Dodaj do ulubionych

Ataki furii, walenie głową - jak reagować?

13.05.10, 17:22
Witajcie,

u nas nadszedł czas na ataki furiisad
Zaczęło się jakiś tydzień temu, kiedy mały jadąc w aucie chciał smoczkje,
ktorego nie było i zaczął się strasznie rzucać w krzesełku i walić głową,
probował nawet walnąc w szybę, darł się i wymuszał rzygi. Od tamtej pory
zdarza się to bardzo często przy byle okazji. W domu nie jest az tak
drastycznie, bo mozna mu szybko dac jakas zabawkę i go udobruchać.
Najgorsze ejst to, ze go wkurza kazda pierdoła, np. bawi się kluczami i mu
spadną, dostaje szału, rzuca sie po podłodze i piszczy, nie moze trafic
nakrętką na butelkę, to samo, pokazuje cos, ja nie wiem co on chce, a ten
juz nerwy i mnie kopie. Potrafi tak dosłownie co kilka minut. Do tej pory
byl dzieckiem, ktore prawie nie płakało. Wczoraj zrobil nam scene w
sklepie, wsadzilismy go do autka bujanego, a po wyciągnięciu dostał
takiego ataku, ze mąż nie mógł go utrzymac na rękach, wił sie i darł,
probowal rozbic sobie głowę, kaszlał i wymuszał rzyganie, nie wiedzielismy
jak zareagowac, ludziska sie gapili, wsadzilismy siłą w wozek i dyla do
domu, mały darl sie tak ok 15 min, dopiero jak go mąż wziął na ręce to po
ok 5 min sie uspokoił i jak gdyby nigdy nic. Co to jest, czy to bunt
dwulatka? Jak sie zachowac? Jutro mam kontrole u neurologa to podpytam,
ale nie chce sie jakos nakręcac i dolowac, bo i tak mam sporo na głowie,
wole wierzyc, ze to nie jest wynik wczesnictwa, tylko charakterek, a Wy
jak sądzicie?
Obserwuj wątek
    • tolka11 Re: Ataki furii, walenie głową - jak reagować? 13.05.10, 18:23
      Taki etap rozwojowy. Cudny, nie?
      MCM podkładała poduszkę pod głowę jak jej dzieć walił o podłogę.
      Musicie sprawdzić na co reaguje:
      1. Przeczekać, ignorować - łatwe to nie jest.
      2. Przytulić ryczącego mocno i czekać aż sie uspokoi.
      3. Odwracać uwagę czymś innym - nie jest to najlepszy sposób, bo
      uczy dziecko pewnego schematu: jak dziko ryczę i rzygam to coś
      dostanę
      4. Może to też być zaburzenie zachowania, reakcja na wyrzynające się
      zęby, nadwrazliwość na bodźce, i tak dalej - tu już specjalista.
      Ogólnie wyglada to na klasyczny bunt dwulatka, do przeżycia i
      przeczekania. Ja siadałam na chodniku obok ryczącego kolejnego
      dziecia i tylko pilnowałam, żeby się nie uszkodził.
      A przy trzeciej nikt nie zwracał na nia uwagi i chyba żadnego buntu
      nie miała. Nie opłacało jej się.
      Dla pocieszenia: bunt dwulatka to lajcik, bunt czterolatka do
      przetrzymania, bunt sześciolatka wkurzający, bunt nastolatka hardcor
      dla ludzi o stalowych nerwach, a potem jest jeszcze gorzej. i tak aż
      do śmierci. Naszej oczywiściesmile
      • wiwika12 Re: Ataki furii, walenie głową - jak reagować? 13.05.10, 22:29
        końcówka dla pocieszenia wspaniała smile
        U mnie bunt przechodzi i małe (17 m-cy) i duże (8 lat). Młodą wygodnie odkładam
        do łóżeczka i niech fika skoro musi, ale ten starszy sad - coś mu się
        poprzestawiało jak został starszym bratem (może trauma narodzin siostry się na
        nim odbiła) i jest niemożliwy... Ja raczej buntu nastolatka nie przetrwam,
        zostaje mi tylko szybka śmierć wink
    • anna_fv Re: Ataki furii, walenie głową - jak reagować? 13.05.10, 19:21
      No a co jak wali glową taki 10 miesięczny? Bunt dwulatka to nie jest
      więc co, wynik wcześniactwa? sad

      Viki od niedawna jak się zlości bo np. nie chce go wziąść na rączki
      uderza glową w lóżeczko, albo o podlogę. Czasami uderza się w glówkę
      zabawkami, niekiedy się przy tym śmieje, szczególnie jak mówię mu że
      nie wolno.

      Nie wiem, czy przez idące zęby może się tak zlościć? Od jakiegoś
      czasu też niespokojnie śpi, wierci się, placze (czasem przez sen).

      Ale tak ogólnie jest bardzo pogodnym, wesolym i malo upierdliwym
      dzieckiem.
      • aga-mama-tosi Re: Ataki furii, walenie głową - jak reagować? 13.05.10, 19:31
        Tosia kładzie się na podłodze, na brzuchu, i wyjesmile Po chwili mija
        • monika.rz.86 ania_fv 13.05.10, 21:04
          Moja Majusia ma podobnie. Czasem wpada w szał i wrzeszczy, aż się
          sina robi. Czasem sama przestaje, gdy coś ją zainteresuje, ale
          najczęściej muszę wziąć ją na ręce i uspokoić. Często też budzi się
          z płaczem.Myślałam, że to może przez wyrzynające się zęby, ale
          zauważyłam, że gdy się obudzi i podchodzę do niej, żeby ją uspokoić,
          to początkowo odpycha moje ręce i patrzy jakby mnie nie poznawała.
          Dopiero po chwili dochodzi do siebie i pozwala się dotknąć i
          przytula się. Zastanawiam się czy nie poszukać psychologa
          dziecięcego.
          • anna_fv Re: monika.rz.86 13.05.10, 21:52
            U nas to troche inaczej wygląda, bo Viki jest dość trudny jeśli
            chodzi o usypianie, nie pomaga żadne tulenie, do ust smoczka nie
            weźmnie, jedynie to wożenie w wózku, mruczenie po swojemu i
            miętolenie kocyka smile

            W nocy jak się już obudzi (często poplakuje przez sen) to lepiej do
            niego nie podchodzić, bo zazwyczaj sam się uspokoi, a jak kogoś
            zobaczy, to jest gorzej i wtedy koniec spania, w środku nocy trzeba
            wozić wózkiem sad
            Ale taki niespokojny w nocy zrobil się od niedawna, podejrzewam idące
            zęby. Choć przy kolejnej wizycie u neurologa zapytam czy jest się
            czym niepokoić.
            • monika.rz.86 Re: monika.rz.86 13.05.10, 23:07
              anna_fv napisała:

              >
              > W nocy jak się już obudzi (często poplakuje przez sen) to lepiej
              do
              > niego nie podchodzić, bo zazwyczaj sam się uspokoi, a jak kogoś
              > zobaczy, to jest gorzej i wtedy koniec spania, >
              >
              A ja, jak nie podejdę to mamy wtedy alarm narastający.
    • betita80 Re: Ataki furii, walenie głową - jak reagować? 13.05.10, 21:06
      To u nas też typowy bunt dwulatka. Masakra! Adaś potrafi wpaść w furię z byle
      powodu kilka-kilkanaście razy dziennie, wtedy oczywiście dziki ryk, rzucanie się
      na podłogę, kopanie, rzucanie wszystkim co ma pod ręką. Rzeczywiście najlepiej
      pomaga ignorowanie albo wynoszenie do drugiego pokoju, gdzie po chwili się
      uspokaja i jest ok. Mocne przytulenie u nas pogarsza sprawę.
      • gojapio Re: Ataki furii, walenie głową - jak reagować? 13.05.10, 22:28
        nasz starszy był w tym mistrzem. Upodobał sobie walenie głową w kant
        stołu. Z półtora roku miał, gdy wprawił nas w osłupienie - potrafił tę
        furię kontrolować, bo najpierw... delikatnie sprawdził kąt natarcia,
        czy czoło idealnie trafi w kant. Jak uznał, że trafi, wtedy walił. Ale
        szybko mu przeszło, z miesiąc trwało. Ignorować.
    • mama-cudownego-misia Re: Ataki furii, walenie głową - jak reagować? 14.05.10, 10:14
      Z Małgosią było niestety tylko gorzej. Próbowaliśmy za radą dziewczyn
      holdingu, ale była tylko większa furia. W końcu okazało się, że
      najlepsze wyniki przynosi olewanie. Na ulicy, w sklepie przeczekuję,
      a w domu wynoszę na materac do innego pokoju. Nie daję poznać, że
      mnie to rusza, mówię cicho, nie karam w żaden sposób, bo dla niej to
      też przecież jest trudne. Przychodzę tylko, jak zaczyna płakać,
      zawoła albo się uspokoi. Raz jej zrobiłam pogadankę, że mi się nie
      podobało jej zachowanie w sklepie, na co ona z oczkami spaniela i
      podkówką odpowiedziała "Gosia nie chce krzyczeć, nie chce złościć,
      nie chce zachowywać". No i wymiękłam. Nie mam jaj, żeby jej truć, jak
      jej to taką przykrość sprawia uncertain.

      A! Czasami na początku udaje się uspokoić Małgosię butelką z wodą -
      łyknie trochę i się uspokaja.

      To dosyć strasznie generalnie wygląda, taka rozwścieczona ośmiornica,
      ale Misica szybko nauczyła się kontrolować walenie głową o podłoże,
      żeby sobie za dużej buby nie zrobić. Pamiętam, że kiedyś się
      zatrzymała w pół zamachu łebkiem, przepełzła kilka kroków i walnęła w
      poduchę smile.
      • szalicja Re: Ataki furii, walenie głową - jak reagować? 14.05.10, 11:37
        Cwana! U nas też było więc widać klasyka. Długo to trwało, chyba z rok.
        Próbowaliśmy różnych metod i najbardziej skuteczna jest olewka. Uważać tylko,
        aby sobie krzywdy nie zrobiło. Czasem młody robił jeszcze pokazówki jako starszy
        ale widać było, że oczekiwał widowni. A my luzik, olewka to i jemu się znudziło.
        Teraz czasem stosuję holding ale wtedy, gdy już mu szajba odbija bo jest
        nadpobudliwy. Dzieciaki lubią takie ściskanie i to je uspokaja. Ma to związek z
        zaburzeniami SI.
        • ewelajnawrocek Bylam dzis u neurologa 14.05.10, 11:44
          i bardzo sie zawiodłam na dr Dołyk. Kiedy mały dostał furii na jej oczach
          i spytałam jak postępować to mi zasugerowała wizytę u psychologa ze sobą i
          z dzieckiem. Ze skoro sobie z nim nie tadzimy to od tego są specjaliści, a
          poza tym, to ona widzi, ze ja sobie nie radze ze soba i tez mam isc do
          psychologa. Racja pewnie. Ale zabolało.
          • mama-cudownego-misia Re: Bylam dzis u neurologa 14.05.10, 11:51
            Ewelinko, wiem, ze zabolało. Ale psycholog nie gryzie... No, może ta
            kobita, którą Ci kiedyś doradzałam, trochę wrzeszczy, ale
            nieszkodliwie wink
            Nie bierz tego, co Dołykowa powiedziała, do siebie, tylko jako dobrą
            radę - ona dużo dzieciaków w życiu widziała i wie, kiedy takie furie
            mają przyczynę w psychice. Oboje z małym macie ciężkie przejścia. Po
            co się macie jeszcze dodatkowo męczyć? Ten problem będzie narastał,
            wiesz?
          • ewelajnawrocek Re: Bylam dzis u neurologa 14.05.10, 12:25
            ona zasugerowala, ze to cos jest z moja psychikawink
            • mama-cudownego-misia Re: Bylam dzis u neurologa 14.05.10, 13:35
              hmmm... Jakby Ci to powiedzieć smile
              Wszystkie jesteśmy szajbnięte.
              • polaa27 Re: Bylam dzis u neurologa 14.05.10, 13:54
                Eee, a ja bym sie cieszyła z takiej diagnozysmile Wolę mieć dziecko zdrowe, a że
                jestem popieprzona to wiem nie od dziśsmile Więc zazdroszczę takiej diagnozy.
    • ewelajnawrocek a jednak zaburzenia emocjonalne;-( 14.05.10, 15:39
      Wlasnie poczytalam karte, ktora dostalismy po wizycie i jest napisane jak
      byk, ze maly ma zaburzenia emocjonalne i ma miec terapie psychologiczna;-(
      • mama-cudownego-misia Re: a jednak zaburzenia emocjonalne;-( 14.05.10, 17:08
        Ewelinko, ale od kiedy to jest wiadomo. Pamiętasz, kiedy żeśmy miały
        taką dłuuugą rozmowę o wymiotowaniu, przerwaną najpierw chlupem
        Twojego małego, a potem mojej Misicy? To jakoś na jesieni było. Już
        wtedy mówiłaś o psychologu. Idźże wreszcie to załatw i tyle. Sama
        wiesz i widzisz, że potrzebujecie kogoś takiego. To przecież żadna
        ujma. Jak Cię ucho boli, też do dentysty idziesz, prawda?
        • polaa27 Re: a jednak zaburzenia emocjonalne;-( 14.05.10, 21:17
          To z uchem we Wrocławiu idzie się do dentysty?smile

          Wiesz ja jestem teraz na etapie wizyt u psychologów, neuropsychologów,
          neurologów. Czy ta diagnoza padła na 20minutowej, jednorazowej wizycie? Wobec
          dziecka, które ma półtora roku?

          To raczej nie diagnoza, ale zaliczenie do grupy ryzyka, zalecenie baczniejszej
          obserwacji (psychologa, neurologa, rodzica), może terapia wspomagająca.

          A czemu tego psychologa boisz sie jak diabeł święconej wody?smile Idż, zobaczysz
          jeszcze rozwieje Twoje obawy. I do psychologa ze sobą też możesz sie przejść. W
          końcu wszystkie z tego forum się kwalifikujemysmile
          • verka77 Re: a jednak zaburzenia emocjonalne;-( 14.05.10, 21:27
            ja wiele nie pomogę, ale dodam otuchy że moj 2 latek z haczykiem ma dokladnie
            tak samo, już z pol roku sie ciagnie i zero poprawy- jak sie nim dobrze zajac,
            caly dzien zapelnic to sie poprawia
            ale ze mam 5 mies core jeszcze i czasem sie nie rozdwoje to jest jak u Was
            mi neurlog kazal ignorowac
            ale raz ze mi sie serce kraje jak jest taki okrutny isam siebie okalecza, a dwa
            żywcem boje sie ze sobie cos zrobi bo aż dudni jak walnie w podłoge uncertain
            • sarkaaa Re: a jednak zaburzenia emocjonalne;-( 14.05.10, 22:08
              Przyjaciółki synek (1,5 roczku) też miał takie napady furii. Chodziła z nim do
              psychologa, neurolog rozkładał ręce. Nie wiem jak do tego doszło, ale mały
              został poddany gruntownemu leczeniu na candidię i pasożyty. Po niecałych 3
              m-cach dziecko nie do poznania jest. Jasne, marudzi czasem jak każde, ale w
              porównaniu do stanu sprzed leczenia to jest niesamowita poprawa. U niego alergia
              i nadpobudliwość były od robali...
          • mama-cudownego-misia Re: a jednak zaburzenia emocjonalne;-( 14.05.10, 22:02
            > To z uchem we Wrocławiu idzie się do dentysty?smile
            Cholera, źle ze mną... smile
            • lazy_lou Re: a jednak zaburzenia emocjonalne;-( 15.05.10, 03:50
              MCM, ja bym poszla z tym uchem...
              a jak nie pomoze, to do okulisty wink
              • lazy_lou Re: a jednak zaburzenia emocjonalne;-( 15.05.10, 03:54
                ewelajna, psycholog dobra rzecz. idz, moze odreagujesz, nazwiesz
                swoje obawy a on ci cos podpowie?

                a co do dziecia- moim skromnym zdaniem diagnoza przedwczesna- znam
                mase zdrowych bachorkow ktore roba takie akcje jak twoj i nikt w
                nich zaburzen nie szuka- bo urodzily sie w terminie tongue_out

                ale co ci szkodzi sprawdzic? i siebie i dziecioka?
                tylko bez napinki nadmiernej, i ty i Synu macie prawo miec pokopane
                emocje po ciezkim starcie w zycie- wiekszosc z nas ma smile
                • ewelajnawrocek Re: a jednak zaburzenia emocjonalne;-( 15.05.10, 10:55
                  Ejj, ja sie wcale nie wzbraniam przed psychologiem, zwł. dla siebie. Juz
                  skierowanka wczoraj dostałam, tylko mnie własnie zdziwiła ta szybka
                  diagnoza. Neurolog bardziej sugerowała ze to mają być dla mnie porady, jak
                  postepować z dzieckiem.
                  Dziś np. jak jestesmy oboje z ęzem w domu, mamy czas dla koleżki, to on w
                  niebowzięty, świruje, rechocze i mało marudzi. Moze to jakies odreagowanie
                  na pojscie 3 miechy temu do zloba. Moze brak mu rodziców?
                  Tak czy owak napady furii są straszne i chyba wykraczaja poza klasyczny
                  bunt dwulatka, chociaz przypominam sobie widoki ze sklepow, jak dzieci się
                  wiły po ziemi. Ale to takie starsze, chodzące.
                  • mama-cudownego-misia Re: a jednak zaburzenia emocjonalne;-( 15.05.10, 22:23
                    Heh, a wiesz, co robi moja od paru dni: jak jej coś nie pasi, kładzie
                    się na chodniku i wrzeszczy "Aj! Aj! przestań, Aua!" (kwestia z
                    jednej bajki zresztą). Tylko czekam, aż mi ktoś awanturę zrobi, ze dziecko maltretuję.
                    Mam nadzieję, ze psycholog Wam pomoże smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka