Dodaj do ulubionych

chadowe narzeczeczenstwo

08.02.15, 20:26
Witam wszystkich,
Moja ,,przygoda,, z CHAD zaczela sie 2.5 tyg temu, kiedy to u mojego narzeczonego zdiagnozowano ta chorobe. Znamy sie 5 lat, w listopadzie zeszlego roku a we wrzesniu bierzemy slub. Trzy tygodnie temu On zaczal sie bardzo dziwnie zachowywac, zmiana o 360stopni. Wszystko go cieszylo, nie bylo rzeczy niemozliwych. Nieustanny slowotok, tysiac mysli na minutę.... milion pomysłów , uwielbienie pieniedzy... To kompletnie do niego nie pasowalo wiec poruszylam niebo i ziemie i tak wyladowalismy na oddziale psychiatrycznym. Jest juz tam 2 tygodnie. Leki dzialaja, a pani dr mowi zebyl to sam szczyt epizodu maniakalnego.
Wiem , ze nie bedzie latwo, bardzo sie boje... a wlasciwie to jestem przerazona. Spadlo to jak grom z jasnego nieba. Jak teraz bedzie wygladalo nasze zycie ???
Ta choroba to dla mnie nowosc, wiec bede wwdzieczna za jakiekolwiek rady, jak pomóc ? co robic ? pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • 72marta Re: chadowe narzeczeczenstwo 08.02.15, 21:25
      mam ten sam problem moj chlopak jest od wczoraj w szpitalu...wczesniej zwolnil sie z pracy twierdzac ze jest aniolem Boga i musi naprawic ten swiat...temat ciezki jak i ta choroba...chetnie bym pomogla gdybym wiedziala jak pomoc sobiesad
    • eydur8791 Re: chadowe narzeczeczenstwo 08.02.15, 22:07
      Przede wszystkim z CHADem da się żyć. Całkiem dobrze i znośnie. Także w związku. Jednak wymaga to pracy z obu stron: tak chorego jak i bliskich.
      Warunkiem jest by chory się leczył. Czyli brał leki i chodził do lekarza. Może też być potrzebna psychoterapia. Ustawienie odpowiedniego leczenia może potrwać. Wiąże się to z tym, że każdy chory jest specyficzny i nie wynaleziono jednego, cudownego leku dla wszystkich.
      Porozmawiaj z lekarzem prowadzącym. Udzieli Ci pierwszych niezbędnych informacji. Nie wpadaj w panikę. Zapewne przeczytałeś jaki to CHAD jest niszzycielski. Owszem potrafi taki być. Ale odpowiednie leki, terapia, wsparcie bliskich potrafią go spacyfikować.
      Z doświadczenia: ja potrzebowałem wyrozumiałości od moich partnerek i zrozumienia. W uświadomieniu mojej rodziny czym jest CHAD i jak się wtedy czuję pomogła mi ta książka:
      www.ksiegarnia.tacyjakja.pl/books/view/8

      Na koniec wiedz, że czasem będzie ciężko. I Tobie również może być potrzebna pomoc i wsparcie. Jeśli masz zaufane osoby (rodzina, przyjaciele) moim zdaniem warto żeby o chorobie narzeczonego wiedzieli i mogli przyjść Ci z pomocą, gdy nie będziesz dawać rady.

      To tak ogólnie, jeśli masz jakieś pytania napisz. Trzymaj się i powodzenia smile
      • rainbow_73 Re: chadowe narzeczeczenstwo 09.02.15, 09:50
        eydur8791 napisał:

        > Przede wszystkim z CHADem da się żyć. Całkiem dobrze i znośnie. Także w związku
        > . Jednak wymaga to pracy z obu stron: tak chorego jak i bliskich.
        Początkiem sukcesu jest, aby chory miał świadomość choroby. A żyć z chadowcem da się całkiem składnie.
    • jakasik0 Re: chadowe narzeczeczenstwo 10.02.15, 07:23
      Ja bym uciekła, ale już za późno. I za bardzo nie mam gdzie. No i mamy dziecko.
      • kajka68 Re: chadowe narzeczeczenstwo 11.02.15, 00:10
        po 24 latach życia z chad-owcem tydzień temu dostaliśmy rozwód...na jego życzenie.Własnie ma 20 letnią panienke młodsza od naszego synasad dzieci już dla niego nie istnieją.Ja stałam się wrogiem ,bo ostrzegałam go przed tą panienką. Ale nic na siłę.Rozwód trwał 3 lata. Przez ten czas symulował depresję ,nawet sam się zapisywał do szpitala,zeby miec więcej papierków do sądu. W Sądzie odstawiał taki pokaz ,że niejeden rezyser chetnie by go przyjął.Wiem, mam świadomość tego ,że to nie tylko chad ,ale i charakter.Przeszłam piekło.Z tym ,że ja rozumiałam jego chorobę ,byłam przy nim i w manii i w depresji. Za to dostałam "piękne" podziękowanie. Pozew rozwodowy złożony z samych kłamstw.Kazde kłamstwo zostało zdemaskowane przed sadem przez świadków,przez faktury,dokumenty itp i co z tego? Wcale nie czuję się z tym lepiej. A teraz patrzę jak go panienka o 30 lat młodsza wykorzystuje,jak on facet ,który miał ikrę ,wenę zapożycza się i rujnuje .Wyrzekł się syna ,wyrzekł niepełnosprawnej córki .A to ,ze jest chory wykorzystuje teraz do tego,zeby dziecku nie dać alimentów. Przykre i smutne podsumowanie prawie cwierćwiecza. Ja tez nie miałam dokąd uciec.Kiedy latał za mną z nozem w manii zadzwoniłam na pogotowie.To przeze mnie zaczął się leczyć,tylko szkoda,ze przestał...szkoda mi człowieka,który był mi bliski,którego kochałam.Zazdroszczę tym,którzy w swojej chorobie nie odsuwają swoich bliskich i rozumieją ,że czasem szpital ratuje im zycie. Bo sledzac od lat to forum ,wiem ,ze wielu chorych potrafi ułozyc sobie życie i żyć szczęśliwie na ile tylko ta choroba da tak żyć. Pozdrawiam ciepło
        • 39.a Re: chadowe narzeczeczenstwo 11.02.15, 01:43
          Kajko, nie wiem, co napisać...
          Może: że życzę poczucia za jakiś czas głębokiej ulgi i wolności.
          I świadomości, że za jakiś czas zdrowiej (tak) potoczą się Twoje losy.
          Niezależnie od tego, czy będziesz sama czy z kimś.
          Jeśli z kimś: niech będzie zdrowy (warunek konieczny) i dobry.



          • kajka68 Re: chadowe narzeczeczenstwo 11.02.15, 11:00
            Dziękuję kiss

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka