Dodaj do ulubionych

Lit - za i przeciw

22.12.12, 10:58
To chyba pytanie przede wszystkim do Żaby, ale proszę o wszystkie przemyślenia. Psychiatra szpitalny chce mnie wpakować w lit. Zawsze byłam przeciw. Mam przygotować sobie argumenty i po nowym roku przedyskutować z nią. Więc szukam argumentów. W tym czasie zrobili mi badania krwi, a w czwartek mam usg tarczycy. Czyli nie podchodZą do tego na zasadzie pani ma brać a potem się zobaczy. Plisss, wypowiedzcie się. Jakie jest Wasze zdanie?
Obserwuj wątek
    • czareg Re: Lit - za i przeciw 22.12.12, 22:36
      Jeszce lit wciskają?!
      Ja po trzech dniach zameldowałem, że źle się czuję, mam niesmak, czasami zawroty głowy i litu brać nie będę. Odpuścili - zmienili na depakinę.
      Argumentów logicznych nie stosuj -Oni Wiedzą Lepiej!
      Choć od mego pobytu ekipa pewnie się zmieniła - było to kilkanaście lat temu sad
      • drugikoniecswiata Re: Lit - za i przeciw 12.01.13, 04:43
        jakoś nie napisałam tego od razu, ale dopiszę teraz, mimo wszystko, trochę dlatego, że mi odpieprza i buszuję po nocy, a trochę - bo to ważne

        ludzie, zobaczcie jaki był punkt wyjścia tej rozmowy.
        "psychiatra chce mnie wpakować w lit"
        "jeszcze lit wciskają?"

        To jest język STEREOTYPÓW i UPRZEDZEŃ.

        Totalnie bez sensu - do strachu uzasadnionego, którego uniknąć się nie da (jak mój organizm zareaguje na ten lek? czy poczuję się lepiej, czy może gorzej? jaką zapłacę cenę?), sami sobie dowalamy porcję bajek o złym wilku. Węglan litu to nie jest zły wilk. Nie jest to też Czerwony Kapturek i nie jest to babcia. Węglan litu to węglan litu. A depakina to depakina.

        PS ciekawa jestem, co matrioszka dopisze do tego wątku. i trzymam kciuki, żeby lit jej pomógł. nie mniej niż mi, a w miarę możliwości - 10x bardziej. i żeby za bardzo nie zaszkodził - nie bardziej niż mi, a w miarę możliwości - tylko tyci-tyci. to nie są nierealne życzenia.
    • drugikoniecswiata Re: Lit - za i przeciw 22.12.12, 23:46
      U mnie lit został dołączony do lamotryginy, która sama nie radziła sobie z rapid cyclingiem. profesor Pużyński, który ten ruch doradził, uważnie wysłuchał moich racjonalnie uzasadnionych obaw pt boję się o tarczycę, a następnie zapytał - bez złośliwości, życzliwie: "a dlaczego jest Pani bardziej przywiązana do swojej tarczycy niż do swojej wątroby?" - i tym powalającym argumentem mnie kupił. "Tyroksynę łykam od 20 lat, a wątrobę można tylko przeszczepić" - doprawiła moja siostra. [W przełożeniu na logikę: 2 leki przeciwdrgawkowe=większe ryzyko dla wątroby niż 1 przeciwdrgawkowy i lit].

      Kiedy odebrałam wyniki badań tarczycowych i internistka orzekła, że się do litu kwalifikuję, rozpłakałam się jak dziecko. Weszłam z tym rykiem do gabinetu dra, on pyta: "i jak wyniki?" "dobre" - odpowiedziałam rycząc "to czemu pani płacze? Właśnie dlatego, że dobre, tak?" "Mhmmmmm".

      Beczałam też na pierwszym pobraniu krwi. Pani Małgosia-laborantka popatrzyła się na mnie, pokiwała głową i powiedziała tak: "Dziecko drogie! coś pani powiem. 90% ludzi rozpoczynających leczenie litem boi się tego tak jak pani, dziewczyny zwykle płaczą. A potem 90% tej większości mówi 'jaki ja głupi byłem, że tak długo mnie trzeba było namawiać'. a gdy po paru latach z jakichś powodów trzeba lit odstawić, bo czasem trzeba, to płaczą dokładnie tak samo jak na początku. Kochanie, ja tu już ponad 20 lat pracuję, niech mi Pani uwierzy, że wiem, co mówię".

      Z perspektywy 3 lat - potwierdzam. Pani Małgosia miała rację. Gdy na okoliczność strajkującej jesienią tego roku tarczycy lekarka kazała rozważyć sens dalszej terapii litem - rozpłakałam się tak samo mocno jak wtedy, gdy zaleciła mi jej rozpoczęcie.

      Ta przydługa opowieść po to by powiedzieć, że strach przed litem jest jakiś nadmierny, zmitologizowany. Nie to, że jest to lek idealny - bo nie jest. Nie ma leków idealnych. Każdy z leków, którymi nas raczą, ma swoje - nieraz poważne - skutki uboczne. Co dla jednego będzie dobre, dla drugiego okaże się katastrofą. Nie ma innego sposobu, jak zaryzykowanie i sprawdzenie na sobie. Sama wolałabym, żeby było inaczej.

      A racjonalny bilans + i - być może w następnym poście wink

      PS łykając zawsze można sobie zaśpiewać
      www.youtube.com/watch?v=C_DjM0SPSWk
      • drugikoniecswiata Re: Lit - za i przeciw 23.12.12, 00:48
        subiektywnie:
        + lit poradził sobie z moimi górkami i wzorowo spacyfikował rapid cycling
        + przytyłam 10 kg a tym samym zyskałam !!! biust (sądzę, że ktoś pilnujący tego co je przytyłby mniej, zresztą potem schudłam z powrotem)
        + dają go za darmo
        + sting o nim śpiewa

        - jest obrzydliwy w smaku
        - na początku dość konkretnie trzęsły mi się ręce (ale zlałam to szerokim łukiem, po jakimś czasie w zasadzie przeszło, zadrżą okazjonalnie)
        - mam poczucie stabilizacji "pod kreską" (ale ja tak samo miałam na depakinie), dodanie antydepresanta generuje mixy
        - wyraźne zmiany w sferze poznawczej - słabsza pamięć, koncentracja, mniej podzielna uwaga, mniej ciekawości, zapału do nauki brak totalnie, ogólnie dość duży tumiwisizm (nie do rozstrzygnięcia, czy spowodowane przez lit, czy przez chorobę, najprawdopodobniej jedno i drugie)
        - po 2,5 roku pojawił się problem z tarczycą (który być może ma, a być może nie ma związku z terapią litem, ale na pewno stawia ją pod znakiem zapytania. wg innej interpretacji - problem istniał na starcie, po 2,5 roku się zaostrzył)
        - również po 2,5 roku kłopoty z pęcherzem (wina litu nieudowodniona, ale podejrzewana)
        - od jakiegoś (dłuższego już) czasu drętwieją mi w nocy mięśnie ud (też nie wiem, kto winny)

        Jak widać minusów jest sporo, niektóre (sfera IQ) bardzo dotkliwe. A jednak obiektywnie stwierdzam, że swoje zrobił i nie jest to mało. Zmiany litu na coś innego boję się jak diabli. Na myśl o powrocie do rytmu huśtawki robi mi się słabo.

        do tego obiektywnie:
        + u części osób działa wyjątkowo skutecznie - 30% osób nim leczonych to grupa tzw. 'excellent responders' - w monoterapii praktycznie znosi wszelkie objawy choroby i bardzo dobrze chroni przed nawrotami, umożliwia "powrót do życia" - a nuż będziesz miała to szczęście? i wtedy wystarczy jeden syf zamiast koktajlu pięciu?
        + jest stosowany od dawna => są dobrze znane i opisane jego skutki uboczne => łatwo je wyłapać i w porę reagować, część można przewidzieć - tego nie można powiedzieć o nowych lekach
        + jako jedyny ze stabilizatorów ma potwierdzone badaniami działanie "przeciwsamobójcze"
        + jak już pisałam w poprzednim poście mniej obciąża wątrobę niż leki przeciwdrgawkowe
        + jest tak tani, że jego przepisywanie raczej nie wiąże się z żadnymi profitami które lekarze mogliby otrzymywać od firm farmaceutycznych - jeśli wciąż jest stosowany, to dlatego, że widzą jego skuteczność, a nie bo dr chce wycieczkę na karaiby
        + 100% naturalnych składników, prezent od matki ziemi images.thecarconnection.com/med/extracting-lithium-carbonate-from-brine_100229474_m.jpg

        - dużo lepiej zabezpiecza przed manią niż przed depresją
        - można się nim zatruć łatwiej niż innymi lekami
        - trzeba co jakiś czas badać poziom (po początkowym okresie nie częściej, niż inne badania)

        tyle wymyśliłam
        • matrioszka42 Re: Lit - za i przeciw 23.12.12, 11:32
          Dzięki. Wszystko sobie wynotuję do dyskusji z doktorką. Martwi mnie tyciesad (jak zwykle czepiam się naj mniejszego zła). Teraz jestem na dużych dawkach benzo i kwetiapiny, by przetrwać magię świąt.
          • drugikoniecswiata Re: Lit - za i przeciw 23.12.12, 14:44
            a może pomogłoby przegadanie tego z tą terapeutką, co i tak z nią o czymś gadać musisz? tak poznawczo-behawioralnie właśnie? celem oddzielenia obaw racjonalnych od irracjonalnych, rozsądku od skłonności do katastrofizacji, priorytetów od fanaberii etc?

            ogólnie ja bym radziła sprawdzoną życiową metodę
            1) cel
            2) priorytety
            3) bilans strat i zysków rozważanego rozwiązania
            4) alternatywy
            5) bilans strat i zysków tychże alternatyw
            6) yyyy rzut monetą z uwzględnieniem w/w zmiennych? wink

            no bo jeśli to jest tak, że nieprzytycie jest dla ciebie w życiu priorytetem, a stabilność psychiczna i osłona przed manią są na drugim (albo trzecim, albo dziesiątym) miejscu (ja się nie nabijam, myślę, że są osoby, które mogą tak to odczuwać i ich prawo, psychiatrze nic do tego, wolny kraj), to sprawa ma się zupełnie inaczej niż wtedy, gdy jest odwrotnie wink

            buziaki, trzymaj się dzielnie, zreferujesz rozwój wydarzeń?
            ciekawa jestem komentarzy doktorki
            • matrioszka42 Re: Lit - za i przeciw 23.12.12, 15:21
              Pewnie, że zrefeuję. Jutro mam indywidualną. W czwartek badanie tarczycy i w poniedziałek dyskusję z doktor. A w między czasie łykam 3 x dziennie benzo + kwetiapinę, który to zestaw ma mi pomóc przeżyć święta nie robiąc sobie krzywdy. We wtorek minie pierwszy tydzień, zostanie jeszcze 11. A ja i tak szukam jakieś fajnej pracy, bo chyba to jest dla mnie najlepsza terapiawink
              • liberica1 Re: super 23.12.12, 17:22
                Oj jak się litu bałam. Nie taki diabeł straszny, ba nawet świetny. Nie mam żadnych skutków ubocznych, waga spadła (zamieniłam kwetiapinę na lit), nie jestem senna, śpię w nocy dobrze, żadnych trzęsących się rąk. Czuję się po nim bardzo dobrze i to pisze osoba, która po wszystkim ma jakieś skutki uboczne. Tarczyca ok przed wejściem na lit, teraz muszę zmierzyć poziom więc od razu zrobię kontrolne tarczycowe. Lit jest świetny.

                Co do smaku to o wiele gorszy jest Lamitrin, baardzo szybko rozpuszcza się w buzi.
                • liberica1 Re: super 23.12.12, 17:24
                  Brałam już depakinę, amizepin, cobvulex, lamitrin, kwetiapinę i jeszcze parę innych. Jedynie po licie i lamitrinie nie mam żadnych skutków ubocznych.
                • 39.a Re: super 23.12.12, 17:59
                  ale leków nie rozpuszczasz, tylko szybko łykasz?

                  tak podczytuję i rozmyślam. kusi "normalnie śpię, nie jestem śpiąca w dzień", bo jakoś przestało mi się podobać zasypianie nad ranem po kwetiapinie i sprawne funkcjonowanie od 14. podumam jeszcze.
                  • liberica1 Re: super 23.12.12, 18:33
                    Tak, ale lamitrin rozpuszcza się zanim go zdążą połknąć z prędkością światła, fuj.

                    Po kwetiapinie zasypiałam od razu, ale to rano budziłam się śpiąca bo lunatykowałam i miałam koszmary (co noc). Rzeczywiście po 12 w południe dochodziłam do siebie uncertain Teraz łykam tylko 25mg na noc, ale pikuś. Po licie śpię normalnie, to normalny sen, zupełnie inny komfort. Bardzo się tego litu bałam okropnie wręcz bo za dużo się naczytałam jak to on zły. Okazało się, że jest bardzo dobrze smile
                    • drugikoniecswiata Re: super 25.12.12, 07:35
                      a ty teraz bierzesz sam lit czy w koktajlu jakimś?

                      pytam, bo ja po 2 latach łykania zestawu lit+lamo wiosną rozstałam się z lamitrinem i to chyba był bardzo niedobry ruch (piszę chyba, bo pani dr zarządziła parę zmian jednocześnie i nie wiem, co zaszkodziło - w każdym razie skutkiem jest stan dużo gorszy od tego, co było, z makabryczną depresją na starcie, brrrrr). one się chyba dość dobrze uzupełniają. to żeby powiedzieć, że jeśli łykasz jedno i drugie, to nie odstawiaj lamo na hop siup tylko powolutku i patrząc na skutki.

                      co do smaku, to dyskusja o preferencjach lamitrin vs lit jest dla mnie porównywalna z rozważaniem, czy wolę cios grabiami w oko czy siekierą w tył głowy. a patent na łykanie znalazłam od razu, dość banalny - podaję to sobie jak psu, czyli zawinięte w żarcie. kłopotliwe w sytuacji, gdy do zestawu dołączyła tyroksyna, którą trzeba na czczo i nie żreć potem. tzn. dla mnie kłopotliwe, konieczność podwójnego porannego pamiętania o pigułach co nieco zmniejsza szanse na sukces. no ale z drugiej strony łykanie garstki na pusty żołądek też nie byłoby chyba najlepsze, więc może to się jakoś zeruje, pocieszam się.
                      • liberica1 Re: super 25.12.12, 15:42
                        Biorę lit i 25mg kwetiapiny na noc. Wcześniej brałam lamitrin (sporo) i kwetiapinę (sporo), na takim koktajlu byłam dość długo. Mogę tylko powiedzieć, że po kwetiapinie (400-600mg) byłam wyprana z uczuć głębszych, żyłam ale co to za życie.
              • tlenoterapia Re: Lit - za i przeciw 23.12.12, 18:29
                Na święta dostaje wizji żeby sie udyndać na choince, wiec tez sie zaczynam zastanawiać czy
                ładować sie w długa terapie jakimś lekiem czy przeczekiwać na benzo trudne chwile i potem stwierdzać oooo! minęło.

                Trzeba się zastanowić czy jest szansa na to że sie samopoczucie poprawi samo - prawie samo - bez nowych dodatkowych leków.
                Sadze, ze jak już jesteś pod lupą psychiatrów, taka lupą, ze codziennie bliskie spotkania 3 stopnia, to będą serwować ci leki żeby jakoś sie wykazać i nie wywiniesz się.
                Jedyne co to dać sobie i psychiatrom termin, ze jak w ciągu np.miesiąca się nie poprawi to dopiero w tedy się zdecydować.
                A co do strachu przed nowymi lekami to przed jakim nowym ktoś sie nie bal - zawsze jest cykor.
                • drugikoniecswiata Re: Lit - za i przeciw 25.12.12, 07:40
                  miesiąc na ocenienie działania jakiegokolwiek stabilizatora to duuużo za mało, jedyne co w takim czasie można ocenić, to czy nie ma radykalnej nietolerancji. to już lepiej łykać tik-taki wtedy chyba, przynajmniej startowych skutków ubocznych nie będzie?

                  tzn ogólnie zgadzam się, że pierwszy termin dajemy sobie w krótkiej perspektywie (wytrzymam miesiąc i zobaczę czy dam radę następny), ale generalnie chyba lepiej mieć w pamięci, że to bardziej pół roku, a jeszcze bardziej rok niż miesiąc? boszzzzzzz, to była jedna z mantr mojego ex-dra, "proszę pani, w psychiatrii miesiąc to tak jak gdzie indziej tydzień, a rok - jak gdzie indziej miesiąc", wkurwia mnie ten tekst, ale przecież prawdziwy jest sad((
                  • tlenoterapia Re: Lit - za i przeciw 26.12.12, 00:52
                    drugikoniecswiata napisała:
                    > tzn ogólnie zgadzam się, że pierwszy termin dajemy sobie w krótkiej perspektywi
                    > e (wytrzymam miesiąc i zobaczę czy dam radę następny), ale generalnie chyba lep
                    > iej mieć w pamięci, że to bardziej pół roku
                    -
                    Tak właśnie jest niestety.
                    Chodzi o to żeby sie wstrzymać przed braniem nowych leków przez miesiąc dwa... no właśnie jak długo?

                    W okresie świątecznym kiedy obiektywnie wiadomo, ze jest duży stres to lepiej odwlec branie nowego leku bo jest duże prawdopodobieństwo, ze odpuści dusiolek już niedługo.
                    Sama trzymam lamo i depakine w szufladzie od dwóch lat nietknięte - bez nich tez zmieniały się humorki na lepsze. Ale każdy musi sam doświadczać na sobie co to będzie gdy...
                    Mnie wkurza, nie to ze " rok jest jak gdzie indziej miesiąc" ale to, że wszyscy chcieli by połknąć pigułkę po której było by dobrze z nastrojem, a w końcu jest tak ,ze łyka się 3-4 rożne leki po których dalej jest źle.




                    -
                    "Na szczęście organizm ludzki jest tak wspaniały, że wytrzyma prawie każde leczenie."
    • dr.zabba Re: Lit - za i przeciw 24.12.12, 21:50
      Wiele słusznych rzeczy przede mną napisano.
      Ja powiem tylko, że lit biorę od 6 lat i jestem przekonana, że warto.
      Do tego stopnia, że gdy we wrześniu br zastrajkowała tarczyca, bez sugestii ze strony doktorów wybrałam lit. Bez tarczycy można żyć, bez litu - duże prawdopodobieństwo - się da.
      W niektórych sytuacjach drżą ręce, ale z biegiem czasu coraz mniej.
      Trzeba robić regularnie badania: poziom litu, tarczyca, nerki.
      Smak niepowtarzalny, ale gdzieś po trzech latach można opanować technikę błyskawicznego łykania.
      Tycie, hm hm, tyle razy już wciągu tych 6 lat tyłam i chudłam, ze mam przekonanie, iż bardziej od psychotropów maja tu znaczenie stresy dnia codziennego.
      Ja biorę oprócz litu wenla, bupropion (który właśnie przestali produkować - wyjadam ostatnie zapasy) i okresowo olanzapinę.
      • dr.zabba Re: Lit - za i przeciw 24.12.12, 21:54
        ajaj - miało być: bez litu żyć się nie da.
      • tiaaa Re: Lit - za i przeciw 24.12.12, 22:53
        bupropionu nie produkują? Jak to?
    • deelandra Re: Lit - za i przeciw 26.12.12, 20:55
      witam
      jestem na licie od 2 tygodni, też się go bałam i zapierałam wszystkimi czterema kopytami, że wszystko tylko nie to, ale po rozmowie z jedną forumką stwierdziłam, że spróbuję
      i na razie jest do dupy prawdę mówiąc
      - drętwieją mi mięśnie chyba wszystkiego,
      - mam poczucie ogłupienia i otumanienia
      - jestem drażliwa, wybuchowa i agresywna
      - bardzo źle śpię
      no, ale nadal daję mu szansę...
      • avi_co Re: Lit - za i przeciw 26.12.12, 22:55
        Przypisujesz litowi cechy choroby, za które on naprawdę nie ponosi odpowiedzialności. Jak słusznie piszesz, należy poczekać i dać lekowi szansę.
        • 39.a Re: Lit - za i przeciw 27.12.12, 00:55
          na pewno? ta drażliwość i agresywność objawem niepokojącym jest.
          to zastanawia.
          antydepresant nie działa przez początkowe 2 tyg, jak glosi ulotka, ale bałabym się antydepa przykładowo działającego jak lit u koleżanki.
          "nosiło mnie" po podwójnej dawce Mirzatenu chyba i wniosek był: nie podwajać.

          lit nie jest ogólnym remedium.
          byśmy jedli go grupowo. z jednej miski. jak dzieci drwala.
          • deelandra Re: Lit - za i przeciw 27.12.12, 14:46
            tak, akurat u mnie jednym z przejawów choroby jest drażliwość, ataki agresji (tzw. czerwona zasłona spada mi na oczy, a wtedy lepiej mi nie wchodzić w drogę) i piszę o tym dlatego, że te objawy powróciły, zupełnie jak w okresie, kiedy wcale się nie leczyłam, więc myślę, że warto o tym wspomnieć, jako o objawie, z którym lit na razie zupełnie sobie nie radzi
            ale jestem na początku drogi, więc jeszcze niczego nie przesądzam, myślę, że najwcześniej po 2 m-cach będę mogła powiedzieć coś rozsądniejszego
            z drugiej strony, jeśli ktoś dopiero przymierza się do tego leku, myślę, że też chce poznać opinie i wrażenia kogoś, kto dopiero zaczął
            aha, poza litem biorę też kwetapinę
          • avi_co Re: Lit - za i przeciw 27.12.12, 19:20
            39.a napisała:

            > lit nie jest ogólnym remedium.
            > byśmy jedli go grupowo. z jednej miski. jak dzieci drwala.
            W całości się z Tobą zgodzę. Od kilkunastu lat jestem zjadaczką litu. Nie dam złamanego grosza za to, że bez niego przebieg mojej choroby nie byłby dokładnie taki sam. Z całą pewnością depresjonuję się głównie reaktywnie. Kiedy znalazłam się w krytycznym punkcie życiorysu, lit okazał się na nic; szarpało mną parę lat. Jasne, zawsze można spekulować, że bez litu byłoby jeszcze gorzejwink
            • 39.a Re: Lit - za i przeciw 28.12.12, 00:54
              troszkę off.
              od dwóch miesięcy powiedzmy, ze remisja.
              ktoś mnie zapytał tu, czy zmieniany był zestaw leków.
              n i e
              • dr.zabba Bupropion 28.12.12, 17:27
                Owszem, dostępny jest Zyban, ale on jest 3 x droższy od Wellbutrinu, który i tak jest drogi. A z Wellbutrinem od kilku miesięcy są kłopoty.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka