01.03.11, 16:44
Nic więcej nie mogę dodać. Nie jestem w stanie tego ogarnąć. Wiem, że nie dam rady teraz i później. To jest silniejsze ode mnie. Nie panikuję, stwierdzam fakt. Nie wiem, co mam robić. Mam złe myśli. Wszyscy będą źli na mnie, że chcę się poddać. A ja? A ja naprawdę wiem, że nie dam rady. Nie dam. Dlaczego nikt nie dopuszcza tego do swojej świadomości. NIE DAM. Znam siebie i swoje możliwości.
Jutro mam spotkanie z terapeutką.
A gdyby.....gdyby tak jadąc autem....
Pomóżcie mi, proszę pomóżcie.
Obserwuj wątek
    • sapiencja Re: Masakra 01.03.11, 18:15
      Chyba jednak jestem typową "blądynką", bo nijak nie mogę pojąć, po co Ty się kobieto katujesz? W imię kogo i czego?
      Dlaczego chcesz żyć w koszmarze? Przecież są inne prace. Odpuść sobie tę i szukaj innej. Takiej do której będziesz biegła, jak na skrzydłach.
      • 36.a Re: Masakra 01.03.11, 19:24
        Myślę tak samo. Nie? No to nie. Chcieć to móc, Ty nie chcesz.
        Nie rób niczego głupiego, w sensie samochód, droga - o ile dobrze zrozumiałam.
        Kto być na Ciebie zły? Forum? Anonimowe ludziki czyli.
    • beatrix-kiddo Re: Masakra 01.03.11, 18:24
      Kamyczku, a może jednak dasz radę? Może małymi kroczkami, powolutku zorientujesz się we wszystkim? Nie od razu Kraków zbudowano, więc to normalne, że nie wiesz wszystkiego pierwszego dnia. Proszę, daj sobie szansę.
    • majagor Re: Masakra 01.03.11, 18:37
      A mogłabym wiedzieć, z czym dokładnie sobie nie poradzisz?
      Co sprawia Ci największą trudność?
      Dlaczego uważasz, że nie dasz rady?

      Jeśli nie chcesz, nie odpowiadaj. Zapomnij, że pytałam.
    • kusmarcin Re: Masakra 01.03.11, 18:44
      nie załamuj się, dasz radę. moja żona miała to samo. teraz jest dobrze. Jeśli masz takie myśli to nie zastanawiaj się długo tylko idź na oddział. Naprawdę. W czwartek zona chciała zrobić to samo, gorzej - chciała podciąć sobie gardło, też tak mówiła że nie ma dla niej szansy na normalne życie , dzisiaj mówi cos innego. poddaj się leczeniu i daj rodzinie radość
      • ergo_pl Re: Masakra 01.03.11, 19:00
        Kamyczku, odezwij się. Jak Ci?

        Nic nie jest warte, żebyś miała takie myśli.
        Jeśli nie dasz rady, to nie. I koniec.
        NIKT i NIC nie zmusza Cię do tej pracy. Może to jeszcze nie czas.

        Myślę sobie, że może sama masz do siebie pretensje, że nie dajesz rady?

        Proszę, odezwij się.

    • kisunob Re: Masakra 01.03.11, 19:11
      Podchodzisz do tego zbyt emocjonalnie.
      Po co tyle szumu koło tego ?
      Idziesz do nowej pracy, uczysz się, robisz swoje i wychodzisz...
      • czubata Re: Masakra 01.03.11, 19:16
        łapałam się różnych prac Kamyczku,jak się nie udało,to się nie udało.Będę próbować dalej. Kamyczku,nie ta to inna,nie zamykajmy przed sobą drzwi skoro stoją one otworem,nio kiss Będzie dobrze,zobaczysz,niezależnie od tego czy utrzymasz tą,czy inną.kiss
      • ergo_pl Re: Masakra 01.03.11, 19:31
        Ja myślę, że Kamyczek chce, ale nie daje rady.

        > Podchodzisz do tego zbyt emocjonalnie.
        > Po co tyle szumu koło tego ?
        > Idziesz do nowej pracy, uczysz się, robisz swoje i wychodzisz...

        No, wziął, splunął i jest. Aleś pojechał, Bonusiku.
        • kisunob Re: Masakra 01.03.11, 19:41
          A tam od razu splunął.
          Męski punkt widzenia...
        • 36.a Re: Masakra 01.03.11, 19:42
          Ale dlaczego?
          Jak zmusić kogoś, kto się zapiera rękami i nogami?
          Jest sporo gratyfikacji z racji samej pracy: bycie z ludzmi (? - dyskusyjne, biuro cholernie męczące dla mnie bylo, ale Kamyczek z tego co pisała, lubi się pokazać - to nie zarzut), PIENIĄDZE, proszę Państwa.
          Ale skoro takie argumenty nie przemawiają?
          • kisunob Re: Masakra 01.03.11, 19:45
            Też tak myślę.
            • dr.zabba Re: Masakra 01.03.11, 21:33
              W miarę możliwości podejść zadaniowo.
              Ale nie wiem, czy to jest jeszcze możliwe.
              Kamyczek przywiązał duży ładunek emocjonalny do tej pracy.
              (zobaczymy jak sama będę kwikać za miesiąc tongue_out)
              Nie martw się, Kamyczku, jak nie tu to znajdziesz coś innego.
              https://emotikona.pl/emotikony/pic/16icon_kiss.gif
              • kamyczek_0 Re: Masakra 01.03.11, 22:37
                "Zwalono" na mnie mnóstwo obowiązków, które nie należą do mnie. Od tego jest inne, osobne, specjalistyczne stanowisko. Próbowałam to wytłumaczyć tym, że nie podołam. Wszyscy przyznali, że mam najwięcej pracy, zakres obowiązków większy niż zastępca dyrektora. Między innymi dlatego nie podołam. Stresowałam się tak przed bo miałam powody sądzić, że tak to właśnie będzie wyglądało. Prośby o pomoc nie odniosły skutku. Przy szefie "ok", poza jego obecnością "nie mamy czasu". Wiem, że przynajmniej dwie osoby mają i nie kolidowałby to z ich obowiązkami. Nie, bo nie. A nie, bo nie mamy czasu. Mam iść skarżyć się szefowi? Nie ma mowy. Znam powiązania jego z nimi. I te służbowe i te prywatne. Błędne koło. Nie da się iść tam, zrobić swoje i pójść do domu. Pewnych spraw nie przeskoczę. Nie potrafię, nie umiem i nie ma opcji wytłumaczenia mi tego przez kogoś innego, bo to jest specyficzna firma (statuty, uchwały).
                Przepraszam Was za tyle wątków o tym. Ich liczba powinna mi dać do myślenia. Zbyt dużo "nie". Zrezygnowałam godzinę temu informując o decyzji szefa - dał mi konkretną godzinę. Jutro idę po swoje rzeczy. Mąż zareagował w porządku. On się o mnie boi. Rzygam cały dzień, wyglądam teraz jak kupa nieszczęścia. Bardzo źle się z tym wszystkim czuję. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że jedna z pracownic o baaardzo wysokich kwalifikacjach i sporym doświadczeniu po dwóch dniach też dzisiaj zrezygnowała. Wszyscy w firmie są w szoku. Ona i ja. Mam już na oko coś co ma związek z moimi studiami, wiem że lęk będzie mniejszy. Mam spore doświadczenie i to daje mi komfort. Może nic z tego nie wyjdzie. Może. Będę szukała dalej. W końcu wyjdzie.
                Wiem, że nie dałabym rady. Zbyt wiele zrzucili mi na barki. Niby wszyscy o tym wiedzą tylko nikt nie piśnie słowa bo pracowników łączy znajomość poza pracą, więc każdy się boi i milczy. Nie chcę gdybać co by było gdybym została. Nie zostałam. Trudno. Co czuję? Zaje... ulgę, jakby mi ktoś zrzucił wielki kamulec z piersi.

                Aha dodam, że kasa sssłaba. Miała być dwukrotnie wyższa. Okazało się, że odliczając kasę na dojazdy będzie mała sumka. Na moje pytanie o to dlaczego jest taka, a nie inna powiedzieli, że sami nie wiedzą, tak postanowił zarząd i tyle. W sumie wykonywałabym pracę za siebie i dwie inne osoby. Jasne, one miałby super. Mniej, o wiele mniej pracy - kasa taka sama. Ja godzinowo więcej pracy, kasa też taka sama. Owszem kursy, szkolenia, ale co z tego? Finansowo marnie, a szansa na większe zarobki za... 5 lat. uncertain Innym przez te 5 lat nic także w tej materii się nie zmieni. Miód i orzeszki. Dla dwóch osób raj. Też bym tak chciała. Aż żal, że nie aspirowałam na to stanowisko. Wydawałoby się, że jest trudniejsze, a tak naprawdę byłoby ok, biorąc pod uwagę, że ktoś na moim miejscu wykonywałby sporą cz. tych obowiązków. Dla mnie oklaski, kasa. Ajjj, szkoda że nie wiedziałam wcześniej. W każdym razi tym dwóm osobom zazdroszczę, bo będą mięli lajcik. No chyba, że ktoś po wyjściu szydła z worka znowu zrezygnuje.
                Co do kasy to wszyscy myślą, że sobie żartuję. W tym sensie zataili ten fakt.
                • kisunob Re: Masakra 01.03.11, 22:46
                  A teraz relaks, relaks i relaks...
                  Ochłonąć, pozbierać myśli, wyciszyć się...
                  I potraktować to jako kolejne życiowe doświadczenie. smile
                  • czubata Re: Masakra 02.03.11, 00:23
                    Skoro wiesz że nie dałabyś rady,to podjęłaś słuszną decyzję. smile
                • poetkam Re: Masakra 02.03.11, 08:24
                  Współczuję.. Też bym nie dała rady pracować pod taką presją... Ważne jest, że masz oparcie w mężu... Najważniejsze. Poszukasz sobie czegoś na spokojnie, przemyślisz za i przeciw. Swoją drogą podziwiam Cię - nie wiem, czy bym się zdobyła na odejście z pracy, katowałabym się pewnie...
                  Trzymaj się ciepło. Życzę Ci powodzenia
                  • kamyczek_0 Re: Masakra 02.03.11, 09:03
                    Jeżeli chodzi kasę, to po opłaceniu przedszkola (2 godziny dłużej dziennie), dojazdy zostałoby ...200zł. Na rozmowie kwalifikacyjnej zapewniano mnie, że uwzględnią dojazdy.
                    • lolinka2 Re: Masakra 02.03.11, 10:08
                      a no to się faktycznie NIE opłaca i to zupełnie.
                  • ergo_pl Re: Masakra 02.03.11, 09:54
                    poetkam napisała:

                    > Ważne jest, że masz oparcie w mężu... Najważniejsze.

                    Tak. Mieć w kimś bliskim oparcie jest nie do przecenienia.
                    • kamyczek_0 Re: Masakra 02.03.11, 13:04
                      Wczoraj musiałam przywieźć listy z poczty. Wstąpiłam do męża. Jak on mnie zobaczył prawie w jakimś delirium to powiedział, że on nie ma wątpliwości co do mojego pozostania tam. Zresztą miał okazję przekonać się jak ja to wszystko przeżywam dużo wcześniej. Odkąd dowiedział się, że mama trafiła do szpitala w dużej mierze przez stres to włączyła mu się kontrolka i boi się, że też tak skończę. Tylko on mnie rozumie. Reszta rodziny, w tym mama - nie. Na razie posiedzę w domu kilka dni, nie chcę ich widzieć, bo nie chcę słuchać ich żalów wobec mnie. Powiem Wam, że czuję się jakbym przeorała całe, duże pole. Ten kilku tygodniowy stres przed też zrobił swoje.
                      • kara.mija Re: Masakra 02.03.11, 13:30
                        Nie mów im że zrezygnowałaś z powodu swoich obaw i stresu - powiedz, że zrezygnowałaś bo zostałaś oszukana co zresztą będzie zgodne z prawdą. Też Cię podziwiam, ja pewnie bym się bała zrezygnować ale tak długo już nie pracuję, iż nie sądzę by ktokolwiek w mojej rodzinie mnie poparł w tej decyzji. Bardzo dobrze, że mąż Cię wspiera.
                      • 36.a Re: Masakra 02.03.11, 17:03
                        kamyczek_0 napisała:


                        > Wam, że czuję się jakbym przeorała całe, duże pole. Ten kilku tygodniowy st
                        > res przed też zrobił swoje.

                        + Twoja sygnaturka: Najbadziej wyniszczająca wojna, to bitwy twoich myśli.


                        <---
                        • majagor Re: Masakra 02.03.11, 20:14
                          36.a napisała:

                          > kamyczek_0 napisała:
                          >
                          >
                          > > Wam, że czuję się jakbym przeorała całe, duże pole. Ten kilku tygodniowy
                          > st
                          > > res przed też zrobił swoje.
                          >
                          > + Twoja sygnaturka: Najbadziej wyniszczająca wojna, to bitwy twoich myśli.
                          >
                          >
                          > <---
                          • lolinka2 Re: Masakra 02.03.11, 20:17
                            maja, człowiek nie świnia i wszystko zeżre, wiele zniesie etc.

                            ale nikt człowieka na kasie, zasadniczym celu pracy, nie ma prawa rąbać. W tym momencie rezygnacja kamyczka ma sens i jest realnie uzasadniona.
                            • 36.a Re: Masakra 02.03.11, 22:01
                              Nie chcę dobijać Kamyczka, ale jest tu jedynie przedstawiona jej wersja, mocno dramatyczna. Osobiście i niezłośliwie jestem ciekawa, jak wyglądały poprzednie zajęcia zarobkowe Kamyczka. Czy było równie stresująco? Bez stresu nie ma życia. Nie da się.
                              O co tu w tym wszystkim chodzi. Przerasta ją odpowiedzialność? Dlaczego czuje się potwornie zmęczona, skąd ta męczliwość i jednak domieszka hipochondrii (rozumiem zły stan zdrowia, ale to cos więcej). Rozebrałabym to sobie na czynniki pierwsze (na terapii?) i szła dalej.
                              • lolinka2 Re: Masakra 02.03.11, 22:12
                                tu masz 100% racji, tyle że w tym przypadku abstrahując od horrorów, wynagrodzenie a raczej jego niemal brak, usprawiedliwia wszystko. Nawet postawę: foch i **uj.

                                Oczywiście temat do rozbiórki. Koniecznie.
                            • ergo_pl Re: Masakra 02.03.11, 22:08
                              lolinka2 napisała:
                              > maja, człowiek nie świnia i wszystko zeżre, wiele zniesie etc.

                              o qrwa, jak wiele.
                              • 36.a Re: Masakra 02.03.11, 22:09
                                mowa o świni. ze wszystkożerna. człek - nie big_grin
    • kamyczek_0 Re: Masakra 02.03.11, 22:34
      Macie rację. Wiem, że zawiodłam wszystkich, zawiodłam siebie. Nie powinnam zawracać głowy sobą. Nie mówię tego złośliwie, wirtualnie nie słychać mojego tonu głosu, nie widać zachowania dlatego to piszę.
      • lolinka2 Re: Masakra 03.03.11, 09:26
        kamyczek, oglądałaś Nigdy W Życiu?
        To ja ci zacytuję jedno zdanie z tego filmu, moje ukochane: Judyta, nie histeryzuj!

        Piszesz, że zawiodłaś nas. Uczucie zawodu się nie rozmieni dzięki temu na drobne. Rozumiem, że czujesz, że zawiodłaś samą siebie. I zawiodło cię otoczenie pracowe, bo twoje wyobrażenie na jego temat było inne.
        Pytania na przyszłość: Na podstawie czego budujesz oczekiwania wobec nowych miejsc/ sytuacji/ nowopoznanych ludzi? Dlaczego są takie, a nie inne? Dlaczego w konfrontacji upadają?
        Dlaczego porażka sprawia, że czujesz się bardzo mała i niegodna niczyjej uwagi? Dlaczego ponosząc porażkę czujesz, że zawodzisz oczekiwania całego świata? Jakie oczekiwania wobec ciebie twoim zdaniem mają inni? Jakie oczekiwania masz sama wobec siebie? Skąd się wzięło takie a nie inne wyobrażenie o oczekiwaniach innych osób wobec ciebie, a skąd wzięły się twoje własne oczekiwania wobec siebie? Na ile są realne? Ilu z nich faktycznie jesteś w stanie sprostać?


        Powyższe jako materiał do przemyślenia i wyciągnięcia wniosków ci pozostawiam. 3maj się.
        • kamyczek_0 Re: Masakra 03.03.11, 09:46
          Dokładnie takie pytania urodziły się na wczorajszej terapii. Pozwalam się spychać na bok. Wchodząc w nowe środowisko popełniam ten sam mechanizm. Oględanie rzecz ujmując daję sobie w kaszę dmuchać. Gdy widzę, że w grupie jest ktoś silniejszy, o zdolnościach przywódczych nie potrafię tak jak inny zbudować swojej pozycji. Zamiast powiedzieć: " Słuchajcie, jeżeli mi nie pomożecie, to do 15 nie wyrobię się". Tymczasem proszę o pomoc raz, drugi, ktoś odmawia już drugim razem to odpuszczam. Nie chcę przeszkadzać, boję się usłyszeć, że ktoś mi nie pomoże. W tym przypadku obie osoby miały na to czas. Zbijały bąki do 15 byle im czas szybko minął. Ja to widziałam, nic nie zrobiłam. Przecież widać gołym okiem, że stawiam się na pozycji "można tobą pomiatać, bo sobie na to pozwalasz". Tak też robię. Ba, nie myślę o sobie. Zobacz niby mówię o stresie, mówię, co mną rządzi, jakie uczucia, jakie wątpliwości, ale nie myślę o sobie. Myślę, żeby ktoś mnie nie odtrącił, ktoś lubił. Nie ma mnie. Czuję się jak problem, nie jak człowiek, tylko problem. Mąż mnie wspiera, jest przy mnie, a ja... ja mu mówię, że jestem problemem. Potrafiłabym zaryzykować swoje życie, żeby w mojej głowie nim nie być. On mi mówi, że mnie kocha, jest moim mężem, a na męża powinno się liczyć. Komu jak nie jemu mogę o tym powiedzieć? Czuję się winna, że on się mnie martwi, bo patrz wyżej. Nie potrafię w relacjach się postawić, określić tego, czego oczekuję.
          • just-me-online Re: Masakra 03.03.11, 11:06
            IMHO powinnaś się nauczyć czegoś, co mądrze się nazywa zarządzania zmianami.

            Sprowadza się to do tego, że na ogół modyfikacja zakresu projektu (u Ciebie zakresu obowiązków w pracy) ma przełożenie na ilość pracy do wykonania, a co za tym idzie na jakość, koszt lub terminy.

            Odnosząc się do Twojego przypadku, o którym piszesz
            > "Zwalono" na mnie mnóstwo obowiązków, które nie należą do mnie. Od tego jest in
            > ne, osobne, specjalistyczne stanowisko.
            jest sprawą oczywistą, że powinnaś była negocjować nowy zakres obowiązków i/lub wynagrodzenie.

            Tak trzeba być asertywnym.

            Tak, trzeba zrozumieć, że obie strony - zarówno pracobiorca jak i pracodawca - mają wspólny interes do zrobienia. I być może wytłumaczyć to pracodawcy, jeśli trafi się na jakiegoś niewyedukowanego lub generalnie mało "kumatego".

            Druga sprawa. Mam wrażenie, że (wbrew pozorom) jesteś nastawiona na 100% sukces i po prostu nie dopuszczasz myśli o choćby najmniejszej porażce. Abstrahując od śmiesznej kasy, która by Ci została po uwzględnieniu kosztów moim zdaniem takie podejście miało w Twoim przypadku decydujące znaczenie podczas podejmowaniu decyzji o rezygnacji.

            Po doznaniu pierwszej porażki (?), a co najmniej dyskomfortu wynikającego z natłoku nowych obowiązków, Twój plan rozsypał się jak domek z kart.

            Tymczasem oczywiście życie,w tym zawodowe, nie składa się z samych sukcesów.
            Ba, niektórzy nawet twierdzą, że składa się głównie z porażek. wink

            I nie powinno być tak, że jakaś drobny fuckup wywraca cały misterny "pomysł na życie".

            Czy zgadzasz się z Tym ci napisałem? smile

            Just Me
            • kamyczek_0 Re: Masakra 03.03.11, 11:29
              Tak zgadzam się.
    • kamyczek_0 Re: Masakra 02.03.11, 22:37
      Chciałam tylko bardzo Was przeprosić za tyle wątków.
      • 36.a Re: Masakra 02.03.11, 22:46
        Spokojnie. Nikogo nie zawiodlaś. Nie jesteśmy Twoimi rodzicami. Ja też strzeliłam tu wątek może odrobinę histeryczny o pójściu do szpitala. I jednak po przemyśleniu wycofałam się. Bo prędzej by zaszkodził niż pomógł...

        Nie katuj się. Ochłoń, nabierz dystansu i za jakiś czas przemyśl, dlaczego tak a nie inaczej, jaki wnioski, co dalej. "Jeśli się przewrócisz, zadbaj o to, aby nie wstać z pustymi rękami" - japońskie wink
        Fajnej pracy czasami szuka się dłuuugo. Albo jeszcze dłużej.
        • ergo_pl Re: Masakra 02.03.11, 23:00
          a przestań, Kamyczku.
          Twoja praca, Twoja sprawa, Twoje życie.
          Finito.
          I bierz się w moją ulubioną garść wink
          • kara.mija Re: Masakra 03.03.11, 08:27
            Ja też myślę, że nikogo nie zawiodłaś. Myślę, że podjęłaś tą próbę za wcześnie i stąd to wszystko.
    • kamyczek_0 Re: Masakra 03.03.11, 09:58
      I tłumaczenie się. Zapytała mnie dlaczego się tłumaczę przed nią? Podjęłam decyzję, koniec kropka. Tymczasem próbuję przekonać wszystkich, że powód był realny i prawdziwy.

      Nie wiem na ile powinno to być dozwolone, zgodne ze sztuką terapeutyczną, ale w razie głupich myśli lub stanów głębokiej paniki mam do niej dzwonić lub napisać smsa. Spotkamy się, pogadamy przez telefon. Żaden problem. Nie wiem na ile zaniepokoiło ją mój dramatyczny plan, który chciałam wypełnić... Nie wiem, czy odważyłabym się , w danym momencie mogłabym to zrobić, byle nie być problemem, nie tłumaczyć się.
      • ergo_pl Re: Masakra 03.03.11, 10:42
        O ile pamiętam, odpowiedź na pytania Lolinki padła w tamtym wątku - pewność siebie.
        To jest temat rzeka do ruszenia.
        Oczywiście przy pomocy terapeutki.

        P.S.
        Spokojnie. Ja też kiedyś, w kiepskim stanie, miałam przyzwolenie na pisanie smsów.
        Oczywiście nie nadużywałam, ale zdarzało się.
    • kamyczek_0 Re: Masakra 04.03.11, 12:02
      Właśnie weszłam na stronę mojego pracodawcy (wspominałam, że wszystko odbywa się przez przetargi, konkursy - pracownicy. Musi ponieważ mówią o tym uchwały). Już jest nowa osoba na moje miejsce. Poszperałam w necie. Znalazłam na NK. Była ze mną na rozmowie kwalifikacyjnej. Nie kryła tego, że nie ma ŻADNEGO doświadczenia. Na stronie pojawiła się dzisiaj, ale w biurze po godzinie od mojej rezygnacji. Dodam, że powinien być nowy konkurs ogłoszony, bo to reguluje odpowiednia uchwała ustalona na walnym.
      • kara.mija Re: Ciekawe czyja to znajoma? 04.03.11, 13:13

        • kamyczek_0 Re: Ciekawe czyja to znajoma? 04.03.11, 13:27
          Nie wiem, ale się dowiem. Może nawet dzisiaj.
      • 36.a Re: Masakra 04.03.11, 16:49
        Nie gniewaj sie za pytanie: czemu zaglądasz do odpadków?
        Podziękowałaś, więc po co szukanie na n-k etc., podpieranie się przepisami?
        Ciebie wybrano, odeszlaś. I tu powinien być koniec.
        • kamyczek_0 Re: Masakra 04.03.11, 17:24
          Ponieważ wcześniej miałam wrażenie, że nie mnie chciano widzieć na tym stanowisku. Szefowa owszem, osoby, które miały pomóc niekoniecznie. Stąd to zachowanie. Chciałam sprawdzić, czy przypuszczenia były uzasadnione. Ot, sprawdzić własną intuicję. Nic poza tym.
          • 36.a Re: Masakra 04.03.11, 17:35
            I kto jest winny?
            To co piszesz zalatuje już "teorią spiskową". Przecież musieli zatrudnić kogoś na Twoje miejsce. Miałby być wakat i mieli płakać? Znów mieli się bawić w konkurs? Ok, pas.
            • kamyczek_0 Re: Masakra 04.03.11, 18:29
              Nieee, ja jak się okazało byłam za kogoś. A raczej ten ktoś miał dostać ten etat, ale nie udało się go wkręcić. Udało się mnie pięknie wystraszyć, zrezygnowałam przez dwie panie. Koleżanka ma za to teraz to stanowisko. I to nie jest teoria spiskowa tylko szara rzeczywistość. Dziewczyna startowała ze mną. Co do konkursu to tak, powinien być ogłoszony. Nic mnie już nie dziwi. Wyobraź sobie, że dostałam polecenie wysłania zapytań ofertowych dot. konkretnego zlecenia. Przed ich wysłaniem zadzwoniono przy mnie do konkretnej firmy informując, że wygra, ale dla poprawności muszą wysłać kilka zapytań do różnych firm i wybrać najlepszą ofertę. Sprawa wymagała przynajmniej 3 ofert konkurencyjnych. Tak podyktowano mi tekst, żeby wygrała ta konkretna. Inne rzekomo nie sprostały wymogom. To jest oszustwo, a nie teoria spiskowa. Przepisałam tekst, słyszałam rozmowę więc nie ściemniam.
              Bez sensu poruszać dalej ten temat. I naprawdę cieszę się, że tam nie jestem. Nowej pani nie zazdroszczę.

              Koniec tematu.
              • majagor Re: Masakra 04.03.11, 19:11
                Przesadzasz już mocno.
                Co Cię to obchodzi, kto na Twoje miejsce wszedł, i dlaczego?
                SAMA zrezygnowałaś... więc chyba żaden problem, iż kogoś innego wzięli?
                A szpiegowanie ludzi na n-k, czy gdziekolwiek indziej nie jest najładniejsze... i jeszcze opowiadanie o tym na forum publicznym...

                Zauważyłaś przestępstwo [bo tak to chyba nazwać można - o ile dobrze rozumiem], to zgłoś to, gdzie zgłosić należy... i tyle. Rozpowszechnianie pewnych danych osobom postronnym też nie jest zawsze "legalne". Na pewno podpisywałaś oświadczenie dotyczące tajemnicy służbowej...
              • free-go Re: Masakra 04.03.11, 19:26
                > Tak podyktowa no mi tekst, żeby wygrała ta konkretna

                z choinki spadlas, ze sie dziwisz?

                i w ogole co ma piernik do wiatraka
                zalujesz pracy,ze sie poddalas to przyznaj i po balu
    • kamyczek_0 Re: Masakra 04.03.11, 19:31
      Nie, nie żałuję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka