        Trzymam kciuki.
        I napisz jak się czujesz.
        • 36.a Re: :-( 23.09.10, 20:14
          Smutno mi po Twoim poście.
          Może tylko jakaś wymówka, że niszczę swojego organizmu, jak w przypadku alkoholizmu, emocje hazardowe są jednak płytsze, nie gram o kasę (domaga się ostatnio znacznie więcej snu, czas przeznaczony na grę też znacznie ograniczony). Jeszcze trzymam rękę na pulsie, a w nocy w moim banku przez net nie da się doładować tel. - przetwarzanie danychsmile Znajduję jeszcze jakieś ograniczniki...
          • matrioszka42 Re: :-( 23.09.10, 21:17
            Mój pradziad strocił na wyścigach cały majątek. Posiadłości, pałacyk... wszystko. Był afektywny, a dzieci nie miały co jeść... z 3 synów wykszłcenie dostało 2, trzeci był analfabetą, za późno się urodził. Nie dotykam się hazardu, za bardzo mi w mózgu siedzą historie o dziadku. Ale... wybierałam przez to inne mocno ryzykowne uzależnienia... a jako maniakalna byłam genialna w ich wyszukiwaniu.
          • majagor Re: :-( 23.09.10, 21:25
            36.a napisała:

            > Może tylko jakaś wymówka, że niszczę swojego organizmu, jak w przypadku alkohol
            > izmu, emocje hazardowe są jednak płytsze, nie gram o kasę

            Niszczysz tak samo mocno, emocje są równie silne. To jest to samo! Nawet wiele badań dowodzi, iż hazardzistę gorzej się leczy niż alkoholika/narkomana.

            Szukasz wymówek, tłumaczysz się, kombinujesz jak przysłowiowy koń pod górkę... i wciąż brniesz w uzależnienie. Wiesz, że te wymówki, tłumaczenia - to też objaw Twego uzależnienia?
            Nie widzisz, że ono Tobą panuje? Zawładnęło Twoim życiem i śmieje Ci się w twarz?

            Przepraszam, może za ostro, może niegrzecznie. Ale niestety w pewnych sprawach trzeba tak działać. Ann przestań grać póki czas. Ratuj siebie. Bo za chwilę będzie jeszcze gorzej.
            JESTEŚ UZALEŻNIONA. Musisz się leczyć.
            LECZYĆ... a nie znajdować jakieś ograniczniki... i wmawiać sobie, że trzymasz rękę na pulsie... To jest złudzenie, Twoja opinia, która nijak ma się do rzeczywistości.

            Weź swego faceta za rękę. Pójdźcie razem na terapię. Ot tyle.
            Innego rozwiązania tutaj nie widzę. A naprawdę znam się troszkę na tym.

            Robisz sobie straszną krzywdę. Wiele osób dało tutaj Tobie fajne, cenne rady. A Ty zupełnie ich nie widzisz, albo widzieć nie chcesz. A może widzisz, ale wcale nie masz ochoty na rozwiązanie problemu? Może jeszcze nie osiągnęłaś "swojego dna" i chcesz jeszcze poigrać, pobawić się w dzielną, odporną na uzależnienie kobietę. Nie wiem. Wiem tylko, iż masz problem. Duży problem. I nic z nim nie robisz.
            • 36.a Re: :-( 24.09.10, 03:04
              Maja, rady widzę. Serio.
              Rozmyślam sobie.

              Zdecydowanie (i tu przepraszam osoby uzależnione od alkoholu) hm...mam wrażenie, że to jednak lepsza sytuacja: być uzależnionym od gry w necie. Gry nie stricte hazardowej - to doprecyzowanie, albo jak wolisz wymówka. Nalogowy palacz też wydaje więcej kasy niż ja...
              Jasne, coś mnie wciągnęło, za mocno. Martwię się o niego, pytał mnie dziś, ile kasy wirtualnej dostaniemy za 2 tys euro. "I potem z tym kończymy". To tak jakby chciał powiedzieć: idziemy oboje w Dłuuuuuuuuugą. Chcialby kontrolowanego szaleństwa. To kusi, ale...
              Masz rację - nie osiągnęłam dna. Był zły czas, gdy powiedzmy 2 x w tyg. dorzucałam 1-2 piwa do koszyka. Tak leczyłam smutek. Zastanawiałam się wtedy, czy przyjdzie uzależnienie. Nie, nie przyszło. W tym roku uczyłam się palić, było mi niedobrze od dymu, który osadził się w gardle.

              (Upppssss...czy mówiłam już, że mój ojciec czesto ma pieniądze w postaci wielu 5 złotówek? nie grałam nigdy na automatach realnych, on na 99.9 tak. Parę lat temu przyniósł w torebce foliowej i poprosił o przeliczenie i rzekł był "na połowę", dostalo mi się fartem 250 zł...ojciec: niezdiagnozowany, ale z dużym prawdopodobieństwem chadowiec też, tłumi ból życia piwem, rzadziej niż kiedys, ale jednak)


              Maja, może sie powtórzę, ale to forum pełne mądrych kobiet (i kilku panów) i głupotą byłoby nie wyciągać wniosków z Waszych rad.

              Resume: Jestem na etapie rozmyślań, potem podobno jest głośne mówienie o czymś (piszę tu), potem czyny. Niekoniecznie potrzebna będzie terapia. Rozmyślam, co dalej. Dno daleko i nie chcę tam schodzić. Chciałoby się odbić z wyższego pułapu...

              Gdyby ktoś chciał jeszcze coś dopisac - poproszę. U mnie chyba czas działania niebawem. Za dużo jedynie mówię (smutno mi z tego powodu)
              • majagor Re: :-( 24.09.10, 08:33
                Mówiąc, że uzależniony od papierosów/alkoholu ma gorzej od Ciebie bo więcej kasy wydaje to jakaś bzdura! Przecież tu nie o kasę chodzi. Tu chodzi o Twoją głowę i mechanizmy w niej zachodzące.

                P.S. Nie mówisz za dużo. Mów tyle, ile chcesz. Ale ja bym proponowała zacząć działać. Mocno, silnie i dosadnie. Nie jutro, nie za tydzień, a TERAZ. Właśnie teraz.

                Powodzenia życzę i pozdrawiam!
                • 38takatam Re: :-( 24.09.10, 09:19
                  Chyba więcej niż Maja nie da się powiedzieć.
                  Napiszę Ci jeszcze o mniesmile Może nudzę,ale może otworzą Ci sie oczy...
                  Maja ma rację,mechanizmy uzależnienia są podobne bez względu od czego.
                  Mam wyniki jakbym nie piła,czyli organizm nie zdążył odczuć,ale tu chodzi o psychę,która mi klękłasad Też stawiałam sobie granice jak nazywasz ograniczniki...Np:będę pić tylko piwo,nie będę wychodzić z domu.I tak było.W domu starałam się spełniać obowiązki-ale to było oszukiwanie.Warunkiem trzeźwienia,bo tak to się nazywa bez względu na uzależnienie,jest uczciwość względem siebie.Uznanie bezsilności wobec uzależnienia.I kompletny odwyk.Myśl,że tylko dziś nie zagrasz-tylko 24h. Znajdź program na 24h.Poszukaj forum uzależnienia od hazardu i poczytaj.
                  To tylko rady-Ty decydujesz.Tylko Ty możesz to zakończyć.Tylko Ty jesteś panią swojego życia,które mamy niestety jedno.
                  A za tą kasę lepiej na urlop pojechać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka