Dodaj do ulubionych

Chad mieszany

08.01.11, 16:09

www.tacyjakja.pl/index.php?mact=News,cntnt01,detail,0&cntnt01articleid=179&cntnt01origid=120&cntnt01returnid=120
Ot tak gdyby ktoś miał ochotę poczytać...



"Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

Terri Cheney
Obserwuj wątek
    • quaxo Re: Chad mieszany 09.01.11, 18:30
      Elektrowstrząsy poprawiły mi humor...
      • 38takatam Re: Chad mieszany 09.01.11, 19:25
        big_grin


        "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
        nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

        Terri Cheney
      • 38takatam Re: Chad mieszany 09.01.11, 19:25
        .....big_grin


        "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
        nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

        Terri Cheney
    • dr.zabba Re: Chad mieszany 09.01.11, 21:32
      Wielce przydatny materiał. Często są pytania o stan mieszany na forum i często sie okazuje, jak mało o nim wiemy.
      • tlenoterapia Re: Chad mieszany 10.01.11, 15:22
        Te elektrowstrząsy na końcu tekstu to takie zakończenie ,ze równie dobrze mogli by napisać ,ze jak nic nie pomoże to jeszcze można głowę uciąć i będzie git.
        • quaxo Re: Chad mieszany 10.01.11, 21:57
          big_grin No w sumie.
          Tak pobocznie jest taka fajna scena w "Nurse Jackie". Jackie uczy swoją podopieczną jak rozpoznać kogo z emergency przyjąć najpierw. Mówi głośno: "Kto czuje się tak źle, że nie może nawet unieść ręki, niech podniesie rękę". A do podopiecznej: "Tych co podnieśli dajesz na koniec". smile
    • drugikoniecswiata Re: Chad mieszany 11.01.11, 00:01
      „Wie Pani, w sytuacji, gdy nikt tak naprawdę nie wie, czym jest choroba dwubiegunowa, to porywanie się na próbę zdefiniowania, czym jest stan mieszany, wydaje mi się być czystą ezoteryką” – powiedział mi niedawno spotkany lekarz lolinki i choć mojego castingu nie wygrał, to bardzo mi tym tekstem zaimponował.
      • czareg Re: Chad mieszany 11.01.11, 08:05
        Miałem szczęście osobiście poznać Pana Profesora i jestem przekonany, że jest on święcie przekonany, że doskonale wie, co to jest stan mieszany.
        • 38takatam Re: Chad mieszany 11.01.11, 09:16
          Moja doktor nie ma wątpliwości,że mam chad mieszany.Niestety i ja nie mamsad


          "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
          nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

          Terri Cheney
        • drugikoniecswiata Re: Chad mieszany 11.01.11, 13:19
          To pan doktor, nie profesor, może nie mówimy o tym samym. Stan mieszany można sobie dość prosto diagnozować gdy pojawia się u kogoś o w miarę typowym wcześniej przebiegu choroby. Dyskusja, czym różni się od np. ultra rapid cyclingu jest dyskusją filozoficzną i akademicką, i taki był kontekst mojej z PŚ rozmowy.

          W eseju "O tzw. organiczności" Kępiński zwraca uwagę na to, że są takie pojęcia, których definicji do dziś nie udało się wypracować, a mimo tego lekarze posługują się nimi:

          "Świadczy to o jego [pojęcia] użyteczności mimo braku przejrzyście sprecyzowanej definicji. W naukach przyrodniczych - przeciwnie niż w naukach normatywnych i humanistycznych - definicja jest celem, do którego się dąży, i zawsze może ona być zmieniona, gdy fakty empiryczne tego wymagają. Wystarczy choćby wspomnieć, że nie dysponujemy zadowalającą definicją życia, a fakt śmierci, z którym lekarz często się styka, nie ma wystarczającego określenia".

          PS A czy zwróciliście uwagę na pierwszy człon wypowiedzi? Na "nikt tak naprawdę nie wie, czym jest choroba dwubiegunowa"? I to was nie oburzyło?
          • kamyczek_0 Re: Chad mieszany 11.01.11, 14:39
            Ja mam wrażenie, że w psychiatrii wiele jest pojęć, które nie są do końca zdefiniowane, nie można ich raz na zawsze określić. Tym chyba różni od medycyny, gdzie wszystko jest logiczne, poukładane, jasne. 2+2=4. W psychiatrii nie byłabym tego taka pewna.
            • quaxo Re: Chad mieszany 11.01.11, 20:22
              No ale przecież psychiatria to dział medycyny?!
              Mnie najbardziej rozwalają fragmenty ulotek w naszych lekach - "nie wiadomo dokładnie na czym polega działanie leku, podejrzewa się, że"
            • tlenoterapia Re: Chad mieszany 11.01.11, 21:02
              Tragiczne jest to ,ze psychiatrzy w swoich pretensjach i zadufaniu chca by wszyscy te dziedzine uwazali za medycyne i poslugują sie do okreslenia problemow psychicznych definicjami mimo, ze nie sa uniwersalne i nie pasuja do kazdego czlowieka .
              Pominę to, ze maja tez skłonność do widzenia choroby ,zaburzenia tylko dla tego ze nie akceptują =nie rozumieją zachowania danej osoby.
            • drugikoniecswiata Re: Chad mieszany 12.01.11, 16:57
              Tu nie chodzi o podział na medycynę i psychiatrię, tylko na medycynę i leczenie. Utożsamianie medycyny z leczeniem jest tak samo niebezpieczne jak psychologii z psychoterapią. Jeszcze bardziej niebezpieczne jest traktowanie lekarza jak komputera, a pacjenta jak tekstu do przetworzenia. Jeden i drugi to człowiek - tylko i aż. Nieprzewidywalny, niepowtarzalny, omylny i niedoskonały. I - nie do końca poznawalny.

              Pięknie pisze Kępiński: tłumaczy, że rygor naukowej dyscypliny wymaga od badaczy ograniczenia liczby zmiennych. W związku z tym w badaniach naukowych wyjmuje się jakiś wycinek (jeden ustrój, w obrębie ustroju jeden narząd, w obrębie narządu jedną chorobę) i bada stan tego wycinka w jednym określonym momencie, po to, by porównać ze stanem w momencie innym. Powtarzając badanie n razy formułuje się zaś wnioski będące uśrednieniem całości próby. Inaczej się nie da.

              Ale nie wolno zapominać, że nie jest to nic innego, jak UŚMIERCENIE przedmiotu badań: po pierwsze abstrahuje się wycinek z całości, którą tworzy, po drugie odbiera zmienną czasu, która jest istotą życia - organizm jest wszak jedną wielką nieustającą zmianą, gdy piszę te słowa ileś komórek we mnie umarło i ileś się urodziło, po trzecie - pozbawia przedmiot badań jednostkowości.

              Różnica między naukowcem a lekarzem jest taka, że ten pierwszy bada MARTWE BEZOSOBOWE PRZEDMIOTY, a ten drugi ŻYWE I NIEPOWTARZALNE PODMIOTY. A przynajmniej - dobrze by było, żeby na tym polegała, i żeby ani pacjenci, ani lekarze o tym nie zapominali.

              Powiedzenie, że w "twardych" dziedzinach medycyny wszystko jest jasne i poukładane zakłada, że ktokolwiek jest w stanie znaleźć uniwersalny przepis na człowieka. Nie. Każdy człowiek jest nową zagadką. Za poukładaniem, analizami i tabelkami chronimy się z naszą niepewnością i trwogą w obliczu granicy niepoznawalnego.

              Tak myślę ja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka