majagor
28.12.10, 13:58
Mocno zastanawiam się nad wyjazdem. Wyjazdem oczywiście do DE.
Zawsze chciałam tam wrócić. Obiecywałam sobie, że tylko skończę tu studia i wracam - ale Mama zachorowała i zmieniły mi się plany.
Mamy nie ma już - więc plan mój teraz może się zrealizować.
Tutaj mam problemy z pracą. Mało ogłoszeń, na które mogłabym odpowiedzieć, straszne warunki [płacowe] itd. Zresztą, gdy Mama zmarła - mówiłam sobie, że szukam pracę do stycznia - jeśli nie znajdę nic sensownego to robię wypad.
Tam pracę bym miała. Może nie wielce ambitną i najlepszą na świecie, ale uczciwie opłaconą. Pozwoliłaby mi żyć tam na NORMALNYM poziomie. No i będąc tam na miejscu, mogłabym szukać pracy w swoim zawodzie lub czymś podobnym, szczególnie, że od maja rynek niemiecki otwiera się dla Polaków.
Znam oczywiście język niemiecki, mam tam znajomych [w różnych częściach Niemiec], którzy w razie potrzeby na pewno by mi pomogli.
Ale... ale wyjeżdżając zostawię tutaj wszystko co mam. Może nie mam tego za wiele, ale jednak. Związku na odległość prowadzić nie mam zamiaru [bo moim zdaniem to bez sensu]. Ojciec musiałby sam dom ogarnąć [czy na pewno da radę?]. Nie miałabym możliwości odwiedzin Mamy kilka razy w tygodniu [czy ojciec sam będzie potrafił zadbać o grób?].
No i mój Kacperek. Dom już mu załatwiłam - moja siostra go przyjmie, ale smutno byłoby mi go oddawać...
Ech... Nie wiem.
Niby chcę. Niby od zawsze o tym marzyłam. Niby zawsze tego chciałam. Niby kocham Niemcy, uwielbiam tam być, świetnie się tam czuję... to jednak w głowie mam tyle wątpliwości, że nawet opisać ich nie potrafię...
Nie piszę to by uzyskać rady w stylu: "Jedź", "Nie jedź". Wiem, że decyzję podjąć muszę ja... ale pomarudzić chciałam, bo głowa mi już pęka od tych myśli wszystkich.
Aaaa, jeśli teraz bym wyjechała, to nie mam planu powracać. Wyjazd wiązałby się z zamieszkaniem tam na stałe. Oczywiście, jeśli by mi się coś nie udało, nie podobało - to wróciłabym, ale z założenia miałby być to wyjazd na "zawsze".