Dodaj do ulubionych

Leczenie za granicą

13.07.11, 13:14
Czy ktoś z Was leczył się za granicą?
Wybieram sie na dłużej do UK i próbuje jakoś ogarnąć tę sprawę - ubezpieczenie bede musiała opłacić sobie sama (które wybrać?), jak długo czeka się na wizytę u świrologa? ile kosztuje ew. wizyta prywatna i czy w ogóle jest taka możliwość? jak wygląda refundacja leków? Co mam zabrać od świrologa z Polski? czy kwit z rozpoznaniem i listą leków wystarczy?

Ogólnie jakie macie doświadczenia z leczeniem za granicą?

Jestem kompletnie zielona w tym temacie. Będę wdzięczna za każdy wpis smile
Obserwuj wątek
    • corraa Re: Leczenie za granicą 13.07.11, 22:10
      xseniu

      na tym forum jestem na występach gościnnych, ale mieszkam w UK i znam w miarę dobrze tutejszy system opieki zdrowotnej.

      www.dh.gov.uk/en/Healthcare/Entitlementsandcharges/OverseasVisitors/Browsable/DH_074373
      powyżej podałam link do strony Department of Health, który powinien Ci wyjaśnić, jakie zasady rządzą w Brytyjskiej słuzbie zrowia (NHS).
      Generalnie, jak pewnie wiesz, system opieki jest tutaj bezpłatny i powszechny. Dlatego też szczerze mówić nie wiem, co masz na mysli piszac o koniecznosci wykupienia ubezpieczenia zdrowotnego. Owszem, są prywatne szpitale i prywatne ubezpieczenia, ale to jest opcja dla krezusów. Zwykli ludzie mają nie bawią w takie sprawy (czase tylko jeśli chodzi o wykupienie specjalnego pakietu stomatologicznego, ale to tez nie jest konieczne).
      Po przyjedzie do UK bedziesz sobie musiala wyrobi c National Insurance Number. To jest w zasadzie formlanosc. Kiedys czekało się na spotkanie kilka tygodni, teraz być może krócej. Kiedy już bedziesz miała NIN, zarejestrujesz się u swojego lokalnego GP (odpowiednik lekarza rodzinnego). On Cie kierował na wszystkie badania specjalistyczne. On też Cię skieruje pierwszy raz do psychiatry, a potem już administracja w klinice, do której pójdziesz będzie Ci ustalała wizyty.
      Jeśli przed wydaniem NIN bedziesz miała jakiś nagły wypadek i trafisz do A&E (Accident and Emergency), mimo wszystko nie będziesz płacić.
      Składki NIN będzie odporowadzał Twój pracodawca (część) oraz część bedzie odciągana z Twoich zarobków .
      Z tego, co pamiętam, nikt mnie nie pytał ani u GP, ani w szpitalu czy pracuję. Miałam NIN i to wystarczyło.
      Kiedy pisze „szpital”, mam na myśli większość klinik specjalistycznych oraz odziały szpitalne.
      Papiery z PL weź, mogą się przydać.
      Mam nadzieję, że nie wyszło zbyt chaotycznie. Jeśli masz jakies pytania, pytaj tutaj lub na privie (ale daj znac na forum, że poszedł mail, bo nie sprawdzam gzetowej poczty).
      I powodzenia w UKwink
    • quaxo Re: Leczenie za granicą 13.07.11, 22:45
      W ramach papierów z PL być może będzie potrzebna Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego - dowiedz się najlepiej w oddziale NFZ najbliżej ciebie, chyba nawet jest jakaś infolinia. smile
      • czubata Re: Leczenie za granicą 13.07.11, 23:26
        Moja siostra posiada taką kartę.Mieszka we Włoszech,i wozi ją ze sobą gdy przyjeżdża do Polski.Posiada też taką karteczkę informacyjną na co choruje,i jakie leki należy jej podać w razie draki.
    • lolinka2 Re: Leczenie za granicą 14.07.11, 00:41
      jeśli trzeba tłumaczenie zaświadczenia itp. to dawaj znać, chyba mogę pomóc.
      • czubata Re: Leczenie za granicą 14.07.11, 10:28
        Moja siora ma kartę informacyjną w dwóch językach, po włosku i po angielsku. Nazwa choroby i wszystkie leki jakie przyjmowała.
    • xsenia Re: Leczenie za granicą 14.07.11, 15:56
      dziękuje za wszystkie posty, jesteście super smile

      problem w tym, że ja tam nie będę zatrudniona, bo wybieram się jako au pair żeby doszlifować angielski. na kardę euro<26 jestem za stara. w NFZ powiedzieli, że z Polski mogę mieć tylko ubezpieczenie turystyczne na 3 miechy. po tym czasie będę musiała prywatnie ubezpieczyć się w uk. przeglądałam oferty niektórych firm ubezpieczeniowych i nie chce mi się wierzyć, że za circa 20 funtów można mieć w ogóle jakieś ubezpieczenie, w pl taka przyjemność kosztuje prawie 4 razy więcej.
      • majagor Re: Leczenie za granicą 14.07.11, 16:15
        Jako au-pair będziesz zatrudniona. Ubezpieczona. Trochę na innych warunkach jest takie zatrudnienie, ale jest. No chyba, że rodzina robi to nielegalnie...

        Gdy ja byłam au-pair obowiązkiem rodziny było wykupienie mi ubezpieczenia obejmującego opiekę zdrowotną, odszkodowanie na wypadek szkód, jakich mogę dokonać u nich w domu.
        Nie mogłam tylko korzystać z usług niemieckiego stomatologa.

        Karta z NFZ'u g*wno da. Takie ubezpieczenie obejmuje tylko NAGŁE przypadki. Nie obejmuje leczenia rozpoczętego w PL - czyli np. leczenia CHAD. Zawsze korzystając z karty zagranicą trzeba pamiętać o tym, by lekarz wpisał w formularz "nagły przypadek" - w innym wypadku nasze kochane NFZ nie zwróci pieniążków.
        Karta ta nie obejmuje też np. transportu do Polski [w razie poważnego wypadku, śmierci itd].
        Aaaa... kartę tę można otrzymać tylko i wyłącznie, gdy jest się ubezpieczonym w PL, jeśli w PL nie pracuje się, nie uczy, nie jest się zarejestrowanym w UP - karty się nie otrzyma.
        • xsenia Re: Leczenie za granicą 14.07.11, 20:17
          taaaaa, widzę że wiesz lepiej ode mnie na jakich warunkach tam jadę
          • corraaa Re: Leczenie za granicą 14.07.11, 21:25
            xesnia, a moze wolonatriat jakiś dodatkowo?
            w ty linku, który Ci podesłałam (sorry, musiałam założyć nowe konto, bo zapomniałam hasła do poprzedniego) jest coś na ten temat
            serio, nie ma sensu kupowania prywatnego ubezpieczenia
            NHS się Tobą zajmie za darmo
            • xsenia Re: Leczenie za granicą 14.07.11, 22:19
              wątpię abym znalazła czas na wolontariat, ale dzięki za info.

              wygląda na to, że zostaje mi leczenie prywatne ;/
              • just-me-online Re: Leczenie za granicą 20.07.11, 23:41
                A nie możesz tam założyć działalności gospodarczej (jako samozatrudniona)?
                Do pewnego poziomu dochodów płaciło się grosze. A i kwitów za dużo nie było do przerobienia.

                Just Me
                • xsenia Re: Leczenie za granicą 21.07.11, 20:14
                  może jakaś stronka z podpowiedzią jak to się robi?
                  smile
                  • just-me-online Re: Leczenie za granicą 21.07.11, 21:29
                    Zacznij może "u źródła":
                    www.hmrc.gov.uk/selfemployed/index.shtml
                    Popatrz sobie też na polskie strony w rodzaju www.mojawyspa.co.uk/

                    Just Me

              • nannyjo32 Re: Leczenie za granicą 08.08.11, 19:33
                bylam au-pair i mieszkam w UK, idziesz normalnie do najblizszej przychodni i sie rejestrujesz. Oni umawiaja cie na takie spotkanie i przy tym spotkaniu mierza, waza pytaja sie o zdrowie itp. Nie mialam zadnego ubezpieczenia wykupionego. Podaj tylko ze pracujesz dla rodziny ich dane.

                Potem napewno zrobia Ci wizyte z normalnym lekarzem i on ci bedzie leki wypisywal a moze nawet bedziesz miala psychiatre. W Uk lekarz 1 kontaktu wypisuje recepty na wszystkie leki nawet psychotropy.
    • xsenia Re: Leczenie za granicą 06.08.11, 20:33
      noto wylatuje smile
      na razie biorę zapas leków na pół roku, a potem co ma być to będzie.
      • kebli Re: Leczenie za granicą 06.08.11, 20:41
        No to powodzenia smile trzymaj się ciepło
      • hd_vision Re: Leczenie za granicą 06.08.11, 21:50
        Poinformujesz rodziców dzieci ktorymi masz sie opiekowac ze jestes chora?
        • sapiencja Re: Leczenie za granicą 07.08.11, 09:52
          "hd_vision napisała:

          " Poinformujesz rodziców dzieci ktorymi masz sie opiekowac ze jestes chora?"

          Wtrącę się, pomimo, że pytanie nie jest skierowane do mnie.
          hd_vision, a jakie to ma znaczenie dla rodziców dzieci, którymi będzie opiekować się xenia?
          Przecież nie jedzie tam zamordować dzieci, tylko otoczyć je opieką.
          Niepotrzebnie przenosisz na wszystkich swoje zachowania się. Mam na myśli to piekło, które, Twoim zdaniem, stworzyłaś własnemu dziecku. Nie wszyscy rodzice, u których rozpoznano CHAD, stworzyli, lub tworzą, piekło swoim dzieciom.
          I jeszcze jedno. Nie ma dowodów naukowych na to, że CHAD jest chorobą dziedziczną. Są tylko przypuszczenia.
          • psiakostka11 Re: Leczenie za granicą 08.08.11, 07:14
            W pełni zgadzam się z sapiencją.
            Przyznaje szczerze, że przeraża mnie obecne podejście do życia hd_vision.
            Czytam wszelkie publikacje o chad od wielu lat i zbyt dużo tu tylko hipotez naukowych , a mało faktów popartych rzetelnymi, wieloletnimi badaniami jak np. sprawa dziedziczenia choroby.
            Myślę ,że należy zachować w podejściu do choroby zdrowy rozsądek.
            Ta choroba mimo swej specyfiki, delikatnej materii jest jak każda inna emocjonalna przypadłość.
          • hd_vision Re: Leczenie za granicą 08.08.11, 10:26
            Ok, może trochę pierdzielę, bo mam trochę manię wink
            Czy można mieć trochę manię, a trochę nie.
            Mozna tak samo jak rozni sie kanarek. Czym? Tym ze ma jedna nozke bardziej.

            Nie mozna byc troche w ciazy. Ani troche chorym psychicznie.

            Nie zaakceptowalabym chorej psychicznie opiekunki do moich dzieci.
            Bo co CHAD jest ok, a taka schozofrenia gdzie ma sie glosy i "sterowanie" w glowie tez.
            Oddalybyscie pod opieke takiej osoby swoje dziecko? Ja nie. Bezwaglednie nie.
            NAPRAWDE oddalyvyscie wslasne dzieci pod opiekę wariatki?
            Az mi sie wlosy jeza jak to pisze. Byla taka dyskusja na forum, wrocie do niej.
            Pytala sie matka, czy ma zatrudnic chora opiekunke. WSZYSCY POTEPIALI ZATRUDNIENIE OPIEKUNKI Z CHAD. PANIE CHORE NA CHAD PISALY ZE BEZWZGLEDNIE NIE ZAOPIEKOWALYBY SIE CUDZYMI DZIECMI.

            Jesli uwazasz ze jestes OK, to po prostu powiedz o tym rodzicom.

            Przeciez to nic nie zmieni, prawda? Psychol jako au-pair surprised
            Powinni Cie ubezwlasnowolnic.
            Jestes skrajnie nieuczciwa.
            Ochłoń


            • sapiencja Re: Leczenie za granicą 08.08.11, 10:45
              hd_vision napisała:
              "Nie zaakceptowalabym chorej psychicznie opiekunki do moich dzieci."


              A jaka jest różnica między Tobą, a "chorą" na CHAD opiekunką do Twoich dzieci?
              • hd_vision Re: Leczenie za granicą 08.08.11, 11:19
                Roznice miedzy chora psychicznie matka a opiekunka:
                Silna emocjonalna wiez z dziecmi, ktorej opiekunce brak
                Nie ma tez empatii z jej strony, szczegolnie w depresji
                Jest sama za granica, jako au-pair, matka na ogol ma wsparcie rodziny
                Rodzina i dzieci wie ze jestem chora, a opiekunka to ukrywa
                Nikt nie obserwuje opiekunki pod katem zaostrzenia objawow, na matke z CHAD maż "ma baczenie", jesli lezy zamiast gotowac obiad.

                Jesteś ucziwa, po prostu powiedz. Nie mówisz ze masz CHAD nie dotykaj cudzych dzieci.

                CHAD nie jest chorobą bezwglednie dyskwalifikujaca do pracy z dziecmi, ale wymaga bezwgldnej uczciwosci. I wsparcia otoczenia.

                Pracowalam z dziecmi jako 19 latka przez rok, teraz bym sie tego nie podjela.
                Dbam o wlasne dzieci, chodza do bardzo dobrych szkol, starsza zdala na swietne studia, sprawy mieszkaniowo bytowe sa dobrze zaspokojone, mimo zmiany zawodu na spokojniejszy w zwiazku z choroba.
                Ale uwazam, ze zawsze moglam byc lepsza matka, zapewniajac stala i bezwgledna stabilizacje, bez wahan nastroju. Ataki w tym temacie sa ponizej pasa. Tak samo jak pisanie, ze CHAD to "przypadlosc emocjonalna" he he

                Bylam w szpitalu z dziewczyna, uczciwa i mila, ktorej "glosy" kazaly porzucic dziecko ktorym sie opiekowala w Parku Skaryszewskim (dużyyyym parku w Wawie) zimą w styczniu i pojechać gdzieś tramwajem. Miala "tylko" schizofrenię, czyli no taką .........."przypadlosc emocjonalna" o ktorej nie powiedziala rodzicom dziecka. No coments.
                • xsenia Re: Leczenie za granicą 08.08.11, 11:43
                  ja tez cie kocha, vision cmok
          • awanturka Re: Leczenie za granicą 08.08.11, 11:57
            Też uważam, że nie ma sensu informować rodziców dzieci jak już się podejmie decyzję o pracy.

            Ale nad samą decyzją należało by się trochę zastanowić.
            I nie ufać własnej ocenie sytoacji (co nie znaczy - nie brać jej w ogóle pod uwagę)

            Np. zapytać lekarza i kilku osób z najbliższego otoczenia (tych co widzą Cię na codzień czy uważają, że jestem stabilna psychicznie od dłuższego czasu (np. od pół roku 0,5 roku) i dopiero wtedy podjąć decyzję.

            Nie bez znaczenia jest też czy w przeszłości przy zaostrzeniu choroby robiło się rzeczy zdecydowanie nieodpowiedzialne (nie wszyscy robią takie rzeczy)

            Jnformowanie jest bez sensu - co do skutku jakie spowoduje wyszłoby na jedno z zaniechaniem próby podjęcia pracy - to oczywiste. Myslę, że propozycja hd_vision była czystą prowokacją.

            Jeżeli oceniono by, że nie jest się stabilnym stabilna trzeba by zrezygnować z podejmowania tej pracy bez względu na to jak samemu swoją stabilność ocenia.

            sapiencja napisała:
            > Nie ma dowodów naukowych na to, że CHAD jest chorobą dziedzicz
            > ną. Są tylko przypuszczenia.

            Nikt żadnego genu ani genów rzeczywiście "za rękę nie złapał" , jest to skrajnie trudne w dziedziczeniou wielogenowym.

            Ale.

            "Około 50% chorych na ChAD ma krewnych z podobnymi zaburzeniami nastroju. Wspólne występowanie choroby u bliźniaków jednojajowych wychowujących się osobno, w rodzinach adopcyjnych jest na poziomie 60% , u dwujajowych ok. 20%. Jeśli chorują oboje rodzice, prawdopodobieństwo wystąpienia ChAD u dziecka wynosi 75%. W badaniu dzieci adoptowanych cierpiących z powodu ChAD wykazano, że aż u 30% spośród ich rodziców biologicznych."
            • awanturka do hd_vision 08.08.11, 12:16
              Nie generalizuj!

              Na forum są różne osoby - jedne mają CHAD o lżejszym, inne o cięższym przebiegu.

              Pewnie rzeczywiście jest tak, że u niektórych CHAD nie przeszkadza w byciu dobrymi rodzicami i ma niewielki wpływ na ich stosunek do dzieci. Ja miałam ojca z CHAD-em, nie mogę powiedzieć, że było wszystko o'kay, ale mimo wszystko uważam, że był dobrym ojcem.

              Tu spora część osób chce wierzyć (i ma do tego podstawy!), że CHAD nie przeszkodzi im w prowadzeniu normalnego życia.

              Czemu im to psujesz?
              Bo u Ciebie jest inaczej?


              U mnie też jest inaczej.
              ale to nie powód, żeby patrzeć na wszystko przez pryzmat własnych doświadczeń

              Nie u każdego przekonanie, że mogą żyć prawie zupełnie normalnie (i na przykład bez problemów opiekować się czyimś dzieckiem) jest iluzją. Czasem wypływa poprostu z uczciwej i realnej opartej o dotychczasowe doświadczenia oceny sytuacji.

              Co do xseni to nie wiem, nie znam jej przecież...
              • hd_vision Re: do hd_vision 08.08.11, 12:45
                Nie generalizuję. Myślę że po prostu mam zaostrzenie choroby CHAD w stronę agresywnej hipomanii. Moje przeszle zachowania ani zachowania niezyjacych czlonkow rodziny nic nie wnosza. Nie ma sensu sie licytowac.
                Nie obchodzi mnie Pani xenia.
                Ani ja nie obchodzę Panią xenię.
                Obchodzą mnie dzieci którymi ma się opiekować.
                Aż mnie skręca na myśl ze zamierza zrobic "eksperyment"nauki języka z pomocą au-pair.

                Czy ona sie nadaje.
                Do tego zeby sie uczyc jezyka.
                Za granica. Sama bez wsparcia lekarza.
                Moze byc moze zyc normalnie.
                Do tego eksperymentu potrzebne sa dzieci.
                Wiec ona ich uzyje.
                Nie mowiac rodzicom, ze jest chora.
                I zamierza ich uzyc zeby sprawdzic,
                czy moze zyc normalnie.....

                Nie zgadzam sie z tym eksperymentem,
                niezaleznie od tego czy ja moge lub nie zyc
                za granica samotnie, zdala od rodziny.
                Robilam takie eksperymenty juz bedac chora.
                Ale nie uzywalam do tego cudzych dzieci....
                • kebli Re: do hd_vision 08.08.11, 13:53
                  A musisz tak krzyczeć?
                  Ja swego czasu opiekowałam się dziećmi. Ci ludzie nie wiedzieli, że jestem chora. Tak czy siak dzieci były zaopiekowane, zadowolone i dobrze się bawiły. Ich rodzice też byli bardzo zadowoleni z mojej pracy.
                  I tyle.
                • sapiencja Re: do hd_vision 08.08.11, 13:56
                  hd_vision napisała:

                  "Nie generalizuję. Myślę że po prostu mam zaostrzenie choroby CHAD w stronę agre
                  sywnej hipomanii."


                  Aha. No to ja się już nie będę kopać z koniem.

                • dr.zabba Re: do hd_vision 13.08.11, 17:47
                  "Dzień dobry, jestem dr Żabba, będę Pana lekarzem prowadzącym. Myślę, że powinien Pan wiedzieć, że jestem chora psychicznie." - tak to powinno wyglądać?

                  Nauczyliśmy się czegoś w życiu i to musimy wykonywać...
                  • lolinka2 Re: do hd_vision 15.08.11, 02:17
                    "dzień dobry, panie profesorze, za chwilę przetłumaczę pański wykład... chyba powinien pan wiedzieć, że jestem chora psychicznie" tongue_out tongue_out tongue_out

                    Normalnie jak ich zacznę takimi tekstami tuż przed wyjściem na mównicę częstować, to kardiolodzy będą mieli co robić... prosektoria też.
                • ergo_pl Re: do hd_vision 15.08.11, 01:24
                  Ja dziekuję, ale teksty...
                  A co z tzw. zdrowymi opiekunami, którzy mają odpały i skrzywienia charakterologiczne?
                  Lepsi niż ustabilizowani zdiagnozowani?
                  Pytanie retoryczne oczywiście.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka