Dodaj do ulubionych

Nowa diagnoza

06.03.13, 10:26
Kochani, czyżby przyszło mi się z Wami pożegnać?
Byłam u nowego psychiatry (dłuższa historia, dlaczego). Złapał się za głowę, czytając moją historię choroby i rozmawiając ze mną.
Potem wezwał do gabinetu mojego męża (za moją zgodą).
Trzymał nas ponad godzinę.
Dowiedziałam się, że raczej nie mam ChAD, tylko osobowość borderline, mam w ogóle zaburzenia osobowości i jestem uzależniona krzyżowo od alkoholu i środków uspokajających.
Powiedział, że nadaję się na miesiąc do oddziału zamkniętego, tylko on nie wie, jaki oddział mnie by przyjął z moimi problemami. Jak to ładnie ujął "nadaje się pani do kapitalnego remontu".
Tak więc skoro jestem borderlinem (poczytałam sobie o tym i chyba lekarz ma rację), to pewnie będę musiała od Was przenieść się na forum borderlinowców, o ile takie istnieje.
Tylko ja nie wiem, czy jeszcze chce mi się o tym wszystkim gadać.
Trzymajcie się ciepło, Kochani, trafiajcie na dobrych lekarzy i skuteczne leki.
Wasza Beatrix
Obserwuj wątek
    • 39.a Re: Nowa diagnoza 06.03.13, 10:55
      Masz na pewno osobowość "barwną" - to tak z kilku rozmów telefonicznych big_grin
      Trzymaj się ciepło i niech trafią z leczeniem.
      • beatrix-kiddo Re: Nowa diagnoza 06.03.13, 11:03
        Dzięki, Ann.
        Trzymaj się ciepło.
    • tiaaa Re: Nowa diagnoza 06.03.13, 11:10
      Mi ktoś kiedyś powiedział, że nieważna diagnoza. Ważne by leczenie dawało dobre skutki. Jak rozumiem zmieniałaś bo dawało złe skutki? A chad chyba łatwo pomylić z Borderline i odwrotnie. Zrób coś koniecznie z uzależnieniami - to chyba może wiele wyprostować (wiem - łatwo powiedzieć, to wszystko wiąże się węzłowato razem).
    • awanturka Re: Nowa diagnoza 06.03.13, 17:26
      chyba powinnaś się cieszyć BPD mija zwykle po czterdziestce
      natomiast statystycznie rzecz biorąc w CHAD
      z wiekiem jest coraz gorzej sad
      • ergo_pl Re: Nowa diagnoza 06.03.13, 21:48
        To dobrze, że trafiłaś do tego lekarza.
        Nie miałam odwagi (czytaj: obawiałam się Twojej reakcji) powiedzieć Ci wprost o moim podejrzeniu, te kilka lat codziennych kontaktów dało mi do myślenia. Dlatego 2 razy założyłam wątek o BPD tu, na forum, mając nadzieję, że się domyślisz... Trzymam kciuki.
        • ergo_pl Re: Nowa diagnoza 06.03.13, 21:56
          U BPD często występuje chad.
        • beatrix-kiddo Re: Nowa diagnoza 07.03.13, 10:12
          Widziałam jeden i się domyśliłam smile
          Też się cieszę, że trafiłam na tego lekarza, wydaje się bardzo sensowny.
          • ergo_pl Re: Nowa diagnoza 07.03.13, 11:50
            Musi być bardzo dobry, bo BPD nie jest łatwe do zdiagnozowania w ogóle, a tym bardziej, jak się widzi pacjenta raz na miesiąc lub dwa... Facet jest naprawdę niezły.
            A co z lekami, zmienił coś?
            • beatrix-kiddo Re: Nowa diagnoza 07.03.13, 13:48
              Na razie zostawił mi tylko antydepresanty (rano Zoloft 100 mg, wieczorem Anafranil SR 75). Kazał odstawić chlorprothixen, promazynę i lorafen (benzodiazepina). Oczywiście starać się nie pić alkoholu, na tyle, na ile mi się to uda. Acha, nervosolu też mi nie wolno, bo ma 53% etanolu (i dlatego mi pomagał - jak twierdzi lekarz - bo jestem uzależniona).
              Wizytę mam 11 marca czyli w najbliższy poniedziałek, mam wtedy przedstawić notatki nt. co każdego dnia połknęłam/wypiłam - powiedział, że musi mieć obraz mojego stanu, skoro ma mi pomóc. Kupiłam sobie notesik i pilnie (i uczciwie) zapisuję.
              Pociesza mnie tylko fakt, że wbrew mojej woli mnie nie zamknie.
              • caray Re: Nowa diagnoza 07.03.13, 22:52
                Czy mogę dostać nazwisko lekarza?
                Mi się wydaje, że najważniejsza dobra diagnoza. Wtedy coś się ruszy zawsze. smile
                • beatrix-kiddo Re: Nowa diagnoza 08.03.13, 08:26
                  Dr Krzysztof Jurczyk, Czechowice-Dziedzice.
      • beatrix-kiddo Re: Nowa diagnoza 07.03.13, 10:11
        Awanturko, ja już jestem po czterdziestce smile I kanaaaaał
    • drugikoniecswiata Re: Nowa diagnoza 08.03.13, 12:35
      ejno ale ja czegoś nie rozumiem.
      to ciebie tu "trzyma" diagnoza, a nie to,
      że my po prostu tacy fajni jesteśmy????????


      PS nie wiem czy to pytanie na forum, czy na @, ale
      jestem bardzo ciekawa, co ta zmiana praktycznie oznacza.
      że nie trzeba się tak kurczowo trzymać stabilizatorów, jak rozumiem,
      w sensie że dr będzie mógł odważyć się pomyśleć o tym, by cię zostawić
      bez stab. i przyjrzeć się jak funkcjonujesz. no i pewnie bardziej cię będą
      gonić na terapię i nie będzie wymówek. czy coś jeszcze?

      bo mi się wydaje, że border czy nie border, ale "wychylenia" chadowe,
      które raz powstały, trudno jest spacyfikować do stanu wyjściowego,
      niezależnie od tego, czy przyczyną jest pierwotna chad, czy co innego.
      czy to jest tak, że kwestionujecie - i ty i dr - w ogóle samo istnienie
      tych wychyleń nastroju/afektu?

      zaburzenia mogą współistnieć, mnie się wydaje, że w psychiatrii
      praprzyczyna jest chyba mniej istotna niż stan obecny,
      ale może się mylę
      • beatrix-kiddo Re: Nowa diagnoza 09.03.13, 11:16
        No nie, trzyma mnie tutaj to, że tacy fajni jesteście smile
        Co ta zmiana oznacza to ja jeszcze nie wiem, to dopiero początki. Może coś więcej dowiem się w pn, na wizycie.
        W borderline wahania nastroju to praktycznie norma i ani ja ani doc tego nie kwestionujemy, zresztą on sam mi powiedział "jest pani niestabilna". Ale z drugiej strony wszystkie leki poza antydepami wyciął w pień (antydepów w zasadzie też nie chciał pisać, ale się uparłam).
        Ja znam siebie na tyle że wiem, że bez antydepów nie pociągnę. Stabilizatorów nie biorę od listopada 2011, kiedy zaszłam w ciążę - wtedy je odstawiłam i już nie wróciłam do nich. Trochę buja ale daje się żyć.
        Pomyślałam, że pogadam z nim o rispolepcie - kiedyś brałam 2mg na dobę zamiast stabilizatora i wspominam ten okres bardzo dobrze - w życiu nie byłam taka spokojna.
        • luna_76 Re: Nowa diagnoza 24.04.13, 19:32
          Daj znać, jak leczenie, co słychać. U mnie najpierw wykorzeniono uzależnienia, w normalnej "odwykówce", tam postawili diagnozę zaburzeń (wyglądało to na Bpd), bujało nieziemsko, bo nie brałam żadnych leków; odesłano mnie do Gliwic, tam obstawiali ChAD, obecnie to podobno depresja nawracająca/sezonowa-? bez śladów ZO. Chodzę do psychiatry po stabilizatory. Antydepy typowe w depresjach na mnie nie działają, wręcz pogarszają stan.
          Biorę Lamitrin i Absenor. Utrzymuję abstynencję. Pracuję, szkolę się, jestem przed 40-tką, mam dzieci. Nie ma lekko, ale da się. Teoretycznie diagnoza nie ma znaczenia, byle leczenie pomogło.
          Z drugiej strony wolałabym wiedzieć, co to jest, tak naprawdę...
          • dzedlajga Re: Nowa diagnoza 24.04.13, 20:35
            Ale przecież BPD (Biopolar Disease) to właśnie ChAD tyle, że po angielsku.
            • ergo_pl Re: Nowa diagnoza 24.04.13, 21:42
              BPD = Borderline personality disorder

              Chad = Bipolar disorder
              • dzedlajga Re: Nowa diagnoza 24.04.13, 22:11
                masz rację, najpierw napisałam, a potem zaczęłam się zastanawiać...
          • beatrix-kiddo Re: Nowa diagnoza 25.04.13, 20:07
            Mam potworne jazdy emocjonalne, rapid cycling jak diabli.
            Próbuję nie pić - ostatnio wytrzymałam 3 tygodnie, wczoraj zapiłam (na szczęście nie tak mocno jak mi się kiedyś zdarzało).
            Byłam w pn u psychiatry, zastanawia się nad jakimś stabilizatorem.
            Idę znowu 6 maja.
            • singapurkaa Re: Nowa diagnoza 07.05.13, 19:17
              Beatrix - i jak wczorajsza wizyta u lekarza?
              Dostałaś stabilizator? Antydepy bez zmian?
              Zastanawiam się jak przy tych jazdach emocjonalnych i dodatkowych skłonnościach do popijania jesteś w stanie zajmować się dzieckiem? W jakim jest wieku? Czy równocześnie pracujesz?
              • beatrix-kiddo Re: Nowa diagnoza 08.05.13, 09:03
                Stabilizatora nie dostałam, bo wdrażamy leczenie antyalkoholowe baclofenem. Więc na razie lekarz chce wiedzieć, jak się czuję po samym baclofenie.
                O jakie dziecko pytasz? Mam psa, dzieci nie smile
                • singapurkaa Re: Nowa diagnoza 08.05.13, 10:17
                  Gdzieś wyczytałam, że odstawiałaś stabilizatory kiedy zaszłaś w ciążę.... stąd moje pytanie o dziecko. Ja też nie mam dzieci, nie czuję w tej chwili silnego instynktu macierzyńskiego, ale w zasadzie chciałabym, może w przyszłym roku pomyślę... Bardzo boję się tylko o mój stan w ciąży kiedy nie wolno zażywać stabilizatorów. 9 miesięcy to bardzo długo, w tym czasie mój mózg bez leków może różnie reagować, to nie jest łatwa decyzja.
                  • beatrix-kiddo Re: Nowa diagnoza 08.05.13, 10:31
                    A tak, dobrze wyczytałaś o tych stabilizatorach.
                    Byłam dwukrotnie w ciąży, niestety dwukrotnie poroniłam. Więc mamy dzieci - na cmentarzu.
                    Nie zamierzam już próbować kolejny raz. Mam 42 lata, jestem po dwóch poronieniach, mój gin powiedział, że to już można mówić o tzw. poronieniach nawykowych. Więc się po prostu boję.
                    Zresztą, ja w ogóle nie mam instynktu macierzyńskiego i niespecjalnie chcę mieć dzieci. Mąż i pies mi doskonale wystarczają smile
                    • singapurkaa Re: Nowa diagnoza 08.05.13, 12:11
                      Nie masz instynktu macierzyńskiego - podobnie jak ja w tej chwili, mam 35 lat prawie i do tej pory nie poczułam chęci urodzenia dziecka.
                      Czy kiedy zachodziłaś w ciążę chciałaś tego, czułaś instynkt? Nie obawiałaś się odstawienia stabilizatorów? Ja jakoś nie wyobrażam sobie być w ciąży (chyba to główna przeszkoda)
                      Psa nie mam, mąż, rodzina i znajomi w tej chwili również my wystarczają ale zastanawiam się jak to będzie w przyszłości, nie chciałabym żałować, że jednak nie zdecydowałam się na dziecko, że coś mnie ominęło... jednak na ten moment nie jestem gotowa.
                      Myślę o hipotetycznej sytuacji w przyszłości kiedy np. mąż umrze (bardzo chciałabym umrzeć wcześniej - nie wyobrażam sobie życia bez niego i nie chodzi tu o jakąś wielką miłość (chociaż oczywiście kochamy się) ale zwyczajnie boję się samotności, jestem samodzielna i jesteśmy partnerami, ale jednak on jest jakby moim opiekunem, przewodnikiem... dlatego nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez niego)
                      Wracam do hipotezy - mąż umiera wcześniej, znajomi mają swoje rodziny, dorosłe dzieci, wnuki, są tym zaabsorbowani, prowadzą rodzinne życie, wielopokoleniowe, spotykają się ze swoimi dorosłymi dziećmi, wnukami, ich życie jest czymś wypełnione, a ja jestem sama.... może z poczuciem porażki, że nie zdecydowałam się na dziecko...
                      W tej chwili jest mi tak dobrze, ale nie wiem jak będzie w przyszłości... a na dziecko będzie już za późno.
                      Czy ktoś z Was może również ma takie myśli?
                      • beatrix-kiddo Re: Nowa diagnoza 08.05.13, 20:37
                        Jedyne, co czułam po zajściu w ciążę (oba razy) to jedna wielka panika. Zresztą pewien "mundry" psycholog powiedział mi, że dlatego poroniłam, bo nie lubię dzieci... mój ginekolog jak to usłyszał to wpadł w furię, jak można takie bzdury opowiadać.
                        Ja też nie wyobrażam sobie życia bez męża, bo tak jak u Ciebie - jesteśmy partnerami, kochamy się, a jednocześnie on się mną bardzo opiekuje, zwłaszcza w kryzysach psychicznych.
                        Ale ponieważ jest ode mnie sporo starszy, to pewnie on odejdzie pierwszy...
                        Jednak nie obawiam się samotności, bo zanim się ze sobą związaliśmy, kilka lat byłam sama, mieszkałam tylko z psem, najbliższa rodzina była 200 km dalej. Więc się przyzwyczaiłam. Zresztą ja mam borderline, co tłumaczy, dlaczego mam ciągoty do zamykania się w sobie i raczej niespecjalnie potrzebuję ludzi.
                        Ale doskonale rozumiem Twoje obawy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka