asia_233
15.06.05, 09:34
Już kiedyś pisałam jakie 'szopki" mamy z mężem w nocy. Niestety jest coraz
gorzej. Małego trzeba prawie całą noc bujać w gondoli, w której już się nie
mieści. Dobrze, że mamy te dyżury, bo byśmy chyba nic nie spali. Wczoraj mój
bąk spał w dzień (jak byłam w pracy)7 godzin!Dwa razy po 3,5 godziny, rekord,
oczywiście w gondoli na dziadka kolanach ciągle bujany. Pomyślałam sobie, że
w nocy będzie koszmar, no i nie wiadomo o której zaśnie. A tu niespodzianka.W
nocy nie było aż tak źle (to znaczy jak na niego). Raz przespał mi nawet 2,5
godziny bez wstawania. Byłam miło zaskoczona.Aha i jeszcze jedna dygresja.
Moi Teściowie są nieocenieni. Siedzą z małym prawie cały dzień, potem o 20
biorą go, żebym poszła spać(mąż w tym tygodniu pracuje 14-22. Mąż przychodzi
i bierze go śpiącego i siedzi do ok 2.Potem moja kolej. Wstaję o 6 do pracy i
znów dziadek go bierze, żeby mąż się jeszcze przespał.Co my byśmy bez nich
zrobili. Moi rodzice mają po dwa etaty ale i tak mojamama przychodzi
codziennie. Także pomoc jest z każdej strony. Kochani nasi rodzice. Aha-
czasami czytam -matka 3 miesięczniaka"dziewczyny wstaje mi 2 razy w nocy, już
nie mogę wytrzymać, chodzę jak cień kiedy będzie przesypiał noce?"Boże ja mam
roczniaka i o tym na razie nie myślę, a przecież są noce (większość), kiedy w
ogóle nie ma spania i co ja mam powiedzieć? Przepraszam jeśli kogoś uraziłam.
Wczora np. wstał już na nogi o 3.30 i koniec "słuchaliśmy śpiewu ptaków".
Wiecie jednak co? w tym tygodniu czuję się w końcu wyspana bo teściowie nam
własnie bardzo dużo pomagają. No to tyle. Ot taka mała dygresja.Pozdrawiam
wszystkich wyspanych i nie wyspanych rodziców.Pa