39.a
05.04.14, 18:56
Dni mi się już zlewają. Budzę się między 14 a 16, praca jedna albo druga albo wolne, oglądanie w nocy po kilka odcinków House. Sen od 5, może szóstej. Zrzuciłam 10 kg, byłam przeszczęśliwa. Wróciło już 6. Teraz, w tym czarnym czasie pocieszam się jedzeniem tym bardziej. Czuję się trochę jak ten młodszy Beksiński, żył podobnie. Żył...
Też nie mam siły, by żyć.
Pomocy.
P.S. Przepraszam ogromnie osobę, której zaproponowałam pójście na kawę. Odezwę się z propozycją za jakiś czas. Obiecuję.