Dodaj do ulubionych

nie rozumiem...

13.12.07, 16:25
No pojąć nie mogę...było już lepiej...zaczyunał się lekki dołek a od wczoraj
górka...znów pobudzony, wyzwiska itp..znów by tysiąc rzeczy
załatwiał...potrzebował...od miesiąca jeszt w szpitali...leki powinny chyba
już działać...nie działają?nie są dobrze dobrane ?a może jeszcze czasu
trzeba?mówiliście ,że czasem 5 tygodni trzeba czekac na działanie...?
Lekarka mu ponoc powiedziała,że na święta wyjdzie...jutro będę dzwoniła..
Obserwuj wątek
    • i_am_the_army Re: nie rozumiem... 13.12.07, 19:27
      Ja kiedyś na działanie jednego leku czekałam 6 tygodni, a więc wszystko być
      może... Różnie to z tymi lekami bywa, ciężko jest dopasować, do tego wielu jest
      mniej lub bardziej lekoopornych (np. ja - do pewnego stopnia). Trzymam mocno
      kciuki, by wszystko się skończyło dobrze i abyś miała udane i spokojne święta!
      Trzyyyyymam!
      • drugikoniecswiata Re: nie rozumiem... 13.12.07, 21:07
        i_am_the_army napisała:

        >do tego wielu jest
        >mniej lub bardziej lekoopornych (np. ja - do pewnego stopnia).

        eh, ja też w odpowiedzi na wyartykułowaną frustrację wczoraj po raz kolejny
        usłyszałam od pani dr psy "iza, kurczę, ja też ni w ząb nie rozumiem, dlaczego
        ty nie odpowiadasz na te leki tak jak powinnaś, tzn. tak jak mi moja intuicja i
        wieloletnie doświadczenie mówią"

        Kiedyś po terapii i wątku, że ona też pomaga ale nikt nie wie jaki jest tego
        mechanizm, taki dialog:
        Ja: eh, w takim razie terapeuci to sz...
        Ona się wcina: ...szuje!
        Ja: Miało być szamani, ale jeśli Pani tak twierdzi...
        • kajka68 Re: nie rozumiem... 14.12.07, 07:42
          Iza...dzięki...big_grin
      • kajka68 Re: nie rozumiem... 14.12.07, 07:41
        Dzięki Gasieniczkosmile,,,ale ciemno widzę święta jeśli on jest w takim
        stanie...jeśli jego matka przyjedzie na święta no to mamy zadymę na bank...a nie
        wierzę ,zeby sobie darowała...to ona ciągle nalega na wszystkich i wszystko że
        on musi być na święta...a ja się boję,że w takim stanie jak jest teraz popłynie
        i alkoholowo i rzuci leki...ja nie podejmuję się drugi raz go tam
        wsadzac...wystarczy mi to co przeżyłam...mamy jeszcze tydzień...może coś w ciągu
        tego tygodnia się polepszy?
        • czareg Re: nie rozumiem... 14.12.07, 08:41
          Wątpię. Ja Wielkanoc spędziłem na oddziale. Jak mu się nie poprawi, moim zdaniem
          nie możesz go brać na wigilię.
          Każde, nawet najmniejsze wątpliwości raczej zapisuj na jego niekorzyść.
          Zdecydowanie dążenie do remisji jest priorytetem, jeżeli święta w domu by temu
          przeszkodziły, cały pobyt dotychczasowy w szpitalu poszedł by na marne.
          Ponadto dasz silny i wyraźny sygnał, że nie dajesz sobą już manipulować. Ta
          lekcja na pewno nie pójdzie na marne.
          A dla dzieci spokojne święta, nawet gdy ojciec jest w szpitalu, po prostu się
          należą.
          • kajka68 czareg 14.12.07, 10:48
            lekarka powiedziała,ze go wypuści tylko zastanawia sie czy na przepustke czy na
            stałe.mam jeszcze dzwonic w przyszłym tygodniu to zobaczymy...hmmm...powiedziała
            ze te kilka dni moze jeszcze sioe duzop zmienic...chce go w piatek
            wypuscic...boje sie czy to dobry pomysł ale z drugiej strony nie mam wpływu
            teraz decyduje tylko lekarz...
        • kassa10 Re: nie rozumiem... 14.12.07, 09:36
          Kajka pisałaś, że dostał nakaz leczenia, więc zdaje się, że to
          zależy od lekarzy czy uznają, że już go mogą wypisać. Porozmawiaj z
          lekarzem prowadzącym o swoich obserwacjach i obawach.
          Ciężka sprawa, ale wykonalna - tegoroczną Wielkanoc mąż spędził w
          szpitalu, z którego oczywiście chciał się wypisać na żądanie (nie
          miał przymusu, bo na rozmowie z panią z sądu zgodził się na
          leczenie).
          Trzymaj się.
          • kajka68 Re: nie rozumiem... 14.12.07, 10:50
            tak ma nakaz...i nie wiem...mówiłam jej ze ja widze górke ...ona tez widzi ale
            mówi ze ostateczna decyzje podejmi w przyszłym tygodniu
            • kajka68 Re: nie rozumiem... 14.12.07, 11:21
              Teściowa dzwoniła przed chwilą...że wolałaby zostawić nas samych na święta...no
              w szoku jestem...ale w cuda nie wierzę...na pewno nie zostawi nas samych.
              • poetkam Re: nie rozumiem... 14.12.07, 11:28
                kajka68 napisała:

                > Teściowa dzwoniła przed chwilą...że wolałaby zostawić nas samych
                na święta...no
                > w szoku jestem...ale w cuda nie wierzę...na pewno nie zostawi nas
                samych.

                Może to taki prezent świąteczny dla Was? Wszystkiego dobrego!!
                Trzymam kciuki!
                P.S.Mój już nie szaleje smile
        • i_am_the_army Re: nie rozumiem... 14.12.07, 11:50
          Kajka, to może lepiej by on został w szpitalu na święta... Będziesz miała
          spokój, brzydko to brzmi ale to prawda. Póki nie poczuje się dobrze to chyba nie
          ma sensu ryzykować... A tą teściową - z całym szacunkiem - to wypadałoby
          porządnie w dupę kopnąć, nóż się w kieszeni otwiera... Na ile będziesz w stanie
          zachowaj zimną krew.
          <pocieszam> <pocieszam> <pocieszam> <pocieszam> <pocieszam> <pocieszam>
          <pocieszam> <pocieszam> <pocieszam> <pocieszam>
          • kajka68 Re: nie rozumiem... 15.12.07, 11:01
            Nie wiem...ostateczna decyzja zapadnie w przyszłymn tygodniu...wiem ,jak bardzo
            mu zależy ,żeby byc na swięta w domu...z drugiej strony jest ok dopóki wszystko
            uklłasda sie po jego myśli ale jeslki tylko coś nie wychodzi wpoada w szał...i
            tego sie boję.Nie mam wpływu na to czy go wypuszcza to decyzja lekarki,ale
            przyznaję boję sie...zobaczymy co Pani postanowi.moze lepiej nie zamartwiać się
            za wczesnie tylko dalej odgruzowywać dom?Tylko jak to zrobić kiedy wczoraj
            przyszła pocztą książka...Ewy Woydyłło sekrety kobiet...pochłonęłam prawie
            całą...ale jeszcze tłucze mi się po głowie...
            • poetkam Re: nie rozumiem... 15.12.07, 11:10
              Kaja, ale Ty jesteś roztrzęsiona...Widać to po Twoim wpisie
              przerywanym częstym wielokropkiem. Słoneczko, nie martw się na
              zapas. Może mąż Twój dostanie tylko przepustkę na święta? Może
              niekoniecznie wypis? Mój mąż 3 lata temu też miał przepustkę, a
              dopiero po nowym roku wypuszczono go "na wolność". Póki co, uzbrój
              się w cierpliwość, gdybanie nie pomoze. Wiem, że to trudne, ale już
              próbowanie samo dużo pomaga. Trzymaj się, dzielna niewiasto! (mój
              osobisty ironizm w stronę pewnych światków- wtajemniczeni wiedząsmile-
              to dot. tej dzielnej niewiasty-moja osobista historia)
              • kajka68 Re: nie rozumiem... 15.12.07, 12:40
                haha...dobrze..niewiasta wexmie się w garśc...obiecujęsmile.Ale trzy kropki to mój
                znak charakterystyczny...nawet maturę tak pisałamsmile,na obronie się postarałam i
                może z 3 razy zastosowałambig_grin.Muszę umyć dwa auta...na dworze 0 stopni..myjka
                nieczynna mpoja ulubiona, chyba sama się nie odważę i jednak poszukam
                jakieś...jak mi zamarzną ręce to będzie klops...a ja tak kocham myc
                samochopdy...powinnam swoją myjnię otworzyć.to nie jest nawet głupi pomysł..a w
                lecie toplesss..hehe..tylko ,że nie mam za bardzo co wystawaiacwink))Zawsze jak
                cos mi nie idzie tak jak trzeba popadam w roztrzęsienie...bo tak sobie
                zaplanowałam prace a tu klops...sad
              • kajka68 Re: nie rozumiem... 15.12.07, 12:49
                samo się rozwiązało...pan mąż powiedział ,żeby w żadnym wypadku nie myć bo za
                zimno..no i ok..ale i tak mi życ nie daje sumienie jak patrze poprzez okno...nie
                lu7bię brudu...
                ależ ja upierdliwa jestem..moze jednak skończę tą ksiażkę będę wtedy w literki
                patrzec..chyba mam nerwicę natręctwbig_grin
                • i_am_the_army Re: nie rozumiem... 15.12.07, 12:55
                  sprzątanie nie zając... wink

                  miłej lekturysmile
                  • kajka68 Re: nie rozumiem... 15.12.07, 19:01
                    ano nie...córka mi się rozchorowała najgorsze,ze nie wiem co jej
                    jest...cholera..zwymiotowała teraz ma piciowstręt i od 4 godzin próbuję wymyślić
                    co jej moze być...wrrr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka