Bądźcie do diabła bardziej aktywni i udzielajcie rzeczowych porad, co robić z nami "strasznymi", bo potem są do Nas (na niniejsze forum) wędrówki ludów i ja tym postów nie czytam, bo nie chcę się denerwować. Bo są pełne zżymania się na ludzi z F31. Bo poza: szukajcie specjalisty niewiele da się poradzić. Czy rada "rozwiedź się, jak Ci mąż/żona wadzi/boisz się go/jesteś nim nią zmęczona" to dobra rada? Albo "oddaj Mamę do domu starców"? Napomknę również, że podoba mi się przysłowie "Nie ma domku bez ułomku". Każdy, naprawdę każdy ma swój krzyż. Nie mam odpukać żadnych problemów finansowych, ale mam f-----g depresję, która robi ze mnie człowieka, który nie korzysta w pełni z życia (skorzystam z niego w hipomanii
Oczekuję na odzew Nas i Was