Piszę tego maila, płaczę i mam ochotę dać komuś w mordę... Tak raz fizycznie ulżyć sobie.
Mój pierwszoklasista już śpi. To jeden z takich momentów, kiedy matka wcześniaka łapię doła i może poryczeć sama do monitora, bo nikt lepiej jej nie zrozumie jak inne matki, które od początku walczyły o wszytko i modliły się o wszytko. O wszystkie najzwyczajniejsze sprawy - o każdy milimetr strawionego pokarmu, o każdy samodzielny oddech i o każde puk-puk serduszka.
Mój Wojtuś urodził się 8 lat temu jako wcześniak z 29 tyg. ciąży z wagą 880g. Doskonale wiecie, jakie były początki - oboje umieraliśmy i oboje walczyliśmy na początku o życie. On bo taka kruszynka ur z zamartwicy, a ja bo miałam HELLP. Przez to więź między nami jest silna.
Po wyjściu ze szpitala ścieżka przez specjalistów i walka o wszytko i zapobieganie wszystkiemu, czemu mogłam zapobiec. Nieustanne myślenie, co jeszcze można zrobić, co pomoże itp. Nieustanne wyprzedzanie faktów - terapia SI, praca z logopedą, moja praca, aby zmniejszyć potencjalne zagrożenie dysleksji, poprawić mowę i inne sprawności.
Wojtek pracuje też z panią psycholog, aby usprawniać to co można. O lekarzach nie wspomnę, bo to same doskonale znacie - te wizyty, ćwiczenia, kontrole... Generalnie nie jest źle, bo Wojtek wyrasta na mądrego chłopca, ale są takie momenty, że.... W przedszkolu jakoś udało mu się wejść w grupę, po bojach ale wreszcie zaskoczyło... zerówka w szkole była ok - zdecydowałam się na to, by powtórzył ją (raz był w przedszkolu a potem w szkole i to była dobra decyzja)... dorósł, dojrzał, nabrał jeszcze sił. Niestety szkoła tak podzieliła potem zerówki, że do jego pierwszej klasy trafiło tylko 3 dzieci z jego zerówki, w której miał kolegów i było nieźle. Niestety w nowej klasie nie potrafi się odnaleźć, bo spora część grupy izoluje go i mu dokucza. Tak, wiem - jest troszkę inny niż oni... tak ma pępek wystający, tak czasem choruje... tak potrafi mieć własne zdanie i sporo wie o świecie... tak, jest wrażliwy i trudno mu pogodzić się z porażką i nie zawsze zapanuje nad emocjami (potrafi okazać złość albo popłakać się). 7-latki potrafią być okrutne i dotknąć do żywego... Dziś wrócił do szkoły po 1,5 tyg. chorowania i znowu mu dokuczali. Siedzę, ryczę, jestem zła i obmyślam plan... Wiecie przychodzą czasem takie momenty, że człowiek musi się wypłakać albo dać komuś w mordę, aby dalej walczyć. Czasem myślę sobie, że kupię na Dzień Matki taki worek do boksowania i powieszę na strychu... a może tarcza z rzutkami będzie lepsza? Niestety nie mam osobowości kaczki i emocje nie spływają po mnie...
Mama Wojtusia lat 8 (29 tydz.), Karolci lat 4 (37 tydz.), Adasia Aniołka (24 tydz.) i Michałka 4 mc. (32 tydz - skubany zaplątał się w pępowinie, to chyba jakieś fatum