Dodaj do ulubionych

Dzieci chorych na CHAD

02.03.08, 20:33
Jak właściwie wygląda wychowanie takich dzieci?Moja działalność
wychowawcza córki pewnego dnia się urwała,sama nie wiem kiedy.Coś
tam robiła a ja nie wnikałam co.Byłam zajęta myślą aby nie
zachorować,nie stracić pracy.Pewnego dnia się przeraziłam gdy mi
powiedziała że miała trzydniowego strasznego doła.Teraz jest ok.Ale
ja wciąż się boję tych genów.Podobno zagrożenie jest do
trzydziestego roku życia.
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: Dzieci chorych na CHAD 02.03.08, 21:53
      Hm... dobre pytanie, wydaje mi się (od ostatniego czwartku już nie mówię że coś
      wiem, tylko że mi się wydaje) że trzeba być, obserwować, słuchać, rozmawiać,
      poznać... zwłaszcza upodobania, być na bieżąco z zainteresowaniami, trzymać rękę
      na pulsie jeśli chodzi o afekt, i w miarę poziomu dziecka rozmawiać z nim. Nie
      chodzi o uświadamianie chorobowe, tylko po prostu o gadanko o tym, co dzieciaka
      dotyczy, interesuje, czego oczekuje i potrzebuje. Dla zbudowania relacji, więzi,
      zaufania... U nas fundamentalnymi zasadami są, że "matka też człowiek" i
      "wszyscy musimy dbać o to żeby nam razem było dobrze", bo Nutella ma ogromne
      skłonności do przedmiotowego traktowania ludzi i wręcz wykorzystywania ich, bez
      okazywania wdzięczności, przywiązania itp.
      No i kolejna nie mniej istotna sprawa - stawianie granic. Ta funkcja opiekuńcza
      nie może się przesunąć czy też zmienić kierunku. To moja działka, jako rodzica,
      żeby ustalać prawa i zasady, to ja kontroluję, i ja opiekuję się. Jeśli ktoś ma
      się mną zaopiekować, to jest to mój mąż, a nie dziecko.
      Z trzeciej strony, ze względu na labilny afekt Dużej, uczę ją opisywania swoich
      stanów, nazywania emocji, wczuwania się w zmiany, tak by sama je wychwytywała i
      mogła przewidzieć co przyniosą. Np. dzisiaj szła z koleżanką (10 letnią) na
      studium biblijne do 8-letniego kolegi. Ponieważ od czwartku jest pod ostrzejszą
      obserwacją spytałam ją czy się czuje na siłach, żeby wytrzymać tam, nie zrobić
      głupstwa jakiegoś, skoncentrować się i istotnie przekazać coś Mateuszowi.
      Pomyślała chwilę i uznała że tak argumentując że skoro jej się tak dobrze
      myślało na zebraniu to i na studium powinno być OK.
      • ditta12 Re: Dzieci chorych na CHAD 03.03.08, 16:45
        Moja matka zaprowadziła mnie do psychiatry bo byłam załamana i nie
        chciałam iść do szkoły.Niezły powódwinkMoja córka to była żagiew
        płonąca ale ja nie zaprowadzę jej do psychiatry.Ona wybiegała na
        ulicę wprost pod samochody i śmiała się ze mnie.Robiła różne dziwne
        rzeczy,a ja nic,patrzyłam na to i czasem cierpiałam,może się
        dziwiłam ale nie dam jej tych psychotropów,chyba że sama zechce.Jest
        szalona ale i wie co robi.Ufam jej.
        • obecna57 Re: Dzieci chorych na CHAD 03.03.08, 19:31
          Moja starsza córka, wychowywana gdy pracowałam, zniosła dzielnie i
          bez jakichkolwiek zaburzeń moją chorobę i samobójstwo. Nawet mnie
          pielęgnowała. Młodszy syn, który ma mamę w domu, miał krótko lekkie
          ADHD i tiki. Byłam z nimu u psychologa, pedagoga, neurologa, dwóch
          psychiatrów. Miał zlecony Tegretol i lek przeciwdepresyjny. Podałam
          je tylko kilka razy. Nie będę go teraz leczyła psychotropami. Z
          czasem wszystko samoistnie minęło i uspokoiło się. Odnoszę wrażenie,
          że one nie są obciążone. Tiki to zwyczajne w wieku syna.
    • poetkam Re: Dzieci chorych na CHAD 04.03.08, 13:24
      Podobno zagrożenie jest do
      > trzydziestego roku życia.

      Pamiętam, że taką teorię zacytowała moja lekarka rodzinna, kiedy w
      zeszłym roku zgłosiłam się do niej z dziwnymi objawami: słabnięcie,
      omdlenia, napady lęku, przewlekłe zmęczenie. Po wykonaniu szeregu
      badań stwierdziła, że z moim zdrowiem fizycznym jest wszystko ok.
      Biła zbita z tropu, bo wiedziała, że mam już trochę ponad
      trzydzieści lat.
      Wychowanie takich dzieci.....
      Myślę, że rozsądnie, z dystansem podchodzić do różnych zachowań
      dziecka. Rozmawiać z nim o jego problemach, dawać mu poczucie
      bezpieczeństwa. Widzę, że moja córka tego wyraźnie się domaga,
      szczególnie wtedy, kiedy nie ma mnie cały dzień w domu. Kiedy
      przyjeżdżam, robi wszystko, aby być obok mnie i jak najczęściej czuć
      moją fizyczną bliskość.
    • 35.a Re: Dzieci chorych na CHAD 04.03.08, 13:52
      Sobie poteoretyzuję:

      Dzieci nie powinny wiedzieć, że mamusia ma manię, a tatusiowi
      odbija. Bo chłoną jak gąbka i na zasadzie wdrukowania zaczną
      zachowywać się tak samo. MIMO WSZYSTKO mają prawo do spokojnych,
      mocnych rodziców, popełniających błędy wychowawcze, ale zrównoważonych.


      chyba napisała mi się jakaś utopia smile
      • aurelia_aurita Re: Dzieci chorych na CHAD 04.03.08, 13:57
        to ja chyba też jestem utopistką, bo zgadzam się w 100%.
        • 35.a Re: Dzieci chorych na CHAD 04.03.08, 14:08
          aż mi się raźniej zrobiło w ten pochmurny dzień smile

          doświadczenia z dziećmi za bardzo nie mam, na wakacjach miałam
          krótko pod opieką damę lat wtedy 4 i trochę, i ta damę rano
          trzeba było postawić pod prysznic, dama krzyczała "jak rodzice
          mnie kąpią, TO W OCZY MI WODA NIE LECI!", przy śniadaniu najpierw
          trzeba było obsłużyć Małą, potem siebie, na basenie trzeba było
          pilnować, czy jest na powierzchni a jeśli pod, to za włosy wink
          nad morzem sól mogła być wszędzie, ale nie w jej oczach itd.

          gdybym chciała snuć wtedy jakieś rozważania filozoficzne,
          a absolutnie nie miałam w błogości wakacyjnej snuć potrzeby, to
          przecie nie do niej.

          chandry/załamania/odloty to mój problem, nie dziecka - tu zdania
          nie zmienię. jestem za zdrowym rozsądkiem, jeśli idzie o dzieci.
          dziecko ma prawo czuć się bezpiecznie.
        • i_am_the_army Re: Dzieci chorych na CHAD 04.03.08, 14:15
          przyłączam się do utopistek - chciałabym, by tak było, wiem, że to do końca
          nierealizowalne, ale przynajmniej można do tego dążyć, nie?
          a już na pewno popieram to "wdrukowanie" - nie wierzę w "szaleństwo" małych dzieci.
        • i_am_the_army Re: Dzieci chorych na CHAD 04.03.08, 14:16
          Aurelia, 100 punktów za sygnaturkę wink)
          • aurelia_aurita Re: Dzieci chorych na CHAD 04.03.08, 22:12
            i_am_the_army napisała:

            > Aurelia, 100 punktów za sygnaturkę wink)

            hehe, zainspirował mnie jeden guru z australii (ten od marchewek i ćwiczeń na
            depresję smile
      • poetkam Re: Dzieci chorych na CHAD 04.03.08, 14:53
        Podoba mi się A., Twoja utopia, ale za bardzo zgodzić się z nią nie mogę.
        Chciałabym, ale nie mogę...
        Dzieci, owszem, MAJA prawo do spokojnych, etc. rodziców, ale co zrobić, jeśli
        rodzic akurat się źle czuje? Jeśli łapnęła go taka depresja, że z łóżka nie
        wstaje? Założyć maskę na twarz i śmigać do roboty? Owszem, staram się ja tak
        robić, ale nie zawsze wychodzi. Przy dziecku nie gadam jak się czuję, ale
        twierdzę, że ono i tak to widzi! Nie jest głupie. Przed dzieckiem nie ukryjesz
        choroby, możesz jedynie lekko zamaskować.
        • 35.a Re: Dzieci chorych na CHAD 04.03.08, 15:06
          Nie chcę nikogo skrzywdzić swoimi poglądami, ale...odpowiem Tobie,
          że w takiej sytuacji dziecko ma (Jezu, niech ma) drugiego rodzica,
          który ma przejąć obowiązki pierwszego i dalej zapewniać dziecku
          bezpieczeństwo. Dziecko ma usłyszeć: Mama dziś źle się czuje,
          niedługo wyzdrowieje, chodź pójdziemy coś-tam robić. Od siebie
          bardzo ostrożnie dodam, że nie szukam partnera zdiagnozowanego
          tak jak ja...wystarczy moja za bardzo rozogniona czasem głowa.

          Utopistka
          • i_am_the_army Re: Dzieci chorych na CHAD 04.03.08, 15:30
            Tak jak napisałam, podoba mi się ta utopia i należy do niej dążyć.
            Ale życie-życiem - czy masz pewność, że facet, którego poślubisz jako zdrowego
            nie rozchoruje się po małżeństwie?? Nie masz tej pewności. I utopia pójdzie w
            las. Pozostanie dążenie do niej.
            Rodzice tyż ludzie...
            • i_am_the_army Re: PS. 04.03.08, 15:31
              Podpisano:
              Utopijna realistka tongue_out
              • czareg Re: PS. 04.03.08, 15:45
                i_am_the_army napisała:

                > Podpisano:
                > Utopijna realistka tongue_out

                Gasiennica, jak ja Cię lubię big_grin
                • i_am_the_army Re: PS. 04.03.08, 15:56
                  big_grin big_grin
                  i vice versa wink
            • 35.a Re: Dzieci chorych na CHAD 04.03.08, 15:47
              niemożliwesmile ktoś przeze mnie miałby zachorować?

              to dalej odpowiem, że gdyby się tak stało, osoba silniejsza (wtedy
              ja) jest DLA dzieci, wspiera je, jest z nimi.

              ciągle rozmyślam nad tym, jak wielu z nas jest naprawdę chorych,
              ilu zaś wystarczyłaby porządna psychoterapia i wzięcie życia we
              własne ręce.

              P.S. a za oknem ktoś rozpruł pierzynę i lecą duże płatki z nieba smile
              • i_am_the_army Re: Dzieci chorych na CHAD 04.03.08, 15:54
                Ty może jesteś "słabo" chora, ale są i "mocno" chorzy (którzy wcale nie musieli
                o tym wiedzieć przed powiciem potomstwa). Poza tym nie mów hop - uważam, że
                prawdziwą odpowiedź zawsze daje doświadczenie...
                Przykład może nieco brutalny ale prawdziwy, z mojego życia wcięty - jedna z
                moich znajomych zawsze była zagorzałą przeciwniczką aborcji, ale jak przyszło
                jej się zmierzyć ze swoimi ideałami to...usunęła ciążę bez mrugnięcia okiem.
                Ot co.
                • 35.a Re: Dzieci chorych na CHAD 04.03.08, 16:01
                  i_am_the_army napisała:

                  > Ty może jesteś "słabo" chora, ale są i "mocno" chorzy (którzy wcale nie
                  musieli o tym wiedzieć przed powiciem potomstwa).


                  ?

                  (ludzi z uszkodzonym myśleniem zostawmy... i nikłą świadomością siebie też, ale
                  skądinąd ciekawa jest Twoja linia obrony)

                  A wiedzieli, że rozkosz może prowadzić do rodzicielstwa?



                  • 35.a P.S. i EOT (przynajmniej dla mnie) 04.03.08, 16:08
                    Nie jestem przeciwna "posiadaniu" dzieci przez osoby z depresją,
                    ChAD, ale jeśli wiedzą, że nie będą w stanie się nimi właściwie
                    zająć, niech sobie dadzą spokój z rodzicielstwem. Tyle ja.
                    • i_am_the_army Re: P.S. i EOT (przynajmniej dla mnie) 04.03.08, 16:19
                      Tok rozumowania jak najbardziej poprawny.
                      Ale:
                      należy więc potępić osoby, które nie postąpiły super odpowiedzialnie decydując
                      się na dziecko będąc bardzo chore czy te, które wpadły?
                      Ja bym tu była ostrożna. I nie mówiłabym w takich wypadkach o utopiach, tylko
                      próbowała raczej mówić o tym, że dziury da się jakoś załatać - i trzeba dążyć do
                      tego, by je załatać możliwie najlepiej.

                      Pisząc o "mocno chorych" nie miałam na myśli nieświadomych siebie ani nie
                      myślących, tylko gorzej funkcjonujących.

                      Oczywiście też chciałabym, by ludzie, którzy nie umieją się zająć dziećmi, nie
                      posiadali ich (ja należę do takiego nieodpowiedzialnego grona szczęśliwców i
                      głównie dlatego nie planuję dzieci). I zgadzam się z Tobą - w teorii, jak
                      najbardziej. Bo tak POWINNO być.
                      Ale w rzeczywistości nic nie jest czarno-białe. I ciężko mi się zgodzić z takimi
                      czarnymi albo białymi osądami.
                    • poetkam Re: P.S. i EOT (przynajmniej dla mnie) 04.03.08, 16:21
                      ale jeśli wiedzą, że nie będą w stanie się nimi właściwie
                      > zająć, niech sobie dadzą spokój z rodzicielstwem

                      Tego nigdy się nie wie. Tyle ja.
                      • ditta12 Re: Dzieci chorych na CHAD 04.03.08, 20:34
                        Jestem szczęśliwa że mam dziecko.Nie wyobrażam sobie życia bez niejsmile
                        Choroba mi nie przeszkodziła,bo dzieci same się wychowują właściwie.
                        • dr.zabbon Re: Dzieci chorych na CHAD 04.03.08, 21:18
                          >bo dzieci same się wychowują właściwie

                          W dużej mierze się zgadzam.
                          Wystarczy tylko nie przeszkadzać...

                          A w ogóle dziwnie czuję się w tym wątku jako chora na ChAD matka trójki dzieciaków.
        • madeahh Re: Dzieci chorych na CHAD 05.03.08, 13:25
          poetkam napisała:

          > Przy dziecku nie gadam jak się czuję, ale
          > twierdzę, że ono i tak to widzi! Nie jest głupie. Przed dzieckiem
          nie ukryjesz
          > choroby, możesz jedynie lekko zamaskować.
          No i tu się w zupełności z Tobą zgodzę... Dzieciaki, wydaje mi się,
          nie tyle co widzą ale doskonale potrafią wyczuc stan rodzica. Mój
          Domisiek miał niecałe trzy latka, bawił się czy coś tam(..sad mam
          słabą pamięc..) a ja siedziałam na podłodze i po prostu zalewałam
          się łzami. Mój synuś podszedł do mnie, wbił we mnie te swoje wielkie
          niebieskie oczka i z wyjątkową powagą powiedział " Mamusiu. Ty nie
          jesteś szczęśliwa." podejrzewam ,że wymówka że to tylko krem na
          zmarszczki wlazł mi do oka ,by nie przeszła...
    • kotomysza Podoba mi się 04.03.08, 22:08
      (w zasadzie) ta dyskusja. bo taka ona typowa, coś jak rozmowy Polaków o skokach
      narciarskich - no wszyscy się znają, bo kiedyś widzieli albo znają kogoś, kto
      zna kogoś, kto skakał. <ziefff>

      to co ja mam zrobić, jeżeli każde odstępstwo od normy - czyli zwykłych zachowań
      Zosi załamuje mojego zdrowego wszak męża, a ja zachowuję dziwny spokój. kto się
      powinien leczyć, a wink?

      jestem matką z bardzo krótkim stażem rodzicielskim. i z mojego punktu widzenia i
      tego minimalnego doświadczenia powiem, że ja bym nie wydawała sądów na temat
      rodzicielstwa bez przeżycia takowego. bo wiem jedno - to taki sport, w którym
      nic nie jest takie, jak nam się wydaje.
      • i_am_the_army Re: Podoba mi się 05.03.08, 08:28
        i w zasadzie o to mi chodziło
        • 35.a Re: Podoba mi się 05.03.08, 09:40
          To znaczy o co? wink)

          Dopisek: spojrzałam z punktu widzenia nie rodzica chorego na coś
          tam, ale dziecka. I podtrzymuję, że dziecko szczególnie małe może
          mieć w nosie huśtawki nastrojów czy nieradzenie sobie z sobą rodzica.

          A tekstu o rodzicielstwie w połączeniu z narciarstwem nie skomentuje.
          Śmiałam się smile
          • kotomysza Re: Podoba mi się 05.03.08, 11:09
            zawsze myślałam, ze wykszatłcenie jakieś daje umiejętność czytania
            ze zrozumieniem. ale chyba nie, więc wyjasnię, że chodziło mi o
            typowo polskie podejście do tematu, czyli stanie się w zasadzie
            ekspertem bez przerobienia na własnej skórze takowego.

            żeby nie było, że się wywyższam etc. jeżeli chodzi o działkę rodzic
            jestem żółtodziób kompletny, zaskakiwany na kazdym kroku. dlatego
            się nie wypowiadam kategorycznie. wiem tylko jedno, że Zośka jest
            jednym z powodów, dla których się leczę i nie zajmuję ciągłym
            analizowaniem niedogodności wynikających z ChAD.
          • poetkam Re: Podoba mi się 05.03.08, 11:29
            35.a., jeśli spojrzałaś z punktu widzenia dziecka, a nie rodzica, trzeba było
            wyraźnie tak napisać.
            Bo uważam, zresztą jak większość osób, z tego co widzę na forum, że jeśli nie
            wiemy o czymś z własnego doświadczenia, to się nie wypowiadamy. Bynajmniej nie
            kategorycznie. To może kogoś zranić. (Dr. Żabonek- Ty chyba poczułaś się
            dotknięta, prawda?) Gdybym miała powtórnie wybierać, czy chcę urodzić Duczkę,
            decyzja moja byłaby dokładnie taka sama jak ponad 5 lat temu. I na temat
            rodzicielstwa też wiem na razie niewiele, podobne jak Kotomysza, codziennie się
            uczę mojej córki.
            • 35.a Re: Podoba mi się 05.03.08, 12:22
              Kategorycznie? Na samej górze wątku jest napisane: teoria i utopia smile Obawiam się, że coś przeoczyłaś. Urazić? Własnym zdaniem? Ty
              mnie swoim nie urażasz...Obawiam się, że nie mamy wpływu na to,
              jak nasze zdanie/opinia jest odbierane, nawet gdy stosujemy wtrącenia
              typu "nie chcę nikogo urazić", "ostrożnie uważam, że".

              Mam nie mieć własnego zdania, bo kogoś urażę? Co najmniej dziwne...

              Dalej sądzę, że świry rodziców nie powinny mieć wpływu na wychowanie
              dzieci. Jeśli mają - cóż, jeśli napiszę, że tacy rodzice nie powinni
              mieć (prawa wychowywania) dzieci, to posypie się na mnie jakiś grad
              niezadowolenia, więc aby wszyscy spali spokojnie nie napiszę nic.

              Cóż, byłam dzieckim (ktoś nie?) i miałam spokojną, mocną matkę.
              I niespokojnego ojca. Dzieci mają prawo do spokoju. Wystarczy.


          • rumpa Re: Podoba mi się 05.03.08, 12:21
            Może też mieć w nosie , że matka jest głucha, chce robić kariere,
            nie ma na buty NIke'a, ojciec ją zostawił.
            I dlatego w tym wszystkim może najważniejsza umiejetnością jest
            umiejetność spojrzenia z punktu widzenia dziecka i pamietanie że sie
            jest czlowiekiem.
            Mam znajomego - ojciec z padaczka - najgorsze były dla niego nie
            ataki ojca, ale niemożność poproszenia o pomoc, bo ojciec zakazał -
            wstydził się.

          • i_am_the_army Re: Podoba mi się 05.03.08, 13:54
            Już tłumaczę o co mi chodziłosmile

            Otóż:
            Kotomyszna napisała, że ciężko wypowiadać się nt wychowywania dzieci, gdy nigdy
            nie było się rodzicem, więc mniej-więcej o to mi też chodziło - a dokładniej, o
            to, co już napisałam w jednym ze swoich postów (a co poniekąd zgadza się z
            opinią Kotomyszy), że nie uznaję za "wiarygodne" kategorycznych opinii dot.
            wychowywania dziecka, zwłaszcza, gdy nie ma się w tej materii doświadczenia. No
            chyba że w teorii, ale nie w praktyce. Ale co do teorii, to wg mnie drogowskaz
            powinien iść wskazywaną przez siebie drogą. A przecież ciężko jest przewidzieć,
            czy pójdzie się tą drogą, na którą się wskazywało (nie znając jeszcze sytuacji),
            gdy jest to droga sformułowana zbyt kategorycznie.

            A co do patrzenia z punktu dziecka... My już nie jesteśmy dziećmi wiemy, że
            życie jest brutalne. Rodzic też jest człowiekiem, nie może stać się maszyną, czy
            się to dziecku podoba, czy nie. Tego typu rzeczy natura myślę włączyła w poczet
            swoich niedociągnięć.

            Uf, spłodziłamwink

            Tyle ode mnie
            • i_am_the_army Re: PS. 05.03.08, 13:58
              PS. Bo było pytanie odnośnie "kategorycznie" - chodzi mi o "albo czarne, albo
              białe", i czy ktoś się tu wypowiada jako utopista, czy nie, nie zmienia tego
              "albo czarnego, albo białego" znaczenia "kategoryczny"

              smile
            • lolinka2 Re: Podoba mi się 06.03.08, 18:27
              powtórzę parafrazując dosadnie za kotomyszą: teoretycy niech książki piszą, ale
              rad praktycznych ad rodzicielstwa nie płodzą bo to pusty śmiech rodzi...

              i za gąsienicą: tylko człowiek wychowa człowieka. A być człowiekiem to owo
              słynne "humani nihil me alienum puto". W skład rzeczonego zaś humani wchodzi
              prawo do czucia się gorzej, do niebycia wiecznie uśmiechniętym, pełnym energii,
              kreatywnym, gotowym do zaspokajania zachcianek progenitury. Powiedziałabym wręcz
              że opisany powyżej stan to patologia, bo wówczas rodzic staje się cyborgiem, a
              zgadnijcie kogo wychowa cyborg? Kolejną maszynę. I jaja przyjdą wówczas, gdy
              maszynie zachce się, po latach, człowieczeństwa. Zasili kolejki i kozetki
              psychoterapeutów podówczas.

              Z drugiej strony występuje jeszcze inne ekstremum - bycie wyłącznie flakiem
              oczekującym od dziecka full serwisu. O tym już kiedyś pisałam, ale podkreślę
              jeszcze raz: potępiam z całą surowością tę formę WYGODNICTWA, popieram natomiast
              branie życia we własne ręce, przeskakiwanie dla dzieci barier własnych słabości
              bo to nas w istocie wzbogaca... reasumując: bez przesady w jakimkolwiek kierunku.
              • 35.a Re: Podoba mi się 06.03.08, 18:47

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15184&w=76344938&a=76646120

                ...
                • czareg Re: Podoba mi się 07.03.08, 05:48
                  35.a napisała:

                  >
                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15184&w=76344938&a=76646120
                  >
                  > ...

                  To miłe 35.a że się z Lolinką zgadasz. Aż serce rośnie.
                • kotomysza Re: Podoba mi się 07.03.08, 08:23
                  pełna kultura i empatia a.35. salut i gratulacje & szacun.

                  (a tak po polsku - słonko, gryziesz po kostkach, gdy tracisz grunt w
                  dyskusji. jest taka piosenka Kryzysu o małych pieskach, pozwolisz,
                  że Ci zadedykuję:

                  pl.youtube.com/watch?v=rwHQUOAeXHY
                  może pojmiesz o co chodzi...
                  a miałam nie wchodzić z Tobą w żadne interakcje. ot konsekwencja)
                  • aurelia_aurita Re: Podoba mi się 07.03.08, 11:19
                    a ja tu nie widzę żadnej "utraty gruntu" ani "gryzienia po kostkach".
                    są zjawiska, gdzie kultura i empatia tylko szkodzą.
                    czasem z boku widać o wiele więcej.
                    no dobra, ja też jestem niekonsekwentna, bo już dawno temu obiecałam sobie nie
                    zabierać głosu w pewnych sprawach. świata niestety nie naprawię.
                    A. - Ty też nie naprawisz. jedyne co możesz wywołać to pełne świętego oburzenia
                    odpowiedzi, jak ta powyższa.
                    to przykre, że niektórzy ludzie są tak zaślepieni własnymi schematami myślowymi,
                    że wyrządzają krzywdę najbliższym - a inni im współczują i głaszczą po główkach
                    zamiast spróbować obiektywnie spojrzeć na sytuację.
                    ale nic z tym nie zrobisz.
                    • 35.a Re: Podoba mi się 07.03.08, 11:36
                      smile
                      • czareg Re: Podoba mi się 07.03.08, 12:39
                        A_A i 35 - idąc tym tokiem rozumowania dzieci też nie powinni mieć niewidomi (bo
                        jak dzieckiem się zajmą), głusi (bo jak dziecko zapłacze to oni co?), osoby na
                        wózku inwalidzkim (jak będą się z dziećmi bawić), pracoholicy (skąd brać ten
                        czas), którym słoń na ucho nadepną (już widzę te niepowetowane straty jakie
                        dzieciom wyrządzają śpiewając, straszliwie fałszując, "kotki dwa" milusińskiemu
                        na dobranoc), nieumiejący pływać (a jak dziecko znajdzie się w rzece to jak je
                        będą ratować?) itp. itd. Jak przeanalizujemy dokładnie potrzeby dziecka i
                        wymagania, jakie powinien spełnić rodzić, to może w całej populacji znajdzie się
                        ze dwie, trzy osoby spełniające kryteria.
                        Jak widać zbyt łatwo sprowadzić ten argument do absurdu, by utrzymał swoją siłę.
                        Dodam, że poznałem pana który na licie przeżył bez jazd 15 lat, czy on może, czy
                        nie może mieć dzieci? A jak może to kiedy, po 3 latach stabilności, 7 albo 11?
                        Doskonale rozumiem, że boisz się mieć dzieci, gdyż sam bardzo się posiadania
                        dzieci boję (więc ich nie mam). Ale swojego strachu nie próbuj uzasadniać
                        kategorycznym zakazem posiadania dzieci przez ChADowców, bo to nic innego jak
                        dzielenie ludzi na lepszych i gorszych.
                        A nim podejmiesz dalszą dyskusję, przedstaw jasne i łatwo mierzalne kryteria
                        kiedy można, a kiedy nie można wychowywać dzieci, bo sama diagnoza ChAD to
                        trochę mało:
                        po pierwsze dlatego, że są różne stopnie nasilenia choroby, jak i skuteczności
                        leczenia;
                        po drugie - jak dużo znasz dyskusyjnych diagnoz ChAD, bo sądząc po forum jest to
                        stała bolączka forumowiczów.
                        • aurelia_aurita Re: Podoba mi się 07.03.08, 13:43
                          czareg, ja się odnosiłam tylko do jednego konkretnego przypadku.

                          z mojej strony - koniec tematu, bo się jeszcze nakręcę i za dużo napiszę.
                        • 35.a Re: Podoba mi się 07.03.08, 13:57
                          Napisałeś, Czaregu cały duży akapit kompletnie bez związku. Nie zrozumiałeś nic
                          a nic...
                          Trudno. Bywa.
                          Tak nawiasem mówiąc dorosłym dzieckiem niesłyszących rodziców jest
                          całkiem dorosła i pięknie śpiewająca Olga Bończyk. Bo człowiek nie
                          żyje w wyabstrahowanym miejscu, bez kontekstu; myślę, że zrozumiesz,
                          jeśli dopiszę, że nie mam nic do posiadania przez chadowców dzieci,
                          bo oprócz uwarunkowań genetycznych jest cały piękny dział
                          "Wychowanie"... Dalej nic nie pojmujesz? Nie biorę za ten fakt
                          odpowiedzialności. Uśmiechy smile Z mojej strony też koniec, bo nudne
                          jest pisanie, gdy ktoś nie pojmuje.


                          Pozwolę sobie na być może irytujące:

                          Przybij piątkę, Aurelio smile

                          • aurelia_aurita Re: Podoba mi się 07.03.08, 14:09
                            smile
                            przybijam - ale tak po ciiiichu, bo jeszcze powiedzą, że robimy tu jakieś
                            towarzystwo wzajemnej adoracji wink
                            • 35.a Re: Podoba mi się 07.03.08, 14:23
                              Powiem tak: Ty masz podstawy do wygłaszania konkretnych osądów
                              (za mocno powiedziane) na podstawie obserwacji, ja - jak wczoraj usłyszałam
                              w Szkle kontaktowym - jestem z tych bardziej honoris causa wink)
    • dol_inka Re: Dzieci chorych na CHAD 05.03.08, 14:49
      Miało być o dzieciach CHADerskich rodziców, a zeszło się na
      odpowiedzialność w powoływaniu potomstwa wink
      Od siebie: Zdecydowałam się na dziecko w b.młodym wieku,oczywiście
      nie będąc chorą (chociaż przesłanki z okresu nastoletniego były
      wyraźne). Do chwili obecnej swiadomie nie decyduję się na kolejne
      dziecko.Ze względu na możliwość odziedziczenia skłonności a także ze
      względu na siebie. Fizycznie i psychicznie nie dam rady.
      Uwaga: w okresie hipomanii wszystko mogę i wszystkiemu dam radę.
      Wtedy też bardzo chcę mieć kolejne dziecko! Dlatego twierdzę:nigdy
      nie mów nigdy. Szczególnie, gdy człowiekiem huśta.

      Mój młody odziedziszył skłonności depresyjne.Jest na lekach. Nie
      wiedział o mojej chorobie,że biorę leki.Oczywiście zauważał czasami
      moje dołki(marazm w działaniu). Bliższa jestem stwierdzeniu, że to
      kwestia skłonności dziedzicznych niż "zapatrzeniu się na rodzica".
      • ditta12 Re:Do Armii!! 05.03.08, 16:13
        Moja córeczka ma tyle latek co TysmileOna tak jak Ty potrafi mnie
        postawić do pionu w mojej chorobie.Ona jest chyba "starsza
        czasem "niż ja.I za to Tobie i jej składam teraz podziękowaniasmile)
        Uwielbiam Was obie!.
        • i_am_the_army Re:Do Armii!! 05.03.08, 17:02
          big_grin
          Ditta! A Ty myślisz, że mnie do pionu nie stawiasz?? Jak Cię czytam, to od razu
          mam uśmiech na paszczy! big_grin big_grin
          Zatem odwzajemniam uwielbienie - bardzo odwzajemniambig_grin big_grin big_grin
          Dodatkowo b. lubię w Tobie to, że w swoich postach brzmisz czasem jak z bajki
          (to ma być komplement), co jest naprawdę fajowe smile)))))))
          Szkoda tylko, że nie może się obyć bez tych depresyjnych męczarni, no ale cóż,
          życie boli - i może właśnie dlatego możemy widzieć te jego rzadsze, fajowe
          stronysmile))
          • ditta12 Re:Do Armii!! 05.03.08, 17:07
            Ewka jest przebojowo odważna i Ty masz też być takasmileSzkod\a że tu
            nie ma tych emotikonków jak na gg. to bym od razu Ci dała
            czadusmile))))))))))))))
            • i_am_the_army Re:Do Armii!! 05.03.08, 17:37
              Ja się wciąż ćwiczę w byciu odważną, bo na razie strasznie tchórzliwa ze mnie
              armia - aż wstydwink)
              Ja z tych armii, co zamiast iść prosto na wroga, to wolą się ukrywać i
              ewentualnie atakować z ukryciawink
              <czad> ode mniesmile))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka