Dodaj do ulubionych

Kompulsywne objadanie a depresja

28.07.08, 19:31
Czytam na Forum, ze niektorzy z Was maja problemy z nadmiernym jedzeniem.
Moje zycie jest podzielone miedzy okresy szczuplosci (najczesciej w hipomanii)
i tycia. I tak w kolko. Przejadam sie glownie w depresji. I tak sie
zastanawiam, czy to depresja wywoluje obzarstwo, czy obzarstwo depresje? Co
jest pierwsze? Sama juz nie wiem, czy mam obnizony nastroj dlatego, ze
paskudnie przytylam (wygladam nieproporcjonalnie z opona wokol talii i
wystajacym brzuchem, podczas gdy nogi mam szczuple) czy obnizony nastroj
sklania mnie do pocieszania sie slodkim?

Coraz czesciej dochodze do wniosku, ze jedno i drugie. Takie bledne kolo.

Obserwuj wątek
    • awanturka Re: Kompulsywne objadanie a depresja 28.07.08, 19:53
      W moim przypadku jest tak, że wygląda to różnie bo występują u mnie różne typy depresji. Jak mam tzw. depresję atypową (apatia, niemożność zabrania się do robienia czegokolwiek, senność, spowolnienie, nadmierny apetyt, szczególnie na słodycze i węglowodany) to jem i tyję. Jak mam depresję cechującą się bardzo silnymi emocjami i pobudzeniem (rozpacz, lęk, silne napięcie, bezsenność, brak apetytu) to nie jem i chudnę. W depresji o której pisałam przeszłam przez oba rodzaje depresji, najpierw przytyłam 14 kilogramów, potem schudłam 11 kg (okres braku apetytu był krótszy niż ten z nadmiernym apetytem).

      I jeszcze ciekawostka - odkryłam, że ograniczenie spanie (do 4-5 godzin na dobę) i drastyczne ograniczenie jedzenia w depresji atypowej u mnie skutkuje często, choć nie zawsze wyrażną poprawiawą nastroju (o leczeniu depresji deprywacją snu słyszałam, ale o deprywacją odżywiania-nie).

      awanturka
      • planasana Re: Kompulsywne objadanie a depresja 28.07.08, 22:52
        O Matko! 3 typy depresji!?

        > Jak mam tzw. depresję atypową (apatia, niemożność zabrania się do rob
        ienia czegokolwiek, senność, spowolnienie, nadmierny apetyt, szczególnie na
        słodycze i węglowodany) to jem i tyję.>

        Mam to samo.

        > drastyczne ograniczenie jedzenia w depresji atypowej

        Nie wyobrazam sobie tego drastycznego ograniczenia jedzenia. Jak to Ci sie
        udalo? Kiedy zaczynam sie na sile przegladzac, to potem rzucam sie na jedzenie
        ze zdwojona sila.
        Chce popracowac nad zaprzestaniem przejadania problemow i stresow, bo mysle, ze
        tu jest pies pogrzebany.

        >o leczeniu depresji deprywacją snu słyszałam

        Tez o tym slyszalam.
        Ale jak wytrzymac i nie spac kilka nocy pod rzad?
        • awanturka Re: Kompulsywne objadanie a depresja 28.07.08, 23:01
          Mnie próbowano leczyć deprywacją snu, ale nie było to kilka nocy pod rząd tylko jedna nieprzespana noc + niemożność spania przez cały dzień aż do następnej nocy. Nie pomogło, alee moja depresja była już wtedy bardzo głęboka.
    • skwr2 Re: Kompulsywne objadanie a depresja 28.07.08, 20:00
      planasana napisała:

      > Moje zycie jest podzielone miedzy okresy szczuplosci (najczesciej
      w hipomanii)
      > i tycia. I tak w kolko.
      W depresji nie jem, poza skutecznie nadrabiam.
    • i_am_the_army Re: brak apetytu e a depresja 28.07.08, 20:21
      a czy ktoś jeszcze, oprócz mnie (kiedyś tu drugikoniec świata się chyba ze mną w tej kwestii solidaryzował, ale już go ni ma) ma w drugą stronę? znaczy się, że nie może jeść??

      zdaje się, że to ten sam problem co w objadaniu się, tyle, że się nie je zamiast się objadać...
      • planasana Re: brak apetytu e a depresja 28.07.08, 22:48

        W depresji nie jesz i nie mozesz spac?

        Ja mam atypowa - za duzo jem i za duzo spie.
        • i_am_the_army Re: brak apetytu e a depresja 28.07.08, 23:12
          ja generalnie mam kłopot z brakiem apetytu i bezsennością, ale gdy źle się czuję psychicznie te kłopoty się oczywiście jeszcze nasilają.
          nie piszę "w dołku i w górce", bo ja prawdopodobnie jednak nie mam chad. piszę więc ostrożnie, że w czasie gorszego samopoczucia (u mnie to w zasadzie głównie LĘK i takie bardzo ciężkie nerwicowe coś).
          jestem zaleczoną anorektyczką (zaleczoną, bo dawniej nie miałam apetytu i jeszcze się z tego cieszyłam i nie zmuszałam się do jedzenia, a obecnie wciąż nie mam apetytu, ale boję się, że nie mogę jeść i wmuszam w siebie jedzenie, staram się odżywiać prawidłowo).

          ale ja chyba od tematu odbiegłam, hehe, grafomania mnie opętała, sorry
          • planasana Re: brak apetytu e a depresja 28.07.08, 23:21
            To jaka masz diagnoze? Depresja lekowa? Nerwica? Nie masz hipomanii?

            > jestem zaleczoną anorektyczką (zaleczoną, bo dawniej nie miałam apetytu i
            jeszcze się z tego cieszyłam

            Poczekaj, czegos nie rozumiem, nie mialas apetytu, czy nie chcialas jesc? Bo dla
            mnie to drugie to anoreksja. Wybacz, moze cos zle zrozumialam.

            Moze przejdz sie do lekarza ogolnego? Moze cos Ci doradzi, znajdzie przyczyne
            braku apetytu? A moze lekarstwa, ktore bierzesz hamuja apetyt?

            Ach, jak ja bym chciala nie miec apetytu...



            • i_am_the_army Re: brak apetytu e a depresja 29.07.08, 12:52
              Z diagnozami to u mnie pomieszanie z poplątaniem, wyszło od zab. jedzenia (anoreksja z bulimią), potem nerwica lękowo-depresyjna, potem ChAD i teraz znów nerwica lękowo-depresyja. Na dzień dzisiejszy to mi już szczerze mówiąc wisi jaką mam diagnozę, i tak nic to nic nie zmieni.

              I nie mogłam, i nie chciałam jeść (zbyt skomplikowane, żeby chcieć tu tłumaczyć).

              Na brak apetytu cierpię odkąd żyję (cena za urodzenie się z niedorozwiniętym układem pokarmowym, który wprawdzie przez pierwsze 4 lara życia raczył się dorozwinąć, aczkolwiek swoje spustoszenie w psychice i ciele to zrobiło).

              Po lekarzach chodzę jak opętana, bo mam między innymi dość paskudne, bo podwójne, zapalenie tarczycy.

              I nie mów, że chciałabyś nie mieć apetytu. Jak byś z niedożywienia w wieku 25 lat miała już osteoporozę jak 80letnia staruszka to przypuszczam, że zmieniłabyś zdanie co do błogosławieństwa braku apetytu.

              Choć nadmierny apetyt też paskudny jest, przyznaję. Podobnie jak za mały apetyt, za duży też bardzo negatywnie odbija się na zdrowiu i urodzie...
              przez prawą nogę lewą nogę i dalej mogę
              • planasana Re: brak apetytu e a depresja 29.07.08, 13:05
                Cholera, jak to jest, ze niektorzy ludzie jedza normalnie? Maja zdrowy apetyt,
                jedza kiedy sa glodni i nie znieczulaja sie jedzeniem, kiedy maja problemy.
                Traktuja jedzenie jako pozywienie dla organizmu a nie srodek uspokajajacy.
    • bosa_mysz Re: Kompulsywne objadanie a depresja 28.07.08, 20:23
      W depie nie mam apetytu i sie nie obżeram. Ale jak napisała skwr2
      wszystko też zalezy od rodzaju depy jaki mi wypadnie.
      Żre w hipo, kompulsywnie na pewno.

      >czy obnizony nastroj
      > sklania mnie do pocieszania sie slodkim?

      cóż, tak. to właśnie między innymi tak działa. mając dołek zwiększa
      się zapotrzebowanie na pewne substancje (nazwy nie pamiętam -
      ludzie, jak ja zdałam te egzaminy?!) można je w pewnym stopniu
      uzupełnić, czy tez pobudzić ich wydzielanie dzięki słodkim produktom.
      • planasana Re: Kompulsywne objadanie a depresja 28.07.08, 22:45
        Niedobor serotoniny powoduje chcice na czekolade.
      • planasana Re: Kompulsywne objadanie a depresja 28.07.08, 22:46
        bosa_mysz napisała:

        > Żre w hipo, kompulsywnie na pewno.

        A to interesujace, ze mamy odwrotnie. Dla mnie w hipo jedzenie moze nie istniec,
        nie odczuwam glodu a na slodycze patrze wtedy niemal z obrzydzeniem.
        • bosa_mysz Re: Kompulsywne objadanie a depresja 29.07.08, 09:14
          i_am_the_army tyż napisała że ma odwrotnie (znowu nie jestem sama,
          uff)
          może w hipo chodzi też o to żeby robić to co sie lubi najbardziej?
          ja uwielbiam gotowac i jeść. delektować się smakiem. a w hipo trace
          nad tym całkowicie kontrole. mam na coś ochote to jem. coś mi
          smakuje? to jem tego ogromne porcje. zamiast jednej czekolady kupuje
          trzy, zamiast jednego począka 2, zamiast zjeść jeden obiad zjadam
          dwa albo trzy np jeden na mieście drugi u taty, a trzeci w domu. jem
          bez przerwy od wstania do pójścia spać. a czasem i w nocy się budze
          i jem.
          a najgorsze, że wcale nie musze sie czuć głoda.
          natomiast w dołku jest inaczej. teraz jem śniadanie bo musze wziąć
          leki które mi rozwalają żaołądek. tak to pewnie nic bym nie zjadła
          do obiadu. no może jabłko albo banana. wczoraj moi rodzice objadali
          się lodami a ja nawet na to ochoty nie miałam. jem jak jestem
          głodna, co o dziwo wedłog dietetyków też jest złe smile
    • laelia4 Re: Kompulsywne objadanie a depresja 28.07.08, 23:00
      planasana, ja miałam kilka lat chad + bulimie, huśtawka tycie-depresja,
      chudnięcie-hipomiania. Też zastanawiałam się czy może waga wszystkiemu winna i
      jak bym była chuda to pewnie by minęło... aż schudłam 4 lata temu więcej niż bym
      marzyła, chwile było radośnie w granicach normy aż przyszła mania a potem taka
      depresja, że wylądowałam w szpitalu... chuda jestem nadal (granica anoreksji)
      ale nie zmiania to faktu, że chad robi w głowie swoje. Szczęśliwie ustawiona
      jestem dobrze na lekach, więc depresji na horyzoncie nie widac... tfu tfu!
      Pozdrawiam!!
    • ka_an Re: Kompulsywne objadanie a depresja 29.07.08, 17:08
      Ja niezależnie od stanu psychicznego mam problemy z jadzeniem. Zajadam stres
      głównie słodyczami, nudę wszystkim, co jest pod ręką. Jestem pewna, że w moim
      przypadku kompulsywne jedzenie jest efektem problemów z przeszłości a tycie
      wspomaga depresję.
      • planasana Re: Kompulsywne objadanie a depresja 29.07.08, 17:12
        Ja tez objadam sie glownie slodyczami.

        > w moim przypadku kompulsywne jedzenie jest efektem problemów z przeszłości

        Jakie problemy masz na mysli?

        >a tycie wspomaga depresję.

        A to na pewno. I pogarsza.
        • beciasmutna Re: Kompulsywne objadanie a depresja 02.08.08, 21:11
          U mnie podobnie.Mogę nie jesć nic poza słodkościami.... 2 kg
          rogalików wystarczy.Poprawi mi nastrój, jednak waga mi go
          spiep....Ważę już 104 , rozmiar 50 i wzrost 162.W galerii przed
          lustrem w jednym z butików kilka dni temu zobaczyłam osobą , której
          nie znam, gruba babę, przyszłam do domu i sie najadłam...
          słodyczy.... Potem straciła humor,przedwczoraj skończyła mi sie
          alventa, poszłam do apteki w aptece nie było ( zamówią na
          poniedziałek) ; dzis nie mogę sie zwlec z łóżka; ryczę jak bóbr ,
          depresja wraca !!! lek też... a jak "coś mi sie stanie" kto mi
          pomoże ?? przecież rodzina wyjechała wrócą późnym wieczorem, czy aby
          zdążą minie uratować jak "coś mi sie stanie "... Jakie to wszystko
          zagmatwane sad
          • 35.a Re: Kompulsywne objadanie a depresja 04.08.08, 11:59
            Cześć. Przeżyłaś? Zapamiętaj, aby NIGDY nie fundować sobie weekendu
            bez leków. Znam ból, najlepiej taki weekend przespać.

            I pozdrowienia dla mojej Dr - w piątek otrzymałam od niej trzy pudełeczka leków za darmo, kochana.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka