Zdarza się, że banalna sytuacja wpędza mnie w koszmarny dół, wypełniony przede wszystkim lękiem. Choć wiem, że moje przeżycia są nieadekwatne do przyczyny, nie mam na nie żadnego wpływu. Zatracam całkowicie umiejętność logicznego myślenia. Rządzą mną emocje, które niekoniecznie mają zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Ostatnio dopadło mnie widmo odrzucenia i niezrozumienia przez wszystkich z mojego otoczenia. Czyżby się zmówili przeciwko mnie?

Znacie takie stany? Da się je jakoś łagodzić?