Dodaj do ulubionych

Pozytywne myślenie

17.01.11, 22:54
Mam pytanie - jak reagować na rady znajomych typu - myśl pozytywnie, wybierz zdrowie i tp. O co mi chodzi? Moja przyjaciółka jak wspominam jej o tym, że źle się czuję (od wielu lat choruję na Chad) - mam doła, myśli samobójcze, nie chce mi sie już żyć - odpowiada mi na to, że przecież mogę to zmienić. Że to ode mnie zależy jak się czuję i czy jestem w depresji czy nie. Jeżeli mi się nie podoba moje życie i samopoczucie to wszystko jest przecież w moich rękach, coś w rodzaju - to że jesteś w depresji to Twój wybór, w takim razie wybierz bycie w dobrym nastroju. Na wszelkie moje odpowiedzi typu - że Chad czy depresja to choroby, a nie wybór stylu życia, przyjaciółka ma zawsze rady typu - powinnaś podnieść poziom swoich wibracji (duchowych), ze wszystkich chorób mozna sie wyleczyć siłą woli i tp. Bardzo ją lubię, ale czasem mi po prostu ręce opadają sad Mam wrażenie że osobę chorą na którąś z chorób psychicznych zrozumieć może tylko inna chora osoba lub psychiatra.
Poradzcie coś... Też sie spotykacie z takimi teoriami i radami?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: Pozytywne myślenie 17.01.11, 23:04
      wszędzie są idioci wink

      ja mam na to żelazny zestaw tekstów: "masz grypę? módl się i Biblię czytaj, to ci z marszu przejdzie, bo pewnie chorujesz z braku wiary... masz cukrzycę? myśl pozytywnie, to będziesz zdrów! masz zapalenie wyrostka robaczkowego? po co w leki uciekać i do lekarzy z tym, a szpital po co? - no fanaberia. Wszyscy wiedzą, że wystarczy sobie nie wmawiać..." - najbardziej wytrawni doradcy na tym spasują smile
      • sensi41 Re: Pozytywne myślenie 18.01.11, 09:54
        Bardzo spodobały mi sie twoje słowa Lolinko i nie zawaham się ich użyć(praw autorskich do nich nie nie masz? wink )
        Do autorki wątku: Non stop slyszę,bo Ty zawsze wszystko wyolbrzymiasz,nakręcasz się i uciekasz przed problemami w chorobę.
        • kara.mija Re: Pozytywne myślenie 18.01.11, 20:29
          tak - często słyszę takie rzeczy. Z drugiej strony wiem, jak naprawdęchcęto potrafię się pozytywnie nakręcić ale nie podejrzewam, żebym potrafiła tak na stałe. Dodatkowo jestem teraz na etapie terapii z którego wynika, że ja wybieram bycie nieszczęśliwą i pokrzywdzoną ..... trochę się w tym gubię ....
          Apetyt mam wielki - zjadam i przestawiam literki.
          Mały Maciek i Wielcy Czarodzieje
      • izabela33_beauty Re: Pozytywne myślenie 22.01.11, 15:31
        No i właśnie, nie odnosisz wrażenia, że oprócz nas, Chorych, to tu równo krzywdzeni są i lekarze? PSYCHIATRIA TO MY! Dlatego założyłam forum pt. COŚ ZUPEŁNIE NOWEGO, na ten właśnie temat. Póki psychiatra jest etykietowany, póty Chorego też nikt nie zrozumie. Dlatego,tak myślę, może warto czasem wyjść troszeczkę poza siebie i zadbać o Tych, Którzy dbają o nas. Nie? Więc zapraszam też na moje forum - tytuł jak wyżej. Pogadamy więcej.
    • skwr2 Re: Pozytywne myślenie 19.01.11, 19:10
      Nie poruszałabym tematu jednostki chorobowej z osobą nawiedzoną. Niektórzy, nawet sporo osób, czyta to i tamto całkiem bezkrytycznie. Gdyby się zastanowili nad tym, co borą do ręki, musieliby sobie uświadomić, że to, się drukuje, co się dobrze sprzedaje. Najbardziej chodliwe są marzenia.
      Zmienię poglądy, kiedy moja psych wpisze mi na recepcie: Myśl pozytywnie, Weź się w garść.wink
      • czubata Re: Pozytywne myślenie 19.01.11, 19:46
        Jakiś czas temu spotkałam się z takim twierdzeniem jakoby ktoś miał depresje,ale był na tyle dzielny że uprawiał w tym czasie sport,i w ogóle wszystko w tym czasie był w stanie zrobić,i że jednym słowem to kwestia wzięcia się w garść,a nie użalania nad sobą. ?????????????????????
        Ciekawa jestem co to za odmiana depresji byłatongue_out Teraz się właśnie często spotykam z tym że inni też twierdzą że mieli depresje i nie byli takimi łamagami i leniami... Depresja w modzie.
    • to.niemozliwe Re: Pozytywne myślenie 19.01.11, 21:21
      Takie rady wynikaja z bezradnosci i niezrozumienia. Bo czy taka osoba zadala sobie trud zrozumienia, skoro proponuje "myslec pozytywnie"? Watpliwe smile

      Mysle, ze to zalezy z kim rzecz. Ktos prosciej pojmujacy swiat i tak nie zrozumie, ale inteligentniejszej osobie, moim zdaniem - warto wytlumaczyc co nieco wiecej.
      • voxave Re: Pozytywne myślenie 20.01.11, 06:29
        ---a co tu można zrobic pozytywnym myśleniem---nic

        to jest choroba brak organizmowi pewnych substancji lub niemoznośc ich wykorzystania i tyle a może nie taka budowa czegos tam w mózgu
        • sapiencja Re: Pozytywne myślenie 20.01.11, 09:01
          Tak. Jestem bogatsza od tych, u których jeszcze nie zdiagnozowano CHAD.
          Wiem, że jestem w piekle. Ale nawet z piekłem można się zaprzyjaźnić.

          Jak tu kiedyś napisałam, chyba wszyscy mają, w jakimś stopniu, CHAD.
          Jedni dali się zdiagnozować, inni jeszcze nie...
          • czareg Re: Pozytywne myślenie 20.01.11, 21:14
            Czyli ChAD według Ciebie to norma u homo sapiens a nie choroba?
            Ci bardziej wrażliwi/inteligentni po prostu go w sobie odkrywają - młotki żyją w nieświadomości (ciemnocie).

            Proszę uważajcie z paralelami i uogólnieniami - szczególnie mającymi podkreślać wyjątkowość (lepszość/gorszość) ChADowców. To przypadłość charakterystyczna dla faz chorobowych (mani/ depresji).
            Życzę wszystkim remisji.

            PS. Miota mną trochę obecnie.
            • sapiencja Re: Pozytywne myślenie 22.01.11, 21:51
              czareg napisał:

              "> Czyli ChAD według Ciebie to norma u homo sapiens a nie choroba?

              Tak, tak uważam.


              A kto to jest, według Ciebie, człowiek normalny?



              > Ci bardziej wrażliwi/inteligentni po prostu go w sobie odkrywają - młotki żyją
              > w nieświadomości (ciemnocie)."

              Dlaczego, młotki?
    • 36.a Re: Pozytywne myślenie 20.01.11, 09:04
      Witaj, od razu piszę, że mam mętlik w głowie w tym temacie i nie do końca zgadzam się z tym, że Twoja koleżanka nie ma racji. W dużej mierze ma, tylko tragicznie tę swoją prawdę sprzedaje. W takim razie garstka moich przemyśleń, nieuporządkowana.

      * Jeśli faktycznie masz ChAD powinny zdarzać się również okresy jasne, gdy optymistyczne patrzenie na świat, własne położenie powinno bardzo pomóc

      * Od zawsze wiadomo, że wiara czyni cuda, przenosi góry, samospełniająca sie przepowiednia (uczęszczałam na fakultet, który miał taką właśnie nazwę, czyli są i potwierdzone badania naukowe w tym temacie) też ma rację bytu - łopatologicznie: jest tak, jak chcesz, jak z góry sobie założysz.

      * Optymistom lepiej.

      * Zdarzaja się przypadki cudownych wyleczeń (czytałam zbiór udokumentowanych przypadków z Lourdes)

      * "Wznieś się na poziom wyższych wibracji" brzmi przepraszam debilnie, ale gdy medytujesz umysł faktycznie wchodzi w stan alfa (i bodajże fale theta się pojawiają, dające jeszcze głębszy poziom odprężenia). Medytacja wcale nie jest przeciwskazana w ChAD, wycisza lęki, uspokaja. I tu mam jednak wątpliwości. Bez doświadczonego nauczyciela ktoś ze słabą psychiką może odlecieć w tereny sobie nieznane, łacznie ze stanami psychotycznymi; ale już joga, jej podstawowa odmiana (hatha j.) jest polecana.

      * Oslawione i polecane przez jednego z bardziej znanych forumowiczów jedzenie marchewki i biegi po plaży z depresji chyba jeszcze nikogo nie wyleczyły, ale zdrowe odżywianie jest przecież bardzo pomocne... Na mnie znakomicie działaja pobyty zagranicą. Gdzie dobrobyt, porządek - czuję wtedy autentyczne i być może szalenie naiwne ukojenie (rozumiem Cię, Maju, że chcesz wybyć z Polski do normalniejszego, piękniejszego świata)

      * Nie chcę przekręcić, ale z rozmowy z psychiatrą, którego zna również Lolinka i drugikoniecświata wynika, że działanie antydepresantów to w 60% efekt placebo. Ponadto, na pacjenta przyzwyczajonego do leku X nie będzie działał lek Y, który ma tę samą nazwę chemiczną i tylko inną handlową. Moją ukochaną wenlafaksyną, na której zaliczyłam piękną ponad połroczną hipomanię był Efectin, prod. irlandzkiej. Zamienniki: Venlectine, Efevelon są badziewne, miękkie kapsułki, przezroczyste jak rozwielitka. Gdzie im tam do brzoskwiniowych (takie określenie jest o ile dobrze pamiętam nawet w ulotce leku) kapsułek z ciemniejszymi literkami. Farmaceutyczne dziełko sztuki.

      * Nie znam przypadków cudownych wyleczeń z depresji, ale a nuż są. Po prawej stronie forum pojawiają się jednak jakieś linki typu "Jezus chce Ci pomóc, wyleczy Cię z depresji" bleee, nie zaglądam na takie strony. Kojarzą się z propagandą. Ale doskonale przecież pamiętam, że przyjmowanie komunii, sam fakt spowiedzi dawał ulgę, znikało poczucie winy (w depresji go ile chcieć)

      * zaliczyłam książki typu "Możesz uleczyć swoje życie" L. Hay i bylam zachwycona. Kilka bitych stron w środku ksiażki z przyczynami chorób. I nic na to nie poradzę - dalej myślę, że za określonymi myślami mogą stać określone choroby. I pamiętam fajny fragment z książki Wilbera "Śmiertelni nieśmiertelni" gdy Ken wyrywa chorej na raka Trei słuchawkę telefonu, gdy coraz bardziej bezradna słuchała rad jakiejś głupiej baby i wrzasnął coś w stylu "Odpie... się" - rady były w stylu rad Twojej koleżanki, lessie.
      Jesli chodzi o ChAD: podłoże genetyczne, ale uwarunkowania rodzinne, sposób wychowania przecież też.

      *dalej: polecana chadowcom terapia poznawczo-behawioralna też ma za zadanie zmienić sposób myślenia na mniej pesymistyczny, bardziej realisticzny, a tym samym powodujący mniejszą depresyjność choćby

      * przyznaję się do pisania afirmacji. nie działają ad hoc, ale wielokrotnie czułam ich pozytywny (tak) wpływ na swoje życie

      * wracając do jedzenia marchewki. z książki S. Atkinson (Jak wydobyć się z depresji) - "jedzenie produktów pełnoziatnistych sprawia, że czuję się lepiej, a pizza poprawia nastrój itd." (z pamięci). czuję podobnie. medycyna białego człowieka, konwencjonalna powie, że nie ma przypadków wyleczeń z raka za pomocą pożywienia. ale tacy ludzie przecież są. gdy jem głupio, a ostatnio niestety tak jem, łącznie z jedzeniem w nocy - czuję się beznadziejnie.

      * gdzieś tam po drodze wpadłam na książkę Samoleczenie metodą Silvy - była pomocna. Nie wiem, jak działa na zaburzenie dwubiegunowe biofeedback. Metoda chyba dość droga.

      * i na koniec BIORĘ LEKI I NIE ZAMIERZAM PRZESTAĆ, powyższe techniki sa uzupełniające, nie wyleczą, ale mogą poprawić jakość życia, przynieść ulgę.
    • majagor Re: Pozytywne myślenie 20.01.11, 09:36
      Mnie dawno temu, ktoś nie rozumiał. Nie ogarniał za bardzo. A że byliśmy bardzo blisko, że byliśmy ze sobą związani - to utrudniało nam to życie.
      Sama tłumaczyć nie umiałam/nie chciałam. Tekstów takich jak tutaj Lolinka podała, rzucać nie chciałam.
      I zabrałam delikwenta do mojej psycholog. Tzn. wcześniej ustaliłam z psycholog co może mu powiedzieć, o czym mogą rozmawiać. Umówiłam ich i się spotkali. I od tego spotkania człowiek rozumiał mnie chyba lepiej niż ja siebie rozumiem.

      Z M. też było poczatkowo trudno. I nie chodziło o jego niechęć poznania mnie, depresji itd. Ale o zwyczajną trudność w zrozumieniu. Jemu nie mieściło się w głowie, że ktoś może nie mieć ochoty np. umyć zębów. Wiele rzeczy w głowie mu się nie mieściło.
      Więc powoli mu wyjaśniałam. Ale nie opowiadałam o depresji jako jednostce chorobowej, ale o sobie. O swoich emocjach, o swoim wewnętrznym bólu. Jasno, konkretnie, zwięźle.
      Wiem, że on potem wyszukał sobie jeszcze coś do czytania na ten temat... no i już jakoś to ogarnął. Nie wiem, czy wszystko rozumie, ale wiem, że wszystko akceptuje i szanuje - a to najważniejsze.

      Do nikogo nie mam pretensji, iż mnie nie rozumie, iż powie coś "niestosownego". Nikt nie siedzi w mojej głowie, nikt nie czyta w moich myślach. I ode mnie zależy, czy dam się poznać/zrozumieć/zaakceptować, czy też nie.

      Nie oczekujmy od ludzi zbyt wiele. Ktoś kto tego nie doświadczył, niekoniecznie musi zaraz wszystko ogarniać.

      Ba, nawet ja, która bywa depresyjna, która się leczy - wielu zachowań u innych osób z depresją nie rozumiem i głośno tutaj o tym pisałam. Ale widocznie nie było mi jeszcze tak źle i sobie nawet tego wyobrazić nie potrafię...
      • majagor Re: Pozytywne myślenie 20.01.11, 09:38
        Uciekło mi coś jeszcze...

        Bo gdy ktoś zrozumie nas, nasze emocje, nasz ból... to od razu przestanie pseudo dobre rady dawać. Przestanie wkręcać nam, że to wszystko od nas zależy i wszystkiemu my sami winni jesteśmy.
        • ergo_pl Re: Pozytywne myślenie 20.01.11, 09:59
          Oględnie mówiąc, przyjaciółka przekazuje to w sposób mało odpowiedni.
          Oczywiście, że nie jesteśmy winni swojej choroby i podstawą są leki.
          Ale bardzo ważne jest to, co 36a. wypunktowała.
          Pierwszą książkę L. Hay przeczytałam w 1993, pamiętam, że mnie zatkało... wzorce myślowe zgadzały się z objawami somatycznymi choroby, na którą wtedy cierpiałam.
          Coś w tym jest.
          • voxave Re: Pozytywne myślenie 20.01.11, 13:04
            kazde działanie jest dobre o ile przynosi nam ulge

            jedno jest pocieszajace po latach terapii i zazywaniu lekow pod okiem lekarza można doczekac sie zelżenie o0 bjawów w znacznym stopniu

            wazne jest miec przyjaciólke aby miala cierpliwosc cie słuchac kiedy masz napady tak manii jak i depresji
    • maly.lew Re: Pozytywne myślenie 20.01.11, 16:50
      mysli samobojcze? idz do lekarza, niech Ci zwieksza dawke leku! to juz musisz byc wniezlym dole... czemu doprowadzasz sie do takiego stanu? i co = zamierzasz poprzestac na zaleniu sie przyjaciolce?
      oczyeiscie ze nikt Cie nie zrozumie!!! biegiem do lekarza!
      osoba chora powinna sie samoobserwowac i kontaktowac z lekarzem, a nie marudzic!
      sluchaj... z ty, sie da zyc = trzeba tylko szybko reagowac i wspolpracowac zdobrym psychiatra...
      dawki lekow podlegaja modyfikacji - jak dobre minimum, jak cis siedzieje - wiecej!!!!
      podobno podstawowa umiejestnosc w chad - to samoobseracja.
      idz do lekarza po pomoc. ado przyjaciolki na posmianie sie.
        • lessie76 Re: Pozytywne myślenie 20.01.11, 17:30
          U lekarza byłam dzisiaj i chodzę bardzo regularnie, także spoko. Leki przyjmuję i modyfikuję od lat, trochę już choruję i wiem mniej więcej jak się z tym żyje. U mnie jest tak że jesienią i zimą jest tragedia, wiosna i lato dużo lepiej, na pewno z racji światła słonecznego.
          Książki Louise Hay oczywiscie znam (pierwszą na polskim rynku czytałam już kilkanaście lat temu) i byłam ich wielką entuzjastką zanim... nie zachorowałam. Przyjaciółka jest ich wielką fanką i zawsze czyta mi przez telefon tabelkę na końcu na której jest podane jakie schorzenie za jakie przekonanie jest odpowiedzialne.
          Podniesienie wibracji duchowych przyjaciółka zaczerpnęła od Hicksów i ich książki "Proś a bedzie Ci dane", której też jest fanką. Tam upatruje wiele odpowiedzi na przerózne pytania.
          Ogólnie przyjaciółka twierdzi że mam zajebi.... życie (jestem od lat na rencie), bo nie muszę codziennie chodzić do pracy i "mogę robić co chcę".
          36.a dziekuję Ci za Twoją odpowiedz (mysli zebrane), oczywiście Wam wszystkim dziekuję za odpowiedzi smile Może trochę się poudzielam na Waszym forum, dotychczas nie miałam śmiałości...

        • maly.lew Re: Pozytywne myślenie 21.01.11, 15:00
          krotki staz... 10 lat; swiadomosc choroby od dwoch miesiecy!
          w zw z czym lecze sie na to od2miesiecy! hipomanie zaliczylam dwie: w 2008 i teraz...

          50 lat... rodzilas? jak przebieg ciaz?
          • voxave Re: Pozytywne myślenie 22.01.11, 14:21
            przebieg ciaz depresyjny--po drugim porodzie ciezka depresja poporodowa
            ale wszystko sie ułozyło
            dzieci imiłosc do nich pozwoliły mi na jakie takie zycie
            one dostały za to w doope
            myśla ze ich matka taka chimeryczna
            ale lubiły ze mna sie bawic w okresie hipo miałam szalone pomysły i nie było nudno
      • czubata Re: Pozytywne myślenie 20.01.11, 22:43
        Zakładam że skoro przyjaciółka,to zapewne stara się jak może.Ktoś palnie byle co od niechcenia,ktoś inny z prawdziwej troski stara się,chodź nie zawsze wie jak.Ja np.mam fajnych znajomych którzy starali się mnie wspierać,ale złą drogą niestety.Potem jedna z tych osób sama popadła w deprechę (z diagnozą) i zmieniła w stosunku do mnie taktykę.Już mnie nie poucza,bo sama wie jak ciężko jest się zwlec z łóżka i siedzi na zwolnieniach.Skończyło się komentowanie i zachęcanie do działań w pewnych momentach niewykonalnych.Ze mną jest np.tak że przestałam się zmuszać i obwiniać,ale wiem że muszę przeczekać,ewentualnie lekarz modyfikuje leki.Ja nie wątpię że odpowiednie diety i inne gimnastyki mogą pomóc,bo co pomaga ciału,może pomóc duszy.Sama wiem jak świetnie się czułam na swojej ostatniej (w sumie pierwszej diecie),jaka byłam "lekka" i żywotniejsza,tylko że dietę diabli wzięły bo zabrakło siły i konsekwencji by ją stosować gdy mnie dopadł ostrzejszy dół.Dochodzi się do momentu że ma się wszystko gdzieś,człowiek nie myśli by się poczuć lepiej ale żeby się zakopać w najgłębszym dole.Nie wiem czy miałabym siły ćwiczyć jogę i latać do sklepu po dietetyczny chleb,jak tygodniami nie mogłam umyć łba.uncertain
    • izabela33_beauty Re: Pozytywne myślenie 22.01.11, 15:26
      BEZ PRZERWY! Myśl pozytywnie i myśl pozytywnie! A ja nie potrafię, kiedy całe moje wbnętrze płacze! A w ogóle to jestem tu nowa. Mój nick jest wyżej, ale przypominam Izabela33_ beauty. Czy nie odnosisz wrażenia, że lekarze mówią tak, gdy nie wiedzą już, co z Tobą począć?pozdrawiam

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka