Dodaj do ulubionych

Nakręcam się

11.01.11, 21:59
Otóż zdecydowałam, że robię tzw. "wypad z baru", czyli wyjeżdżam do DE. No i się nakręcam teraz. Strasznie nakręcam.
Codziennie odbieram telefony z propozycją wyjazdu.
Mogłam już jechać nad morze, mogłam do Szwajcarii - ale terminy mi nie pasowały i w bogatej Szwajcarii za mało płacili. Odmówiłam.
Dziś dostałam propozycję wyjazdu do małej mieściny w Badenii-Wirtenberdze, w Schwarzwaldzie, zaraz przy szwajcarskiej granicy.
I spodobało mi się. No i się nakręcam. Pół dnia czytam, szukam, grzebię, nękam telefonami M. i internetowo Sensi big_grin
Do małej mieściny jechać niby nie chciałam, ale tu mi się by chyba spodobało. Przynajmniej na początek. Lasy, góry, spokój, cisza. No i do Zurychu 50 km! Siostra twierdzi, że byłoby to świetne miejsce na odreagowanie stresów z 2009-2010 - ona sama w tamtych okolicach spędziła 3 miesiące.
A i warunki pracy sensowne.

W domu powoli szykuję ojca na mój wyjazd. Zakładam zeszyt - teczkę pt. OPŁATY, gotuję obiady na zapas - jako, że mamy 4 szuflady w zamrażalniku trochę tego mogę mu porobić.
Oglądam/wybieram już walizki. Kupiłam kilka osobistych przedmiotów potrzebnych do wyjazdu itd.

I tak sobie myślę, czy oby czasami za bardzo tego nie przeżywam? Czy oby czasami zbyt mocno się nie nakręcam? Czy oby czasami ta sytuacja mi nie zaszkodzi?

Kilka lat temu przeżywałam to samo. Gdy wyjeżdżałam - też do DE - do obcej rodziny, do obcego miasta. Wtedy trafiłam fenomenalnie - do teraz kocham "moje" niemieckie dzieci, do teraz mam kontakt z nimi i moimi niemieckimi przyjaciółmi.
Ale wtedy jeszcze byłam "zdrowa", tzn. niezdiagnozowana. I choć może przeżywałam stres to nie martwiłam się o to.

Jeszcze czeka mnie spotkanie z moim lekarzem tutaj. Muszę z nim uzgodnić co robimy z moim leczeniem, lekami. Tam będę ubezpieczona. Będę mogła normalnie chodzić do lekarza - już na forum niemieckim troszkę mi w tej sprawie dobre duszyczki wyjaśniły.

Nie boje się tyle wyjazdu, co tego aktualnego nakręcenia. Takiego wielkiego zaangażowania w to wszystko. Jak myślicie - powinnam zastopować? Zmusić się do niemyślenia, nieszukania? A może lekami się ratować - np. hydroksyzyną - aby na siłę się wyciszyć?

Ech, sama już nie wiem... Tzn. wiem, iż mam wielką ochotę na wyjazd, ale nie wiem co robić, jak przeżyć ten czas przed wyjazdem, aby sobie nie zaszkodzić...

P.S. Jako, że będzie to wyjazd w obce miejsce, do obcych ludzi uzgodniłam z M., że jeden mój telefon, a on wsiada w auto i mnie stamtąd odbiera. Jeszcze jednego znajomego o to poproszę - jakby M. nie mógł wink To taki wentyl bezpieczeństwa, abym wiedziała, że jak coś pójdzie nie tak, to mam możliwość szybkiego powrotu do domu.

Jako, że zauważyłam, iż na forum obecnie nieciekawa atmosfera jest - proszę nie kłócić się w moim wątku, ani nieładnych rzeczy pisać. Strasznie niemiłe są te Wasze pyskówki..
Obserwuj wątek
    • quaxo Re: Nakręcam się 11.01.11, 22:29
      Kiedyś też się tak nakręcałem tylko w innej sprawie i spytałem lekarza czy zmieniamy leczenie, a on do mnie "No, to są po prostu emocje." Ja myślę, że my momentami za bardzo mamy dostrojony ten czujnik choroby, nie dajemy sobie miejsca na normalne emocje, bo to może już objawy choroby.
    • 36.a Re: Nakręcam się 11.01.11, 23:21
      Mniam, życzę realizacji planów.

      Może to normalny reisefieber?



      A propos pyskówek: kto nie pyskował tu nigdy, niech rzuca kamieniamiwink
      Powiedzmy, że to burze mózgów.
      • kara.mija Re: Nakręcam się 12.01.11, 07:58
        Coś jest z tymi emocjami - ja jak mam coś do zorganizowania też się tak nakręcam i od razu się boję czy oby wszystko w porzadku ale ja to jeszcze nie wyrobiłam sobie tego czujnika sad
        Powodzenia życzę w realizacji zamierzeń.
        Kamieniem nie rzucę ale wydaje mi się, że ja nie pyskowałam. Generalnie raczej nie pyskuję na Forach bo potrzeby takiej nie widzę. Wolałabym czasami przywalić (dosłownie) w realu smile
    • majagor Re: Nakręcam się 12.01.11, 13:50
      Dla wyjaśnienia dodam, iż sama święta w pyskowaniu nie jestem, oj nie. Trochę już tu też popyskowałam sobie. Ale teraz co się działo tu, to już była lekka przesada. Wpadłam po kilku dniach przerwy na forum i w jaki wątek nie spojrzałam tam wielkie żale, wielka złość itd. Niemiłe to - nie sądzicie?

      Nakręcenie trwa nadal. Ugotowałam dziś 14 obiadów dla ojca, czyli 7 pudełeczek mam już zamrożonych - bo mrożę porcje "dwudniowe" - ekonomiczniej pod względem miejsca w zamrażalniku wyjdzie. W sobotę kolejny etap gotowania do pudełek nastąpi - tylko trzeba zakupy zrobić wink

      Dziś na spokojnie porozmawiałam sobie z siostrą. Poszłyśmy do Mamy - pierwszy raz razem tam byłyśmy! Ona podobnie, jak tu ktoś pisał, uważa, że to normalne, iż się denerwuję, myślę intensywnie o tym itd. Więc może ok będzie? Może jednak nie oszaleję wink

      Co ważne - śpię normalnie. Jem jako tako też.
      • poetkam Re: Nakręcam się 12.01.11, 16:25
        Sądzę jak Ann - może to reisefieber po prostu? Normalka przed wyjazdem smile
        Powodzenia Ci życzę. Trzymaj się ciepło. Dawaj znać od czasu do czasu, jak Ci tam.
    • agnieszka3523 Re: Nakręcam się 12.01.11, 18:21
      To jest chyba ogólnie nasz duży problem, że w tym, co inni określają normalnymi emocjami, my doszukujemy się objawów choroby. Jak kiedyś zaczęłam po dłuższej przerwie wychodzić na imprezy, to zaczęłam się zastanawiać, czy nie wpadam w jakąś hipomanię, jak się czymś zdołowałam, to się zastanawiałam, czy nie zbliża się epizod depresyjny...i tak cały czas. Przecież my też mamy prawo być czymś nakręceni, jak wszyscy inni ludzie i wcale nie oznacza to, że jest to objaw choroby smile
      • 36.a Re: Nakręcam się 12.01.11, 18:32
        trochę obok: na lotnisku zastanawiam się głupio i za każdym razem dlaczego ekspedienci z duty-free, sprawdzający dowody/paszporty, inni pracownicy nie są nakręceni tak jak ja. bo to ich codziennośćwink
      • dzedlajga Re: Nakręcam się 13.01.11, 11:23
        A mnie się wydaje, że jednak z tym nakręceniem to u nas (przynajmniej u mnie) jest trochę inaczej. Bo że każdy się czasem czymś nakręci to jasne, tylko, że w pewnym momencie powinno przyjść wyciszenie emocji a u mnie nie zawsze jest to takie proste. Czasem to eskaluje bardzo wysoko (tak jak we wrześniu, historia z Mamą i szafkami wink

        Dla mnie nie jest problemem, że nakręcenie się pojawia. Pytanie brzmi, czy to nakręcenie w czymś mi przeszkadza albo jest dla kogoś innego szkodliwe. Jeśli odpowiedź brzmi tak, tzn. że trzeba coś z tym zrobić. Jeśli nie to po prostu trzeba obserwować - bo tego, że jesteśmy bardziej świadomi własnych stanów niż inni to się po prostu nie da uniknąć - może to nawet jest nasza przewaga nad normalsami smile

        Ale najgorsze co mnie w takim nakręceniu może spotkać, to jeśli ktoś bezkrytycznie i celowo je podsyca - wtedy jest mi jeszcze trudniej wyhamować. Może następnym razem mając ostatnie wydarzenia w pamięci będzie mi łatwiej się odciąć od wpływu "życzliwych" osób, które/która do tej pory szczerze uważa, że bardzo mi wtedy pomogła.
    • majagor Re: Nakręcam się 13.01.11, 17:36
      Machina ruszyła i trwa.
      Dziś miałam rozmowę z może przyszłym pracodawcą. Oczywiście rozmowę telefoniczną tylko. Pan był miły, ja chyba też. Tylko straszny akcent mają w tej całej Badenii - nie chciałabym sobie tak języka popsuć i od nich nauczyć się gadać wink
      Decyzja końcowa jeszcze nie zapadła więc czekam. Tzn. ja chcę jechać. Zobaczymy, czy oni mnie też chcą, czy będę musiała dalej szukać.
      A tu mi się podoba bo:
      * ładna okolica, górki, pagórki i full lasu + Szwajcaria pod nosem [ależ mogłabym się fotograficznie spełnić]
      * ludzie wydają się normalni,
      * miałabym małe mieszkanko [45 m] tylko dla siebie - gratis,
      * internet w mieszkaniu zapewniony,
      * warunki pracy płacowo - godzinowo ok - na pewno byłby czas na zwiedzanie okolicy,
      * co 3 miesiące 2-tygodniowy urlop,
      * czas rozpoczęcia pracy także mi odpowiada - połowa lutego...

      Więc teraz muszę mocno trzymać kciuki. Aby się udało. Choć znając moje szczęście, to kogoś innego wybiorą - bo ja zbyt "napalona" jestem...
      No ale trudno. Będę musiała wtedy szukać dalej. Dobre jest to, że szukanie pracy w DE jest dużo przyjemniejsze, łatwiejsze niż w PL.

      Przepraszam najmocniej, że Wam tyle o tym marudzę... ale jakoś opanować się nie mogę...
    • majagor Re: :) 19.01.11, 15:55
      Chyba się udało.
      Dostałam dziś potwierdzenie, iż zostałam przyjęta do pracy. Tzn. umowy jeszcze nie podpisałam, ale już szykujemy się do tego.
      Jadę na tzw. koniec świata, czyli na koniec Niemiec, pod granicę szwajcarską - do Francji daleko też nie będę miała wink

      Z tego co sobie wypatrzyłam w necie - cudownie tam jest. Przecudownie. Góry, lasy, całe mnóstwo jezior, czyste powietrze. Mam nadzieję, że powrócę do biegania, rowerowania i fotografowania!
      A zresztą możecie sami POPATRZEĆ.

      Jako, że będę miała oddzielne mieszkanie, to mam nadzieję, że ktoś czasami do mnie z Polski wpadnie. Szkoda tylko, że to trochę daleko jest - będę musiała niestety polubić latanie samolotem...

      Ojciec już zupełnie się nie przejmuje tym, że zostanie sam. Obiady ma zamrożone, rachunków uczy się pilnować. Tylko "płacze", że będzie musiał nosić niewyprasowane koszule wink

      Cieszę się. Już tak mocno nakręcona nie jestem. Gdzieś tam siedzi we mnie obawa, czy wszystko mi się uda, tak jak zaplanowane mam - ale to przecież normalne.
      • czareg Re: :) 19.01.11, 17:17
        Fajno

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka