01.08.19, 15:59
W tym roku kończę 27 lat. Zdiagnozowano u mnie chad w lutym tego roku kiedy byłem w manii. Analizując wstecz swoje życie to pierwsze epizody ukazały się jakieś 4 lata temu, ale były bardzo delikatne. Odrzucilem póki co farmokologie i widzę, że to nie jest dobry pomysł. Mam czasem w sumie to coraz częściej takie lęki, fobie przed wyjściem z domu nawet do sklepu. Ostatni tydzień realistycznie spędziłem w łóżku. Jeszcze 2 lata temu miałem super dziewczynę, dobra prace, życie towarzyskie, plan na siebie na życie. Niestety choroba nie wybiera. W tym roku zaliczyłem psychiatryk przez rzeczy które robiłem w manii. Osoby z Chad wiedzą jak to jest. Odpalamy się jak podpięci pod prąd. Podam parę przykładów co zrobiłem w manii. Jeździłem po burdelach, robiłem transmisję na fb mówiąc jakieś bzdety związane z muzyką, bo sporo nagrywalem wcześniej przed wejściem w ten stan.. Hm i najlepsze zostawiłem na koniec. Po nie przespanych kilku nocach. Poszedłem do marketu o 6 rano i kupiłem 27 szampanow. Wziąłem je do wózka i poszedłem z tym wózkiem jakiś km od marketu na rynek. Poroskladalem te szampany na rynku pod takim krzyżem. Masakra. Policja przyjechała jak zobaczyła to i zacząłem się z nimi przepychac i ich wyzywać. Zgarneli mnie na komisariat, a potem karetka i witamy w psychiatryku. Ogólnie to miałem urojenia różne, manie przesladowcze, mówiłem tysiąc rzeczy na minutę, a jeszcze więcej myślałem. Wulkan myśli.. W psychiatryku odwiedziło mnie paru znajomych dowiadując się od mojej rodziny, że tam jestem i jak wiadomo fakty szybko się rozeszły, że byłem tam. A byłem 5 tyg. Czasem na weekendy gdzieś wyjdę, albo pojadę do znajomych i widzę jaka nie którzy łatkę mi dają,, czubek,, itp. Da się to wyczuć. W ich spojrzeniach i gestach. Mają beke, ale unikam takich towarzystw,ale czasem tak wyjdzie, że z moimi znajomymi czy kuzynem są tacy ludzie, którzy lubią podrwic. Kiedyś by mi to wisiało. W sumie kiedyś taka sytuacja nie miała by miejsca. Mam moralniaka do dzisiaj przez to co wyrabialem. W sumie tylko najbliższa rodzina wie o tym, że mam chad. Nie szukam atencji jakieś litości wśród znajomych. Staram się normalnie funkcjonować. Chodź mam takie blokady, że całe dni w łóżku. Czasem myśli, żeby skończyc ze sobą, ale staram się je szybko wyrzucić. Kiedyś nie miałem problemów z poznawaniem ludzi, kobiet. Wygadany, normalny gość, a teraz wyjście do sklepu gdzie jest dużo ludzi to horror. Straszna ta choroba jest. Kto ma ten rozumie. Ja nawet jakbym miał możliwość to bym się nie wiązał z kimś. Nie chcę komuś spieprzyc życia. Byc ciężarem dla drugiej osoby to bezsens hipokryzja. Nie którzy w rodzinie nie rozumieją tej choroby. Myślą, że zawsze byłem i będę taki leniwy, że wszystko mam pod nos. A chciałbym wrócić do pracy, ale póki co nie widzę na to szans. A leki odrzucilem zaraz po manii, bo mnie otepialy. Byłem jak jakiś muł. Życzę wszystkim chadowcom dużo siły 😉
Obserwuj wątek
    • efka-te Re: Mój chad 04.08.19, 23:05
      Odstawienie leków tuż po manii nie jest dobrym pomysłem. Zmniejszyć można, ale nagłe ich odstawienie spowodować może „powtórkę z rozrywki”. Ja odstawiałam leki bardzo stopniowo (przez rok schodziłam z dawek), a mimo to nie ustrzegło mnie to przed nawrotem.

      Mimo to, wierzę, że z chadem można funkcjonować bez leków, jednak wymaga to zdrowego stylu życia i niesamowitego wglądu w samego siebie/obserwacji. Unikanie stresu i używek również odgrywają niebagatelną rolę. Mnie udało się pozostać w remisji bez leków przez 7 lat do momentu kiedy zaczęłam przesadzać z winem i trafiać na sytuacje mocno stresujące.

      Dobrze jest się wspierać choćby stabilizatorami (nie zmulają) przez dłuższy czas.

      I Tobie - siły.
      • aisza2222 Re: Mój chad 13.02.20, 15:01
        W początkach choroby, zresztą bardzo ostrych nie zażywałam leków, trochę brałam, potem sama odstawiałam.
        Wcześniej miałam zdiagnozowaną depresję i dopiero po paru latach diagnozę zmieniono na chad.
        Wtedy, po zaliczeniu paru pobytów w szpitalu zaczęłam brać dodatkowo stabilizator. Najpierw było depakine a od 8 lat lit.
        I zdarzył się cud, od 4 lat remisja. Mogę w miarę spokojnie funkcjonować bez dramatycznie głębokich depresji. W moim przypadku nie było manii a hipomanie, które nie miały tak dramatycznego przebiegu i całe szczęście. Teraz te z pojawiają się wahania nastroju ale w porównaniu z tym, co było wcześniej to bajka. Nie da się całkiem uniknąć stresu, który mocno psuje stan równowagi. I ważne są leki brane przeze mnie systematycznie i od lat.
        • martyna2525 Re: Mój chad 16.02.20, 10:24
          Współczuję ale chad zmienia zycie, weryfikuje znajomych przyjaciol. Człowiek zostaje sam ze swoimi myslami i decyzjami.

          --
          Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka