Dodaj do ulubionych

Stabilizatory nastroju

13.05.11, 15:06
Na jakich stabilizatorach nastroju jesteście ?
Ja przez kilka lat na licie - działanie o.k. Obecnie na kwasie walproinowym ( convulex) mam dużo zastrzeżeń co do działania przeciw depresjom. Z ostatniej ledwo wylazłam ( na świeżo ) po półrocznym paraliżu.
Ładny mi stabilizator. Mój lekarz nie proponuje mi nic innego , a litu się boi ( zbyt duża toksyczność wg niego jak na mój doświadczony chemią organizm).

Obserwuj wątek
    • perfekcjonizm Re: Stabilizatory nastroju 13.05.11, 15:21
      Ja biorę karbamazepinę (Tegretol) wcześniej brałam kwas walproinowy (Depakine Chrono),
      ale mocno wpływała na mój obraz krwi.

      Z tegretolu jestem bardzo zadowolona.
    • kebli Re: Stabilizatory nastroju 13.05.11, 16:37
      Abilify i lamitrin. Niezłe zestawienie, chociaż trochę buja.
      • czubata Re: Stabilizatory nastroju 13.05.11, 16:46
        Lamitrin i kwetapina. Mam lżejsze depresje.
      • awanturka Re: Stabilizatory nastroju 13.05.11, 20:58
        Przez długi czas byłam na zestawie lamitin - abilify, od niedawna jestem tak jak czubata na lamitrin - ketrel, wydaje mi się, że to lepszy zestaw, zdecydowanie bardziej antydepresyjny, jak dla mnie.

        Tylko tego ketrelu docelowo bardzo bardzo duzo, 800mg. na razie jestem na 250mg i trudno podejść w górę, senność poranna (albo raczej niemożność dobudzenia się) jest na razie bardzo duża, odczekam aż organizm się trochę przyzwyczai i potem dalej w góre. Zaczynałam od 25mg, weszłam na 250 to i pewnie wejdę w te 800, tylko na to trzeba czasu.

        Brał kiedyś ktoś taką końską dawkę ketrelu (w ulotce napisane, że największa dopuszczalna to 750mg)
        • tlenek-gipsu Ketrel 13.05.11, 23:00
          No ja się właśnie z Ketrelu wymiksowuję. Brałam parę miesięcy, małą dawkę, ostatnio 75 mg. On mnie bardzo usypiał, spałam po 10-13 godzin i jeszcze okropne zaparcia. Do tego miałam Convulex, malejące dawki, ostatnio 150 rano i 150 wieczorem.
          Zmniejszyłam (znaczy dr nie ja sama, ale na moje życzenie) Ketrel do 1 tabletki 25 wieczorem, Convulex na tej dawce minimum został, ale dostałam Lamitrin po 25 mg, rano i wieczorem.

          Ale przeszłam przez prawie wszystko:
          Lit - bardzo dawno: spłaszczał mi nastrój tak bardzo, że nie wyrażałam emocji i rodzina się przeraziła. Potem dostałam nadczynności tarczycy i odstawili mi lit;
          Tegretol parę lat temu, już nie pamiętam, chyba 1300 mg rozłożone na dobę;
          Depakine Chrono, też tyle: tycie, wypadanie włosów i drżenie rąk po dłuższym braniu (chyba ze 2 lata);
          Convulex, dłuższy czas 300 mg rano, 500 wieczorem. Może to on popsuł mi pamięć, a może te dawniejsze paskudztwa.

          Piszę to wszystko, żeby pokazać że nie ma idealnych leków. Sądzę że należy je co jakiś czas zmieniać, bo albo już przestają działać, albo zaczynają mieć coraz więcej skutków ubocznych.
          Poza tym działają różnie na różne osoby, nie ma jednego schemat.

          • awanturka Re: Ketrel 14.05.11, 18:57
            Ostatnio mój lekarz się zdenerwowqał na mnie, że zaczęłam mu marudzić o senności po ketrelu.

            Powiedział, żebym się zdecydowała jakie skutki uboczne są dla mnie do zaakceptowania, bo leków bez skutków ubocznych nie ma.

            No więc ustaliłam priorytety: "przytomność" (pamięć i ogólna orientacja, na abilify było z ty kiepsko) i zborność ruchów żebym mogła pisać (bo inaczej nie będę zarabiać i będzie katastrofa). Z resztą niech się dzieje co chce.....

            Niestety na ketrelu tez parę razy się pojawiła się niezborność ruchów (objawy jak przy parkinsonie - nie umiejętność wykonywania ruuchów wymagających precyzji).

            Jedyny lek, który nie daje zauważalnych skutków ubocznych i mogłabym go jeść garściami to lamotrygina, ale u mnie to niestety za mało sad
            • eydur8791 Re: Ketrel 15.05.11, 10:10
              Ja jadę na kwetiapinie. Nie wiem czy to końska dawka, ale biorę 400 mg na dzień, 200 rano, 200 wieczór. Zaczynałem od chyba 50 mg na dzień. Dojście do 400 zajęło mi 2 lata dlatego, że moja lekarz wyznaję filozofię minimalnej działającej dawki, czyli jeśli mi dobrze na 50 to nie ma sensu zwiększać, ale były pewne przeboje po drodze, stresy, różne przeżycia, więc doszedłem do 400.
              Co do senności, na początku rzeczywiście mocno mnie ketrel wkręcał, ale potem się przywyczaiłem. Jeszcze przy zwiększaniu dawki obserwowałem senność. Teraz obserwuję senność po wzięciu ketrelu, gdy gorzej się czuję albo mam duże stresy,. W moim przypadku senność w końcu zanikła. Mi dobrze na ketrelu.
              Zanim do niego doszedłem brałe:
              -tegretol miałem po nim napady agresji poszedł w odstawkę
              -depakine byłem po niej jak trup zero chęci do życia nawet palcem mi się kiwnąć nie chcaiło
              -lamotrygina (lamitrin) miło ją wspominam wszystko było dobrze były efekty, ale gdy doszedłem do dawki chyba 50 mg na dzień albo 100 (dokładnie nie pamiętam) to dostałem wysypki i spadły mi białe krwinki, więc lamitrin poszedł w odstawkę. Byłem w szpitalu wtedy i momentalnie po odstawieniu go wpadłem w dołek.

              No a teraz kwetiapina i sertralina (asentra w ilości 100 mg na dzień rano antydep)
    • skwr2 Re: Stabilizatory nastroju 13.05.11, 17:54
      Lit - z poczuciem bezsensu pochłaniania tegoż. Tegretol - tak samo.
      Czuję natomiast opiekuńczą moc olanzepiny i welna... Spróbuję przekonać psychię do moich wniosków.
    • dr.zabba Re: Stabilizatory nastroju 13.05.11, 22:20
      lit i abilify
      ale do tego mam dwa antydepy: wenla i wellb
      jest tak ok
      • jasminka28 Re: Stabilizatory nastroju 13.05.11, 22:59
    • 36.a Re: Stabilizatory nastroju 13.05.11, 23:34
      tegretol
      lamitrin
      kvetaplex - ale to już antypsychotyk

      jak dla mnie - OK, częściej zmieniano mi antydepy

      Mirzaten, chwalę go sobie.
      • czubata Re: Stabilizatory nastroju 14.05.11, 12:34
        W szpitalu brali pod uwagę lit, ale nie zdecydowali się ze względu na ryzyko zachorowania na tarczyce, u kobiet podobno jest ono większe. Moja psy o tym leku w ogóle nie wspomina. Usłyszałam od lekarzy że to ostateczność.
        Ketrel biorę w małych dawkach, zwiększam gdy jest potrzeba, reaguję na niego bardzo dobrze.Pożegnałam się z bezsennością.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka