Dodaj do ulubionych

Ryczący Nowy Rok

01.01.14, 15:56
Nowy Rok witam rycząc - zalewając się łzami. Nad swoim losem, nad tym że nie potrafię sobie poradzić z chorobą, tym że jestem nieszczęśliwa, nad tym że Chad odebrał mi normalne życie, radość z życia. Co mnie dobrego może spotkać w tym Nowym Roku? Kolejna deprecha, czy mania i pobyt w pieprzonym szpitalu? Chodzę na jakąś durną terapię, żre tony chemii i jakoś nie jest lepiej... Nie potrafię się niczym cieszyć, nawet uśmiechem mojego dziecka... Straciłam wolę walki, a może nie wolę a umiejętność. Może są i gorsze choroby, dla mnie diagnoza przekreśliła wszystko.... Sorry, że tak smucę, ale muszę to gdzieś wyrzucić z siebie....
Obserwuj wątek
    • avi_co Re: Ryczący Nowy Rok 01.01.14, 17:05
      chadzika-mam-i-ja napisała:

      > Może są i gorsze choroby, dla mnie diagnoza przekreśl
      > iła wszystko....
      Diagnoza chad wywołuje bunt, złość, poczucie totalnego przekreślenia wszelkich szans. Na tym forum jest sporo osób, które żyją mimo chadu na ogół normalnie, wśród nich i ja. Złapałam infekcję z zapaleniem oskrzeli; od paru dni wydaje mi się, że nie ma nic gorszegowink








      • chadzika-mam-i-ja Re: Ryczący Nowy Rok 01.01.14, 17:43
        Próbuję od dwóch lat zaakceptować chorobę, jakoś nie potrafię się w tym wszystkim odnależć. Choroba przekreśliła moje plany naukowe... Straciłam pracę przez długotrwałe zwolnienia. Nie wiem kto teraz przyjmie mnie do pracy, ja nie wyobrażam sobie pracy, którą mogłabym wykonywać z ciągłą depresją, albo górkami... U mnie nie ma remisji, jest albo źle, albo jeszcze gorzej... Nie wiem co jeszcze mogę zrobić, żeby powrócić do w miarę normalnego życia.
        • obecna_xyz Re: Ryczący Nowy Rok 01.01.14, 18:09
          Czadziku! Dwa lata to jeszcze nie całe życie. Ja choruję 16 lat a może i długo wcześniej. Jestem na rencie i z aktywnego człowieka pracującego w wolnym zawodzie zmieniłam się w zwierzę fotelowe (fotel-net-tv-lekt). Będzie lepiej: tylko cierpliwości. Moja, także chora, koleżanka twierdzi, że wszystko mija nawet najdłuższa żmija. Na prawdę Cię rozumiem smile
        • avi_co Re: Ryczący Nowy Rok 01.01.14, 20:11
          Remisja przyjdzie, choć trzeba wielkiej cierpliwości, żeby się doczekać. Co jednak robić, kiedy się nie ma wyboru?
    • lolinka2 Re: Ryczący Nowy Rok 01.01.14, 23:38
      no to sobie popłacz, a potem wstań, wygładź spódniczkę, umyj paszczę i dalej za bary z życiem.

      Plany naukowe z ChADem MOŻNA mieć i realizować.
      Pracę również.
      Na terapii natomiast może trzeba się zająć kwestią akceptacji rzeczywistości i poczuciem mocy sprawczej, a raczej jej brakiem?
      • drugikoniecswiata Re: Ryczący Nowy Rok 03.01.14, 15:12
        czasem miałabym ochotę tych wszystkich, którzy z dobrego serca radzą mi "niech pani zaakceptuje chorobę" zapytać - a w której aptece zrealizują mi taką receptę? pójdę, przedstawię, zapłacę (ciekawe ile, i czy NFZ refunduje choć w części), potem łyknę i obudzę się świeżutka i samozaakceptowana. tja.

        prawda jest taka, że proces jest osobniczy i nie da się go przyspieszyć. jest to jakiś rodzaj żałoby, którą trzeba przeżyć - i nie da się przeżywać żałoby na czas, wedle odgórnie (albo oddolnie, wsio rawno) ustalonych wytycznych.

        to, że są osoby, które z chadem pracują naukowo/są spełnione zawodowo, nie oznacza jeszcze, że każdej osobie z taką diagnozą będzie to dane. bo jesteśmy różni. chorujemy różnie, różnie sobie z chorobą radzimy. strach przed tym, jak będzie, co będzie, żal, że się coś straciło, obawa, że przyjdzie utracić jeszcze więcej - nie są niczym nienaturalnym i dziwnym. a życie toczy się gdzieś pomiędzy, cały czas. bardziej lub mniej dostosowując się do naszych preferencji i marzeń. jak to zrobić, żeby z jednej strony nie zaprzeczać strachowi i poczuciu straty i nie umniejszać ich (bo realnie są), a z drugiej nie utknąć w tym, nie zafiksować się, nie odebrać sobie tej reszty sprawczości, która nam pozostała - ha. nie wiem.

        ja tam pogodzona nie jestem. staram się żyć na miarę moich możliwości, staram się o tym nie myśleć non-stop, ale o pogodzeniu mówić nie mogę. i nie wiem, czy kiedyś to nastąpi.
        • eydur8791 Re: Ryczący Nowy Rok 04.01.14, 16:20
          Nie pogodziłem się z chorobą, nie akceptuję jej. Myślę, że to jedyny sposób żeby lepiej sobie radzić, ale jeszcze mi się nie udało. Tęsknię do człowieka bez choroby (bez diagnozy?), z ambicją, chęcią do życia, celem, marzeniami. Od kilku lat jestem jak samochód, któremu rzęzi silnik, ma resztki paliwa i porusza się jakąś pieprzoną siłą rozpędu.
          • caray Re: Ryczący Nowy Rok 15.01.14, 04:21
            Właśnie, właśnie, właśnie, czytam Wasze komentarze i jakbym sam je pisał. Jak jeszcze raz uslysze, że mam znaleźć lepiej płatną pracę i że mam tyle talentów i że jestem niezły w tym co robie, ale musze wiecej i że musze się wziąć i coś zrobić, to normalnie kogos zastrzelę. Mam ochotę usiąść i patrzeć w sufit. Nie wychodzić z łóżka. Nie musieć się kąpać, ubierać i wychodzić z domu. i myśleć, co i jak, jak żyć dalej. Musieć decydować, mam ochotę spłynąć całkowicie płasko na podłogę i już nie wstawać. Już nie mam siły.
            • szakal862 Re: Ryczący Nowy Rok 15.01.14, 09:39
              caray napisał:

              > Właśnie, właśnie, właśnie, czytam Wasze komentarze i jakbym sam je pisał. Jak j
              > eszcze raz uslysze, że mam znaleźć lepiej płatną pracę i że mam tyle talentów i
              > że jestem niezły w tym co robie, ale musze wiecej i że musze się wziąć i coś z
              > robić, to normalnie kogos zastrzelę. Mam ochotę usiąść i patrzeć w sufit. Nie w
              > ychodzić z łóżka. Nie musieć się kąpać, ubierać i wychodzić z domu. i myśleć, c
              > o i jak, jak żyć dalej. Musieć decydować, mam ochotę spłynąć całkowicie płasko
              > na podłogę i już nie wstawać. Już nie mam siły.

              Wiem co czujesz, Ty chociaż masz pracę. Ja tkwię w zawieszeniu, bezsilnie próbując znaleźć drogę dla siebie. Jako dzieciak miałem tyle marzeń, wszystko było takie słodko niewinnie proste, teraz brutalna rzeczywistość przytłumiła wszystko, a mózg się poddał!
            • dana_13 Re: Ryczący Nowy Rok 15.01.14, 14:33
              ja nie jestem chora i tez tak mamsad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka