Dodaj do ulubionych

BEZ terapii

10.05.12, 22:05
swoją drogą: lilak uroczo właśnie pachnie i kwitnie

jestem w silnej depresji. dzisiejsze zalecenie lekarza -> psychoterapia. "będzie Pani zaopiekowana, wsparcie itd." a coś w środku bardzo mocno się sprzeciwia. zaczęłam zadawać pytania o sens życia, stąd zesłanie na terapię. ciągle wierzę, że można BEZ. już byłam, już nie chcę, nie chcę płacić kolejnej osobie, która przepraszam za taką myśl dowartościuje swoje ego moim kosztem, a mnie lepiej niestety nie będzie. od zawsze więcej dawała terapia Życiem. chad ma ostatecznie silne uwarunkowania biologiczne. będę mieć silniejsze leki, po co więc "gabinetowe pogadanki o życiu"?

forum.gazeta.pl/forum/w,15184,135696158,135753870,Re_Efekty_terapii_kiedy_.html

pociągniesz, pociągniecie temat?

avi_co, proszę szczególnie, rozwiń temat, co czytałaś, co Tobie pomogło.
Obserwuj wątek
    • awanturka Re: BEZ terapii 10.05.12, 22:39
      Mój psychiatra uważa,
      że psychoterapia może mi tylko zaszkodzić.

      I twierdzi, że w CHAD kontakt z psychologiem powinien ograniczać się do psychoedukacji
      oraz interwencji w kryzysie (coś w rodzaju wsparcia kryzysowego) i tyle.

      Zresztą to samo można przeczytać na portalach dla lekarzy psychiatrów.
      i w literaturze psychiatrycznej.

      często można też tam przeczytać, że jedyną bezpieczną dla chorych z CHAD terapią jaką można stosować jest psychoterapia poznawcza lub behawioralno poznawcza (z reguły ograniczająca się do kilku spotkań)


      Dalej o tym co mówi mój lekarz.

      Uważa, że czesto jest tak, że terapeuci często uparcie szukają "dziury w całym" uparcie twierdząc, że "musi przecież być jakaś przyczyna". Więc tworzy się sztuczne problemy.

      Mam za sobą prawie tysiąc godzin róznych form terapii (kiedyś to liczyłam).

      Raz przydała mi się jako "interwencja w silnym kryzysi"e (ale nie była to żadna psychoterapia tylko spodkanie z mądrym i współczującyym człowiekiem, który usiłował mi dać jakąś nadzieję)

      Dwa razy terapia miała sens , rozwiązała rzeczywiste problemy i wtedy jej potrzebowałam.
      Ale nijak się nie miała do mojego chorowania na CHAD.

      Reszta nie miała własciwie żadnego głębszego z znaczenia.
      i była "szukaniem dziury w całym".

      Jak dla mnie CHAD i moje problemy natury psychologicznej to oddzielne sprawy
      (co nie znaczy, że jakos nawzajem na siebie nie wpływają).


      profesjonalny terapeuta na wstępie pyta - co chce pani/pan przepracować
      co zrozumieć, jaki ma być efekt terapii, po czym poznamy, że terapia odniosła skutek itd.


      Jesteś w stanie odpowiedzieć na te pytania?
      Jesteś przekonana, że masz problemy jakie trzeba rozwiązać
      i sprawy, które są w Tobie a które powinnaś przepracować?
      czy Ty i psychoterapeuta będziecie ich uparcie szukać bo
      "przecież musi byc jakaś przyczyna..."?

      Wiem, że są na tym forum osoby przekonane o wpozytywnym wpływie psychoterapii na ich przebieg choroby,

      nie generalizuję i Cię do niczego nie przekonuję
      - piszę o swoich osobistych doświadczeniach, przemysleniach
      i o tym co przeczytałam i o tym co mówił mój lekarz

      • 39.a Re: BEZ terapii 11.05.12, 15:46
        awanturka napisała:

        > Mój psychiatra uważa,
        > że psychoterapia może mi tylko zaszkodzić.

        Jestem po psychoanalizie. Jakoś ułożony mam mój świat. Poważniejsze problemy przepracowane, natury samotniczej już nie zmienię (chociaż just sugerował mi tu co innego), trwa depresja (chociaż dziś, po zwiększeniu kwetiapiny już do 300 mg mogę napisać, że czuję się lepiej). Ogromnie zależy mi na czymś co psychologia nazywa samosterownością, czyli: wpływam na wydarzenia, na własne życie, nie: biernie się poddaję. Taki stan od zawsze dawała mi hipomania. Dodam, że nie robię w niej większym bzdur. Upijam się światem, a co najważniejsze, wektor działania idzie ode mnie, nie natomiast: świat wywiera presję na mnie, a ja się kurczę, zamykam, zapadam w sobie i czuję ciężar.


        > Raz przydała mi się jako "interwencja w silnym kryzysi"e (ale nie była to żadna
        > psychoterapia tylko spodkanie z mądrym i współczującyym człowiekiem, który usi
        > łował mi dać jakąś nadzieję)

        Jak takiego znaleźć, nie chodząc od Annasza do Kajfasza w dodatku? Jak trafić na kogoś naprawdę mądrego?

        > Jesteś w stanie odpowiedzieć na te pytania?
        > Jesteś przekonana, że masz problemy jakie trzeba rozwiązać
        > i sprawy, które są w Tobie a które powinnaś przepracować?
        > czy Ty i psychoterapeuta będziecie ich uparcie szukać bo
        > "przecież musi byc jakaś przyczyna..."?

        Nawet nie pomyślałam, że mam szukać przyczyn. Jeśli na koniec wyszłoby w z tej lamigłówki coś w rodzaju "rodzice Pani nie kochali, jak była Pani małą dziewczynką", a ja sobie wybuchnęłabym śmiechem.

        Mnie chodzi o odnalezienie nadziei, sensu. I tak bardzo brzmi mi z tyłu czaszki liturgiczne: Powiedz jedno słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja. Kieruję swoje myśli teraz bardziej w kierunku może nie tyle poszukiwań duchowych, boję się ew. słomianego zapału wskrzeszonego po lekach, ale na szukanie jakiegoś światełka. Ja na tym forum dużo piszę, pewnie się w wielu miejscach powtarzam, ale tak naprawdę chodzi o znalezienie inspracji, siły do dlaszego życia. Co mi po rozmowach z psychologiem w piątek o 16:00 i czekanie na przysłowiowego Godota, który pewnie się tam i tak nie pojawi?

        Pewnie znowu powrócę do wlasnego pożywienia: do książek, do mojej Biegnącej z wilkami, w której tak często znajdowałam już odpowiedzi na swoje pytania [lekarz wczoraj powątpiewał, czy literatura pomoże], ważny film potrafi wybrzmiewać w człowieku tydzień, rozmowa z psychoterapeutą znacznie krócej.


        waters123456, dostałam od Ciebie miłego maila. czytałam go nawet komuś bliskiemu. spokojnie, tylko fragmenty. to jest ważne, nie rozmowa z "panią panem od pomagania"

        Zbieram teraz jakieś "kawałeczki" czegoś, co mi dało "coś" w preszłości. Przypomniał mi się wywiad z Karoliną Gruszką. Może iść tym tropem... Nie wiem(caly cykl wywiadów)


        www.youtube.com/watch?v=uAT7n7zaU-8
    • avi_co Re: BEZ terapii 11.05.12, 07:31
      Moja sytuacja była dość specyficzna; przeżyłam szmat czasu w przemocowym związku, i właśnie konieczność wyjścia z współuzależnienia popchnęła mnie ku poszukiwaniom. Kiedy zrozumiałam, jakie mechanizmy rządziły moim dotychczasowym życiem, zabrałam się za siebie i zaczęłam wypracowywać nowe modele zachowań, coś na kształt terapii behavioralno - poznawczejwink Zajęło mi to lata, a przypuszczam, że to jeszcze nie koniec.
      Nie pamiętam, co konkretnie czytałam; kierowałam się intuicją, że coś może być inspirujące.
      Na forach internetowych nieraz dostawałam pstrzyczka w nos, ale zawsze starałam się przemyśleć czyjeś zdanie i je zweryfikować. Nie pozwalałam sobie na dąsy i obrażenie się.
      Gdzie obecnie jestem? Moja sytuacja finansowa przedstawia się tragicznie i nic nie zapowiada szybkiej poprawy, zatem powinnam zareagować głęboką depresją. Radzę sobie; panuję nad lękami, racjonalizuję je i wypieram. Nie umiem pozbyć się koszmarów i rannych lęków, ale w dzień funkcjonuję prawie normalnie. Dokucza mi samotność i związany z nim lęk przed przyszłością, a jednak uważam, że funkcjonuję jak prawie zdrowy człowiek.
      • awanturka Re: BEZ terapii 11.05.12, 13:42
        Miałaś konkretne problemy i psychoterapia była własciwą tutaj metodą.

        Do 39.a; sprawiasz wrażenie osoby,
        która nie bardzo wie pio co by miała na taką psychoterapię chodzić.
        W takich przypadkach isnieje ryzyko szukania problemów "na siłę".

        pytanie o sens życia jakie stawia jakie sobie stawiasz
        to nie pytanie na które znajduje się odpowiedź w czasie psychoterapii

        ja osobiście uważam, że psychoterapeuta wchodząc w taki obszary,
        w obszary pytań pierwotnych, egzystencjalnych przekroczyłby swoje kompetencje


        (inna sprawa, że człowiek stawia sobie takie pytania z większą intensywnością gdy cierpii
        i stawianie sobie takich pytań może świadczyć o takim cierpieniu - a szukanie przyczyn cierpienia
        psychicznego, które wynikają z jakichś nieprawidłowości w funkcjonowaniou na poziomie przekonań i emocji to już sprawa jaką mozna rozwiązywać z pomocą psychoterapeuty)
        • 39.a Re: BEZ terapii 11.05.12, 15:56
          Psychoterapeuta jak mi się zapewne słusznie wydaje powinien być neutralny światopoglądowo, ale to znaczy jednocześnie, że trudno wejść z nim w głębszy dialog. I skłaniam się znów ku własnej myśli, że pomaganie ludziom, a tzw. modny coaching szczegolnie to rzemiosło. Nic więcej. I chyba masz rację, że warto udać się do psychologa w sytuacji kryzysowej, gdy szuka się deski ratunkowej.

          W depresji myślenie jest zaburzone, poważnie. W zawężeniu presuicydalnym szczegolnie. Znika świat, znika nadzieja, jest tylko powoli zacoskająca się pętla. Na zaburzony chemizm organizmu to jednak pigułki, a nie dobre słowo. Przyznam się, że odrobinę z depresji wyrwał mnie zafundowany szok (szczegóły dla mnie) i myśl "jak dobrze, że tylko tak się to skończyło". Czyjeś słowa aby wyrwały z depresji musiałyby być jednak bardzo silne, mieć moc. Nie łudzę się, że da je psycholog. Nie.
    • lolinka2 Re: BEZ terapii 11.05.12, 18:09
      Znaczy: czujesz się wykorzystana przez terapeutę (dowartościował sobie ego moim kosztem)
      Dlaczego?
      I skąd założenie, że kolejny będzie taki sam?

      Pogadanki w sumie... czasem o życiu, czasem o śmierci, czasem o pracy (wczoraj), czasem "terapia o terapii" (co mnie śmieszy nieodmiennie, bo kiedyś wyczytałam w poradniku "Jak pisać bloga" tekst następujący: jeśli nie wiesz o czym pisać, pisz... o pisaniu bloga), czasem siedzenie w ciszy (koszt pięćdziesięciu minut ciszy = 100 PLN). Chociaż nie wiem, czy "pogadanki" - pogadankę to robi higienistka o konieczności zmieniania skarpetek smile to jest trochę monolog (pacjenta), trochę dialog (pacjenta ze sobą, z terapeutą, ze wszystkimi osobami z przeszłości...). Dobra relacja nie jest zła, choć wymaga cojones jej podjęcie... bo to relacja, bo trzeba zaufać, bo jest się zależnym (i się ludź niezależny szamocze w sieci, bo mu z tym niewygodnie) oraz bo... kiedyś się skończy. Ma to wpisane w pakiet.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka