Dodaj do ulubionych

kolejny naznaczony

01.10.05, 01:37
Siemanko smile)
Byłem wyluzowanym kolesiem, który cieszył sie życiem, nie miał żadnych
problemów, nigdy sie nie nudził.... ciągle miał mase pomysłów... różnych
zajawek... jak kończyła sie jedna znajdował automatycznie drugą, zawsze żył
czymś ...
Wierzyłem głęboko w Boga i zawsze starałem sie wybierać tę dobrą drogę -
chociaż wybór nie zawsze był prosty, ponieważ czasami to co mówiło Pismo
Święte i cała religia było trudne do osiągnięcia ... Pewnego dnia wszystko
zaczeło nabierać nowego sensu... Powoli dostrzegalem, że zawsze można
wybierać dobro i, że dobrem można wiele wiecej zdziałać... zacząłem to
sprawdzać na ludziach, z którymi spotykalem sie służbowo i prywatnie - dobro,
serdecznosć na wszystkich działała tak samo - ludzie odpowiadali mi tym czym
ich obdarowywałem ... Uśmiech stał sie idealnym narzędziem do rozbrajania
ludzi... Zacząłem przygladać sie złu które wyrządziłem innym ludziom ..
glównie rodzinie i znajomym ... oddzielilem wszystko co było dobre we mnie od
tego co było zle ... zobaczyłem jak wiele ludzi w przeszłości obdarowwywało
mnie dobrem ... jak troszczyli sie o mnie a ja unikałem ich mądrości i
szydziłem z rad ... rozmyślałem nad wszystkim dużo... zacząłem szalenie cenić
myślenie ... aż stało sie moją kolejną ogromną zajawką ... rozmyślałem nad
wszystkimi swoimi problemami i znajdowałem na nie magiczne i proste
rozwiązania ....analizowałem swoje rozmowy z ludźmi nawet z dalekiej
przeszłości (takze i kłótnie), odnajdowałem ich nowy sens.... Szybko
przebaczyłem osobom do których miałem gdzieś na dnie serca jakiś żal ...
smutek który pozostał po krzywdach jakie mi w przeszłości uczynili ...
zacząłem wyciągać z wszystkiego wnioski ... odnalazlem radość w zagladaniu do
Pisma Świetego ... cytaty szukały moich oczu i odpowiadały na kolejne
pytania, które miałem w głowie .... zacząłem inaczej sie modlić .... starałem
sie mówić do Boga jak do swojego kolegi .... który jest gdzieś obok .... po
pewnym czasie zacząłem delikatnie odczuwać jego obecność ... jak
w "alchemiku" ukazywały mi sie znaki.... zdałem sobie sprawę z tego, że
zawsze były gdzieś blisko tylko nei zwracałem na nie uwagi ... im bardziej
sie na tym skupiałem tym wiecej ich bylo... wystraszyło mnie to troche i
zacząłem prosić Boga, aby strzegł mnie przed szatanem ... chcialem odrzucić
zło ... powiedzieć mu wielkie NIE !!! .. z czasem z rozmyślania czerpałem
wielką energię zacząłem sobie stawiac cele pogodzenia sie z ojcem z którym
kiedyś miałem cięzkie przejścia... rozmawialem na temat swoich przemysleń z
przyjacielem, z rodziną ... ale gubiłem sie gdy rozmawialismy w grupie ...
jedynie rozmowa w cztery oczy dawala mi to czego potrzebowalem ... przestałem
odczuwać głód, wódka przestała na mnie dzialać ... myślalem, że Bóg za
głęboką wiarę obdarował mnie ogromną miłoscią i czułem, żę daje mi to o co go
prosze .... dotarło do mnie, że sie nawróciłem ... zacząłem zaczepiać ludzi
na ulicy i pytać czy wierzą w to że sie nawróciłem ... nie przespałem dwóch
nocy a mimo to mialem dużo energii .. jedyna osoba z którą nie moglem sie
dogadać to moja zona .... wędrowalem od przyjaciela do przyjaciela(dzwonili
do mnie gdy tylko o nich pomyslalem) ... Ciotka powiedziala mi, ze cala
rodzina sie o mnie martwi ... ze nie wiedzą co sie ze mną dzieje i
zaproponowala mi rozmowe ze znajomym lekazem psychiatri ... zgodziłem sie ..
gdyż chciałem poddać sie badanią aby udowodnić, że ze mną nic złego sie nie
dzieje, że jedyne o czym myśle to dobro i pokoj .....

po pierwszej w nocy trafilismy na izbe przyjęc w szpitalu dla chorych
psychicznie i nerwowo "Drewnica" w Ząbkach pod Warszawą ... wyszedł do mnie
lekarz zaspany ledwo obudzony przez pielęgniarkę i zaczął zadawać durne
pytania odnośnie moich danych personalnych brania narkotyków i innych
pierdół - na wszystkie odpowiadałem szczerze gdyż szczerością i prawda żyłem
od jakiegoś czasu ... opowiedzialem po koleji na wszystkie pytania ... a on
tego nie szanowal ... co chwile mi rozkazywal ... kazal mi usiaść nie
szanował mojej wolnej woli .... az coś we mnie pękło straciłem szacunek do
tego człowieka i zacząlęm mu o tym mówic .... zacząlem pytać dlaczego mnie
nie szanuje ... dlaczego mnie grzecznie nie poprosi zebym usiadł ... albo
czemu nie zastanowi sie nad tym ze moze wole postać ..... wyszedłem z
gabinetu ..... wykrzykując w jego strone rózne ponizajace epitety ...
powiedzialem mu miedzy innymi ze to ja moge go leczyć a nie on mnie smile)
za chwile zjawili sie pielęgniaze z pielęgniarką i przez lasek zaprowadzili
mnie do jakiegoś innego pomieszczenia ... spokojnie z nimi poszedlem ...
poprosili mnie zebym polozyl sie spac .... powiedzialem ze nie dam rady
usnąć ... po czym dostałem zastrzyk ..... połozylem sie na łóżku i nei
pamietam kiedy zasnąlem ... wierzylem ze posiedze dwa dni i że rodzince
bedzie glupio ze mnei w to wpakowaly smile)
zamiast 2 dni jak sobie to wyobrażałem wyszło 42 dni
od końca maja 2005 przez cały czerwiec i jeszcze kawalek lipca spedziłem w
szpitalu ..... bylem najmłodszy ... ale szybko znalazłem sobie jakichś
kolegów ... lekaze próbowali mi wmówić ze jestem chory ... ja starałem sie im
w to uwierzyć ale nie potrafiłem ....30 dni spędziłem jak w więzieniu ....
codziennie starałem sie o wyjście jednak ordynator mi nie pozwalała ... cały
czas obiecując mi perspektywe szybkiego wyjscia ale nie dzisiaj nie jutro ....
to ze coś popierdoliło mi sie w głowie zrozumiałem dopiero na pierwszej
przepustce ... gdy dostałem krótkiego ataku mani u rodziców .. i wtedy
szpital stał sie szpitalem a nie wiezieniem .... stałem sie oficjalnie w
swojej świadomości świrem ...
i tak sobie teraz jakoś zyje .... ze swoją chorobą ... najbliżsi stracili do
mnie na jakiś czas zaufanie ... ktore powoli odzyskuje .... choroba rozwalila
mi wszystko .... jak wyszedlem ze szpitala bylem silnie przedawkowany
lekami ... nie moglem usiedziec - caly czas chodzilem az dostawalem bąbli na
palcach i licznych odcisków ...
mineły 3 miesiące od wyjscia ze szpitala ... a ja nie mam żadnych zajawek,
nie wiem jak żyć ... nie mam o czym rozmawiać ze znajomymi ... chyba ze o tym
jak sie czuje ....
przewaznie śmieszy mnie to wszystko ... i zartuje sobie z tego ze jestem
wariatem smile)) po szpitalu mam paru znajomych schizofreników ...

Powiedzcie mi prosze ... czy kiedys wróci wszystko do normy ... bo na razie
czuje sie czesto jakbym przez swoją chorobę stał gdzies z boku ... powiedzcie
mi prosze ... ze da sie z tym lajtowo żyć bo mnie branie leków i obserwowanie
skutków ubocznych juz nudzi .... powiedzcie czy mam sie pozegnać z alkoholem
na dobre? czy jointów tez mam juz nigdy nie palić ?? czy wspolzycie z zoną
bedzie takie jak przed chorobą ?*(bo na początku w ogóle nie mialem na nią
apetytu a teraz mam mały - nie podnieca mnie gra wstepna) Powiedzcie mi czy
ludzie, którzy mnie otaczają przestaną sie dopatrywać we mnie mani czy de
[presji bo to mnie meczy .... samemu mi sie nie chce juz przygladac temu
wszystkiemu .... czy zawsze bede musial brac te posrane leki ?confused i w koncu
czy moge sam sobie ufac ??

pozdrawiam
snafu
Obserwuj wątek
    • jagoda16 Re: kolejny naznaczony 02.10.05, 22:32
      witaj, dosc niespotykane sa Twoje przezycia, na tle tego co nam sie zdarza. Czy
      na pewno masz diagnoze chad?
      ciekawe co nie podobalo sie bliznim w Twoim zachowaniu?
      • snafu_s Re: kolejny naznaczony 03.10.05, 11:27
        Hej,
        w szpitalu w "Drewnicy" zdiagnozowali ChAD... to była 100%owa mania ... ktorą
        podpiołem w dar od Boga ... *(nie wiedzialem wczesniej, że jest taka
        choroba)... jakiś miesiąc przed ostatni raz paliłem marysie - wiec byłem
        czysty... a tu nagle dostalem tonę czystej energii i myślenie jak po
        amfetaminie... czułem sie wyróżniony... a rodzina ... martwili sie o to, że nie
        śpie, że nie jem że biegam *(Boze jaką radosć mialem z biegania ) przez dwa dni
        kombinowali jak mnei zawieźć do lekarza, żeby dowiedzieć sie co sie ze mną
        dzieje i na szczeście sie im udalo ... chociaż szpital był dla mnie czymś
        potwornym... długo musiałem po nim dochodzić do siebie a jeszcze nie
        doszedłem .... teraz nie wiem czy nie zaczyna mi sie depresja ...
        siedze sobie czytam to Wasze forum ... i nie moge sie doczekać czwartkowej
        wizyty u lekarza ...

        pozdrawiam

        snafu_s
    • nena72 Re: kolejny naznaczony 03.10.05, 17:54
      Naprawde masz żonę? Bo mi Twój post wygląda na majaczenia 16-18latka, a Ci
      przeważnie nie żonaci. Jest, delikatnie ujmując, dość mało dojrzały. Jako
      koleżanka z 14-letnim stażem w chorowaniu zalecam Ci dość mocno ograniczone
      zaufanie do własnych sądów i osądów (jeśli przychodzi do głowy pomysł lepiej
      "przespać się" z tematem i sprawdzić, czy następnego dnia pomysł się o 180
      stopni nie zmienił) a jeśli chodzi o leki (które tak nieładnie określasz, a
      którym ja jestem wdzięczna bo umożliwiają mi w miarę normalne życie i
      funkcjonowanie) to odpowiem, że zdarzają się przypadki wieloletnich remisji i
      wtedy się leków nie bierze. O zupełnym wyleczeniu nie słyszałam. Pogody ducha życzę
      • snafu_s Re: kolejny naznaczony 03.10.05, 21:18
        mam żonę od trzech lat smile) jestem troche starszy niż oceniłaś smile) po prostu
        opisałem swoją manię, od której sie zaczęło. Jeśli to było za mało dojrzałe to
        trudno ...
        Jestem chory zaledwie od kilku miesięcy - choroba zaskoczyła mnie strasznie i
        całe moje otoczenie ... Nie wiem wszystkiego na jej temat - dlatego między
        innymi trafiłem na to forum, które sobie czytam... Chciałem napisać o swojej
        mani bo potrzebowałem opisać to ludziom którzy mnie zrozumieją...

        pozdrawiam

        P.S. nie jesteś moją koleżanką ...
    • igepa Re: kolejny naznaczony 04.10.05, 00:05
      Witaj snafu!

      od momentu, kiedy przeczytalam sprawozdanie z Twego pierwszego romansu z mania
      nosilam sie z zamiarem riposty. bynajmniej motorem nie jest Twoj styl, czy
      tresc, jak w przypadku "kolezanki" (nie podoba mi sie Twoja reakcja,
      kolezanko) - po prostu zbieznosc doznan.

      > Siemanko smile)
      > Byłem wyluzowanym kolesiem, który cieszył sie życiem, nie miał żadnych
      > problemów, nigdy sie nie nudził.... ciągle miał mase pomysłów... różnych
      > zajawek... jak kończyła sie jedna znajdował automatycznie drugą, zawsze żył
      > czymś ...
      > Wierzyłem głęboko w Boga i zawsze starałem sie wybierać tę dobrą drogę -
      > chociaż wybór nie zawsze był prosty,

      nie bede wglebiac sie w szczegoly moich przezyc; wypowiedzi i opisy mego
      autorstwa mozesz poczytac na forum. nim uderzyla mnie pierwsza mania (mam za
      soba 2 - zdiagnozowano u mnie Chad ponad 2 lata temu) rowniez bylam wyluzowana.
      momentami przesadnie. potrafilam sie cieszyc drobniutkimi drobiazgami. nie
      mialam silnych zapedow do Biblii, ale mania "postawila mnie blizej Boga". bylam
      swiecie przekonana, ze naleze juz do zbawionych wink. w przeciwienstwie do
      Ciebie nie "obnosilam sie" z tym. bliscy zaczeli sie martwic, gdy dostrzegli
      moje niejedzenie, niespanie i niezmierny entuzjazm przypruszony niesamowita
      energia.

      > szpital stał sie szpitalem a nie wiezieniem .... stałem sie oficjalnie w
      > swojej świadomości świrem ...
      > i tak sobie teraz jakoś zyje .... ze swoją chorobą ... najbliżsi stracili do
      > mnie na jakiś czas zaufanie ... ktore powoli odzyskuje .... choroba rozwalila
      > mi wszystko .... jak wyszedlem ze szpitala bylem silnie przedawkowany
      > lekami ...

      dla mnie szpital byl jest i bedzie wiezieniem. to, co tam przezylanm - to
      najwieksza trauma!!!! wyzwoliwszy sie z murow szpitala stalam sie depresja -
      lezaca (chodzic nie bylam w stanie, moze dlatego, ze w stanie manii biegalam po
      stolicy w te i wewte)

      > mineły 3 miesiące od wyjscia ze szpitala ... a ja nie mam żadnych zajawek,
      > nie wiem jak żyć ... nie mam o czym rozmawiać ze znajomymi ... chyba ze o tym
      > jak sie czuje ....
      > przewaznie śmieszy mnie to wszystko ... i zartuje sobie z tego ze jestem
      > wariatem smile)) po szpitalu mam paru znajomych schizofreników ...

      zajawek tez nie mam, spontanicznosc i entuzjazm zanikl (mam nadzieje, ze w
      Twoim przypadku bedzie inaczej). byc wariatem? moj kumpel twierdzi, ze lepiej
      byc wariatem niz nim nie byc. he.

      > Powiedzcie mi prosze ... czy kiedys wróci wszystko do normy ... bo na razie
      > czuje sie czesto jakbym przez swoją chorobę stał gdzies z boku ... powiedzcie
      > mi prosze ... ze da sie z tym lajtowo żyć bo mnie branie leków i obserwowanie
      > skutków ubocznych juz nudzi ....

      mnie to nudzi juz drugi rok. nie wiem, jakie masz skutki uboczne, ale jesli sa
      dokuczliwe proponuje zmienic leki.

      > powiedzcie czy mam sie pozegnać z alkoholem
      > na dobre? czy jointów tez mam juz nigdy nie palić ??

      ZAPOMNIJ O MARYSI!!!!!! alkohol w UMIARKOWANYCH BARDZO ilosciach. w moim
      przypadku pierwsza i druga mania byla w duzej mierze o ile nie w 100%
      spowodowana THC. jesli nie chcesz gnic w szpitalnych murach daruj sobie jointy.

      > wszystkiemu .... czy zawsze bede musial brac te posrane leki ?confused i w koncu
      > czy moge sam sobie ufac ??

      mam nadzieje, ze nie bedziesz zwiazany na zwasze z posranymi lekami i nie-
      posranymi rowniez. zycze temu Tobie, sobie i wszystkim dwubiegunowcom.

      pozdrawiam
      ja
      --------------
      nikt nie jest naprawde szalony
      to tylko slowo
      a nikt nie jest slowem
      • snafu_s Re: kolejny naznaczony 04.10.05, 11:26
        Igepo smile
        wielkie DZIĘKI ...

        pozdrawiam

        snafu
    • justyna41 Re: kolejny naznaczony 04.10.05, 15:26
      snafu_s napisał:



      >
      >

      > Powiedzcie mi prosze ... czy kiedys wróci wszystko do normy ... bo na razie
      > czuje sie czesto jakbym przez swoją chorobę stał gdzies z boku ...

      W Chad są okresy remisji, gdy całkiem normalnie funkcjonujesz.

      >powiedzcie mi prosze ... ze da sie z tym lajtowo żyć bo mnie branie leków i
      obserwowanie skutków ubocznych juz nudzi ....

      całkiem lajtowo to chyba nie, zawsze będziesz musiał uważać na siebie, ale da
      się żyć całkiem fajnie.

      > powiedzcie czy mam sie pozegnać z alkoholem
      > na dobre?

      Przy braniu leków można wypić równowartość 1 kieliszka wina od czasu do czasu
      > czy jointów tez mam juz nigdy nie palić ??

      Raczej nie, to one mogą być przyczyną tego typu odjazdów
      > czy wspolzycie z zoną bedzie takie jak przed chorobą ?*(bo na początku w
      ogóle nie mialem na nią apetytu a teraz mam mały - nie podnieca mnie gra
      wstepna)

      Jak wyjdziesz z depresji to tak

      Powiedzcie mi czy ludzie, którzy mnie otaczają przestaną sie dopatrywać we mnie
      mani czy depresji bo to mnie meczy .... samemu mi sie nie chce juz przygladac
      temu
      > wszystkiemu ....

      Lepiej nie mów wszystkim, że jesteś chory, najwyżej przyjaciołom i rodzinie, bo
      inaczej niestety będą sie zawsze w Tobie tego dopatrywać
      > czy zawsze bede musial brac te posrane leki ?confused

      Nie wiem, najlepiej zapytaj lekarza

      i w koncu czy moge sam sobie ufac ??

      W manii i depresji nie mamy realistycznego obrazu swiata i siebie, ale w
      remisji jest OK.

      Też pozdrawiam,
      Justyna
    • mskaiq Re: kolejny naznaczony 05.10.05, 17:25
      Zaczales rozmawiac ze Swoimi myslami. Tak dlugo jak bedziesz to robil tym mniej
      bedziesz kontrolowal Siebie.
      One podpowiedza Ci kazde rozwiazanie, bedziesz im wierzyl, tak jak uwierzyles w
      obecnosc Boga i Jego znaki.
      Unikaj tych kontaktow z Bogiem bo moga Cie zniszczyc.
      Serdeczne pozdrowienia.

    • sphiral84 Re: kolejny naznaczony 10.10.05, 09:10
      witaj Snafu_s
      nie jestem pewien ale skoro juz szukam odpowiedzi czy cos jest ze mna nie tak to
      byc moze ze i jest..
      tez miewam okresy manii i deprechy, dopiero niedawno dowiedzialem sie ze jest
      cos takiego jak chad - ale nigdy wczesniej nie mialem nawet pomyslu zeby pojsc
      do lekarza - myslalem ze jakos sobie z tym sam poradze - dalej tak jest. Wydaje
      mi sie ze na poczatek trudno jest wyobrazac sobie cokolwiek uporzadkowanego w
      zyciu.
      Nie wiem wogole jak sam moge pisac o jakims uporzadkowaniu bo nie ma go u mnie
      wogole, ale jednak zyje i mam wielka chec startu w zycie.. staram sie
      rozpoznawac swoje nastroje i wyciszac kiedy tylko widze ze cos mnie napada..
      pozbywac sie mysli

      bardzo pomaga czytanie ksiazek, i wszelkie lekkie zajecia,

      pozdrowienie i powodzenia !
      • snafu_s Re: kolejny naznaczony 10.10.05, 16:57
        Witam,
        ja w mani nie bylem w stanie panować nad myślami ... zalewały moj umysł,
        powstawały potężne wiry które dyktowały mi drogę którą szedłem .... ale wtedy
        nie wiedzialem .... ze to mania ... zobaczymy jak bedzie następnym razem smile)
        chyyba że nie będzie ...

        pozdrawiam serdecznie
    • olo9912 Re: kolejny naznaczony 08.12.05, 22:09
      Witam! Tez mialem podobne mysli jak wiekszosc ze jestem wybrany itd i itp
      Jednak to byla mania teraz jest okas i niech tak pozostanie tego zycze wszystkim
      Jednak ja w przeciwienstwie do niektorych tutaj jestem przekonany ze wiara w
      Boga bardzo pomaga przy wychodzeniu z choroby a moze to nie jest zadna choroba? smile
      Zartowalem!! Pozdrawiam
      • wrum Re: kolejny naznaczony 08.12.05, 23:38
        ja zawalałam znajomych cytatami z Biblii, serwowałam im "prawdę absolutną"...raz byłam matką boską, raz szatanem...zbawiałam świat i cierpiałam za miliony. Narkotyki brałam garściami, aby uśpić swoje maniactwa, "dzięki" temu ładowałam się w depresyjną otchłań. Szukałam kary kalecząc swoje ciało.
        Teraz na nowo uczę się bycia zwykłym (?) człowiekiem. (Niedoskonałym??) Nie zatapiam się w prywatnych dogmatach, nie nakręcam spirali boskości. przynajmniej staram się nabrać dystans do wszystkiego co robię. Bo u mnie pojęcie normalności zawsze będzie względne-za późno podjęłam leczenie i pamiątka w postaci "nieodwracalnych zmian w mózgu" została.
        a Tobie, wam wszystkim życzę spokoju i mnóstwa promieni słonecznych, dających dobrą energię do życia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka