Dodaj do ulubionych

cmentarne imprezowanie

01.11.08, 12:36
a na cmentarzu, to, co zwykle.
nie ma szans na oddanie szacunku Zmarłym.
świeczki można zapalić, ale już by chwilę pomyśleć, pomodlić się -
mowy nie ma. hałas, śmiechy, rozmowy towarzyskie.
musiałam zmykać taka hałaśliwa czereda ludzi była przy grobie obok.
gadali o wszystkim, ale słówko jedno nie padło o Tych, którzy w leżą
grobie przy którym się gościli.
wiem, wiem. zadumać się można w inne dni. a nawet należy.
niemniej, co roku od lat, mierzi mnie to targowisko próżności, rewia
mody i rodzinno-towarzyskie spotkania.
ale Ś.P. Babcia Marka i tak na pewno się cieszyła, że do Niej
przyszłam. zawsze mnie lubiła bardzo. pójdę do Niej niedługo
jakiegoś innego dnia, to sobie spokojnie pogadamy.
Obserwuj wątek
    • aidka Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 12:47
      aaa.
      i jeszcze coś.
      że sprzedają słodycze /słynna warszawska pańska skórka - egzotyka -
      w innych miastach tego nie widywałam/, balony, jakieś zabawki
      plastikowe - to już znam. dziś też od groma tego sprzedawali.
      ale po raz pierwszy zobaczyłam, że włączono w obchody tego dnia
      zmarłym poświęconego, także elementy piknikowe - tuż pod cmentarzem
      rozlokowano plastikowe stoliki, krzesła, uruchomiono rożen i dawaj -
      pieczone kiełbaski oferować, napoje i inne takie. krótko mówiąc
      konsumpcja kiełbachy z nieboszczykami w tle.

      pójdę sobie jeszcze dziś na ewangelicki. tam na pewno takich
      atrakcji nie będzie. Jeremiego Przyborę odwiedzę, to może mnie
      Wielka Poezja odkadzi z tego dymu pieczonych kiełbas.
      • skinny.bitch Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 13:08
        fakt odejscia minionych czlonkow organizacji przestepczej wywoluje u niektorych
        pozytywne emocje.
        • aidka Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 13:19
          skinny.bitch napisał:

          > fakt odejscia minionych czlonkow organizacji przestepczej wywoluje
          u niektorych
          > pozytywne emocje

          no tak.
          to wiele tłumaczy.
          dlatego im przynoszą lampiony i wielkie wieńce ze sztucznych
          kwiaciorów ?
          małemu smarkowi flaszkę ze smoczkiem tam też dawali.
          ale, jako żywo, była to taka ekipa, że to im ewidentnie flaszki w
          rękach brakowało.
          • skinny.bitch Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 13:24
            przynosza tak jak kaczuszki nie odplywaly od drucianej matki kaczki.

            małemu smarkowi flaszkę ze smoczkiem tam też dawali.
            > ale, jako żywo, była to taka ekipa, że to im ewidentnie flaszki w
            > rękach brakowało.

            a to dziady!
    • beatrix-kiddo Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 12:59
      dlatego ja jeżdżę tydzień później.
      A jeszcze dzisiaj awantura z Matką - mówię, że jak przyjadę (mieszkają 250 km
      ode mnie, albo raczej, ja się wyniosłam), to pójdę na cmentarz do brata. Matka -
      to pójdę z tobą (chociaż była dzisiaj). Ja - wolałabym sama, bo jak ty pójdziesz
      ze mną to 4 godziny w plecy, odwiedzania różnych pociotków (psiapsiółki matki i
      pociotki 17 woda po kisielu, nie znam ludzi). Matka się obraziła. A ja naprawdę
      chcę tylko do brata iść.
      Cholera, w ogóle od wczoraj żrę się z rodzicami i mam złe dni.
    • skinny.bitch Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 12:59
      cyganie to dopiero robia imprezke, rozstawiaja sie z wałówka i wodka i siedza
      pol dnia. ja na cmentarzu jestem tak samo zadumany jak w centrum sztuki
      wspolczesnej nad dzielmi andy warhola napawajac sie duchem tasmowego kiczu.
      cwicze wczesniej sciaganie ust w ryjek zeby morda byla odpowiednio zadumana.
      • aidka Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 13:15
        inny obrazek mniam, mniam.
        chłopaczkowie w harcerskich mundurkach, czapkach z daszkiem
        sprzedają lampki ze stolika na którym wielki napis na tekturze :
        "Każdy, kto w Boga wierzy kupuje znicze u harcery".
        • dolor Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 13:36
          Doskonałe. Aż się zastanowię, czy samemu nie pójść popatrzeć. Ale odstrasz mnie
          smog, ilość dymu, jaka jest produkowana przez miliony świeczek + podpalane przy
          okazji śmietniki i spaliny dowożących na cmentarze samochodów, jest ogromna.
          • aidka Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 13:44
            trzeba iść w miarę wcześnie, jak ja dziś, wtedy jeszcze tego smogu
            cholernego nie ma. /mnie on się zawsze kojarzy, pewno z racji
            miejsca, z paleniem...zwłok./
            to lecę na ewangelicki, póki tych dymów nie ma.
            tylko, że tam aktorzy kwestują, a ja mam tylko 5 zlotych.
            no trudno.
    • lucyna_n Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 13:42
      bo święta tak naprawdę są dla żywych nie dla umarłych. No i dobrze, nienawidzę
      tego smutasowatego polskiego zadumania nad grobami, bardziej podoba mi się
      imprezowanie tak jak w krajach ameryki łacinskiej, i jedzonko i popita, ludzie
      się spotykają, rozmawiają, śpiewają i nikomu to nei przeszkadza czcić pamięć
      zmarłych którzy za życia przecież też lubili się pośmiać, pośpiewać, dobrze zjeść.
      • dolor Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 15:01
        Niby się z Tobą zgadzam. Ale jakby mi dołożyli jeszcze jedno święto, gdzie
        ustawowo mam się cieszyć, to by mi się pewnie nie chciało. Tak jest nawet
        nieźle, każdy sobie może wersję pasującą do nastroju wybrać.
      • skinny.bitch Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 15:10
        powielanie podziurowanego trupa wiszacego na krzyzu nie sprzyja radosci zycia i
        zgodzie na smierc. falowe czczenie starszych nie sprzyja podspewywaniu i smianiu.
        • aidka Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 16:42
          na ewangelickim całkiem inaczej, niż na Wolskim.
          nie było straganów, a tym bardziej kiełbas.
          i nie było tłumów.
          fajna, leniwa atmosfera jesienno-słoneczna.
          wrzuciłam moje 5 zł jedyne do puszki Ewy Wiśniewskiej i
          powiedziałam jej, że ślicznie wygląda, a ona na to, że w jej wieku,
          to się już nie wygląda. zaprotestowałam, bo naprawdę - bez makijażu
          była prawie, a bardzo fajnie wyglądała.
          no to się dziwiła, że ja tak mówię.
          i Krysia Janda była z całą wielką rodziną jeszcze przy grobie, gdy
          tam poszłam świeczkę palić.
          powiedziałam kiedyś Krysi, żeby ona się nie martwiła o ten grób, bo
          ja pilnuję, mieszkam tuż, tuż. bo kiedyś się skarżyła, że ktoś grób
          obsikał. ale to chyba było jeszcze przez śmiercią Pana Edwarda.
          tylko jej Tata wtedy tam leżał sam. w każdym razie mi podziękowała,
          że mam baczenie na to miejsce.
          chciałabym mieć taką ciepłą, wielką rodzinę, jak ona ma.
          ale tylko kota mam.
          w ogóle inni tam ludzie na tym ewangelickim. jakiś tata przy grobie
          wyjaśniał małemu, kim była babcia Władzia i nie skarmiał go pańską
          skórką. zresztą tam i tak tych skórek nie było.
          a ja, sobie na ławeczce u Przybory jesień kontemplowałam.
          gdym wracała koło komendy jakieś masowe ruszenie policji było. na
          kogo oni się taką kupą wielką zasadzali ? ciekawe.
          • aidka pańska skórka 01.11.08, 16:56
            a w ogóle co to jest z tą pańską skórką?
            tylko w W-wie i tylko w czasie tego święta szczególnego to sprzedają.
            kiedyś Marek kupił mi, bo się tak dziwiłam co też to jest - ale
            tylko liza jednego wzięłam.
            i sobie tak myślę - nad morzem, gdy brachol na sezon smażalnię
            otwiera, to jednym z gorszych punktów programu jest akceptacja
            sanepidu. no i w sezonie też się najścia tego sanepidu nalezy
            bać /Jachu to akurat się nie boi, ale on jest szczególnym facetem/.
            a tymczasem tutaj, robią w domach pańską skórkę i jakoś nikt ich nie
            sprawdza w jakich warunkach i z czego toto.
            oni to chyba niezłą kasę natrzaskają w te dwa dni - jedna skórka
            złotówkę kosztuje. tylko o ten papier specjalny muszą się postarać.
            też bym w zasadzie mogła zostać wytwórcą pańskiej skórki.
            tylko, że jakbym już jej całe kopy nawytwarzała, to co potem ?
            ja tam przed cmentarz bym nie poszła tych skórek sprzedawać.
            prędzej pod kościół, ale stamtąd to zaraz by mnie proboszcz przegnał.
            już lepiej by mi było rzeźbić w glinie te moje kafle, tyle, że
            glinki ostatnio nie ma.
            chyba ja nie dorobię nijak do tej renty.
            • lucyna_n Re: pańska skórka 01.11.08, 17:07
              co to właściwie takiego jest?
              nie mam pojęcia jak to wygląda?
              • skinny.bitch Re: pańska skórka 01.11.08, 17:14
                nie wiem, to tutejszy wynalazek uliczny. od dziecka mnie to przesladuje jako
                synonim jakiegos obrzydlistwa, wyobrazalem sobie ze to jakas skorka zdzierana z
                pana, moze luszczyce ma i sprzedaja.
                • lucyna_n Re: pańska skórka 01.11.08, 17:20
                  ale jak to wygląda?
                  • skinny.bitch Re: pańska skórka 01.11.08, 17:22
                    chyba jak krowka ze sklepu, taki cukierek. w zasadzie to teraz sie dowiedzialem
                    ze to cukierek, nigdy nie wiedzialem co to wiedzialem ze to sprzedaja ludzie na
                    chodniku, panska skorka obok pumeks a dalej rozance. ale wiedzialem ze to musi
                    byc cos obrzydliwego
                    • skinny.bitch Re: pańska skórka 01.11.08, 17:23
                      tylkokuchnia.blox.pl/resource/panskaskurka.jpg
              • aidka Re: pańska skórka 01.11.08, 17:23
                wiesz, to są takie jakby duże cukierki wysmażane w domu - kiedyś mi
                Marek dokladnie mówił jak i z czego oni to robią, ale zapomniałam.
                coś tam ze smażeniem cukru jest, ale te cukierki nie są
                brązowe,tylko biało-różowe, bardzo twarde. ważny jest ten papier -
                jakby pergamin taki, bo oni je pakują w papier, gdy ta masa jeszcze
                gorąca i jakby był inny papier, to by się przylepiło na amen, a tak
                odchodzi z, gdy wystygnie, jak krówka. to się nazywa pańska skórka
                właśnie przez ten papier - że niby skórka. przynajmniej Marek tak
                mówił.
                • skinny.bitch Re: pańska skórka 01.11.08, 17:28
                  pl.wikipedia.org/wiki/Pa%C5%84ska_sk%C3%B3rka
                  tu inne pochodzenie nazwy wskazuja
                  • aidka Re: pańska skórka 01.11.08, 17:41
                    skinny.bitch napisał:

                    > pl.wikipedia.org/wiki/Pa%C5%84ska_sk%C3%B3rka
                    > tu inne pochodzenie nazwy wskazuja

                    być może.
                    nie wiem.
                    ja jestem człowiek morza, ale Marek rodowity warszawiak - on mówił,
                    że to od papieru. ale nie musiał mieć racji.
                  • loserka Re: pańska skórka 01.11.08, 21:30
                    U nas w krakówku nazywa się to miodek turecki. Nigdy nie próbowałam, chociaż
                    jako dziecko miewałam ogromną ochotę (spróbować)
                    • aidka Re: pańska skórka 01.11.08, 21:44
                      miodek ?
                      ale to kompletnie miodu nie przypomina tutaj - ani z wyglądu, ani
                      smaku.
                      • loserka Re: pańska skórka 01.11.08, 21:46
                        a pańską skórkę przypomina - z wyglądu i smaku?;D
                        ot, fanaberie językowe
                        • aidka Re: pańska skórka 01.11.08, 21:54
                          chle,chle, chle.
                          no właśnie.

                          chociaż...smakowałaś kiedy skóry jakiegoś pana ? może taka skóra
                          smakuje tak samo jak skórka pańska. kto wie.
                          --
                          Z dedykacją dla snajpera55 i bertrady : "Dureń, gdy zrobi głupstwo,
                          potem zawsze tłumaczy, że było to jego
                          obowiązkiem." -G.B. Shaw
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=85398085&v=2&s=0
                          • loserka Re: pańska skórka 01.11.08, 22:07
                            > chociaż...smakowałaś kiedy skóry jakiegoś pana ? może taka skóra
                            > smakuje tak samo jak skórka pańska. kto wie.

                            Smakowałaś. Kto wie. Podejrzewam, że to jednak zupelnie odmienne organoleptyczne
                            doznania.
            • skinny.bitch Re: pańska skórka 01.11.08, 17:08
              wez sie za pisanie literatury pociagowej, jakis romans polgodzinny, zeby pani w
              kolejce zdazyla przeczytac w WKD.

              ja zamierzam porobic troche w aluminium bo kiepsko stoje finansowo. za kilogram
              3 zlote to jest 51 puszek.
              • aidka Re: pańska skórka 01.11.08, 17:31
                skinny.bitch napisał:

                > wez sie za pisanie literatury pociagowej, jakis romans
                polgodzinny, zeby pani w
                > kolejce zdazyla przeczytac w WKD.
                >
                > ja zamierzam porobic troche w aluminium bo kiepsko stoje
                finansowo. za kilogram
                > 3 zlote to jest 51 puszek.

                sam se pisz dla tych z WKD.
                ja wolę coś poważniejszego napisać - dla tych z jakiegoś
                dalekobieżnego ekspresu, a może nawet intercity. a jak się
                podszkolę, to kto wie, gdzie zajdę. może nawet lecąc LOTem ktoś kupi
                moje opowiadania o miłości wielkiej, czystej i prawdziwej.

                3 zł za 51 puszek ?
                to oni się nieźle muszą natrudzić, by uzbierać na jedno piwo.
                • skinny.bitch Re: pańska skórka 01.11.08, 17:34
                  ciezka ekologiczna harowa, jakze niedoceniana, bez ubezpieczenia lat pracy do
                  emerytury, obrazana przez spoleczenstwo, ze to nieroby ktorym sie pracowac nie
                  chce. ale zgodna z natura, kiedys ludzie byli zbieraczami.
                  • skinny.bitch Re: pańska skórka 01.11.08, 17:36
                    jakbym umial to jakos bym umilil zycie tym zmeczonym ludziom w wkd. dla tych z
                    intercity mam kamienie i butelki z bezyna yo yo y yo
                    • aidka Re: pańska skórka 01.11.08, 17:44
                      skinny.bitch napisał:

                      > jakbym umial to jakos bym umilil zycie tym zmeczonym ludziom w
                      wkd. dla tych z
                      > intercity mam kamienie i butelki z bezyna yo yo y yo

                      Ty to bardziej taki prorobotniczo-chłopski...?
                      no to im umil
                      napisz
                      umiesz
                      • skinny.bitch Re: pańska skórka 01.11.08, 17:48
                        depresyjny, robotnikow nie znosze bo ich ciagle widze, chlopw podobnie, ale
                        smutni ludzie sa swoi. a w reklamie pokazywali ze ci z intercity sa
                        usmiechnieci i towarzyscy
                        • aidka Re: pańska skórka 01.11.08, 18:00
                          skinny.bitch napisał:

                          > depresyjny, robotnikow nie znosze bo ich ciagle widze, chlopw
                          podobnie, ale
                          > smutni ludzie sa swoi. a w reklamie pokazywali ze ci z intercity sa
                          > usmiechnieci i towarzyscy

                          nie pomyślałam o tym.
                          ja wszak też nie znoszę ludzi z reklam.
                          i tych różnych Ibiszów i Cichopków - och, och - jakże im się pięknie
                          układa zawsze i wszędzie, a nawet, jakby inaczej było, szczerzyć się
                          słodko do zajechania, nie przestaną.
                          nieee.
                          to ja o miłości wielkiej, czystej i prawdziwej nie chcę dla nich
                          pisać.

                          mnie się dlatego pewno tak dziś ta Ewa Wiśniewska podobała - stała
                          sobie skromnie ubrana, nieumalowana, zwyczajna.
                          • skinny.bitch Re: pańska skórka 01.11.08, 18:09
                            ja to moge napsac o milosc malej brudnej i nierealnej do sasiadki z klatki obok
                  • aidka Re: pańska skórka 01.11.08, 17:37
                    to naprawdę jest ekologiczna harówa.
                    jak najbardziej.
          • skinny.bitch Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 17:02
            wrzucic 5 zlotych to gorzj niz 1 grosz, bo jeden grosz jest lekki a 5 zlotych
            ciezkie, a pani wisniewska to pewnie lasa na lekkie a jakze wartosciowe papierki
            i cie przeklela w duchu za dorzucanie zlomu. trzeba bylo dac na flache menelowi,
            to bys zmniejszyla ilosc cierpienia we wszechswiecie zamiast je powiekszac.

          • lucyna_n Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 17:06
            aktorzy wrócili do domu i mowili że nie szło się nad rodzinnym nagrobkiem skupić
            bo jakaś wariatka latała po cmentarzu i wszystkich zaczepiała:)
            • aidka Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 17:15
              wcale nie.
              jej było miło.
              stała samiutka, nudziła się, a tu nie dość, że kupę kasy ode mnie
              zebrała na renowację pomników, to jeszcze owocną pogawędkę o urodzie
              dojrzałych kobiet ze mną uskuteczniła. na pewno była zachwycona.
              • lucyna_n Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 17:19
                ee tam, każdemu wariatowi wydaaje się że rozmowa z nim jest ciekawa i ważna:))

                Tak czy tak bardzo dobrze że wyszlaś z domu i znalazłaś satysfakcjonujące
                miejsce odpowiadające Twojemu nastrojowi i oczekiwaniom związanym z dniem
                wszystkich świętych.
                • aidka Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 17:25
                  było miło, póki coś świeciło.
                  teraz już nie jest miło.
                • skinny.bitch Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 17:25
                  czyli jak aktor, to trzeba miec dobre samopoczucie zeby uznac ze ogladanie go
                  jest ciekawe i wazne.
                  • skinny.bitch Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 17:31
                    aktora zachwyca gdy ktos sie nim zachwyca, gorzej gdy nikt go juz nie rozpoznaje.
                    • aidka Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 17:35
                      ja nie mam znajomych tu prawie.
                      taki aktor jest dla mnie znajomy - mnie nie zna, ale ja jego/ją
                      trochę tak. z widzenia, ról, wywiadów.
                      no to sobie choć z aktorem pogadam.
                      • skinny.bitch Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 17:46
                        mialem znajomego kolege ktory u wajdy gral, ale niestety jako statysta, plotka
                        glosi ze robil za przyrodzenie u konia.kiedys wajda przyjechal do jego miejsca
                        pracy, a on krzyczal panie andrzju panie andrzeju , jak dobrze sie spotkac po
                        latach. a pan andrzej nie bardzo wiedzial co zrobic i powiedzial ochronie :
                        niech ktos wezmie tego czlowieka stad. koles byl niezly, ubieral sie w garnitur
                        i ladowal na wszystkie targi objady eleganckie w stolicy, lubil otrzec sie o
                        wielki swiat, samemu bedac biedakiem kompletnym, nazeral sie na krzywy ryj i
                        suweniry dostawal. na kazda imprezke w warszawie umial sie dostac.
                        • aidka Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 18:04
                          skinny.bitch napisał:

                          > mialem znajomego kolege ktory u wajdy gral, ale niestety jako
                          statysta, plotka
                          > glosi ze robil za przyrodzenie u konia.kiedys wajda przyjechal do
                          jego miejsca
                          > pracy, a on krzyczal panie andrzju panie andrzeju , jak dobrze sie
                          spotkac po
                          > latach. a pan andrzej nie bardzo wiedzial co zrobic i powiedzial
                          ochronie :
                          > niech ktos wezmie tego czlowieka stad. koles byl niezly, ubieral
                          sie w garnitur
                          > i ladowal na wszystkie targi objady eleganckie w stolicy, lubil
                          otrzec sie o
                          > wielki swiat, samemu bedac biedakiem kompletnym, nazeral sie na
                          krzywy ryj i
                          > suweniry dostawal. na kazda imprezke w warszawie umial sie dostac.

                          opowieść powyższa sprawiła, że sama się na chwilę stałam koniem tj.
                          parskającą klaczą. przez to parskanie aż mi się oczy rozmazały
                          umalowane przemyślnie specjalnie na moje cmentarne występy.
    • emony Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 18:09
      a ja bym chętnie na cmentarz poszła
      o tej porze jest spokojnie
      ale trzeba by się ubrać
      i poradzić sobie z głową
      coś się w środku zalęgło; bawi się młotkiem

      dodając, że mi niedobrze
      zastanawiam się:
      czy ja przypadkiem nie mam grypy?
      czy tylko przedawkowałam ze snem..
      • skinny.bitch Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 18:11
        to moze byc od milosci te mdlosci i kopanie od srodka
        • emony Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 18:15
          tak, niepokalane poczęcia już się zdarzały w rodzinie
          • emony Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 18:47
            dobra, jeszcze jeden przeciwbólowy, kawa
            i idziem odprawiać rytuały

            pokłonić się babci
            i dziadziusiem obalić flaszeczkę

            świat się może wypierdolić
            ale tradycja, to tradycja
    • loserka Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 21:28
      Dla mnie to najgorszy dzień w roku. Koszmarny. I bardzo źle się czuję, bardzo.
      Jak co roku. I mam nadzieję, że ktoś z rodziny, kto mnie przeżyje zapamięta i
      uszanuje i nie pochowa mnie w żadnym grobowcu. Najbardziej odpowiadało by mi to,
      co praktykują na życzenie na Węgrzech (nie wiem gdzie jeszcze), czyli
      rozsypanie, a raczej rozpylenie prochów zmarłego z pyłem wodnym po cmentarnej
      glebie. Może zanim umrę, u nas też będzie to możliwe, może.
      • crysstiano Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 21:59
        a ja wcale nie bylem na cmenarzu.nie mam nikogo umarlego w warszawie
        • aidka Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 22:18
          przecież ja też nie mam nikogo tu umarłego.
          skorzystałam z tego, że pewna Ś.P. Babcia bardziej lubiła za życia
          mnie, niż swego wnuka. no i sobie do Niej chodzę.
          a na inne cmentarze, to do różnych Ludzi, których osobiście nie
          znałam. albo świeczki palę tam, gdzie nikt inny już nie zapala.
      • lucyna_n Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 22:21
        pole urnowe też nei jest takie złe, wygląda jak park gdzie na święta ktoś
        powtykal pelno wazonow z kwiatami. Dość przyjemne miejsce.
        • aidka Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 22:24
          nie widziałam nigdy pola urnowego, tylko ściany.
          • loserka Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 22:26
            ja u nas tez widziałam tylko ściany i mam nadzieję na takę tabliczkę w ścianie -
            i cześć, nic więcej
            • lucyna_n Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 22:28
              bylam dzisiaj na moim wsiowym cmentarzu i tak się zastanawialam gdzie w kóncu
              mnei zakopią, i jakieś to banalne mi się wydało że cokolwiek nei zrobię
              ostatecznie gdzieś tutaj mnie zakopią na tym skrawku terenu i finito. Aż się nie
              chce palcem kiwnąć bo po co , i tak widaomo gdzie się to wszystko skończy, jakoś
              i się wszystko neiważne wydało, cokolwiek bym w tym życiu miała zrobić, ani to
              ważne nie będzie, ani nikt nie zapamięta, i tam sobie będzie tylko kawałek trawy
              i może jakaś tabliczka. Niby trochę to abstrakcyjne ale i jakieś żalośnie małe
              jak na to co się człowiek sam ze sobą naszarpie tyle lat.
          • lucyna_n Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 22:26
            wpoznaniu jest na jednym cmentarzu właśnei pole, czyli trawnik , dookola drzewa,
            i takie male płaskie tabliczki żeby kosiarka przejechała. Ściana też jest. Pole
            urnowe jest chyba droższą kwaterą niż komórka w ścianie.
    • nienill Re: cmentarne imprezowanie 01.11.08, 23:18
      ostatnia spowiedz.. to juz w latach licze
      msze... tak ze dwie roczne
      jak odmawiam cos sama to zaczynam sie zacinac w myslach

      zmarlych brak w okolicy
      imprez rodzinnych raczej nie lubie

      zmylam sie po 20 minutach


      oby wszyscy zdrowi byli jak najdluzej
      bo slub i chrzciny mi nie groza


      siedzi kurcze we lbie i ciezko bedzie cos z tym zrobic
      odciac sie od grupy, to nie moja bajka

      --
      i'm sticking with you
      'cos i'm made out of glue
      • aidka a wracając do pańskiej skórki , Euforyku... 02.11.08, 12:12
        to z tą nazwą Marek miał rację chyba.
        takie coś mi właśnie w oczy się rzuciło :

        "Lepszy jest zawżdy żywy głos, niż zdechła skóra, co ją na pargamin
        wyprawują" - Mikołaj Rej "Zywot człowieka poćciwego".

        no właśnie !
        ze skóry pergamin wyprawiano, a przecie te cukiery muszą być, jak
        pisałam, w pergaminowy papier owinięty. więc chyba nazwa jednak od
        tego papieru, a nie gładkości cukierów.
        • aidka zaduszki 02.11.08, 14:49
          dogrzebawszy się w jakiejś z torebek 2 zł 61 gr,
          zakryłam, dla bezpieczeństwa, pół twarzy ciemnymi okularami
          bez paltocika, a spowita aby w cienki, czarny szal
          stuk, stuk obcasikami wstukałam się na zaduszny cmentarz i znów było
          pięknie, choć nostalicznie bardziej, niż wczoraj
          do puszki Wojciecha Wysockiego wrzuciłam te drobne, co je ściskałam
          w ręce w czasie drogi
          nie patrzał, gdy wrzucałam złotówki
          spojrzał, co wrzucam, gdy akurat jeden grosz wkładałam w dziurę
          puszki
          jak zwykle zatem się ośmieszyłam
          więc już cicho siedziałam, gdy mi za te 2.61 zł wylewnie dziękował
          może sobie jaja ze mnie robił
          ale chyba nie

          dowędrowałam do grobu Mecenasa Wende
          wczoraj nie mogłam go znaleźć, choć to łatwe, bo zawsze
          powiewa tam biało-czerwona flaga
          na ławeczce przysiadłam i zapaliłam papierosa
          jednego z tych, co to je zawsze noszę dla ewentualnych palaczy
          będących w potrzebie
          trzy sztachy i ten miły szmer w głowie i miękkość kolan
          po chwili przyszła wdowa z córką
          wdowa łypnęła na mnie
          szybko się z ławki zerwałam, przed grobem skłoniwszy przeżegnałam i
          odstukałam stamtąd zastanawiając się
          czy one czasem nie pomyślały, że ja jakaś tajemna przyjaciółka
          Mecenasa albo co
          na chwilę więc pożałowałam, że nie zagaiłam do nich
          np. na temat opcji politycznej
          że ja nic z Mecenasem tylko po prostu z tej samej bandy
          że Mecenas latem na Krakowskim Przedmieściu w skórze i z coolowym
          motorem i wtedy....
          ...ale strofnęłam się : na miłość Boga Ojca, skończ wreszcie kobieto
          z tą ciagłą chęcią do tłumaczenia się wszystkim ze wszystkiego
          także z tego, że jeszcze żyjesz

          --
          Z dedykacją dla snajpera55 i bertrady : "Dureń, gdy zrobi głupstwo,
          potem zawsze tłumaczy, że było to jego
          obowiązkiem." -G.B. Shaw
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=85398085&v=2&s=0
          • skinny.bitch Re: zaduszki 02.11.08, 16:20
            dobre, jestes tak samo walnieta jak ja siostro.
            • aidka Re: zaduszki 02.11.08, 16:45
              no
              ja to wiem
              że Ty - też wiem
            • lucyna_n Re: zaduszki 02.11.08, 18:50
              i kto by pomyślał że znajdziesz w Aidce tak pokrewną sobie duszę!
              • aidka Re: zaduszki 26.12.08, 23:59
                lucyna_n napisała:

                > i kto by pomyślał że znajdziesz w Aidce tak pokrewną sobie duszę!

                pytałaś kiedyś czy się kontaktujemy z Eufo w realu.
                nie mogłam odpowiedzieć wtedy.
                myślalam, że nie mogę.

                tak.
                kontaktujemy się.
                i nic nie jest takie, jak przez lata, z pozoru, wyglądało.
                okazało się dziś, iż nie było niezgody na odpowiedź Tobie i zgody,
                by udawać, że nie ma Twego pytania i by nie odpowiadać.
                to się napisało.

                nauczka jest taka : pisemne gadki, oceny, wzburzenia, wkurwienia,
                przeświadczenie o własnej wiedzy i intuicji mogą się nie mieć nijak
                do rzeczywistości.
                i jeszcze dobrze, gdy w wirtualu ktoś wydaje się być ostatnim
                chamem, sadystą oraz łajzą, a w realu okazuje się, że nic z tych
                rzeczy.
                gorzej, gdy odwrotnie się okaże.
                • lucyna_n Re: zaduszki 27.12.08, 10:22
                  piszesz tak pokrętnie że ni cholery nie rozumiem o co Ci chodzi.
                  • aidka Re: zaduszki 27.12.08, 10:41
                    ok.
                    teraz to never mind.
                    krótko - tak. widuję się z Eufo.
                    pytałaś o to onegdaj - odpowiedziałam po czasie.
                    bez znaczenia chyba.
                    teraz to Ty mi lepiej powiedz, co zrobić, by pojechać do
                    przyjaciółki do szpitala - kawał drogi - autobus - może być pelno
                    ludzi- a jak dopadnie panika ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka