Dodaj do ulubionych

Obserwuję was od roku

15.01.06, 18:43
piszę dopiero teraz, bo wcześniej nie miałem odwagi.Ktoś z moich bliskich
jest chory. W ubiegłym roku była próba samobójcza i potem było rozpoznanie.
Najpierw się ucieszyłem, będą leki, będzie ok. Zajrzałem do tego forum i
zrozumiałem, że to nie jest tak , jak z grypą. Jest to dla mnie trudne, bo
nie mogę uchwycić granicy, gdzie choroba, a gdzie zła wola chorego. Przeraża
mnie przyszłość tej osoby, jak będzie funkcjonować? Na tym etapie wydaje mi
się to utrudnione. Czy to jest normalne, że biorąc leki, nie można wybrać się
do szkoły, mimo indywidualnego toku? Czy może leki są źle dobrane, nie
działają i osoba ta jest nadal w ślepym zaułku ? Zagubienie nas - rodziny,
pomomo wizyt u psychologów jest duże i w zasadzie można mówić, że też
chorujemy.Tak, wiem, że nic tu nie jest stałe, że jedni z was w miarę
funkcjonują, a inni nie mogą pracować. Ale, jak mogę pomóc tej osobie, żeby
ją nie męczyć i jednocześnie namówić do jakiegoś wysiłku, sprawić, żeby
pomału ta osoba usamodzielniała się? Czy słyszeliście o stanie przejściowym w
okresie dojrzewania? Czy to może przejść, czy może przyzwyczaić się już do
tej choroby? Symptomy były takie, jak u wszystkich. Ja teraz przypominam
sobie wcześniejsze epizody, np. zapisywanie się na wszystkie możliwe kółka
zainteresowań, podkradanie pieniędzy, z czasem już coraz gorsze
wyskoki...Wydaje mi się ,że jest coraz gorzej, osoba zapada się we własny
świat, koledzy dawno odeszli, widzą dziwność i wycofują się. Zostały kontakty
intrnetowe i ..alkoholowe, do tgo zawsze można znaleźć kompanów.Smutny mój
post, ale podziwiam was serdecznie i życzę wszystkiego dobrego.
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: Obserwuję was od roku 15.01.06, 19:22
      Wydaje mi się (mogę sie oczywiście mylić, ale sama jestem dośćtrudnym
      przypadkiem chorobowym- ultra rapid cycling czyli błyskawiczna zmiana faz), ze
      przy dobrym ustawieniu leków i jakimś czasei terapii nimi (kilka miesięcy) to
      już nie ma ochronek, nie dawań rady itp, bo nieodwołalnie przychodzi remisja-
      okres względnej równowagi o której bez tychze pomarzyć co najwyzej można, a i to
      nie bo chory nie wie co to równowaga smile)
      Proponuję ci poszukanie pomocy u jakiegoś naprawdę dobrego lekarza, mnie z
      zakrętasów życiowych (stany lękowe, nieudane próby samobójcze- mam czujnego męża
      na szczeście, napady histerii itp) w 3 miesiące wyciagnięto w Klinice
      Psychiatrii AM w Lublinie, wróciłam do domu jak nowonarodzona majac siły do
      wszystkiego i od tamtej pory działam na raczej dość wysokich obrotach ciągle
      mając siły, dlatego polecam ten szpital (a kogo w nim w szczególności, mogę ci
      napisać na priva jeśli chcesz).
      A choroba sie lubi uaktywniać w okresie dojrzewania i innych przełomach
      hormonalnych (poród itp).
      • jagoda16 Re: Obserwuję was od roku 18.01.06, 23:25
        Lolinko: to co napisalas ( ponizej )niestety nie jest prawda, nie dla
        wszystkich; mozna brac leki bardzo dlugo i nie miec remisji, a tylko zlagodzona
        amplitude , a zwlaszcza mniej i lagodniejsze manie czy hipomanie. Tak juz
        jakos jest ze stabilizatory najlatwiej scinaja gore, z dolem juz gorzej
        ze
        > przy dobrym ustawieniu leków i jakimś czasei terapii nimi (kilka miesięcy) to
        > już nie ma ochronek, nie dawań rady itp, bo nieodwołalnie przychodzi remisja-
        > okres względnej równowagi o której bez tychze pomarzyć co najwyzej można, a i
        t
        > o
        > nie bo chory nie wie co to równowaga smile)
        • lolinka2 Re: Obserwuję was od roku 19.01.06, 20:47
          Hm, mnie przy dołku poza stabilizatorami doraźnie podawano antydepresanty i
          dzięki temu leciało ciut w górę, potem tylko stabilizator i jakoś się trzymałam.
          I wiem ze na znanych mi bipolarnych działało podobnie. Z fazą depresyjną
          (zaburzenie jednobiegunowe) może być gorzej bo to lubi być lekooporne, to fakt i
          przykłady tu możaby mnożyć bez końca...
      • cassis Re: Obserwuję was od roku 02.02.06, 15:39
        lolinko2, zajrzyj proszę do poczty smile
    • hihinkaa Re: Obserwuję was od roku 18.01.06, 21:19
      Jestem w podobnej do Twojej sytuacji. Niedawno stwierdzono chad u mojej
      18letniej córki.Najpierw byłam przerażona i w panice zaczęłam przekopywać
      internet,żeby znaleźć jakies informacje. Kiedy trafiłam na to forum, pojawił
      się promyk nadziei, że jednak da się z tym żyć. Tylko... jak dotrzeć do chorej
      dziewczyny, która jest kłębkiem lęku, pretensji do życia, do dorosłych, do
      mnie? Jak znieść zarzuty o zmowie przeciw niej i zdradzie (w celu dopilnowania
      by brała leki). Choruje juz kilka lat. Dopiero teraz to rozumiem, kiedyś
      sądziłam, że to tylko trudny charakter. Jest na razie w szpitalu, wydaje się,
      że pod dobrą opieką lekarza, który wie, co robi. Ale, wkrótce chyba będzie
      mogła wyjść do domu, a ja się boję, jak przekonam ją, by regularnie chodziła do
      psychiatry? Hustawki nastroju ma bardzo duże - może to normalne, może to
      dlatego, że leki bierze dopiero od 3 tygodni.A w tym roku matura i szalone
      pomysły nauczenia sie od zera dwóch dodatkowych jezyków i gry na nowym
      instrumencie. To i tak lepiej, niż miesiac temu, gdy w planie najbliśzych wtedy
      dni był ślub z niedawno poznanym człowiekiem...
      Dobrze, że jesteście tutaj, na Forum. Dziękuję za szczere opisy Waszych
      historii. Grupa wsparcia ułatwia przełknięcie kolejnego żalu.
      • ladaco23 Re: Dziękuję Wam za głos 19.01.06, 08:18
        Od lolinki dostałam ważny kontakt, od następnej osoby otrzymałam ważną
        informację o tym, co się dzieje u nas : stabilizator nie działa przy dołku.
        Moje dziecko też ma maturę! Musimy spróbować, czy można jeszcze coś zrobić. Do
        mnie też pomału to wszystko dochodzi. Wiem też, że jeśli nie będzie poprawy, to
        trudno mówić o dalszej nauce, czy też o pracy. Jestem tym przerażona.
        Inwalidztwo? Dlaczego akurat my ? Itd. A tyle było w tym człowieku możliwości,
        uroda, błyskotliwość, inteligencja. Jak wydobyć ją z tego ciemnego zaułka ?
        Dlaczego nie może nic ( wiadomo choroba!) i jak to zmienić? Jak nie odrzucać?
        Kiedyś, gdy ktoś powiedziałby mi, że nie zaakceptuję dziecka niepełnosprawnego -
        nie uwierzyłabym. Ale tak było w okresach manii ( bez szczegółów!)- kiegy nie
        wiedzieliśmy, że to choroba - zawalił się nasz świat.Dziękuję WAM!
        • jagoda16 Re: Dziękuję Wam za głos 19.01.06, 10:50
          nie znaczy to , ze Twoja corka jest niepelnosprawna; teraz ma taka faze, nie
          wiadomo jak choroba rozwinie sie dalej, ale na pewno bedzie miala i gorki i
          remisje no i dolki. Od efektow leczenia zalezy jak to bedzie przebiegac, jak
          glebokie beda doly i uciazliwe gory. Stres maturalny niewatpliwie moze nasilac
          objawy, skonsultuj sie z nauczycielami, lekarzem, pedagogiem szkolnym czy w
          takim przypadku nie istnieje mozliwosc zdawania matury w innym trybie.
          Chce Cie natomiast pocieszyc, ze wiekszosc ludzi na tym forum to osoby z
          wyzszym wyksztalceniem, ( ja konczylam dwa fakultety),niejednokrotnie na
          odpowiedzialnych stanowiskach, specjalisci, czasem niezle zarabiajacy na cala
          rodzine ( vide lolinka wink), wiele z nas ma dzieci, rodziny. Oczywiscie nie
          wszyscy, tak jak w zyciu, w normalnym spoleczenstwie.
          Niewatpliwie jest nam duzo ciezej w zyciu i tu mozemy sie tym wszystkim
          podzielic, niemniej nie jestesmy az tak niepelnosprawni, no nie przez caly
          czas, Ja nawet w mocno nasilonej i dlugotrwalej (nie powim jak, zeby Cie nie
          straszyc) depresji pracowalam caly czas, mam dwojke udanych dzieci. Pewnie mam
          tez swoje problemy i to niemalo i czasem jest mi z nimi trudniej, czasem lzej.
          Ale kto nie ma problemow?

          Bardzo wazne w tej chorobie jest miec pomoc i wsparcie bliskiej osoby, mam
          nadzieje, ze bedziesz potrafila corce takiego udzielic, choc Bog mi swiadkiem,
          ze wiem jakie to trudne bo sama jestem chora i mam tez corke w podobnym wieku ,
          ktora aniolkiem nie jest i ma tez rozne zaburzenia zachowania i depresje. Ten
          wiek i bez tej choroby potrafi byc bardzo burzliwy i trudny. Ja staram sie
          robic tyle dobrego ile jestem w stanie, siebie nie przeskocze, ja tez nie
          jestem aniolem ani kims co wszystko moze.

          No i jeszcze jedno, wazne , nie jest tez calkiem tak, ze corka nie ma zupelnie
          wplywu na to co sie z nia dzieje, dobrze, zeby miala swiadomosc, ze zycie nawet
          w chorobie to kwestia roznych wyborow, decydowania sie na cos lub nie,
          zaniechania i ze zawsze jakas odpowiedzialnosc za to co robimy i co sie z nami
          dzieje ponosimy. Czasem mimo cholernego wysilku i cierpienia mozna miec jakis
          chocby minimalny wplyw na swoje samopoczucie, zycie, na to co sie z nim dzieje.
          Nie jestesmy przeciez ( calkiem ) niepoczytalni! MOWIE TO NA PODSTWIE SWOICH
          WIELOLETNICH DOSWIADCZEN ZYCIA Z TA CHOROBA
          Skad jestes?

          pozdrawiam Cie serdecznie i trzymam kciuki za Was obie.

          Jagoda
          • hihinkaa Re: Dziękuję Wam za głos 19.01.06, 14:27
            Jagodo, pocieszające jest to, co napisałas, choć na razie jest po prostu
            okropnie ciężko. Serce się kraja, kiedy widzę, jak ona cierpi, czuję, jak się
            boi i jak jej źle w szpitalu, a z drugiej strony robi odważną minę i kąsa,
            zwłaszcza mnie. Na szczęście przyjaciółka wypchnęła mnie do psychiatry, od
            kllku dni biorę leki i mam nadzieję nie oszaleć. Ja jestem ze Szczecina... więc
            np. Klinika w Lublinie odpada. Zresztą, jej lekarz, jako pierwsza z wielu
            specjalistów, którzy dotąd mieli do czynienia z moją córką, wie, co robić i z
            czym ma do czynienia. Choć akurat oddział jest, jaki jest. Taki sobie - ale to
            na pewno nie z powodu lekarza. Ot, biedna proza naszej służby zdrowia. Dobrze
            jest wiedzieć, że mimo tej choroby, ma się władzę nad sobą (przynajmniej przez
            większość czasu). Ale też bywają okresy, kiedy się nie ma, prawda? Moja rodzina
            zarzucała mi od dawna niewłaściwe metody wychowawcze i brak stanowczości wobec
            dziecka. Pewnie mają rację, ale z drugiej strony, nigdy łatwo nie było.
            Pozdrawiam serdecznie. Dzięki, dzięki, dzięki ... i dużo siły życzę wszystkim
            dotkniętym chad (tak, czy inaczej).
            Hanka
            • katerina14 Re: Dziękuję Wam za głos 19.01.06, 14:53
              Droga Haniu,
              Pomyśl o tym w sensie pozytywnym, że już wiesz co dolega Twojej córce. Diagnoza
              w przypadku tej choroby nie zawsze jest taka oczywista. Ja zachorowałam w wieku
              17 lat a prawidłowa diagnoza została postawiona dopiero po pięciu latach, taka
              jest niestety specyfika i podstępność tych objawów, iż niekiedy zajmuje to lat
              10(np. gdy słabo manifestuje się faza maniakalna i leczy się depresję co
              nieuchronnie prowadzi do górki, a to z kolei do doła). Teraz mam 24 lata,
              jestem mężatką, jestem na finiszu studiów i jakoś wszystko idzie do przodu.
              Nawroty zdarzają się wyjątkowo często, ale mam nadzieję że niedługo przyjdzie
              czas spokoju. W tej chorobie trzeba też samemu dać sobie szansę wyzdrowieć,
              ważna jest obecność kogoś bliskiego ale tak naprawdę z chorobą każdy musi się
              zmagać sam, przyjąć strategię radzenia sobie z objawami, zduszania ich w
              zalążku. Ale nie jest łatwo, w moim przypadku teraz gdy pozornie wróciłam do
              normalnego życia(pod koniec listopada wyszłam ze szpitala po nawrocie
              depresji), ale jeszcze nie do końca, bo żeby w pełni wyjść z depresji
              potrzebuję pół roku. Ale nie poddaję się, przyjmuje gorsze dni, żyje dniem
              dzisiejszym, staram się cieszyć, uczę się, zajmuję czas rzeczami które
              pozwalają nie myśleć i czekamsmile)))))))))))))))
              • hihinkaa Re: Dziękuję Wam za głos 19.01.06, 19:43
                Katerino, jesteś bardzo dzielna. Teraz w ogóle jest trudny czas - brak słońca
                doskwiera wszystkim, a tym, którzy mają duszę "na wierzchu" szczególnie.
                Wierzę, że pokonasz zły czas, bo przecież już najgorszy dół za Tobą. Krok po
                kroku do przodu. Wiem, że w takich chwilach pomaga skupienie się na drobnych
                szczegółach, sama wypracowałam sobie metodę zastępowania podstępnie
                wkradajacego się złego nastroju obserwacją przyrody. Nawet w centrum miasta w
                każdej chwili można zauważyc coś ciekawego i śmiesznego. Kiedyś, szarym
                przedwiośniem, w głos zaczęłam się śmiać z nastroszonego grubaśnego wróbla,
                który kąpał się w brudnej kałuży. Taki był z siebie dumny, ze aż komiczny.
                Codziennie staram się prowadzic takie obserwacje. Tylko ostatnio trochę gorzej
                mi to wychodzi. Ale pewnie warto wrócić do nich, bo przecież rozpaczą na pewno
                córce nie pomogę. Tak bardzo chciałabym podarować jej te sztuczki na wyjście z
                doła... tylko czy ona zechce je przyjąć? Trzymaj się mocno, każdy dzień
                przybliża Cię do wygranej.
                • ladaco23 Re:Ja też coś poradzę hihince! 19.01.06, 20:43
                  Jestem o rok dalej niż Ty.Radzę : 1) starać się nie odrzucać dziecka, modlić
                  się o pomoc dla niej i dla Ciebie ( jeśli kiedyś odrzuciłaś, a wiem prawie na
                  pewno, że tak było, to odwołaj w modlitwie ). Oczywiście przepraszam , gdybym
                  weszła za daleko w Twoje przekonania religijne, ale o ile trafiłam, to
                  wysłuchaj mnie.Ja niby o tym wiedziałam, ale zrozumiałam to tak naprawdę przed
                  miesiącem - Ty hihinko nie trać tyle czasu. 2) już załatwiaj nauczanie
                  indywidualne : kwestionariusz z poradni pedagogiczno-psychologicznej wypełni
                  lekarz w szpitalu, potem znów poradnia, starostwo - wniosek o nauczanie
                  indywidualne i szkoła. I pamiętaj, co tu ktoś powiedział stabilizatory nie
                  działają na dołki - potrzeba leków przeciw depresji.I znaleźć takiego lekarza,
                  który będzie mógł na bieżąco, nawet na telefon coś poradzić, gdyby np. nie
                  trafił z lekami. Damy radę!
                  • hihinkaa Dziękuję! 20.01.06, 08:31
                    Bardzo Ci dziękuję Ladaco, trafiłaś dobrze - Twoje rady są bardzo cenne. U mnie
                    tak się składa, że córka do tej pory uczyła się znakomicie. Semestr udało jej
                    się zakończyć z najlepszą lokatą w klasie pomimo ogromnej ilości nieobecnych
                    godzin, nazbieranych już od września. Jest wielka szansa na zrobienie tej
                    matury w tym roku, ale rozpoznam możliwości zdawania w jakimś innym trybie,
                    bardziej indywidualnym. Przypuszczam, ze szkoła na to pójdzie, bo moja córka ma
                    tam dobrą opinię, a oni wydają się wyrozumiali. Ale, przyznam szczerze, wciąż
                    nie dociera do mnie, że nie uda się normalnie "wejść" mojemu dziecku z powrotem
                    w to, co zostawiła przed feriami.Lekarz spodziewała się, że moja córka bedzie
                    mogła normalnie pójśc na studniówkę. A chyba już nie ma się co łudzić.
                    Studniówka już za tydzień, a ona nadal w szpitalu i nie wiadomo, jak się będzie
                    czuła. Teraz mówi, że leki zwalniają jej proces myślenia i jest w stanie skupić
                    się na jednym tylko, a nie jak zawsze - na kilku sprawach naraz. Modlę się,
                    imam się też innych metod, zupełnie niekonwencjonalnych, ale boję się trochę,
                    że mieszam jej tym w głowie. Może być ciężko przestawić ją na innego
                    psychiatrę, który mną się zajął, a jest bardzo dobry. Jej lekarz, po wypisaniu
                    ze szpitala już się nie będzie nią zajmować. Taki system. Ten mój za to jest
                    właśnie taki, jaki piszesz - uchwytny pod telefonem, a poza tym pracuje na
                    oddziale psychiatrycznym w innym szpitalu w moim mieście, więc... możliwości
                    są. Żeby tylko dało się przekonać córkę. Ale... tu nie ma sie co bać, tylko
                    trzeba działać. Dobrze wiedzieć, że jest ktoś, kto poda rękę i wesprze.
                    Dziękuję Ci. I niech to bedzie nasze hasło - Damy Radę. Trzymaj się!
                    • ladaco23 Re: I jeszcze coś 20.01.06, 19:42
                      Hihinko, nie kombinuj z niekonwencjonalnymi (to zły pomysł - zaufaj mi).Tak,
                      jak pisze Katerina - daj córce pochorować, indywidualne nauczanie - to 10-12
                      godzin tygodniowo.W grupie może się wyróżniać i może to wywołać doła.Ubiegłej
                      zimy, po szpitalu było nauczanie indywidualne.Powrót do klasy przerobiliśmy we
                      wrześniu.Też myśleliśmy, że dziecko da radę, ale to jest takie złudne. ZACZĘŁY
                      SIĘ ABSENCJE, doły (oni są mądrzejsi), gwałtowne pogorszenie. Załatwianie
                      formalności trochę trwa.Ja się tak mądrzę, ale nie jest łatwo. Na pewno nie
                      będziesz wiedziała, co się w tej głowie dzieje. U nas dochodziły jakieś wyskoki
                      alkoholowe (tyko alkoholizmu do tego brak! Jakby bez tego nie było ciężko) i
                      okropny strach, stoczy się czy nie. Jakieś zakochiwania - ukochanego tylko
                      słucha bezkrytycznie, innych olewa. I widzę pustkę wokół dziecka, gdzieś się
                      podziały co bardziej wartościowe koleżanki i koledzy. "Bronią się "- opinia
                      jakiegoś psychloga. Zostały kontakty internetowe - tam szuka akceptacji w tym
                      osamotnieniu. Były też lęki. Czasami gdzieś wyjdzie, ale telefony ucichły. To
                      smutne. Lekarz powiedział dziś, że jest lepiej i że na lato planuje odstawienie
                      litu. Boję się. Czy tego nie trzeba brać całe życie ? Ja widze u niej taką
                      niemożność wejścia w normalnośc : chce się kształcić a nie uczy się, chce iść
                      na aerobik, a nie idzie, chce wstać, a nie może. Jak wejdzie w gadu -gadu to
                      nie może się odrewać
                      • cocosss Re: I jeszcze coś 20.01.06, 19:55
                        Nie trzeba brac całe zycie,wrecz nie wolno,bo niestety szkodzi,beda przerwy,moze
                        cos innego i mniej obciaazajacego organizm.
                        U nas po 4 mies.lit odstawiono,jak skonczyla sie mania..
                        Teraz antydepresanty.
                        Pozdrawiam i uwierz,bedzie lepiej ( jeszcze trzy miesiace temu przezywalismy
                        koszmar,teraz jest o niebo lepiej).
                        Trzymaj sie,nie jestes sama!
                • katerina14 Re: Dziękuję Wam za głos 20.01.06, 18:17
                  Ja też myślę, że idywidualny program jest rozwiązaniem, ale ważne jest też to
                  żeby córka kontynuowała naukę. Teraz nie może się skupić ale to minie, trzeba
                  odpowiednio dobrać leki aby jak najmniej spowalniały myślenie. Mogę cie
                  pocieszyć, iż ja mimo choroby bardzo dobrze radzę sobie na studiach medycznych,
                  trzeba tylko nauczyć się z tym żyć i funkcjonować normalnie. Jeśli córka ma
                  duże możliwości ważne jest aby ich nie zaprzepaściła, bo to ją może wpędzić w
                  gorszy dół. Nie pozwól jej myśleć że jest gorsza, po prostu będzia miała
                  doświadczenia których inni nie mają, te doświadczenia jak każda z resztą
                  choroba uczą pokory. A jeszcze jedna uwaga. Nie wiem czy mam rację ale z
                  twojego postu wnioskuję, że córka jest bardzo ambitna, perfekcjonizm jest
                  częsty w tej chorobie i on nie pomaga. Ja też zawsze b.dobrze się uczyłam w
                  liceum czy na studiach, i nie dopuszczałam myśli że coś może mi pójść gorzej.
                  Ale gdy przychodzi nawrót trzeba nauczyć się chorować, ja to nazywam "dać sobie
                  pochorować", i nie starać się robić wszystkiego na maximum, bo jest to zgubne.
                  Ja podchodzę rzeczowo i pewnie jest to jakiś sposób, mówię sobie ok teraz
                  jestem w szpitalu jest żle ale będzie lepiej, choć nie od razu. Z depresji
                  wychodzi się powoli, tak już po prostu jest. Z ośrodków leczących ChAD mogę
                  polecić krakowski szpital akademicki, ale nie wiem jak to od Ciebie daleko.
                  Spośród stabilizatorów mnie najlepiej przypasowała Depakine(właśnie ze względu
                  na brak spowalniającego efektu), ale jest to sprawa dalece indywidualna.
                  pozdrawiam ciepło
                  • lolinka2 Re: Dziękuję Wam za głos 22.01.06, 14:54
                    Dołączam się do pochwały Depakine smile)
          • cocosss do jagody16 09.06.06, 20:27
            Jagodko,dzieki za Twoj post,napisalas prawde i warto raz jeszcze podkreslic,ta
            choroba to nie niepełnosprawnosc,nie mozna tak sie szufladkowac,bo wiele osob
            cierpiacych na to schorzenie to ludzie aktywni zawodowo,spełniajacy sie
            osobiscie,pomimo uciazliwosci zw.z ta choroba i faktem jest,ze cierpia na to w
            duzym procencie ludzie b.inteligentni..
    • samotna26 Re: Obserwuję was od roku 02.02.06, 20:51
      hej a ja raczej zle wspominam Depakine
      utycie, wypadanie włosów i ściaganie na dół. poniewaz jestem raczej depresyjna,
      raz miałam tylko hipomanie. a tak to cały czas depresja a raczej
      subdepresja.pozdrawiam
    • ladaco23 Re: Napisz, co u was słychać! 18.05.06, 11:53
      hihinko!Jak tam córka ? Jak matura ? Moje dziecko jakoś tam zdawało ...
      niestety nie uczyła się zbyt dużo. Miała fazę, że uczyła się, potem lekarz
      włączył antydepresant, przegięło w drugą stronę ( zamiast 1 raz dziennie wzięła
      3), manię wspominała z rozrzewnieniem - w przeciwieństwie do mnie.Więcej
      napiszę , jak się odezwiesz.
      • hihinkaa1 Re: Napisz, co u was słychać! 20.05.06, 05:55
        Witaj, gratuluję zdania matury. Nam się niestety, nie udało w tym roku. Mam
        nadzieję, że w przyszłym roku się uda. Dobrze, że choć udało się skończyć
        szkołę z pięknym świadectwem. Jeszcze długa droga przed nami. W końcu po
        włączeniu antydepresentu (przez ostatnie 2 tygodnie) widac poprawę. Terapia na
        oddziale dziennym niewiele pomogła. Ale każda próba przynosi postępy. Juz się
        nauczyłam jednego - cierpliwości i pokory. Oraz tego, że trudno cokolwiek
        przewidziec w tej chorobie, a zwłaszcza okreslic przybliżony czas zmian. I moja
        córka z tęsknotą wspomina manię - a ja, tak jak Ty, nie podzielam jej tęsknoty,
        choć początkowy jej okres był całkiem niezły, a dziecko było takie szczęśliwe..
        Teraz planujemy wakacje, a po nich zobaczymy, co dalej. W każdym razie stosunki
        nasze poprawiły się bardzo mocno. Dobrze się rozumiemy i choć spędzamy ze sobą
        straszni dużo czasu, nie wywołuje to konfliktów. Szkoda tylko, że córka nie
        chce wychodzić z domu. Nie ma żadnych znajomych ani nikogo, poza mną. Mam
        nadzieję, że z czasem i to się zmieni. Pozdrawiam Ciebie gorąco, życzę Tobie i
        Twojej córce dużo optymizmu, wiary w przyszłość i zdrowia.
    • mskaiq Re: Obserwuję was od roku 20.05.06, 08:55
      Mysle ze trzeba dac dziecku tyle czasu ile potrzebuje, ale za wszelka cene
      starac sie aby bylo zajete. Im wiecej obowiazkow tym mniej zlych mysli, tym
      mniej problemow.
      Wedlug mnie nie istnieje zla wola chorego, to zwykle strach jest ta zla wola.
      Mysle ze dziecko boi ze lekarstwa nie pozwolaja na chodzenie do szkoly. Trzeba
      przekonywac, powtarzac, dyskutowaqc, wysluchiac argumentow i budowac wlasne az
      uda sie przekonac. Mozna przekonac!! Wtedy dziecko bedzie chodzilo do szkoly
      mimo lekow.
      Bardzo wazne jest rozmawiac, szukac czego sie boi i perswadowac ten strach.
      Podobnie jest z myslami, czesto pojawiaja sie opinie ktore sa przeciwko
      dziecku. Na przyklad, jestem glupia, chora, do niczego. Trzeba to perswadowac,
      przekonywac az zla opinia zostanie zmieniona. Dzieci bardzo czesto akceptuja
      zle opinie o sobie, te opinie trzeba zmieniac i nie przejmowac sie ze ignoruja
      to co sie mowi przez bardzo dlugi czas. Zawsze przychodzi taki moment kiedy
      dziecko zrozumie i zmieni.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • ladaco23 Re: Obserwuję was od roku 20.05.06, 11:42
        Wyniki matury dopiero będą. Boję się, co będzie dalej, boję się dysfunkji. Mało
        rozmawiam z córką. Skończyliśmy na razie psychoterapie. Nie wiem, czy one coś
        dały. Mam wrażenie czasami, że psycholodzy nie są przygotowani. Przyjdą, coś
        się tam mówi, godzina szybko minie, kasa pójdzie. Mam wrażenie, że nie
        trafiliśmy zbyt dobrze. Wiem, że psychterapia nie pomaga w tej chorobie, że
        lepsza jest poznawcza metoda, która pomaga oswoić się z chorobą, poznać itp. Ja
        cały czas mam kłopot, jak odróżnić symptomy choroby od złośliwości i od złego
        zachowania. Mam okresy buntu, najlepiej pozbyłabym się z domu...niestety tak to
        czuję, gdy ucieknie, gdzieś się poniewiera, gdy i tak nie można nic ustalić,
        gdy po chwili nadziei, zawala mi się świat, bo to , co wydawało mi już
        wyprostowane... nagle zostaje zburzone.Ona chciałaby studiować, ale jak to
        możliwe ? Trzeba wyjść o czasie z domu, trzeba coś zrobić, pouczyć się.
        Oczywiście może zdarzyć się cud, ale w przeciwnym razie... nie jest to możliwe.
        Ostatnio czytałam, że nawet w okresie remisji chorzy mają trudności z
        wdrożeniem w miarę normalne funkcjonowanie, podjęciem obowiązków, jest to w
        trakcie badań.Jestem pesymistką ... zmęczoną. Pamiętam, jak pierwszy raz tu, na
        forum zajrzałam, poczytałam, to już wiedziałam, że będzie trudno. Byliśmy wtedy
        po szpitalu, po diagnozie, córka dostała leki, a ja myślałam, że to będzie, jak
        z grypą. Forum przygotowało mnie do trudności, przestraszyłam się nie na żarty.
        Mimo tego przygotowania niewiele mogę zrozumieć, niewiele pomóc. A nie chcę
        zbyt wiele, tylko trochę stabilności w zachowaniu i powolny proces
        usamodzielniania ( rodzice zazwyczaj odchodzą pierwsi... )
        • mskaiq Re: Obserwuję was od roku 20.05.06, 12:15
          Nie mozna odroznic zlosliwosci i zlego zachowania od choroby bo zlosliwosci i
          zle zachowanie sa czescia choroby.
          Problem polega na tym ze Ona uwaza ze to co nazywasz zlosliwoscia nie jest
          zlosliwoscia, zle zachowanie nie jest zlym zachowaniem, dla Niej jest normalnym.
          To trzeba wlasnie zmienic, przywrocic wartosci, Ona ma przeciwne. Nie wolno
          tego robic na sile, liczy sie cierpliwosc, tlumaczenie. Piszesz ze czasem
          wydaje Ci sie ze cos zostalo wyprostowane i nagle sie wszystko zawala. Mie
          przejmuj sie tym, prostuj od nowa, znow sie wszystko zawali az za ktoryms razem
          nie zawali sie, wtedy wygrales.
          Jesli zaczniesz pracowac nad Nia bedzie bardzo przykra, prawie nie do
          zniesienia, musisz to wytrzymac. To sie bedzie zmienialo.
          Mysle ze masz racje, wyrzucenie Jej z domu spowoduje calkowity upadek, zginie.
          Jesli zostanie w domu to powoli pozbedzie sie Swoich problemow i mozesz w tym
          Jej bardzo pomoc.
          Tej choroby mozna sie calkowicie pozbyc, kiedy to nstapi zobaczysz jaka
          wspaniala masz Corke.
          serdeczne pozdrowienia.
          • ladaco23 Re: Dzięki! 20.05.06, 12:49
            Dzięki za wsparcie dla wszystkich!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka