No i drugie podejście do lamotryginy zakończone porażką

Podobnie jak poprzednim razem, po tygodniu gorączka, powiększenie węzłów
chłonnych. Na szczęście tym razem bez wymiotów. No ale odstawić trzeba będzie...
Nie mam już pojęcia, czym się stabilizować!
- lamo: nie toleruję jak widać
- lit: nie mogę, bo mam niedoczynność tarczycy
- depakina: odmawiam, stabilizuje świetnie, ale nie mam zamiaru być łysa i gruba
- tegretol (karbamazepina): nie stabilizuje mnie, za to robi mi urocze
wybroczyny podskórne (wyglądam, jakby zupa była za słona)
- topamax: ostatnie 2 lata sprawdzał się świetnie, ostatnio przestał
stabilizować i stąd była zmiana na lamo.
Ludzie, czym ja się mogę jeszcze ustabilizować?! Bo już mi ręce opadają! Chyba
już tylko rispolept mi został, aaaaa!
Co radzicie?