Dodaj do ulubionych

przezywanie choroby

16.08.06, 09:50
witam wszystkich!jestem ciekawa jaki macie stosunek do swojej
choroby.osobiscie jestem po ciezkim epizodzie depresyjnym,ktory bardzo
przezylam ale na szczescie juz jest oksmilenie jestem pewna czy nie jestem teraz
w fazie manii bo czuje sie super.mozecie mi wyjasnic czym rozni sie mania od
bardzo dobrego samopoczucia?pewnie granica jest cienka...
Obserwuj wątek
    • wrum Re: przezywanie choroby 16.08.06, 21:02
      nie wiem czym sie rozni...u mnie ta granica juz dawno sie zatracila. z dolow
      jade szybko na gore, potem dol. czasem jestem pomiedzy i czuje taka dziwna
      pustke. jaki stosunek do choroby? nie mam juz sily na takie przejazdzki
    • ja-44 Re: przezywanie choroby 20.08.06, 19:36
      witam
      pogodzilam sie juz z moimi dolami i górami,czasem jestem sobą bardzo zmeczona
      ale z dwojga złego wolę depresję niz manię ,w ktorej narobiłam sobie poważnych
      kłopotów
      pozdrawiam Wszystkich serdecznie
    • pogo777 Re: przezywanie choroby 17.09.06, 00:44
      Witaj,
      mam 34lata wlasnie zdalem sobie sprawe co sie ze mna dzieje.Bedac wczoraj w pracy podczas przerwy przegladalem gazete strona po stronie a na jednej z nich naglowek glosil:'Choroba afektywna dwubiegunowa-cierpialem przez ostanie 35 lat w samotnosci i niewiedzy'. Po przeczytaniu artykulu (dot. znananego angielskiego komika)Zrozumialem w jakim znajduje sie polozeniu, wszystkie objawy tj. wielkie wzniesienia i uniesienia, ogromne upadki zgadzaja sie z tym czego notorycznie doswiadczam. Sam nie wiem jak dotrwalem tego dnia, bo psychicznie czuje sie 80-90letnim starcem, ktorego nic juz nie zdziwi i nie ucieszy.Czekam tylko czasem bardziej a czasem mniej cierpliwie na ten piekny dzien wyzwolenia.Boje sie osobiscie podjac decyzje kiedy ma on przyjsc. Dzisiaj sam nie jestem juz pewien czy wlasnie przezywam depresje czy wzlot, te stany przeplataja sie u mnie w trybie godzinowym jesli nie minutowym.W moim zyciu bedac akurat w fazie wyzyn wiele razy wzbudzalem do zycia nowe inicjatywy, a bedac niezlym erudyta i dyplomata potrafilem naklonic do wziecia w moich projektach ludzi z otoczenia. Na szczesie wiekszosc z nich nie cierpi na tak dotkliwe zaburzenia emocjonalne jak ja wiec smialo poszli do przodu rozwijajac cos czemu dalem stworcza iskre. Pewnie tylko dlugo pamietali beda gorzki smak pozegnalnego 'amen'kiedy choroba przewrotnie zabierala mnie na dno rozpaczy, poczucia odrzucenia i w wiekszosci wyimaginowanego osamotnienia.A oni nie mieli pojecia co sie dzieje. Zadalas tu bardzo trudne pytanie o stosunek do choroby, byc moze na innym forum dotyczacym innej choroby latwiej byloby uzyskac klarowna odpowiedz. tymczasem rzucasz to pytanie do osob, ktorym bardzo trudno ustosunkowac sie do sytuacji w jakiej sie znajduja. Dzis wysoko jutro nisko, mieszanka ognia i lodu, namacalne kino rozczarowan - tak wiele moge a coraz bardziej brne w nicosc. Moje podejscie(pomimo, ze bylem przez dlugie lata nieswiadomy problemu jaki jest moim wspoludzialem)jest takie: kiedy mam wyzyny euforia pozwala mi naogol robic dobre rzeczy dla innych z oplakanym zazwyczaj efektem dla mnie. nie zaluje, bo choc tyle moge...
    • ainaa2 Re: przezywanie choroby 17.09.06, 11:15
      Choruje na depresję dwubiegunową od (jak ostatnio policzyłam)11 lat. Jest
      dobrze. W tym czasie odszedł ode mnie mąż. Po prostu nie wytrzymał. Od trzech
      lat jestem sama. Wtedy to był dla mnie koniec świata ale wstrząs spowodował
      cofanie się choroby. A może to ja po prostu "wzięłam się w garść" STRASZNE
      OKREŚLENIE WIEMsmileAle wiele zrozumiałam i mimo iż rzadko miewam teraz ciężkie
      epizody depresyjne a częściej euforyczne to cieszę się tym. Mój psychiatra
      powiedział mi żę wszystko silniej odczuwam. Tak więc to moje piekłosmile Depresja
      zawsze przechodzi a euforia jest niesamowicie twórcza i wykorzystuję ją. Maluję
      piszę, nagrywam filmy, robie zdjęcia, może to kwestia mojego zawodu ale dzięki
      temu jestem lepsza od innych. Oczywiście w tych dobrych fazachsmile a w złych po
      prostu się wycofuję.
      Chcę tylko napisać żę z moich doświadczeń wynika że najlepiej jest się poddać
      chorobie. Ale nie w złym tego słowa znaczeniu raczej chodzi mi o wykorzystanie
      tej wyższości nad innymi w okresach mani.
      I spróbuj nigdy się nie przyznawać do choroby.
      NIKT tego nie zrozumie. Dla nich zawsze będziesz wariatką.
      Pozdrawiam. Dacie radę.
      • avoid Re: przezywanie choroby 17.09.06, 19:12
        Ja uwazam, ze nie ma sie co wstydzic swojej choroby to w koncu niczyja wina, ze
        na to cierpimy.
        Ale spotkalam sie ostatnio z calkowita niewiedza na temat CHAD-u i mimo
        wszystko chyba z sympatii nie zostalam odtracona czy oceniona.
        Mysle, ze trzeba nauczyc sie wyczuwac komu mozna powiedziec a komu nie.
        I faktycznie zaakceptowac choc to chyba najtrudniejsze.
    • katerina14 Re: przezywanie choroby 18.09.06, 16:32
      Choruję od ośmiu lat, właśnie jestem w trakcie rozwodu, i to nie mąż mnie
      zostawił lecz ja 8 miesięcy temu postanowiłam odejść. I nie żałuję. W decyzji
      pomogła paradoksalnie choroba bo chwilami daje mi sakramencką siłę. Jeśli
      chodzi o mój stosunek do choroby to jak już ktoś napisał, nie mam już na to
      siły, po prostu żyję, biorę lekarstwa, staram się. Moje nastroje zmieniają się
      tak szybko że nie mam już ochoty ich analizować,jestem trochę zmęczona ale nie
      narzekam, są gorsze choroby.Można powiedzieć, że z chorobą jestem pogodzona nie
      liczę że minie. Oczywiście największym problemem jest rozpoznanie czy to co
      przeżywam jest tylko dobrym nastrojem czy zaczyna się "up", lub czy mam po
      prostu gorszy dzień czy zaczynam zjeżdżać w dół. Z jednej strony nie można za
      bardzo analizować swoich stanów ale z drugiej taka samoobserwacja jest
      konieczna w tej chorobie. Jeszcze nie znalazłam złotego środka i często zdarza
      mi się albo przesadzać albo bagatelizować moje stany.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka