Dodaj do ulubionych

problem - rozwój społeczny - przedszkole

17.01.10, 22:14
Cześć, bardzo dawno temu (jakies trzy lata temu) trochę tu z Wami
pobyłam, ale mało się udzielałam i pewnie nikt mnie nie pamięta. Mam
jednak nadzieję, że nie odmówicie mi porady...
Mój syn poszedł we wrześniu do przedszkola. Do publicznego, jako
trzylatek. Urodził się w 35 tc, więc nie było to skrajne
wcześniactwo, ale miał hipotrofię, nie ominął nas respirator,
retinopatia, wylewy, wzmożone napięcie mięśniowe i program wczesnej
interwencji. Kiedy skończył rok, wypisano go z programu, "wyrównał
się" i wszystko było ok. No i niby nadal jest, ale właśnie to
przedszkole...
Problem nie w tym, że płacze - płakał przez pierwsze 2 miesiące,
potem wreszcie odkrył, że jednak przychodzę po niego, jak obiecuję,
i przestał robić poranne problemy. Po południu odbieram go
zadowolonego, rozgadanego, nauczył się wielu piosenek, wierszyków,
angielskich słówek, no trudno się do czegoś przyczepić. Problem w
tym, że Kacper gryzie dzieci. Kiedy się wkurzy, zestresuje, ktoś go
uderzy - on gryzie. To jakiś koszmar jest. Rodzice pogryzionych
dzieci się wściekają (i wcale im się nie dziwię sad), nasza
wychowawczyni stara się być wyrozumiała i wspierać nas, ale ja już
nie wyrabiam psychicznie. Próbowaliśmy wszystkiego, ja najpierw
próbowałam tłumaczyć, bywało że puszczały mi nerwy i wyłam, doszło
do tego, że w drodze do przedszkola miałam ataki rzetelnej paniki -
bałam się tego, że znowu usłyszę "niestety dzisiaj znowu...".
Byliśmy u dwóch psychologów. Każda stwierdziła, że choć to
oczywiście mało akceptowane zachowanie, ale jednak zdarza się i że z
tego wyrośnie! Ale ja tego nie wytrzymam, boję się, że komuś w końcu
zrobi krzywdę, na razie kończy się na siniakach, ale kto wie?? Poza
tym okropnie się martwię, bo widzę, że jest jakiś problem, tylko nie
wiem, jaki! Bywa, że słyszę, że ugryzł bez powodu, ale potem w domu
jednak się okazuje, że powód był, tylko panie go nie dostrzegły. Mój
syn wie, że źle robi, zawsze potem płacze, jest skruszony,
przeprasza, obiecuje, że już nigdy, nawet ostatnio powiedział mi, że
może byśmy znowu poszli do pani psycholog, żeby już nie gryzł...
Widzę, że nad tym kompletnie nie panuje, a ja nie wiem, co robić!!
Teraz choruje, od końca grudnia jest w domu, bo najpierw miał
krztusiec, a teraz anginę, ale za tydzien prawdopodobnie wróci do
przedszkola, a ja nie śpię po nocach myśląc o tym, że znowu się
zacznie... Zastanawiałam się nad zmianą przedszkola na jakieś, gdzie
będą mniejsze grupy, bo rozważałam, czy przypadkiem ta agresja nie
wynika z nieumiejętności radzenia sobie w dużej grupie, w warunkach
hałasu itd., ale psycholożki twierdzą, że taka zmiana będzie dla
niego kolejnym stresem i żeby tego nie robić. Co robić? Nikt u niego
nie stwierdził nadpobudliwości, co mnie trochę dziwi, bo jest
straszliwie żywym dzieckiem, skaczącym, biegającym, dość nerwowym,
ale potrafi się skupić - uwielbia, jak mu się czyta, potrafi
siedzieć jak zaczarowany i słuchać bez końca. Panie psycholożki
powiedziały, że ma kłopoty z rozwojem społecznym, ale że musi
dojrzeć i najlepiej, jak dorośnie w grupie rówieśników właśnie, że
jeżeli będziemy go izolować, zabierając z przedszkola, te problemy
potem pojawią się w szkole... Tyle że to dorastanie wiąże się z
ogromnym stresem dla nas wszystkich, nie wyłączając tych
nieszczęsnych pogryzionych. Powiedzcie, może macie jakieś pomysły?
Bo ja szukam pomocy od dłuższego czasu i nic nie mogę znaleźć. Może
znacie jakieś terapie, jakieś zabawy, coś, co by przyspieszyło ten
rozwój społeczny i pomogło nam przestawić syna na jakąs inną formę
wyrażania złości?? Od razu powiem, że wszelkie próby tłumaczenia
typu "jak jesteś zły to tupnij nogą" albo "jak Ci ktoś coś zrobi to
powiedz Pani" na nic się zdały, w chwilach emocji on po prostu nad
tym nie panuje, a ja nie wiem co robić, jak mu pomóc.
Proszę, pomóżcie, ten problem mnie przerasta...
Obserwuj wątek
    • polaa27 Re: problem - rozwój społeczny - przedszkole 17.01.10, 22:38
      Ja jestem trochę w szoku i to wcale nie z powodu zachowania twojego synka, ale z
      powodu przedszkola właśnie. Dzieci są różne i różnie się zachowują, ale od tego
      właśnie są przedszkolanki żeby zapanowały nad dziećmi, przypilnowały,
      wytłumaczyły, etc. Wygląda chyba na to, że grupa dzieci jest na tyle duża, ze
      panie wychowawczynie nie dają rady przypilnować porządnie dzieci. Może też same
      panie nie są na tyle zaangażowane w swoją pracę, żeby okazać np. więcej uwagi
      Twojemu synkowi i zareagować w porę, a nie potem mówić, że ZNÓW pogryzł jakieś
      dziecko. A gdzie one wtedy były i co zrobiły w tej sprawie?
      • busiana Re: problem - rozwój społeczny - przedszkole 17.01.10, 23:17
        To samo mówi moja teściowa, która była przedszkolanką. Że skoro
        wiedzą, że Kacper tak reaguje, powinny mu poświęcić więcej uwagi i
        bardziej pilnować. Ale grupa liczy 28 osób, a panie są dwie. Zdarza
        się też, że są tam zastępstwa, bo jedna z pań jest na dłuższym
        zwolnieniu, i przed Świętami, kiedy mąż odbierał syna, usłyszał od
        takiej "zastępczej pani": ugryzł bez powodu, jest niegrzeczny i
        ciągle gryzie. Popłakałam się. Jak można tak skreślać dziecko?? Od
        Świąt syn jest w domu, bo choruje, jak pisałam, ale jak wróci, chcę
        porozmawiać z dyrektorką o tej pani przedszkolance.
        No, ale to już nie o to chodzi, chcę pomóc dziecku, żeby umiał nad
        sobą jakoś zapanować, myślicie, że to możliwe w tym wieku, czy
        naprawdę w końcu sam dojrzeje? Tylko co z tymi pogryzionymi dziećmi?
        • polaa27 Re: problem - rozwój społeczny - przedszkole 17.01.10, 23:35
          A zmiana przedszkola nie wchodzi w grę? 28 dzieci to bardzo duża grupa, a jak
          jeszcze panie niezainteresowane (a w państwowych przedszkolach tak często jest
          niestety) to nieciekawie. Ja zapisałam dziecko do przedszkola integracyjnego,
          gdzie w grupie jest 16 dzieci +2 opiekunów, a do tego wiem że sa to ludzie z
          powołaniem, oddani dzieciom.
          • busiana Re: problem - rozwój społeczny - przedszkole 17.01.10, 23:51
            Zmiana wchodzi w grę, ale właśnie psycholożki mi to odradzały. Że
            skoro już przeszedł proces adaptacji, polubił swoją wychowawczynię,
            to nie powinno się dziecku fundować kolejnej traumy. Tyle że one
            obie nasz problem potraktowały jak normalny etap rozwoju, i może ja
            jestem przewrażliwiona? Ale jednak wszystkich nas to męczy, i syna,
            i rodziców innych dzieci.
            Na przedszkole integracyjne we Wrocławiu szanse mam nikłe. Nie mamy
            żadnych orzeczeń o potrzebie wspomagania, ani o niepełnosprawności,
            zresztą nikt przy zdrowych zmysłach by nam go nie dał, a te dzieci
            mają rzecz jasna pierwszeństwo. A we Wrocławiu dostać się do
            jakiegokolwiek przedszkola graniczy z cudem. Mamy wyż! Możemy myśleć
            o prywatnym, nie stać nas jednak na bardzo drogie, no a poza tym ta
            opinia psychologów. Sama nie wiem. Dlatego szukam pomocy w jakichś
            dodatkowych terapiach, tylko jakich? Obie panie psycholog (w tym
            jedna z poradni psychologiczno-pedagogicznej)stwierdziły że nie
            widzą potrzeby i nie poddały nam żadnych pomysłów, niestety.
            • squire1983 Re: problem - rozwój społeczny - przedszkole 18.01.10, 09:16
              obie macie rację, dziewczyny. ja wprawdzie nie jestem psychologiem
              dziecięcym, ale przecież te zachowania dzieją się tylko tam w
              przedszkolu to co Ty jako Matka masz w domu poradzić na to?
              oczywiście, możesz dziecku tłumaczyć, ale widać, że to jest
              silniejsze od niego, bo synek jest bardzo mądry i dużo rozumie, ale
              nie radzi sobie ze swoim problemem. oczywiście, że panie
              przedszkolanki powinny się zaangażować w tę sprawę. powinny mu
              poświęcić więcej uwagi, bo może po części o to chodzić, moim zdaniem
              ta grupa jest za duża. a poza tym to one powinny mu w odpowiednim
              momencie pokazać inne formy wyładowania złości. no bo przecież Ty nie
              będziesz siedzieć z nim w przedszkolu i czekać na "napad".

              busiana, ja jako psycholog, ale przede wszystkim jako matka, chyba
              bym zmieniła przedszkole na takie z mniejszą grupą. ale skoro Twój
              synek jest taki rozumny, to najpierw bym z nim o tym pogadała, czy
              chce. bo faktycznie zbyt silny stres może mu zaszkodzić.

              a jeśli chodzi o terapie, to myślę, że panie psycholożki powinny Wam
              polecić coś. no i uważam, że powinno się małego zdiagnozować w
              kierunku nadpobudliwości, ale tak porządnie. musisz poszukać u siebie
              jakiejś poradni, w której się stawia takie diagnozy. podzwoń po
              innych poradniach psychologiczno-pedagogicznych i popytaj. na pewno
              opórcz zdiagnozowania powiedzą Ci gdzie można iść na taką terapię.
              faktycznie na niej powinien się uczyć innych form wyrzucania z siebie
              złości.

              wiem kurcze, że ciężko znaleźć dobrego psychologa. ale nie zniechęcaj
              się. niestety część z nich odwala swoją robotę, gorzej jak biorą za
              to kasę, wtedy często to jest niestety czysty biznes. ale poszukaj.
              są również tacy z powołaniem.

              trzymam za Was kciuki.
    • ag0000 Re: problem - rozwój społeczny - przedszkole 18.01.10, 09:22
      Jak zwykle rodzic musi rodzic sobie sam...
      Wiesz to co przeczytałam to tylko jedno stwierdzenie mi przychodzi,myślę że paniom się troszkę nie chce zająć dzieckiem/dziećmi.Owszem dzieci jest dużo w grupie ale panie chyba za lekko podchodzą to sprawy,tym bardziej jeśli istnieje już taki problem to same powinny większą uwagę zwrócić na twojego syna,to te panie są opiekunkami na czas gdy zostawiasz tam syna.
      Dzieci różne są i różnie reagują na daną sytuację,widziałam już nie jeden incydent,atak furii dziecka (pracuję w przedszkolu,jestem co prawda szefową kuchni, ale swoje już też widziałam)
      Zmiana przedszkola- najłatwiej powiedzieć,ale trudniej zrobić gdy nie ma miejsc,choć może faktycznie taka zmiana korzystniej wpłynęła na synka gdzie byś przedstawiła sprawę co i jak.
      • gajmal Re: problem - rozwój społeczny - przedszkole 18.01.10, 11:16
        Macie rację, że Panie sobie nie radzą.

        Pewnie mnie ochrzanicie, ale ja miałam problem z moją córką
        polegający na tym samym - jak się zdenerwowała to gryzła. Trafiłam w
        końcu do starszej pani doktor pediatry, która zaproponowała mi
        brutalną terapię. Powiedziała mi - proszę też ugryźć córkę, tak,
        żeby poczuła, że to boli. Nieuwierzycie, ale z drzeniem serca
        zrobiłam to raz i problem zniknął praktycznie od razu. Później jak
        znowu chciała, to wystarczyło jej powiedzieć: pamiętasz jak to boli
        i już nigdy nikogo nie ugryzła...
        Zaraz mnie zlinczujecie - ale uwierzcie mi nie mam zwyczaju byc w
        żaden sposób brutalna wobec córki, tylko ten jeden raz, zrobiłam to
        z bezsilności.
        • gk102 Re: problem - rozwój społeczny - przedszkole 18.01.10, 11:53
          Czemu zlinczujemy? jeśli to dało efekt to dobrze. Gdy moja starsza
          córka miała problem z kolegą z grupy, i pół roku tłumaczyłam jej: że
          ma się od niego odsunąć, że nie ma oddawać (bił), że ma unikac, ma
          się bawić w drugim końcu sali...i było coraz gorzej. Powiedziałam
          wreszcie: jak cię będzie bił - walnij, i walnęła, skończyło się
          bicie, plucie, zaczepianie i terroryzowanie.
          Nie piszę tego absolutnie w sensie - że jest to jakaś metoda, ale
          zadziałało.
          W moim mniemaniu przeniesienie dziecka do innego przedszkola
          niewiele da, tylko pobłębi jego stres - już jest po jednej trudnej
          adaptacji.
          • lazy_lou Re: problem - rozwój społeczny - przedszkole 18.01.10, 12:42
            ja tez sie nie podpisuje pod linczem- sama jestem przykladem ze
            czasem trzeba na agresje odpowiedziec agresja- bedac w przedszkolu
            mialam takiego gnoja-oprawce. skaryzc nie skrzylam- bo mile
            dziewczynki tak nie robia.
            poza tym- on sie umial zawsze wykrecic.

            w koncu nie wytrzymalam i mu strzelilam na odlew suspicious
            sprzedalam mu kopa.
            pech (jego pech tongue_out ) chcial ze trafilam prosto w jaja suspicious

            wierzcie mi - omijal mnie jeszcze w 2 klasie podstwowki big_grin


            ja chyba tez bym sprobowala takiej brutalnej metody- u nas tez
            zadzialala jak kuba gryzl. tyle ze byl maly i srednio kumaty.
            ale nie gryzie do dzis wink
            • busiana Re: problem - rozwój społeczny - przedszkole 18.01.10, 13:42
              Słyszałam o tym sposobie, ale jakoś mi to nie leży, szczerze mówiąc.
              Mam go ugryźć podczas rzeczowej rozmowy? - zobacz synu, to boli, i
              ciach? Obawiam się, że w naszym przypadku to nie bardzo zadziała, bo
              on to robi w silnych emocjach. W domu nie. Gdyby mnie w domu ugryzł,
              może bym spróbowała, ale w domu rózne ataki histerii kończą się
              raczej konwencjonalnie, to znaczy czasem nam łapą przyłoży, nie
              mocno, tak, żeby się wyładować, albo po prostu płacze i tyle. Może
              gdyby któreś z tych ugryzionych mu się odgryzło...? Wiecie, on
              rozumie, że to boli. Pokazywałam mu siniaki u tych pogryzionych
              przez niego dzieci, on to strasznie przeżywał, przepraszał je itd.
              Więc myślę, że tu trzeba czegoś innego - ktoś go musi nauczyć jak
              wyrażać złość nie gryząc. Ja nie umiem, jestem tylko matką, i
              okropnie żałuję że nie poszłam na psychologię, bardzo by mi to
              ułatwiło życie. Przeczytałam milion książek o agresji i złości u
              małych dzieci, kupiłam bajeczki psychologiczne, no i wiecie,
              skończyło się na strasznym poczuciu winy u syna, a poza tym nie było
              pożądanych efektów.
              Macie rację - trzeba poszukać bardzo dobrego psychologa dziecięcego,
              tylko właśnie problem w tym, jak go znaleźć...
              Bardzo Wam dziękuję za odzew, trochę się bałam, że posypią się na
              mnie gromy za złe wychowanie czy coś...
              • prezent_na_gwiadke Re: problem - rozwój społeczny - przedszkole 18.01.10, 13:59
                Ja też rzadko piszę, ale forum czytam.
                Wiem, że to marne pocieszenie i pewnie sama o tym wiesz, ale wydaje mi się że z
                czasem z tego wyrośnie. Mój kuzyn tak miał, jak byliśmy mali. Gryzł wszystkich,
                gdy tylko się w jakiś sposób zestresował. Mnie też nie raz użarł, gdy dochodziło
                do jakiejś dziecięcej sprzeczki między nami. mimo że byłam od niego o 2 lata
                starsza, jakoś nie miałam odwagi mu oddać w ten sam sposób. Do tej pory pamiętam
                ślad na ręku po jego zębach.
                Za moich czasów dostęp do psychologa nie był tak powszechny jak jest teraz.
                Wiem, że jego rodzice niesamowicie się denerwowali, gdy przed blokiem czy w
                przedszkolu kolejne dziecko ugryzł. Wtedy nic z tym nie zrobiono, z wiekiem
                przeszło.
                Co nie znaczy, że ja bym z tym nic nie robiła. Tak jak piszą dziewczyny - dobry
                psycholog powinnien pomóc.
                • tolka11 Re: problem - rozwój społeczny - przedszkole 18.01.10, 15:44
                  A może on zwyczajnie nie dorósł do przedszkola, zwłaszcza takiego z
                  28 trzylatkami w grupie? Wiecie jaki to hardcor upilnować tyle
                  dzieciarni?
                  3 lata to jeszcze nie ten etap rozwojowy, jeszcze w zasadzie dziecko
                  nie współdziała w grupie, nie zdaje sobie konsekwencji swoich
                  czynów, działa na oślep, na przykład gryząc rozładowuje napięcie.
                  Może powinien pójść do przedszkola zwyczajnie później?
                  • anjazzielonego Re: problem - rozwój społeczny - przedszkole 18.01.10, 21:49
                    Współczuję, że synek gryzie, na pewno musisz szukać pomocy, rady, może inny psycholog, może danie synkowi czasu i odpoczynek od przedszkola; ale myślę, że panie nie są winne przecież zachowaniu synka, i trudno im "przeciwdziałać" jego atakom; spróbuj postawić się na miejscu 2 nauczycielek, które muszą upilnować 28 dzieci, w godzinach 7.30 - 15.30, w tym czasie wymyślając im fajne zabawy, rysowanie, malowanie, śpiewanie, spacery, organizacja posiłków, toaleta, mycie, rozbieranie do snu, usypianie, rozdzielanie walczących/ bijących się, itp.

                    to jest masakra, wśród 3 latków na początku przedszkola zdarzają się maluchy płaczące tygodniami, absorbujące prawie całkowicie jedną panią, która musi starać się opanować tak ogromną, różnorodną grupę, gdy np. druga pomaga innemu dziecku w toalecie.

                    Mój mąż kiedyś powiedział:

                    za fiksa bym nie był " opiekunkiem", przecież to nie jest robota dla normalnych ludzi, świętych potrzeba przy dzieciachsmile
                    Albo: jakbym musiał być, musieliby mi za....ście dużo płacić, żeby to wytrzymałsmile

                    Uważam, że ma dużo racji; praca opiekunki/ nauczycielki wymaga poświęcenia, anielskiej cierpliwości, kondycji woła, i miliona innych cech, a przecież nauczyciel to taki sam człowiek, jak my - też ma prawo być zmęczony, smutny, zdenerwowany.

                    Być może ta zastępcza nauczycielka, która zareagowała w ten sposób, bała się, że rodzice innych, gryzionych dzieci będą mieć do niej pretensje, że nie upilnowała twojego synka.

                    Żeby nie było - nie jestem nauczycielką, ja bym się do tej roboty nie nadawałasmile

                    Ale widzę, odprowadzając swoje córeczki do przedszkola i przebywając tam tylko parę minut dziennie, z jakimi sytuacjami muszą sobie radzić nauczyciele, jak trudne jest opanowanie takiej chmary różnych dzieci.


                    Są maluchy, które w wieku 3 lat nie radzą sobie w tak dużej społeczności, w zupełnie nowej dla siebie sytuacji, i to zadanie dla dorosłych, by rozwiązać problem, zdiagnozować, pomóc dziecku.

                    U moich córek jest chłopiec, który przez całe 2 miesiące PŁAKAŁ. Całymi dniami, nic, tylko płakał, nie jadł, wieszał się na nauczycielce, i krzyczał: powiedz, że mama przyjdzie.

                    Uwierzcie, ja po dwóch takich jego akcjach, które obserwowałam tylko parę minut, usiłując zapłacić u nauczycielki za komitet (ona usiłowała przyjąć ode mnie pieniądze z nim uwieszonym u swoich spodni) marzyłam, żeby już wyjść i uwolnić się od tego płaczu.


                    Na pewno przedszkole powinno Ci pomóc - skierować do psychologa, lub - jeśli mają swojego na miejscu - zlecić obserwację synka w grupie; porozmawiaj z dyrektorką, czy takie zachowania jak gryzienie się często zdarzają, jak próbują sobie radzić, co masz robić, by synek z tego " wyrósł".
                    Nie mogą zostawić Cię z problemem, na zasadzie: pani dziecko, pani problem.

                    Mam nadzieję, że będzie dobrze.
                    • busiana Re: problem - rozwój społeczny - przedszkole 19.01.10, 16:37
                      Dziękuję za wszystkie posty. To dla mnie ważne, że mnie wsparłyście
                      dobrym słowem i radą.
                      Anjazzielonego, tak naprawdę to ja nie mam pretensji do
                      nauczycielek. Ale przykro mi było słyszeć takie "bo on zawsze...",
                      bo poczułam się, jakby mi ktoś zaszufladkował dziecko jako tego
                      straconego, co to z niego nic dobrego nie wyrośnie. Ja też bym nie
                      wytrzymała psychicznie pracy w przedszkolu, przenigdy, mnie boli
                      głowa jak wpadam rano do szatni i słyszę tę wrzawę. I współczuję tym
                      kobietom, to oczywiście jest ich praca, ale jednak niesamowicie
                      ciężka. Dlatego od początku nie pisałam, pragnąc poskarżyć się na
                      złe panie, tylko pytając, co może pomóc.
                      Zaczęłam szukać kolejnego psychologa - może tym razem trafię na
                      kogoś, kto uzna, że jest problem, który można rozwiązać, bo
                      niepojęte jest dla mnie takie podejście - poczekajmy, wyrośnie. W
                      przedszkolu od naszej wychowawczyni słyszę, że takie reakcje się
                      zdarzają, usłyszałam też mrożącą krew w żyłach informację, że mieli
                      kiedyś dziecko, które gryzło do zerówki... A może jednak można coś
                      zrobić? Wiecie, kiedy syn wyszedł ze szpitala z taaaką listą
                      specjalistów, których musimy odwiedzić, jedna z lekarek (neurolog),
                      do której się udaliśmy, powiedziała: po co dziecko męczyć,
                      poczekajmy, zobaczmy, co z tego będzie, może sobie poradzi i sam z
                      tego wyjdzie. Nigdy więcej do niej nie poszliśmy.
                      Syna "pomęczyliśmy" rehabilitacjami i dzisiaj nie ma żadnych śladów
                      jego okołoporodowych problemów. Myślę sobie, że jeśli można coś
                      zrobić, żeby było lepiej, to po prostu trzeba to zrobić.
                      Jeszcze raz wszystkim dziękuję i pozdrawiam smile
                      • anjazzielonego Re: problem - rozwój społeczny - przedszkole 19.01.10, 17:01
                        Busiana,

                        naprawdę mam nadzieję, że szybko znajdziecie sposób, jak rozwiązać ten problem.

                        Współczuję Ci, bo z tego co piszesz, okropnie to przeżywasz - ale musisz wiedzieć, że przecież CIEBIE nikt nie oskarża, że TWÓJ synek tak się zachowuje....

                        Sama piszesz, że "pocieszają" Cię, że z tego wyrośnie, podają przykłady, że miały dzieci gryzące do zerówki.

                        To okropnie brzmi, wiem, bo Ty chcesz, żeby ktoś Wam pomógł już, nie wyobrażasz sobie kolejnych takich tygodni, miesięcy, ale to znaczy, że nauczycielki już niejedno trudne zachowanie miały okazję oglądać, i widać, nie jest tak źle, nie uważają, że Twój synek zachowuje się jakoś wyjątkowo tragicznie.....

                        Jakby było tragicznie, i synek non stop by gryzł, terroryzował, inne dzieci by się go bały, to już byś miała pielgrzymki innych rodziców walące Ci do drzwi, albo wymuszających na dyrektor przedszkola wypisanie Twojego synka - a przecież tak nie jest!

                        U nas w grupie był chłopczyk, który w pierwszym dniu RZUCAŁ w dzieci i nauczycielki, czym popadnie - zabawkami, klockami, książkami, TALERZAMI, DONICZKĄ.

                        Po rozmowie z rodzicami, i po kolejnych dniach, gdy nauczycielki musiały izolować od niego resztę dzieci, by nikomu nic poważnego nie zrobił (nadal tak samo się zachowywał), dyrektor poprosiła rodziców o wizytę z nim u psychologa.
                        Chłopczyk jest zdrowy, nie ma zaburzeń, ale okazał się zupełnie niegotowy na rozpoczęcie przedszkola; rodzice go wypisali, rozpocznie za rok.

                        Wiem, że to pewnie straszna opcja dla rodziców, która MUSZĄ pracować i nie zawsze mają dziadków, którzy zajmą się dzieckiem, jeśli nie powinno jeszcze uczęszczać do przedszkola.....



                        Napisz nam, jak po kolejnej wizycie.

                        Mam nadzieję, że otrzymasz konkretne wsparcie, i że Twój synek przestanie gryźć.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka