Chciało by się napisać dobre wieści ale niestety u nas problemy. Piszę bo łapie doła i szukam pocieszenia, chyba za dużo wizyt ostatnio i same średnie wieśći. Emilka (24tc.630 gr., 11 ms.koryg.)-byliśmy u okulisty, okazało się że duża wada wzroku powyżej -10. Dziś odebrałam okulary -8 i mała ma totalny chaos w tych okularach, nie chce ich mieć na nosku i wcale jak narazie nie widzę żeby jej reakcje były lepsze. Słuch nam ciągle nie wychodzi dobrze, trudno zrobić jej badanie bo na tych wszystkich aparatach u Emilki wychodzi "noise" i lekarz uważa że w uszach jest płyn, jeśli następne badanie tak wyjdzie to potrzebne będą dreny wstawione do uszu. I ostatnia sprawa nie dająca mi spokoju; od jakiegoś czasu mamy mioklonie przysenne, Emila budzi się i zaczyna mrugać oczkami tak jakby się czegoś przestraszyła czasami wzdrygnie ją. Zrobiłam eeg, wyszło źle, czym prędzej pognałam do neurologa (dobrego, uznanego,któremu w pełni ufam) i powiedział nam że to nie padaczka tylko mioklonie i gdybyśmy zaczęli ją leczyć to leki spowodują dodatkową wiotkość i rozwój będzie utrudniony, co brzmi logicznie. Emilka ma obniżone napięcie centralnie, zaczyna się podpierać na rączkach i w pozycji siedzącej zaczyna ładnie się prostować. Oprócz tego ma zaburzenia koordynacji, dużo chaosu w sobie i te oczka

Mimo tych problemów powoli brnie do przodu.
Ale apropo tego eeg, niejednokrotnie czytałam że takie objawy jak my mamy to padaczka i dzieci są leczone. Macie z tym jakieś doświadczenie? Mała dostała depakine w badzo małych dawkach i wczoraj podałam pierwszy raz, jak narazie poprawy brak. Martwię się bardzo całą sytuacją, chyba mnie to wszystko przerasta.