A jak tam Wasze humory na jesień? Słyszę (czytam) od kilku osób, że nastrój im
się wyraźnie poprawia... Dla mnie jesień to raczej dołkowy okres

Brak mi
słońca, ciepła, energii. Zaczyna się huśtawka nastrojów. Mam skłonność widzieć
świat jak nie w czarnej, to chociaż w szarej barwie. Są dni kiedy chodzę i
popłakuję. Sprzyja mi ku marnemu nastrojowi siedzenie z dziećmi w domu.
Starsza córka ostatnio chorowała, nie mogłam nawet wyjść na spacer, z resztą
pogoda nie sprzyja... Zdaje mi się, że źle wypełniam swoje obowiązki. Spada
samoocena. Małe porażki wyolbrzymiam w nieskończoność. Są dni, na przykład
dzisiaj, kiedy jest szczególnie trudno - już mnie oczy od płakania szczypią.
Próbuję ratować się farmakologicznie, w poniedziałek idę do lekarza. Ale
wydaje mi się, że to takie półśrodki...
Słońca więcej, słońca, proszę!