poetkam
15.01.09, 17:37
Dopadł mnie bezpodstawny lęk, paniczny.. Cholera, a już myslałam, że
mam z nim spokój. Nie jest może rewelacyjnie, ale przecież lepiej,
niźli rok, dwa lata wstecz.
Nie mogłam skupić się na pracy, ba, myśleniu zwyczajnym- lęk zjadał
powoli mnie całą...
Poradzono mi (dziękuję, Cz.), abym skupiła się jednak na pracy, nie
miała czasu dzięki temu na ten irracjonalny lęk. Z oporami.. (cóż,
ciężko jest zostawić własny lęk, użalanie nad sobą i robić coś
pożytecznego) zabrałam się do pracy.
No i..lepiej mi.. Choć znowu zamartwiam się, co będzie w drodze z
pracy i później.. Postaram się jednak skoncentrować na obowiązkach.
Już tak dawno nie dopadał mnie żaden idiotyczny lęk, że zaniedbałam
swój "obowiązek" noszenia awaryjnego leku przeciwlękowego.
A Wy jak sobie radzicie z takim niespodziewanym, bezpodstawnym
lękiem? Oczywiście w sytuacji, gdy nie macie pod ręką niczego
przeciwlękowego?