beatka126
18.03.12, 14:20
Hej dziewczyny może niektóre pamiętają jak ostatnio pisałam że byłam z Wiktorkiem na szczepieniu na pneumo jakieś 3-4 tygodnie temu i w poczekalni spotkaliśmy dzieci z ospą;/ ... 8 marca byliśmy na 3 dawce 5w1 + żółtaczka... no...i w noc z 13/14 wylądowaliśmy na pogotowiu i w efekcie leżymy w szpitalu - teraz wpadłam poprać ciuszki małego bo "obkupkał" prawie wszystko a przy okazji zajrzałam tu na chwile... Zaczęło się we wtorek od 3 kupek podbitych ostro wodą tak że się wylewało i wyglądał niczym odeszłyby mu wody - zadzwoniłam na oddział PN gdzie wcześniej leżał, poradzili mu dać marchwiankę i obserwować jeśli zatrzyma kupy to oki jeśli nie to jechać na pogotowie - kupy się zatrzymały ładnie zjadł i poszedł spać doglądałam go kilkakrotnie aż po północy gdy szłam już spać dotykam go a mały rozpalony - dodam że tak nagle dostał 38,9 - jeszcze wieczorem nie miał gorączki no i ciemiączko ma maxa wypukłe i twarde - więc od razu małego w betle i na pogotowie - tam lekarz wystraszył się jego wcześniactwa i wysłał nas do szpitala gdzie nadal leżymy. Gorączka mu zeszła ciemię wróciło do normy walczymy z biegunką... nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że na oddział dołączył do nas chłopiec też wcześniak z 32 t.c. który był zaraz po nas szczepiony z dokładnie tymi samymi objawami on biedulek jeszcze wymiotuje.... i kurna powiedźcie że to nie jest przypadek??? Ten sam dzień szczepienia dosłownie te same godziny i obydwoje w tym samym czasie wylądowali w szpitalu;/ Musiał być ktoś kto zarażał w przychodni - ojciec tego chłopca poszedł tam i im to powiedział na co panie stwierdziły... no oni musieli się nawzajem od siebie pozarażać;/ zabić to mało;/ Gdy wyjdziemy to się odezwę bo tak praktycznie cały czas jestem z małym bo mąż pracuję i wpadam dosłownie na chwile na mieszkanie się wykąpać - bo mamusie nie mogą używać szpitalnych pryszniców;/