Dodaj do ulubionych

O podrywaniu

04.10.08, 13:12
Nauczycie mnie? Poważnie proszę.

Poszłam sobie wczoraj na wagary. Na tyle niekonsekwentnie, że po
2 godz. jednak znalazłam się w pracy. [No i dobrze, bo w pracy dali
vouchery do kina za dobre wyniki, klaskali, porozmawiałam sobie
z kilkoma osobami, których nie znałam so on]

No i znalazłam się w centrum. Pracuję na peryferiach, a właściwie
prawie na fabrycznych suberbiach, więc miasto nie ma jednak
tego koloru i smaku. Brak powiewu wielkiego świata wink
Raz w tygodniu postanowiłam sobie niekonsekwentnie udawać się do centrum.
Co chwilę w duchu klęczałam przed niektórymi podkreślam
niektórymi ludźmi. Łaaał...kolorowy o miękkim kolorze karnacji,
ciemna kawa zbożowa, coś pięknego, ubrany w niemniej piękny
kapelusz (miękki?) i w płaszczu. Z kolegą. Później miękko tańczący
Peruwiańczycy, niziutcy, grubawi, jak niedźwiadki. Na placu koło
Metra Centrum, plac zwie się nieformalnie Patelnią. Poszłam dalej.
Uśmiechnięta, szczęśliwa, podniecona. Kolorowy z dredami. Chyba
leciutko oniemiał poczęstowany szerokim uśmiechem, ale jeju, jak
on się ucieszył. "Jeju, podobam się jej, fajnie"

Tu wtręt. Dygresyjny. W podziemiach dresiarz, którego trampki
wyprzedzały i uchwyciłam "Kurrwa, jak mnie ten smród wkurza",
mijaliśmy jakąś polską odmianę fish&chips... Tak wygląda maniak?

A potem pomyślałam, że muszę do Londynu. Tam będę mieć przegląd inności,
dziwactw z całego świata. Tygiel kulturowy Nowego Jorku zostawiam
sobie na później smile

Podsumujmy. Zachwycam się kolorowymi, choć zakocham się pewnie
nie nie w noiu albinoiu smile ale w białym. Podnieca mnie okrutnie
śpiewny rosyjski/bułgarski wschodni akcent, kręci inność.

Jednego kolorowego przepuściłam zimą. Bałam się. Śmiałam się, bo
było mu "simno", tak się umawialiśmy, że się nie umówiliśmy.

Jak kogoś poderwać?
Jak dać się poderwać?

Już jest we mnie otwartość, patrzenie spode łba zgubiłam już dawno,
lubię być tym kim jestem, lubię bawić się konwencjami, dżinsy są
fajne, ale sierotka w sukience też. A moja koleżanka Z. do wczoraj
była przekonana, że mam 23 lata, YES!

Jak zdobyć miasto? big_grin
Obserwuj wątek
    • tosiedazrobic Re: O podrywaniu 05.10.08, 15:56
      teledyski.onet.pl/10172,4018883,teledyski.html
      • 35.a Re: O podrywaniu 05.10.08, 16:41
        ciarki na udach, a potem na plecach.

        niemniej: then? smile

        i Chylińska wreszcie z normalnym, czułym wzrokiem...

        Tosia, rwiesz mnie?




        smile
        • 35.a Re: O podrywaniu 05.10.08, 16:43
          [Tosia, ja człowiek bez talentów, idę się pochlastać uncertain]
          • kruszonka1 Re: O podrywaniu 05.10.08, 16:48
            jak przyjdzie ochota, to i pies kota....


            you'll follow me down
          • 35.a a kolorowych 05.10.08, 16:49
            to raczej w wydaniu męskim...

            niemniej dziewczyny mają też piękne usta...

            smutno

            lubisz "czarną" muzykę?

            15-latka z wielkim głosem...

            ile masz lat?
            • kruszonka1 Re: a kolorowych 05.10.08, 16:50
              czarną jak Rehab.

              na forum sie nie wypowiadam,ale teraz na szczęscie mam mniej niz w
              rzeczywistości.
          • kruszonka1 Re: O podrywaniu 05.10.08, 16:52
            ja manipulowac potrafię,ale mam dobre serce-to się znosi smile)chyba smile)

            chciałabyś spiewac karaoke,czy jak?
            • 35.a miłego wieczoru... 05.10.08, 16:59
              • tosiedazrobic Re: miłego wieczoru... 05.10.08, 17:08
                dziękuję. CV napisałas?
                • tosiedazrobic dokąd Was wywiało? 05.10.08, 17:47
                  • poetkam Re: dokąd Was wywiało? 05.10.08, 19:14
                    Złota polska jesień wykluła się z deszczu i chłodu, to i forumowicze poczuli
                    powiew natury smile
                    Ja bynajmniej przyznaję się do tego.
                    Odpoczęłam sobie wreszcie przez ten weekend...Co za ulga. Wykonałam wspólnie z
                    Córą piękne kompozycje jesienne złożone z kolorowych liści. Najadłam się
                    orzechów włoskich, a właściwie naobierałam smile
    • mari-anne Re: O podrywaniu 07.10.08, 18:10
      no niech mnie ktoś poderwie tongue_out
    • nuroip Re: O podrywaniu 08.10.08, 03:09
      Uczucia, podniety, emocje...
      co zostanie jutro procz kilku wystukanych klawiszy?

      Cos trwałego? Budujacego, doswiadczenie? Jest o tyle przyszlosciowe jesli trwale
      ulepszamy w wyniku przemyslen swoja kulture wewnetrzną.

      Czy warto sie podniecać czyms ulotnym?
      Warto, jesli ktos szuka czegos za co bedzie chial sie chwycic kiedy zabraknie mu
      pewnosci siebie.

      Buduje pewnosc siebie terazniejsza daje mozliwosci wykorzystania w pelni swojego
      potencjalu do..

      do? Do czego?
      Do uniesien?

      To nic trwałego, manipulacja jest wykrzywianiem rzeczywistości w czyiś oczach. W
      czlowieku zazwyczaj malo jest manipulacji bo manipulacja wrasta w ludzkosc tak
      bardzo ze trudno odzielic ja od bytu czlowieka.

      Podrywac i byc podrywanym?
      Czy nie lepiej byc podrywanym nie podrywajac za to kim sie jest?
      Bez zachecania.

      Prawdziwosc czlowieka jest najwazniejsza. Ludzie wychwytuja falsz szybko i jasno.

      Celem są uniesienia czy budowanie przyszlosci. Puszczanie balonow w powietrze
      czy stawianie cegła na cegle, kazdeo dnia jedna na drugą.

      A jaka jest prawda?

      prawda jest taka ze...
      łatwo uwiezyc w pozorowany sukces, bo sukcesem moze byc wszystko gdy nie ma sie
      celow.

      Dlakosieznych.

      Jesli nie wiesz gdzie isc co mowi Ci ze robisz dobrze? Mozg? Swoja przyjemnoscią?

      Jesli celem jest udowodnienie sobie czegos to dobrze, sprawdzaj sie zbieraj
      dowody a pozniej wykorzystaj je.

      Problem w tym ze w pewnym moemencie zbieranie dowodow wlasnej wartosci stanie
      sie celem samym w sobie.

      Po poderwaniu pana z kokosowa glowa i usmiechem jak banan dostaniesz bodziec.
      Udowadnienie sobie to szukanie prady o sobie. Kiedy ja sie znajdzie mozna zaczac
      sie za wykorzystanie go do czegos.

      do czego?
      nie czuje ze istniala by gleboka odpowiedz na to pytanie TU, nie ma jej

      to jak poznawanie mozliwosci samochodu i mozne nauka nad jego kontrola i
      sprrawnym prowadzeniem.
      Ok mozna sie cieszyc ze jest szybki, sprawny.
      Ale gdzie ma jechac?
      dokad?
      Z kim i o co sie sciagac, co jest nagrada?

      Kiedy nagroda jest prosty bodziec w mozgu a nie budowanie kultury emocjonalnej,
      wiedzy, duchowej, materialnej
      Puszcza sie koloroe balony w powietrze ktore pekaja po czasi i znikaja.

      No cuz pierwszy moj wpis w tym forum, po sasiedzlu z blokowiska chorob.

      Co zrobic? Zdezawuowac i zignorwac. Kolejna strzykwka dopamino-serotoninowa czeka smile
      pozdrawiam.

      to jest nalog.
      • 35.a Re: O podrywaniu 08.10.08, 08:25
        nuroip napisał:

        > Uczucia, podniety, emocje...
        > co zostanie jutro prócz kilku wystukanych klawiszy?

        [z milionów wystukanych przeze mnie liter jakaś część ma sens.
        nie wierzę, że nie. co więcej, jestem tego pewna]


        >
        > Cos trwałego? Budujacego, doswiadczenie? Jest o tyle przyszlosciowe jesli trwal
        > e
        > ulepszamy w wyniku przemyslen swoja kulture wewnetrzną.

        [bardzo mądre, ale oprócz stawiania domu od podstaw = rozwoju
        wewnętrznego mamy ochotę czasami być po prostu homo ludens,
        ludźmi stworzonymi do zabawy, nie widzę w tym nic złego. dopóki nie robię
        nikomu krzywdy. bez odrobiny humoru jesteśmy ponurakami. tylko od
        nas wiać]


        >
        > Czy warto sie podniecać czymś ulotnym?

        [jako osoba dorosła kupiłam sobie aparat do puszczania baniek
        mydlanych. co ciekawe, ze zwykłego płynu do mycia naczyń nie
        chcą ładne powstawać...
        warto.
        jak wiele osób dorosłych zbieram kasztany. najpiękniejsze te
        świeżo spadłe z drzewa. wczoraj znalazłam kilka późnym wieczorem.
        ulotne jest haiku. ulotny jest uśmiech. i co?]

        > Warto, jeśli ktoś szuka czegoś, za co będzie chciał sie chwycić kiedy
        zabraknie mu pewności siebie.

        Casanova i potwierdzanie własnej wartości a może Don Juan i ukochanie
        kobiet? To nie tak. Raczej radość rozdawania uśmiechów. Mam hypo
        jeśli wiesz o co chodzi i cały świat jest zabawny. Większa część.

        >
        > Buduje pewnosc siebie terazniejsza daje mozliwosci wykorzystania w pelni swojeg
        > o
        > potencjalu do..

        Bełkot...
        >
        > do? Do czego?
        > Do uniesien?

        Co złego w chwilowym nawet uniesieniu? Ile trwa uniesienie? Znasz trwałe uniesienie?

        >
        > To nic trwałego, manipulacja jest wykrzywianiem rzeczywistości w czyichś oczach.
        > W
        > czlowieku zazwyczaj malo jest manipulacji bo manipulacja wrasta w ludzkosc tak
        > bardzo ze trudno odzielic ja od bytu czlowieka.

        [obrazisz się, jeśli napiszę, że bełkot? w końcu mało tej manipulacji czy dużo?]


        >
        > Podrywac i byc podrywanym?

        Aha. Bycie czystym Byciem. I już nie jest wiadomo, kto kogo uwodzi
        i czy.

        > Czy nie lepiej byc podrywanym nie podrywajac za to kim sie jest?
        > Bez zachecania.

        Lepiej. Więcej we mnie ostatnio otwartości. Szczególnie w środowisku,
        w którym się obracam. To procentuje. W sposób naturalny lepiej ze
        mną ludziom. I wzajemnie.
        >
        > Prawdziwosc czlowieka jest najwazniejsza. Ludzie wychwytuja falsz szybko i jasn
        > o.

        Fałsz? Ni grama.


        > Celem są uniesienia czy budowanie przyszlosci. Puszczanie balonow w powietrze
        > czy stawianie cegła na cegle, kazdego dnia jedna na drugą.

        Jedno i drugie. Samą powagą człowiek się dławi. Czy mistrzowie zen
        się nie uśmiechają? A przecież celem ich jest wyzbycie się pragnień.

        >
        > A jaka jest prawda?
        >
        > prawda jest taka ze...
        > łatwo uwierzyc w pozorowany sukces, bo sukcesem może być wszystko gdy nie ma
        sie celów.
        >
        > Dalekosiężnych.

        Ojojoj. Przeżyć dobrze swoje własne życie. W miarę mądrze, czasem
        zabawnie, czasem głupio. Zostawić coś po sobie.


        >
        > Jesli nie wiesz gdzie isc co mowi Ci ze robisz dobrze? Mozg? Swoja przyjemnosci
        > ą?

        Buddyści mądrze mówią: Gdy nie wiesz dokąd iść, idź dalej. Droga.
        Tao smile Te smile

        >
        > Jeśli celem jest udowodnienie sobie czegoś to dobrze, sprawdzaj sie zbieraj
        > dowody a poźniej wykorzystaj je.

        Niejasne. Manipulowałabym, gdyby z podrywania uczyniła gałąź wiedzy.
        Idąc Twoim tokiem rozumowania.
        >
        > Problem w tym ze w pewnym momencie zbieranie dowodów własnej wartości stanie
        > sie celem samym w sobie.
        >

        > Po poderwaniu pana z "kokosowa głową i uśmiechem jak banan" dostaniesz bodziec.

        Podkreśliłam cudzysłowem, bo niejasne. Przeczytałam 4 x i doszukałam
        się rasizmu, czy tak?


        > Udowadnienie sobie to szukanie prawdy o sobie.


        Z całym szacunkiem - bełkot. Za udowadnianiem sobie może raczej leżeć
        chęć odegrania się, niskie poczucie własnej wartości. Jeśli już.
        Dlaczego nie odebrałeś mojego "tekstu" raczej jako radosnego wypisania się?

        Kiedy ja sie znajdzie mozna zacza
        > c
        > sie za wykorzystanie go do czegos.
        >
        > do czego?
        > nie czuje ze istniala by gleboka odpowiedz na to pytanie TU, nie ma jej

        Oj, znam tylko TU. Co TAM to i Szanowny Pan raczy nie wiedzieć.


        >
        > to jak poznawanie mozliwosci samochodu i mozne nauka nad jego kontrola i
        > sprawnym prowadzeniem.
        > Ok mozna sie cieszyc ze jest szybki, sprawny.
        > Ale gdzie ma jechac?
        > dokad?

        Przed siebie. To dużo.

        [i korygować jego jazdę jak pilot kurs samolotu. idąc Twoimi skojarzeniami]

        > Z kim i o co się ścigać, co jest nagrodą?

        A po co się z kimś ścigać?
        Czy sensem nie jest stawanie się mocniejszym niż wczoraj?
        Z sobą się ścigać...
        Nagrodą jest radość. Bo nie przyjemność.





        >
        > Kiedy nagroda jest prosty bodziec w mózgu a nie budowanie kultury emocjonalnej,
        > wiedzy, duchowej, materialnej?

        Co ostatnio czytasz?
        Film? Sztuka?
        Może dziedzina wiedzy?
        Co Ciebie szczególnie zajmuje?

        > Puszcza sie kolorowe balony w powietrze, które pękają po czasie i znikają.
        >
        > No cóż pierwszy mój wpis w tym forum, po sąsiedzku z blokowiska chorób.

        Witamy.
        Czujesz się chorobą czy człowiekiem?



        >
        > Co zrobic? Zdezawuowac i zignorwac.

        Oj...mocne słowa. Pomimo bardzo niejasnego stylu jednak odpisałam.




        > Kolejna strzykawka dopamino-serotoninowa cze
        > ka smile

        No cóż. Diabetyk ma swoją insulinę. Idź na ich forum i nakaż odstawić...I wróć
        tu choćby z podbitym okiem.


        > pozdrawiam.

        ja też.

        >
        > to jest nałóg.

        Zastrzygłam uszami: czyj?

        [nie palę, mało piję, zero narkotyków]

        Kilka pytań:

        Co Cię skłania do pouczeń?
        Czy jesteś pruderyjny?
        Jak bardzo nie podobają Ci się ludzie?
        Narzucasz swój sposób myślenia. Po co..?
        • 35.a Zwracam honor 08.10.08, 09:04
          w dwóch miejscach.

          O tu:

          > Warto, jeśli ktoś szuka czegoś, czego będzie chciał sie chwycić
          > kiedy zabraknie mu pewności siebie.

          Czego się wtedy chwytasz?
          I jeszcze pytanie:

          akceptację budujemy sami czy potrzebujemy jednak _także_ potwierdzenia
          z zewnątrz? przychylam się do tego drugiego.
          trzeba byłoby być bardzo silnym żyjąc wewnątrz własnej głowy
          i stamtąd czerpać samopotwierdzenie. może jeszcze z przeczytanych
          lektur. tu sie jednak kryje pułapka. za napisanym stoi człowiek...
          żyję wśród ludzi i potrzebuję także informacji zwrotnych.
          co nie znaczy, że do końca na nich polegam. są mi jednak
          potrzebne. pozytywne i negatywne. owszem, preferuję pozytywne.

          I tu:

          > Udowadnianie sobie to szukanie prawdy o sobie.

          Jak inaczej jeśli nie w działaniu?


          [przepraszam, że czasem poprawiam stylistycznie. nałóg smile]

          Tak na marginesie znalazłam ciekawe motto:

          Najpierw Cię ignorują.
          Potem śmieją się z Ciebie.
          Później z Tobą walczą.
          Później wygrywasz

          Mahatma Gandhi

          Spokojnego dnia
      • tosiedazrobic Re: O podrywaniu 08.10.08, 08:57
        aha. po co tyle ekranu zajmować, ja jestem w nim mocno osadzona,a tu
        proszę smile
        35.a i co nuroip teraz do podziemia zwieje?
      • tosiedazrobic Re: O podrywaniu 08.10.08, 09:11
        35.a a dopamina i serotenina?
        nuroip to nie jest nałog, ja wszystko mam pod kontrolą big_grin
        dobra juz się zamykam.
        nuroip,ale nie uciekniesz,prawda? smile
    • nuroip Re: O podrywaniu 12.10.08, 04:55
      jakos mi sie nie chialo tu wracac, ale widze ze ktos mi odpisal

      [z milionów wystukanych przeze mnie liter jakaś część ma sens.
      nie wierzę, że nie. co więcej, jestem tego pewna]

      sens mozna znalesc wszedzie, we wszystkim. Nawet w pozornie najbardziej
      bezsensownych i destrukcyjnych dzialaniach, w biernosci.
      Co zostanie? Wiec rodzi sie pytanie czy dało by sie robic cos bardziej
      sensownego. Sa ludzie dla ktorych picie cale zycie alkocholu ma sens, nei
      wwatpie w to. kazdy ma prawo do wlasnych marzen i celow.
      Pytanie tylko czy warto byc ambitnym i szukac wyzszych sensow i celow... z
      punktu widzenia idywidualnego nie ma to znaczenia z ze spolecznego ma.


      [bardzo mądre, ale oprócz stawiania domu od podstaw = rozwoju
      wewnętrznego mamy ochotę czasami być po prostu homo ludens,
      ludźmi stworzonymi do zabawy, nie widzę w tym nic złego. dopóki nie robię
      nikomu krzywdy. bez odrobiny humoru jesteśmy ponurakami. tylko od
      nas wiać]

      Ja tez nie widze nic zlego w zabawie, zanim zachorowalem potrafilem odnalesc
      zabawe i humor we wszystkim, nie jest to ta ze pietnuje poczucie humoru bo to
      zawsze powinno towarzyszyc czlowiekowi jak optymizm. NIe chial bym tez zeby ktos
      sugerowal cos czego nie napisalem lub nie pisalem, a interpretacje niezgodna z
      moim przekazem zaawsze mozna oczyiscie naprostowac.
      zabawa moze tez byc sensem zycia. Odcuwane przyjemnosci tez. NArkomani sa
      swietnym przykladem ze odczucie i gratyfikacja przyjemnosciowa jest pewie z
      racji wyrazistosci i namacalnosci priorytetem zycia. Mozna np niszczyc ludzkosc
      z usmiechem na twarzy i poczuciem humoru, zawsze wtedy lepiej sie funkcjonuje.

      [jako osoba dorosła kupiłam sobie aparat do puszczania baniek
      mydlanych. co ciekawe, ze zwykłego płynu do mycia naczyń nie
      chcą ładne powstawać...
      warto.
      jak wiele osób dorosłych zbieram kasztany. najpiękniejsze te
      świeżo spadłe z drzewa. wczoraj znalazłam kilka późnym wieczorem.
      ulotne jest haiku. ulotny jest uśmiech. i co?]

      Warto? to czy warto zalezy od tego co kto lubi. Wiec dla nie jednego cos moze
      byc nie warte dla innego warte, dialania, zycia, spedzania czasu. Czemu nie.
      Raczej nie. NIe. tak. raczej tak. To lubie w subiektywnych pytaniach smile

      "Casanova i potwierdzanie własnej wartości a może Don Juan i ukochanie
      kobiet? To nie tak. Raczej radość rozdawania uśmiechów. Mam hypo
      jeśli wiesz o co chodzi i cały świat jest zabawny. Większa część. "

      Mialem cos w rodzaju bardzo stabilnej mani, wiem o co chodzi. Diler narkotykowy
      tez rozdaje usmiechy smile No i minnnymi pozadna mania doprowadzila mnei do
      porzadnej schizofreni rezyduanej-prostej i depresji psychotycznej... mam tylko
      fajne i mile skojarzenia, np takie ze prostytutki tez rozdaja usmiechy, tylko
      kaza sobie za nie placic.


      "Bełkot..."
      Twierdzenie. Oznajmienie. Wyrocznia. Bez proby dotarcia, moze jako odpowiedz na
      niedotarcie, które nie chce zawzec w sobie stwierdzenia niezrozumienia. Wina
      lerzaca w formie czy tresci?
      Pewnosc siebie buduje wiedze i emocjonalne zdecydoowanie do wykorzystania zasobu
      swoich potencjalow i kompetencji w jakims celu, rozszeza i rozjasnia spektrum
      mozliwosci oraz wiare w ich realizacji zdobywwwana przez m.in doswiadczenie.
      Po co jest pewnosc siebie? po prostu jest bez celu? Jesli tak to moze lepiej by
      bylo gdyby tego nie bylo.
      Wszysdtko przestaje miec znaczenie jesli nie wykorzysta sie tego do...
      do czego (pytanie bez odpowiedzi wersja druga) a moze to .. belkot? czy jednak...

      "Co złego w chwilowym nawet uniesieniu? Ile trwa uniesienie? Znasz trwałe
      uniesienie? "
      Co złego? to zalezy od sytuacji i kontekstu, nei mozna uznac uniesiienia a
      priori za zło ai za dobro.
      Nie twierdze ze jest trwale uniesienie a to bylo jak sądze pytanie sugerujace
      lub insunuujce pewne twierdzenie. Jak bardzo nudnym mozna byc?... jak nudne moze
      byc przekamazanie sie.. bardzo...
      Nie sugeruje tez zeby uniesienie bylo czyms złym.

      Czy uniesienia zle i dobre moga byc celami ? mogą. Zapewne czlowiek bedzie
      poszukiwał kontektów i sytuacji ktorych bedzie mogl doznawac egzaltacji. Co
      moze ja powodowac?Wszystko co bedzie współgralo z linią poszukiwanych zaleznosci
      i zwierciadeł samego siebie. tym zwierciadlem moga byc inni ludzie oraz nasz
      kontekst w wykreowanych miarach słusnosci.

      [obrazisz się, jeśli napiszę, że bełkot? w końcu mało tej manipulacji czy dużo?]
      Nie obrazam sie nigdy, moze to pozostałosc po mojej osobowosci zdrowej.
      Jest jej tak duzo ze przestaje sie widziec ze istnieje. tacy ludzie zycia
      pozorami prawie non stop. Prawie kazda reklama jest jakas forma manipulacji,
      wplywania na czlowieka checia osiagneiecia jego jakiejs reakcji.

      "Fałsz? Ni grama."
      Pisałem o abstrakcji, nie odnosilem tego do Ciebie.

      "Ojojoj. Przeżyć dobrze swoje własne życie. W miarę mądrze, czasem
      zabawnie, czasem głupio. Zostawić coś po sobie."
      Nie wiem czy do osobiste pytanie, pytani o cele i marzenia zawse jest bradziej z
      sfery pytan wymagajacych zaufania.
      Co oznacza przezyc dobrze? a co oznacza przezyc zle? Mądrze, głupio i zabawnie?
      Zostawic cos? Kazdy z nas cos zostawi chocizby swoje zwłoki w przyrodzie nic nei
      ginie smile

      "Buddyści mądrze mówią: Gdy nie wiesz dokąd iść, idź dalej."
      a jesli idzie sie w zła strone, lepiej bylo by stanac miejscu i rozejrzec sie w
      któa strone isc, tak mi sie wydaje.

      "Przeczytałam 4 x i doszukałam
      się rasizmu, czy tak? "

      Pan z kapusciana głowa i marchewkowym usmiechem jest mniej "rasistowska' wersja
      poróónawczą? ni tam nie bylo rasizmu, chyba ze nasze definicje rasizmu sie
      róznaią, niewykluczonee.

      "Z całym szacunkiem - bełkot. Za udowadnianiem sobie może raczej leżeć
      chęć odegrania się, niskie poczucie własnej wartości. Jeśli już.
      Dlaczego nie odebrałeś mojego "tekstu" raczej jako radosnego wypisania się? "

      Przyczyn moze byc oczywiscie wiecej niz jest ludzi, kazda indywidualna, co
      jednak udowadniamy? Dowod jest potwierdzeniem, czego? Informacji o sobie... Bo
      wa takim kontekscie została postawiona teza, co zaweza jej znaczenie od
      rozumowania czysto abstrakcyjnego. Wiec czy to był BEŁKOT? W znaczeniu potocznym
      zwrot udowadnianie sobie moze oznaczac tez pozorowanie dowodow. Tzn tworzenie
      wyobrazniea mnajczesciej w kontekscie innych osob, wg najczesciej wlasnych
      kryteriow oceny.

      "Przed siebie. To dużo."

      tak ale jesli podarzamy sie w zlym kierunku to kazda minuta oddala nas od celu,
      sprawi tylko ze bedzie wiecej do nadgonienia, na upartego mozna juz jechac caly
      czas do przodu i wyladowac w manowacach wierzac ze warto bylo jechac zeby tylko
      jechac.. do przodu.
      Koko jumbo i do ptrzodu ^^ czyje to bylo dobre hasło? smile
      o.dyr. Rydzyk ma swoja zmodyfikowana wersje


      "A po co się z kimś ścigać?
      Czy sensem nie jest stawanie się mocniejszym niż wczoraj?
      Z sobą się ścigać...
      Nagrodą jest radość. Bo nie przyjemność. "

      Czasami trzeba scigac sie z innymi kiedy dochodzi do konfrontacji celow i
      interesiow, kiedy nei ma porozumienia i woli wspolpracy. To wyscig bez reguł,
      ale wygrywa go oczywiscie ten który potrafi byc lepszy, lepszy jest zazwyczaj
      ten który ma sposob i motywacje do rozwoju. Chec rozwoju i bycia lepszym cechuje
      prawie kazdego sportowca, takze mnie z przed choroby.
      Nagroda? chyba kzdy ma swoją.

      "Co ostatnio czytasz?
      Film? Sztuka?
      Może dziedzina wiedzy?
      Co Ciebie szczególnie zajmuje?"

      Ja - przedchorobowy - mogl bym wymienic długa liste rozwoju kulturalno- duchowo
      - intelektualnego
      poszerzania wiedzy i horyzontow... NIestety zdecydowana wiekszosc teego
      znajdduje sie w uspieniu.
      Teraz nie jestem w stani czytac ksiazek, nawet ogladac prostych filmow. brak
      koncentracji, emocjonanego skupienia, odczytywania wartosci no cuz ciezka
      choroba mozgu robi swoje.

      "Witamy.
      Czujesz się chorobą czy człowiekiem?"

      Przestałem czuc sie człowiekiem kiedy stracilem duszę.

      "Zastrzygłam uszami: czyj?

      [nie palę, mało piję, zero narkotyków]"

      Czy to istotne czyj? Wazne czy dostrzega sie problem, jesli jest? a czy jest to
      osobne pytanie, wymagajace gl
      • nuroip Re: O podrywaniu 12.10.08, 05:10
        "Co Cię skłania do pouczeń?
        Czy jesteś pruderyjny?
        Jak bardzo nie podobają Ci się ludzie?
        Narzucasz swój sposób myślenia. Po co..?"

        Nie chiał bym zeby cokolwiek z tego co napisałem bylo odebrane jako pouczenie.
        jesli kiedykolwiek mial bym kogos pouczyc zrobil bym to kiedy wiedzial bym
        ostateczie jaka droga jest sluszna, z pewnoscia musial bym byc zdrowy w 100%.
        Odbieranie tego jako poczucanie odebieram jako insynuacje. Po co mial bym
        kogokolwiek poczucac? Nie czuje atakiej potrzeby chyba ze ktos robi cos zle.
        Kazdy ma prawo do kłucia wlasnego losu, moze to robic jak uwaza za stosowne.
        Wyrazem troski o czloieka jest czasami spytanie sie go czy wie co robi. Jesli
        wie i jest przekonany, rzeczywistosc zweryfikuje jego tezy, nie ma tu wiele do
        mowienia, nie jestem niczyim zwierzchnikiem i nie chce byc.

        Uff puderyjnosc jesli zostala by gdzies odnalzniona to pewnie echo chorobym
        bardzo silnej. Zdecydowanie wpływ choroby, podobnie jak dziesiatki innych czesto
        negatywnych cech powstalych po wypadku.


        Ludzie nie podobaja mi sie mniej wiecej tak bardzo jak kiedys mi sie podobali.


        Dlaczego sadzisz ze narzucam swoj sposob myslenia? po prostu pisze to co mysle,
        zadaje pytania moze cos stwierdzam co mi sie wydaje. Ktos moze zrobic z tym co
        zechce dziwi mnie ze odczytuje to jako nakazy.


        "Czego się wtedy chwytasz? "

        Chwyam sie przeszłosci, prawd o sobie z przed choroby swoich sukcesow w swiecie
        i reczywistosci. Przynajmniej daje nadzieje i pozwala sie oprzec na czyms byc
        moze do czego mozan wrócic.


        "akceptację budujemy sami czy potrzebujemy jednak _także_ potwierdzenia
        z zewnątrz? przychylam się do tego drugiego.
        trzeba byłoby być bardzo silnym żyjąc wewnątrz własnej głowy
        i stamtąd czerpać samopotwierdzenie. może jeszcze z przeczytanych
        lektur. tu sie jednak kryje pułapka. za napisanym stoi człowiek...
        żyję wśród ludzi i potrzebuję także informacji zwrotnych.
        co nie znaczy, że do końca na nich polegam. są mi jednak
        potrzebne. pozytywne i negatywne. owszem, preferuję pozytywne."

        Akcetacje czego? siebie samego? do tego nei trzeba nikogo z zewnatrz. o sie
        kademu nalezy jako czlowiekowi. Sa cechy czy luzdie którzy zyjac w
        spoleczenstwie sa przez niego alienowani, ale kto kaze mu zyc razem z nimi?



        • ditta12 Re: O podrywaniu 12.10.08, 10:48
          O la lawink
      • 35.a Re: O podrywaniu 12.10.08, 14:50

        "Wiec rodzi sie pytanie czy dało by się robic cos bardziej
        sensownego"

        "Mianowicie? Tematem wątku, mojego, była zabawa. Czuję sens pracy, choć generalnie mi się rzadko tam chce chodzić, ale czerpię z niej jednak więcej radości niż zmęczenia, więc?


        "Sa ludzie dla ktorych picie cale zycie alkoholu ma sens"

        Jesteś pewien? Że w rzadkich okresach pomiędzy ciągami nie myślą
        jednak "spieprzyłem sobie co najmniej życie"?

        "Pytanie tylko czy warto byc ambitnym i szukac wyzszych sensow i celow... z punktu widzenia idywidualnego nie ma to znaczenia a ze spolecznego ma"

        Jak zbudowałbyś sens społeczny, gdyby nie indywidualny był wcześniej?
        Potrzebny Ci Mao, bo własna wolność, własny sens Ci zbędny?

        "Narkomani sa swietnym przykladem ze odczucie i gratyfikacja przyjemnosciowa jest pewnie z racji wyrazistosci i namacalnosci priorytetem zycia. Mozna np niszczyc ludzkosc z usmiechem na
        twarzy i poczuciem humoru, zawsze wtedy lepiej sie funkcjonuje"

        Bierzesz pod uwagę fakt, że narkoman dla odczucia odlotu musi
        zwiększać dawkę? I że na końcu jest już tylko konieczność bez
        odczucia przyjemności?
        Przeginasz.

        "Czemu nie. Raczej nie. Nie. tak. raczej tak. To lubie w subiektywnych pytaniach"

        Bawisz się słowem. Dość bezpłodnie, powiedziałabym ostrożnie...
        A Stachura Edward to już był. Też zresztą chory. I twórczy, fascynacja licealna powszechna, mnie nie ominęła też.


        "Mialem cos w rodzaju bardzo stabilnej manii"

        Ha? Od kiedy stan cechujący się całkowitą niestabilnością, a na końcu
        całkowitą dezintegracją zachowania, mówienia, porozrywaniem znaczenia jest czymś jak woda na jeziorze w pogodny dzień?

        "Diler narkotykowy tez rozdaje usmiechy"

        Trawa jest zielona, żaba rzekotka też. I cóż z tego?

        "porzadna mania doprowadzila mnie do porzadnej schizofrenii rezydualnej-prostej i depresji psychotycznej..."

        Współczuję. Nie bardzo się pewnie zatem dogadamy, ale wysłucham.

        "mam tylko fajne i mile skojarzenia, np. takie ze prostytutki tez rozdaja usmiechy, tylko kaza sobie za nie placic"

        Obcowałeś z nimi płciowo? Jak było? Czcza ciekawość...

        Nie dasz wiary, że można uśmiechać się bezinteresownie? Albo, że
        "zapłatą" ma być też uśmiech.


        "Twierdzenie. Oznajmienie. Wyrocznia. Bez proby dotarcia, moze jako odpowiedz na niedotarcie, które nie chce zawrzec w sobie stwierdzenia niezrozumienia. Wina leżaca w formie czy tresci?
        Pewnosc siebie buduje wiedze i emocjonalne zdecydowanie do wykorzystania zasobu swoich potencjalow i kompetencji w jakims celu, rozszerza i rozjasnia spektrum mozliwosci oraz wiare w ich realizację zdobywana przez m.in. doswiadczenie.
        Po co jest pewnosc siebie? po prostu jest bez celu? Jesli tak, to moze lepiej by bylo gdyby tego nie bylo"

        Tak się zastanawiam, czy kupiono by Twoje słowa, czy zapłacono by
        wcześniej odziewając w okładkę. Może lepiej pokuś się o pisanie
        wierszy? Chętnie poczytam. Niemniej to, co wyżej też ma sens.
        Choćby było tylko kpiącym uśmiechem...


        "Wszystko przestaje miec znaczenie, jesli nie wykorzysta sie tego do... do czego (pytanie bez odpowiedzi wersja druga) a moze to .. belkot? czy jednak..."

        Życiopisanie. Ostrożnie powiem, że to też już było.

        Nie sądzisz, że spontanicznie pojawiające się w głowie myśli należało
        by jednak jakoś przetworzyć? O ile mają być czymś więcej niż niezbyt
        ważnym spontanicznym zapisem.

        No i urywasz, a ja chcę wiedzieć, co dalej.


        "Co złego? to zalezy od sytuacji i kontekstu, nie mozna uznac uniesienia a priori za zło ani za dobro"

        Tu się zgadzam.

        "Nie twierdze ze jest trwale uniesienie a to bylo jak sądze pytanie sugerujace lub insynuujace pewne twierdzenie"

        To pójdźmy do początku. Oceniłeś "uwodzenie" [które jest jednym
        ze składników hypo - a wiem to na pewno, bo wczoraj odświeżałam
        swoją znajomość "Niespokojnego umysłu" K.Jamison] jako złe...

        "Jak bardzo nudnym mozna byc?... jak nudne moze byc przekomarzanie sie.. bardzo..."

        E tam, nie ma obowiązku odpowiadać na cudze posty.
        Zwalniam Cię z tego. Jeśli czujesz przymus.

        "Nie sugeruje tez zeby uniesienie bylo czyms złym"

        Nie jest. Można sobie domalować przymiotniki. Religijne, psychotyczne
        [nadasz znak, czy nie? ja pozostawiam neutralnie, choć zainteresowana jednostka postawi sobie pewnie znaczek +]

        Czy uniesienia zle i dobre moga byc celami ? mogą. Zapewne czlowiek bedzie poszukiwał kontektów i sytuacji w ktorych bedzie mogl doznawac egzaltacji.

        Jako człowiek okresowo hypomaniakalny będę okresowo egzaltowana...
        Choroba, ja mówię zaburzenie.

        "Co moze ja powodowac?Wszystko co bedzie współgralo z linią poszukiwanych zaleznosci i zwierciadeł samego siebie"

        Przed chwilą myślałam, że to ma sens, ale jednak nie. Jak wyżej.
        Zaburzenie. "Zwierciadła samego siebie" - skąd zaczerpnąłeś ten
        termin? Pytam nieagresywnie, ciekawa jestem, co czytałeś wcześniej.
        Echa buddyzmu czy raczej...? Nie wiem.


        "tym zwierciadlem moga byc inni ludzie oraz nasz kontekst w wykreowanych miarach słusnosci"

        niby logiczne, ale sensu brak...

        "Co oznacza przezyc dobrze? a co oznacza przezyc zle?
        Mądrze, głupio i zabawnie?
        Zostawic cos? Kazdy z nas cos zostawi chociazby swoje zwłoki w przyrodzie nic nie ginie"

        Też jednak żartujesz, chociaż na smutno.

        Jak? Doświadczając możliwie dużo. Różnorodnie. Przyjmując jak leci
        i dobro, i zło [jeszcze nie potafię]. A może zamknąć się w kartuzji
        i żyć jak asceta? Ale oni też się śmiali i ślizgali z tego wzgórza
        w dół na butach...["Wielka cisza"]
        Wziąć i dać.
        Uczyć się od starszych, pomagać młodszym. Koło, choć bardziej uczony
        kolega podpowiedział mi, że helisa, linia śrubowa...

        • 35.a c.d. 12.10.08, 15:16

          "a jesli idzie sie w zła strone, lepiej bylo by stanac miejscu i rozejrzec sie w która strone isc, tak mi sie wydaje"

          dobrze myślisz, ale i tak iść dalej. nie stać ciągle w miejscu.


          "Pan z kapusciana głowa i marchewkowym usmiechem"

          Metaforyczne i obraźliwe określenie kolorowych...

          [...] Sporo ciachnęłam, jeszcze przed obiadem, więc poza obszarem
          pojmowania.

          "Przed siebie. To dużo."

          tak ale jesli podazamy sie w zlym kierunku to kazda minuta oddala nas od celu,
          sprawi tylko ze bedzie wiecej do nadgonienia, na upartego mozna juz jechac caly
          czas do przodu i wyladowac w manowacach wierzac ze warto bylo jechac zeby tylko
          jechac.. do przodu.
          Koko jumbo i do przodu ^^ czyje to bylo dobre hasło? smile

          Nie wiem. Jakaś "korowa piosenka", chyba.

          "o.dyr. Rydzyk ma swoja zmodyfikowana wersje"

          Nie słucham. Wykazuję ignorancję, co do Ojca Dyrektora. Trzeba było
          by go słuchać, aby się ustosunkować. Słuchają go rzesze, więc jedna
          jednostka niesłuchająca? Żadna strata.



          "Czasami trzeba scigac sie z innymi kiedy dochodzi do konfrontacji celow i interesow"

          OK, ścigam się w pracy. 1. miejsce daje realne pieniądze.


          "Ja - przedchorobowy - moglbym wymienic długa liste rozwoju kulturalno- duchowo
          - intelektualnego
          poszerzania wiedzy i horyzontow... NIestety zdecydowana wiekszosc tego
          znajduje sie w uspieniu.
          Teraz nie jestem w stanie czytac ksiazek, nawet ogladac prostych filmow. brak
          koncentracji, emocjonalnego skupienia, odczytywania wartosci no cóz ciezka
          choroba mozgu robi swoje"

          Mózgu czy psychiki? Dobra, może i jednego i drugiego. Ale podtrzymuję
          pytanie: co żywo zajmowało Cię "PRZED"? Pytam, bo ciekawa jestem
          Ciebie jako człowieka.


          "Przestałem czuc sie człowiekiem kiedy stracilem duszę"

          Kto zabrał Ci duszę? Choroba?
          To ciekawe, bo podobnie jak Ty mówią osoby przyjmujące chemię [chemioterapia]. Że zatruwa im duszę. Na szczęście nie autopsja.
          Odpukać.

          To jeszcze o akceptacji. Piszesz, że należy się ona każdemu za to
          tylko, że jest człowiekiem. Ale mówiliśmy przecież o samoakceptacji
          i powtórzę się, że musi być domieszka pozytywnych informacji zwrotnych, aby myśleć "jestem w porządku, idę w dobrym kierunku".

          To na koniec.
          Co sprawiło, że zachorowałeś?
          Zdarzenia? Jakie? Czynniki wewnątrzpsychiczne?

          Katapultowanie pytaniami, bo usilnie chcę zrozumieć smile Serio.

          Miłego.
          • 35.a Nuroip... 12.10.08, 16:45
            Poczytałam sobie jeden właściwie tylko założony przez Ciebie
            wątek na forum Schizofrenia. Dobrze, że tam mnie zaniosło.

            To co piszesz tu to jakieś nadmuchane bzdury, ale nie, nie
            żałuję, że weszłam z Tobą w dialog. Jednym zdaniem na tamtym
            forum bardzo otworzyłeś mi oczy. Dziękuję. Nieważne którym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka