Witajcie!
Nie zagladalam tu dawno, ale odrobine tesknilam

Zycie mi sie
zintesyfikowalo i stad ma absencja na forum.
Ostatnio zaczelam sie zastanawiac nad relacjami ChADowcow ze zdrowymi
przedstawicielami spoleczenstwa (moimi relacjami) i doszlam do wniosku, ze
odkad cierpie na dwubiegunowke stalam sie bardziej obojetna na krzywde
innych, zanikla u mnie - ongis silnie rozwinieta - empatia i generalnie malo
mnie interesuja problemy ludzi obok mnie, egoizm (troche za mocne slowo) stal
sie jedna z bardziej dominujacych cech mojej postawy, altruizm w ilosciach
sladowych sie ostal. Zupelnie nie potrafie wczuc sie w problemy innych, nawet
tych najblizszych. Delikatnie ujmujac; przestalam sie przejmowac. Soba
rowniez. Zatracilam rowniez umiejetnosc perspektywicznego spojrzenia na moje
zycie; jesli zdarza mi sie myslec przyszlosciowo koncze na.... i tak skoncze
w psychiatryku, co generalnie hamuje mnie w organizowaniu zycia. Zastanawiam
sie, czy zjawisko egoizmu i obojetnosci wystepuje li tylko u mnie i czy jest
zwiazane z dwubiegunowka, czy moze innym ChADowcom rowniez sie to zdarza i
czy to sie zmieni? od czego to zalezy? z czego wynika? czy wroce kiedys do
starej siebie; pelnej empatii, skorej do bezinteresonej pomocy z przejawami
postaw Matki Teresy? Milo mi bedzie, jesli napiszecie slow kilka
konfrontujacych opis mego stanu.
aneksik; chcialam sie pochwalic - w koncu obronilam sie i po 7 latach studiow
(z przerwami na szpitale i depresje) otrzymalam tytul magistra (tryb
dzienny). Rodzinka sie cieszy, ja jestem lekko zadowolona, ale w zasadzie:
mgr, czy nie mgr - co to za roznica.
pozdrawiam wszystkich cieplo
ja
--------------------------------------------------------------------------
"Wszystkie akty indywidualne są antyspołeczne. Wariaci to par excellence
ofiary dyktatury społecznej. W imię tej indywidualności, która jest
właściwością człowieka, domagam się uwolnienia tych Galerników Wrażliwości!"