Dodaj do ulubionych

coś dla ducha

08.11.07, 22:35
Witam wszystkich.
Jestem w wieku średnio starszym. Leczę się od 5, 6 lat. CHAD
stwierdzono u mnie rok temu z tym że wcześniej przez wiele lat
zdarzały mi się różne "śmieszne" sytuacje - w każdy razie nie byłem
diagnozowany, i zdaje się że żyłem w bardzo wyrozumiałym otoczeniu.
No nic. Pół roku temu straciłem pracę którą bardzo lubiłem,
wcześniej rozpadła mi się rodzina. Kompletny dół. Przez dłuższy czas.
Ale pomyślałem sobie, że może skoro przez tyle lat dawałem sobie
radę, to mnoże i dalej jakoś będzie.
Ostatnio pisałem tutaj. W porozumieniu z lekarzem od pół roku nie
biorę leków w związku z wykonywaną pracą. Udaje mi się skoncentrować
tylko w czasie wykonywania pracy - właśnie będę zaczynał nową z
lepszymi warunkami płacowymi. Poza pracą oczywiscie bujam się, góra -
dół i do tego tak jak zwykle różne manie. Ale staram się żyć jak
się tylko da najlepiej.
I udaje się.
Z tym że mam rzecz nie do przecenienia. Akceptację i wsparcie swoich
synów którzy wiedzą o wszystkich moich problemach.
Tak że nie dawajcie się. Próbujcie.
Trzymajcie się cieplutko.
Pozdrawiam wszystkich.
Obserwuj wątek
    • miriam11 Re: coś dla ducha 09.11.07, 06:53
      rany, a jak Ty sobie radzisz bez leków np.w depresji?! Nie wyobrażam sobie....
      Ale trzymam kciuki.
      • stefanl Re: coś dla ducha 11.11.07, 00:17
        No więc tak. To dłuzszy wywód. Przede wszystkim teraz raczej rzadko
        jestem w depresji, z tym że jednak zdarza mi się to. Depresja u mnie
        to przede wszystkim koszmarne dla mnie stany lękowe. Jak ich unikam?
        To efekt bardzo dokładnej analizy swoich zachowań. Przez kilka
        porzednich lat chodziłem na rózne terapie i powoli poznawałem
        siebie, swój zakręcony świat. Tak że jeżeli czuję że coś nadchodzi,
        staram się dociec co to powoduje i jak najszybciej przeciwdziałać.
        Udaje się. Oczywiście zdarzają się zwyczajne klasyczne deprechy na
        które nie mam sposobu, ale nauczyłem się z tym żyć - najlepsza dla
        mnie jest intensywna praca, najlepiej fizyczna. Chyba nie muszę
        mówić dlaczego.
        Tak że generalnie cały czas jestem na górce, co w tej chwili jest
        dla mnie stanem naturalnym, wręcz pożądanym - takie są ustalenia z
        moim lekarzem psychiatrą.
        Daje mi komfort psychiczny - po prostu nie jestem w dołach, a mój
        poprzedni lekarz, bojąc się moich maniactw lekami utrymywał mnie w
        lekkiej depresji - koszmar który trwał przez ponad dwa lata.
        Rozpisałem się, ale może tak trzeba.
        Przyjąłem zasadę że to nie ja kieruję swoim życiem tylko niestety
        choroba i staram się do niej dostosować - jeżeli sie da korzystać.
        Świrlandia ? - pewnie tak. Tyle że mnie na razie się udaje i mam
        nadzieję że będzie tak jak najdłużej.
        Oczywiście zgodnie z utaleniami z moim lekarzem jeżeli będzie
        naprawdę źle, natychmiast do niego lecę.
        Mam nadzieję że nie będę musiał tam być jak najdłużej.
        Pozdrowionka dla wszystkich.
        • aurelia_aurita Re: coś dla ducha 11.11.07, 00:42
          podoba mi się Twoje podejście.
          trzymam kciuki za jak najlepszy nastrój!
        • poetkam Re: coś dla ducha 11.11.07, 00:55
          Bardzo masz fajne podejście do siebie, życia, choroby. Warto się na
          tym wzorować. U mnie najgorsze są właśnie lęki. Jak już są , to nie
          potrafię nad nimi zapanować. Wpadam w panikę i histerię. Masz rację:
          wczuć się w siebie, może dojdzie się z czego się wzięły, zaakceptuje
          się je i dogada z nimi, aby choć mniejsze były?
          Powodzenia, Stefan!
          • stefanl Re: coś dla ducha 11.11.07, 11:34
            Jeszcze coś dopiszę. Może komuś coś pomoże. Tak jak każdy na górce
            mam moc pomysłów. Realnych i nierealnych. Żeby nie popełniać błędów -
            mam arę zaufanych oób z którymi o tych pomysłach rozmawiam.
            Oczywiście te osoby wiedza o mojej chorobie i akceptują mnie takiego
            jaki jestem. Pomysły sa niestety różne. W przeciągu ostatnich 2
            miesięcy np. "zakładałem" 2 firmy. Na szczęście mam z kim o tym
            rozmawiać i je korygowac. Potem oczywiście wpadam w depresję, no i
            tak dalej...
            Żeby nie było tak słodko, żeby Ktoś z was nie pomyślał sobie "ten to
            sobie daje radę" moge powiedzieć tyle. Mam dużo róznych kłopotów
            między innymi dostosowawczych, społecznych. Takich kłopotów które
            jak czytam to co piszecie zwykle nie są problemami, ot zwyczajne
            życie. Moja choroba trwa jak się okazało od wielu lat, co w
            oczywisty sposób wpłynęło na mój sposób postrzegania świata, na moje
            relacje z ludźmi i światem.
            No ale nic. Każdy musi sobie dawać radę z tym co ma.
            Pozdrowionka dla wszystkich.
            • ditta12 Re: coś dla ducha 11.11.07, 14:16
              Napisałes coś bardzo ważnego dla mnie stefanI.Bardzo długo się leczę i ostatnio
              dwa razy udało mi się przetrwać manię z urojeniami pracujuac.Co prawda biorę
              lit(balabym się na "goło")ale to bylo niesamowite jak lot glową w dół.Mogłam te
              pracę stracić.Udało się i teraz czuję się o wiele odwazniejsza i
              silniejszasmilePozdrawiam
              • stefanl Re: coś dla ducha 11.11.07, 23:39
                Tylko uważaj. Ja pracę którą wykonywałem przez ponad 10 lat
                straciłem pół roku temu. Niestety właśnie przez chorobę - nigdy bym
                się nie podjął takiej pracy gdybym wiedział że jestem chory. Teraz
                pracuję w dwóch miejscach, w dwóch zawodach i jest OK. Wybrałem
                takie prace w takich zawodach, żeby sobie w nich dawać radę i przez
                odjazd jej nie stracić. No mam nadzieję że się nie mylę.
                Trzymaj się i pozdrowionka.
                • ditta12 Re: coś dla ducha 12.11.07, 06:20
                  Długo już choruje i nauczyłam się troszkę jak tę chorobę okiełznac jak się
                  zdystansować.Tak się wtedy złożyło że nie mogłam isć na wolne bo wtedy właśnie
                  mogłam te pracę stracić.Udało sie i krzyknęłam w duchu Eureka.Co czlowieka nie
                  zabije to go wzmocni.To doświadczenie dało mi nadzieję w moim życiu pełnym lęków
                  i obaw.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka