niutek1979
25.05.11, 21:08
Drogie Moje, doznałam szoku. byłam u koleżanki, której 5 msc syn waży 8,5 kg. I wiecie co? Przeraziłam się, on potężny, ona umordowana jego ciężarem. Martwiłam się dotąd wagą Michałka (7 msc, 7 kg), tym, że on taki drobinek ale od tej chwili ciesze się, że on własnie taki jest. Chudziak, ale za to cudowny! Roześmiany, z mądrymi oczkami, otwarty. Nasze dzieci maja pod górkę, zmordowane są tym leczeniem, lekami, ćwiczeniami ale nie uważacie, że te doświadczenia je - jakos tak paradoksalnie - ubogacają? Robią z nich dzieciaki takie fajniejsze? Nie sądzicie, że ich kruchość i drobność, motylkowata ulotność jest wyjątkowa i cudowna? Żal mi mojego synka i każdego wcześniaczka bo to ciężka (na początku miejmy nadzieję) dola, ale wiecie co? Nie zamieniłabym mojego wcześniaczka na żadne inne dziecko. To co przeszliśmy nas scementowało, zespoliło i mam wrażenie, że lepiej się wzajem kumamy niż donoszony synek mojej koleżanki i ona. Może to banalne co piszę ale może i kogoś tym pocieszę. UWIERZCIE! WCZEŚNIACZKI Z ICH CAŁYM BAGAŻEM SĄ NAJCUDOWNIEJSZYMI DZIDZIUSIAMI NA ŚWIECIE!!!!!!!!!!