Dodaj do ulubionych

DZIĘKI, ŻE JESTEŚCIE

09.04.08, 09:14
Dzięki, że takie forum istnieje czytając Was dowiedziałem się więcej
co było prawdziwą przyczyną problemów syna i jak należy postępować w
sytuacji powrotu choroby.Dziesięć lat temu zdiagnozowano u syna
chorobę afektywną.Wszystko było ok, aż do 2006r gdy choroba
pozbawiła go wszystkiego stracił firmę dom i rodzinę i nie wściekam
się, że tak się stało. Problem w tym, że uwierzyłem, iż przyczyną
wszystkich jego problemów jest alkoholi narkotyki a nie powrót
psychozy.Przyczną, że tak myśleliśmy był fakt, iż syn prz pomocy
alkoholu i narkotyków próbował popełnić samobójstwo od dzieciństwa
uczyłem dzieci, że w życiu nie ma sytuacji bez wyjścia każdy problem
można rozwiązać.Żona znała przeszłość syna wiedziała o chorobie
wykluczyła jednak nawrót choroby a za przyczyną wszystkich problemów
męża uznała uzależnienie od alkoholu i narkotyków i rozpoczęła bez
pardonową walkę z uzależnieniem istotnie to dobry sposób na
alkoholika i narkomana ale nie w przypadku psychozy afektywnej.
Finał sześciomiesięcznej walki prz pomocy policji i rodziny synowej
to pozbawienie go wszystkiego łącznie z prawem do widywania się z
dzieckiem z dnia na dzień stał się bezdomnym pozbawiony wszystkiego
z wyjątkiem długów.Ściągamy syna do domu rodzinnego ale nie udaje
nam się namówić go do rozpoczęcia leczenia na każdą próbę pomocy z
naszej strony reaguje agresją słowną i ucieczką. Po roku przebywania
po za domem syn wraca po następnej próbie samobójczej skrajnie
wykończony psychicznie i fizycznie odmawia jedzenia żywi się tylko
warzywami praktycznie nie wychodzi z pokoju przez 24
godziny.Psychiatra odmawia przyjazdu z wizytą do domu a każda próba
rozmowy na temat leczenia kończy się wyzwiskami. Z wesołego pełnego
życia faceta nie zostało nić wychudzona milcząca postać zamknięta w
czterech ścianach milczy telefon, koledzy, żona nic tylko cisza i
strach czy rano zobaczmy go.Syn jest już w szpitalu ale nie jestem
zadowolony z tego, że w brew jego woli rozpoczęto leczenie tak to
się nie musiało zakończć ale zbt póżno odkryłem Wasze forum.
Obserwuj wątek
    • 35.a Re: DZIĘKI, ŻE JESTEŚCIE 09.04.08, 10:08
      nie jestem lekarzem, trudno powiedzieć czy alkohol, narkotyki
      nie mają wpływu na zdrowie psychiczne. imho, mogą przyspieszać
      niepożądane procesy...

      tak czy inaczej - zdrowia dla syna
    • poetkam Re: DZIĘKI, ŻE JESTEŚCIE 09.04.08, 11:43
      Syn jest już w szpitalu ale nie jestem
      > zadowolony z tego, że w brew jego woli rozpoczęto leczenie

      Tak już czasem bywa ze stanem zdrowia chorego, że wbrew jego woli
      rodzina umieszcza go w szpitalu. Nie obwiniaj się, zrobiłeś bardzo
      dużo, otaczając opieką syna, przyjmując go z powrotem do domu i
      zapewniając mu opiekę lekarską, serio. Przecież mógł zostać
      bezdomny, na ulicy, nawet trudno mi sobie wyobrazić, co mogłoby się
      z nim stać...W szpitalu Twój syn jest bezpieczny, pod fachową opieką
      lekarską, ustawiąmu tam właściwe leczenie. Zobaczysz, będzie dobrze.
      Serdecznie Cię pozdrawiam.
      Zdrowia dla Twojego syna, a dla Ciebie cierpliwości i spokoju.
      • czareg Re: DZIĘKI, ŻE JESTEŚCIE 09.04.08, 12:08
        Że umieściłeś syna w szpitalu na przymusowym leczeniu miałeś rację. Ale nigdy
        nie mów synowi, że to zrobiłeś dla niego. Zapytaj go po prostu, jak on by
        postąpił gdyby jego dziecko było w takiej sytuacji jak on. Spodziewam się, że w
        pierwszym odruchu zaprzeczy, ale myślę, że jakąś nić porozumienia tak
        nawiążecie. W depresji pozytywne uczucia innych są negowane, ale istnieje
        zrozumienie dla negatywnych, takich jak egoizm. Jak syn uwierzy, że to dla
        swojego egoizmu chcesz by się leczył (w gruncie rzeczy o to cię w duszy
        oskarża), by wrócił do normalnej egzystencji, to może zacząć rozmawiać. I
        staraj się nie roztrząsać przeszłości, co było to było. Ważna jest przyszłość i
        to, by syn w przyszłości odczuł parę chwil radości.
        A do ChADowca potrzeba cierpliwości, cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości.
        Czego ci życzę jak i remisji dla syna.
        • skam43 Re: DZIĘKI, ŻE JESTEŚCIE 09.04.08, 16:08
          cierpliwości mi nigdy nie zabraknie ważne jest dla nas aby ta mała
          wada nie niszczyła mu życia to nie choroba jest problemem a brak
          zrozumienia potrafię walczyć nie na darmo nazwano mnie adwokatem
          diabła.Czytając Was więcej się dowiedziałem o chorobie i leczeniu
          jak od lekarzy. Szpital to nie tragedia choć warunki w jakich
          przebywają pacjenci są fatalne w takich warunkach leczono w 1915
          dziesięć lat temu po opuszczeniu szpitala syn powiedział już nigdy
          nie dopuści do takiej sytuacji by historia się powtórzyła szpital
          pozostawił negatywne wspomnienia nie tylko u niego ale to
          przeszłość.Wiem, że gdyby na początku choroby rozpoczęto rozmowę, że
          przyczyna jego problemów jest powrót choroby a nie uzależnienie to
          nikt by nawet nie zauważył, że choroba wruciła.Uzależnienia nie
          pozbywamy się z dnia na dzień i pomimo choroby nadal jesteśmy
          alkoholikiem i narkomanem.TERAZ WIEM PO CO NAPISAŁEM TEGO MI
          WŁASNIE
          BRAKOWAŁO ZROZUMIENIA I WSPARCIA I ZA TO DZIEKUJE.
          • obecna_xyz Re: DZIĘKI, ŻE JESTEŚCIE 10.04.08, 19:12
            Świetnie,że jest w szpitalu i cud,że żyje. Ja też byłam wiele razy w
            tragicznych szpitalach, ale tam liczą się tylko leki, a on je bierze
            ( mam nadzieję). Czasem powrót do normy jest bardzo długi, a tu
            sytuacja jest niezwykle skomplikowana.
            Uwaga: ja w szpitalu leki wypluwałam (trzeba tylko było schować je
            pod język).
            • nowako-wa Re: DZIĘKI, ŻE JESTEŚCIE 11.04.08, 15:20
              Tyle ciepłych słów na ten temat, a ja dołoże swoje..
              pojedzony nigdy głodnego nie zrozumie - stare powiedzenie ,jak
              wytłumaczyć komuś ,że życie jest piękne , kiedy on coraz bardziej
              stacza się na własne życzenie w dół. WIARA WIARA I jeszcze raz
              WIARA ,że wszystko będzie dobrze ,a narazie cierpliwość, tolerancja
              bliskość i praca nad " problemem" Skoro staczanie było długie w
              jeden dzień nie można tego naprawić . Pokazujcie mu nawet
              najmniejsze sukcesy , bo on ich " nie widzi" . A nade wzsystko się
              nie poddajcie !!!!!!
              • skam43 Re: DZIĘKI, ŻE JESTEŚCIE 12.04.08, 17:09
                Tyle ciepłych słów na ten temat, że trudno uwierzyć, iż dzieje się
                to na jawie, że to nie sen. Wystarczy tylko czytać Was by życie
                nabrało sensu. Forum daje odpowiedz na dręczące nas pytania to tu
                dowiaduje się dlaczego tak się dzieje bo trudno pogodzić się z tym,
                iż z dnia na dzień ktoś kogo kochamy lubimy, nagle zaczyna staczać
                się w dół niszcząc wszystko po drodze co osiągnął. Szukanie
                odpowiedzi na dręczące nas pytania u psychologa czy psychiatry w
                naszym przypadku nie zdało egzaminu. Trudno mieszkając w małej
                miejscowości lub na wsi znaleźć dobrego psychologa lub psychiatrę
                na forum znalazłem i tak czytając krok po kroku uczymy się jak żyć z
                facetem po trzydziestce któremu raz na jakiś czas zachciewa się
                zjeżdżać z wysokiej góry na własnym tyłku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka