ewaq Re: 140 g przez 3 dni :-))) 06.02.06, 13:41 W sobotę byliśmy na wizycie u ani doktor, która się Anią zajmuje i okazało się, że tu niby mało przybiera, a od środy do soboty z 2850g skoczyła na 2990g )) Myślę, że to zasługa tego, że zniknął problem ulewań odkąd od środy właśnie zagęszczam jej mój pokarm Nutritonem. A pewnie po hormonie (który jednak koniecznie trzeba podawać) przybierać będzie jeszcze bardziej. Mam tylko nadzieję, że ta delikatna niedoczynność tarczycy nie odbije się jednak na rozwoju naszej Małej... W sobotę zaliczyliśmy też rehabilitantkę. Pokazała nam, jak odpowiednio układać Anię podczas pielęgnacji, przewijania i jak delikatnie ćwiczyć z nią ze względu na jej asymetrię ułożeniową. Odpowiedz Link
ewaq Re: Pierwsze uśmiechy...? 09.02.06, 10:41 tak jeszcze z dozą niepewności to piszę, ale od kilku dni Ania się do nas uśmiecha I nie są to już tylko nieświadome grymasy twarzyczki np. podczas snu, ale uśmiechy świadome, które śle najczęściej gdy np. po jej przebudzeniu podchodę do łóżeczka i do niej zagaduję, albo jak biorę ją do karmienia i do niej nawijam. Na dodatek robi to częściej do mnie, bo chyba mnie bardziej kojarzy i poznaje (w końcu tatę ma tylko wieczorami, a czasami jak on wraca, to ona już śpi), więc tym bardziej wydaje mi się to świadome z jej strony. Możliwe to? Odpowiedz Link
ewaq Re: Ortopeda 13.02.06, 12:04 Mamy za sobą badanie u ortopedy (nawet z usg od razu ) - wszystko w porządku Nawet o układaniu głowy przez Anię napisał, że to nie wynika z napięcia mięśniowego. Czyli pewnie ten typ tak ma i miejmy nadzieję, że tymi ćwiczonkami, co nam je rehabilitantka zadała, da się to zwalczyć. Profilaktycznie pieluchowanie i kontrola 9 maja )) A! No i jeszcze mamy drugie paluszki u stópek takimi wałeczkami z np.gazy "ściągać" w dół między pierwsze, a trzecie, bo jakoś tak nad nie wystrzeliły. No ale to mam nadzieję, ze tylko kosmetyka. Ale się cieszę, że choć tu dobre wieści, bo po tej ostatniej tarczycy, to mi tak niefajnie było... Odpowiedz Link
ewaq Re: Ortopeda 13.02.06, 12:33 Ach, no i zapomniałam dodać, że Anusia wciąż wzbudza sensację na wszelkich poczekalniach, "bo taka malusia", "chyba miesiąca nie ma" itp. A ona... jutro kończy korygowany pierwszy miesiąc... Odpowiedz Link
mamaemmy Re: Ortopeda 13.02.06, 22:45 to super,że ominęły Was "przyjemności"dysplazji i poduszkowe..brr A co do poczekalni-to Emka tez wzbudzała sensacje-"jak to ma 5 miesięcy???Wygląda jakby miała miesiąc!" Ale to było nic w porównaniu z tekstami(jak mówiłam ile miała po urodzeniu,że 690gram)"a no tak,pani przeciez tez jest drobniutka!"Niezle,co? Buziaki dla Ani!!! Odpowiedz Link
mlagodna No to git :)) 14.02.06, 00:55 Jak na korygowany miesiąc to nie taka malusia ) - jak na wcześniaka ) Maluśkie nasze zawsze budzą zainteresowanie - chyba u okulisty naczyniowego to tylko normalka ) Cieszymy się że wszystko idzie ku lepszemu ) Ja też zagęszczałam mleko Nutritonem, a BMF używałam do osiągnięcia 3,5 kg - póki miałam ) Piersią i tak karmiłam, na zmiane z butlą (chociaż raz-dwa razy), żeby później nie było problemów z powrotem ). Buziaczki dla Was gorące i serduszka Walentynkowe ) Odpowiedz Link
ewaq Re: No to git :)) 14.02.06, 16:22 Dziękuję za buziaczki My również ściskamy gorąco A z tym BMFem to może i masz rację - skoro i tak go mam, to chyba nie zaszkodzę Ani, jak go dalej będę podawała. Przeciez nie wyrzucę Pierś czasami Ani podam ale nie więcej niż raz dziennie, zwykle rano jak mąż wstaje, a ona zaczyna kwękać. Wtedy mi ją daje i pozwalam jej się przyssać, ale tak naprawdę, to bez sensu, bo ona zaraz mnóstwo ulewa. Tzn. sens moze i jest w tym, żeby Anusia nie zapomniała ssania piersi, ale z drugiej strony nie wiem, czy jeszcze kiedyś przejdę na nią "na całego". A jak długo zagęszczałaś Nutritonem pokarm? Czy w którymś momencie zniknął problem z ulewaniem? Odpowiedz Link
ewaq Re: Ortopeda 14.02.06, 16:24 Tia... 690g po drobniutkiej mamusi... Dobre sobie! Całuski ** Odpowiedz Link
agilek78 Pozdrowienia od Karolci dla Anuli 17.02.06, 10:43 Cześć, tak sobie czytam i czytam i doszłam do wiosku, że się znamy ze szpitala w Warszawie. Karolcia leżała z Anią, Maciejem, Olą i później z Matyldą w jednej sali. Pozdrawiamy Odpowiedz Link
ewaq Re: Pozdrowienia od Karolci dla Anuli 17.02.06, 13:51 i to nawet łóżeczko obok A mamamati pisząca tutaj, to chyba mama Matyldy tej z naszej sali Tak domniemywam, ale pewności jeszcze nie mam Pozdrawiamy również bardzo gorąco i z chęcią dowiemy się, co u Was Odpowiedz Link
agilek78 Re: Pozdrowienia od Karolci dla Anuli 25.02.06, 22:40 Karolka miała niedokrwistość i dostała 9 zastrzyków z EPO. W tej chwili hemoglobina jest na poziomie 11,6 ml (a była poniżej 7,6 ml). W piątek byliśmy u endokrynologa - ma subkliniczną niedoczynność tarczycy (TSH 12,1). Dostaje Euthyrox 25. Okulista (po dwóch badaniach w CZD) oczka juz ma takie jak dzieci donoszone, brak retinopatii. Ortopeda - stawy ok. Ma małą przepuklinę pępkową - ma dużo leżec na brzuszku (tylko dużo to jej się nie chce). Kardiolog - szmery w serduszku ale to nic poważnego (inni lekarze tego nie słyszą) i nieznacznie powiększoną przegrodę międzykomorową. USG przez ciemiączkowe - do tej pory było ok. A teraz ma liczne drobe obustronne torbielki podwyściółkowe i w splotach naczyniowych - podobno są nie groźne i się mają wchłonąć - kontrolne USG na koniec maja. Neurolog z niej jest zadowolona. Troszkę ma napięte rączki. Mamy ćwiczyć w domu. Główkę trzyma już bardzo ładnie i prawidłowo. Neurolog napisał pisemko, że musi być szczepiona szczepionkami accecularnymi. Moze będzie w czwaerek zaszczepiona. Jest dzieckiem wesołym, uśmiechniętym, radosnym. Zaczyna gaworzyć. Raaguje na nasze głosy. Wymiary z 21 lutego: waga 4060 gram, wzrost 55 cm, ciemiączko 1,5 x 1,5 cm, główka 37,5 cm, klatka piersiowa 37 cm. I to narazie tyle. A i musieliśmy przepisać się od pediatry. Jak do niego poszliśmy nie był zainteresowany dzieckiem, nie obejżał jej, nie osłuchał, nie zmierzył, nie zwarzył, nie zainteresował się co powiedzieli inni specjaliści, wydziela skierowania (powiedział, że nie trzeba 8 tygodniowemu dziecku sprawdzać jeszcze bioderek - sam tego nie zrobił, więc skąd wiedział, że jest wszystko ok ?.). Teraz mam nadzieje, ze będzie lepszy pediatra - tym razem Pani doktor. Pozdrawiamy gorąco Anulkę i jej rodziców i oczywiście dla Matyldy i jej mamy oraz Mateuszka i jego rodziców także pozdrowionka i moc uścisków. Odpowiedz Link
ewaq Re: Pozdrowienia od Karolci dla Anuli 27.02.06, 11:05 Widzę wiele podobieństw między naszymi córeczkami Niedoczynność (tyle ze u Ani TSH 4,59) i też Euthyrox (a swoją drogą to dobrze, że ten niezbyt dobry pediatra jednak to zdiagnozował, o ile to on...), okulista tak samo (2 wizyty w CZD i już ok), stawy w porządku, przepuklina pępkowa (już się ślicznie wchłania), torbielka w obrazie usg, napięcie w rączkach i ćwiczonka. Echo serca mamy 14 marca i dopiero wtedy będziemy wiedzieć, co dzieje się z otworem owalnym. Ania też już główkę trzyma sztywno jak ją noszę pionowo (choć wiadomo, że czasami jeszcze trochę jej się chwieje na boki i śmieję się, że wygląda jak taki piesek, które kiedyś widywało się w samochodach na desce rozdzielczej ;-> ), choć bardzo nie lubi leżeć na brzuszku i w tej pozycji uniesie głowę tylko na chwilę i ewentualnie ją przekręci. Ale że neurolog w środę powiedziała, żeby nie kłaść jej za dużo na brzuszek (aby nie wywoływać odruchu wyginania do tyłu, którego na szczęście u ANi na razie nie było i mam nadzieję, że nie będzie), to problem mamy z głowy Ominęła nas na szczęście niedokrwistość. Szczepienia mamy w środę (to już kolejne z serii błonica-tężec-ksztusiec) i wtedy też poznam niektóre wymiary Ani, bo ostatnie z 4 lutego pewnie już mocno nieaktualne Karolka już nieźle waży! Super, ze jest takim pogodnym dzieciaczkiem. Anula też się dużo śmieje pokazując te swoje dziąsła. Czekam tylko, kiedy głos do tego dołączy Przesyłamy całuski w czółko dla Małej Odpowiedz Link
agilek78 Re: Pozdrowienia od Karolci dla Anuli 17.03.06, 14:07 Cześć, no właśnie nasze dziewczynki mają podobny przebieg wizyt u lekarza (m.in. endokrynolog, okulista). W epikryzie ze szpitala mieliśmy napisane, że pediatra musi dać nam skierowania do okulisty, kardiologa, endokrynologa, ortopedy, neurologa i audiologa). Do endokrynologa dlatego, że mała miała TSH podwyższony do 9.26. Pani endokrynolog po obejżeniu i osłuchaniu dziecka (powiem tylko, że przeprowadziła z nami bardzo dokładny wywiad - jak żaden inny lekarz). Po zbadaniu krwi okazało się, że ma TSH 12,1. Dostała zalecenie aby podawać jej 1/4 tabletki "Euthyrox 25" rano przed pierwszym posiłkiem. Na kontrole idziemy w przyszły czwartek. Mam nadzieje, że zmniejszy się ten TSH. Do kardiologa poszliśmy bo mała miała niewielki przerost przegrody międzykomorowej. Pani doktor po osłuchaniu i wysłaniu nas na echo powiedziała, że mała ma szmery w serduszku bo się jakaś struna nie wchłonęła (może się jeszcze wchłonąć - 50% ludzi z tym żyje i to w niczym nie przeszkadza, powiedziała aby się nie przejmować paniką pediatrów jak usłyszą szmery - neonatolog z Karowej wogóle żadnych szmerów nie słyszy ani pediatra przed szczepieniem). Ma niewielki przerost tej przegrody międzykomorowej ale to też może się wchłonąć do 3 lat a i tak 50% ludzi tak ma i nic im nie jest. Trochę mnie to teraz zaczyna zastanawiać. Napisała w książeczce, że PFO 2 mm. Powiedziała, że do kontroli za 1,5 roku (ale nie napisała tego w książeczce). Jesteśmy po badaniu słychu choć wszystko było poprawnie w szpitalu lekarz powiedział żeby jeszcze sprawdzić po powrocie do domu. W CZD zrobiono nam badako i wyszło, że mała niedosłyszy na lewe uszko (do kontroli za 3 miesiące). Możliwe, że była jakaś infekcja w organiźmie albo źle zrobiono pomiar. No okaże się już w czerwcu. Karolcia już pije soczki z marchewki i jabłka. Papek nie chce bo jeszcze nie umie jeść z łyżeczki choć z łyżeczki bardzo ładnie zjada witaminki i ten lek na tarczycę. Dostaje także kaszkę na noc ale opornie jej to idzie. Wogóle to jak bierze ten lek na tarczycę to zmiejszyła sobie dawki z jedzeniem jak jadła przedtem po 580-640 ml dziennie mleka tak teraz zjada po 380 - 450 ml. A pediatra powiedział, ze powinna jeść ok. 600 ml samego mleka w tym wieku. No nic zobaczymy za tydzień ile będzie ważyła. Z naszych obliczeń wynika, że powinna mieć 5030 gram. . Pozdrowionka dla Anulki i dla mamy. P.S. Ładnie Anulka przybiera na wadze. . A z tym otworem owalnym może nie bedzie trzeba operować - może sam się zamknie. Odpowiedz Link
ewaq Re: Pozdrowienia od Karolci dla Anuli 20.03.06, 22:51 Anulka zjada po ok.500 ml mleka na dobę, ale nie zauważyłam, żeby apetyt miała mniejszy jak brała Euthyrox. Chyba nie było różnicy. Tylko cały czas barierą, którą dopiero 4 razy przekroczyła, jest 100 ml zjedzone na raz. A jak Karolince smakują soczki? Jakie było pierwsze zetknięcie? Plucie, krzywienie, czy wręcz odwrotnie? Ciekawa jestem jak nasza Mała zareaguje, no ale to jeszcze trochę Odpowiedz Link
ewaq Re: Okulista 17.02.06, 13:53 dziś Ania miała drugą w CZD, a w ogóle trzecią kontrolę oczek w kierunku retinopatii. Trzecią i jak się okazało ostatnią, bo wszystko już dojrzało jak trzeba i nie ma żadnych patologii Huraaa!!! Kolejny schodek pokonany Odpowiedz Link
brzdac_22 Re: BRAWO! BRAWO! BRAWO! 17.02.06, 14:59 Bardzo się cieszymy razem z Matim A mamamati7 to mama Matyldy, dobrze myślisz POzdrawiamy i smutno nam że sie nie odzywasz Odpowiedz Link
ewaq Re: Neurolog 24.02.06, 11:36 Wczoraj odwiedziliśmy neurologa, bo choć pediatra stwierdził, ze na razie to nie jest konieczne - wystarczy rehabilitantka (ponoc jedna z najlepszych) - to potrzebne nam było zaświadczenie o tym, ze Ania wymaga szczepionek acelularnych. Wprawdzie juz jedne szczepienia "błonica-tężec-krztusiec" ma za sobą i w przychodni stwierdzono, ze skoro mają, to zrobią jej acelularne tylko na podstawie zaleceń z wypisu szpitalnego, ale ze na przyszłość lepiej zeby było zaświadczenie od neurologa. Zaświadczenie oczywiście mamy, ale neurolog był niezadowolony, ze Anię poddano szczepieniom wg schematu dzieci donoszonych. Stwierdził, że te "niebezpieczne" szczepionki powinna dostac dopiero po osiągnięciu wagi 4 kg i w zdecydowanie późniejszym m-cu zycia. No trudno Mam nadzieję tylko, że Anusi nie zaszkodzą... Niestety, przerwac tego juz nie mozna, bo musi być ciągłość i konsekwencja w podaniu przeciwciał, ale kazał bezwzględnie dmuchac na zimne i wstrzymać sie z podaniem choćby przy niewielkim katarku. Oprócz asymetrii ułozeniowej stwierdzone tez zostało WNM w rączkach, ale to na razie mamy ćwiczyć tymi samymi ćwiczeniami, co asymetrię i obserwować, bo generalnie nie jest duze i objawia sie tylko, jak na siłę chce się Małej np. podciągnąć do góry rączki - wtedy zazwyczaj ona je przytrzymuje zgięte przy tułowiu, ale np. w kąpieli ma swobodnie rozrzucone i nie ma problemu z umyciem paszek. Czy mi się tylko wydaje, czy tak ma większość niemowląt, ze stawia opór? Moze jednak to jest jakas prawidłowosc, bo na razie mamy się tym za bardzo nie przejmować, tylko ćwiczyć, a kontrola za 6 tygodni. No i bardzo zwracać uwagę na symetryczną pielęnację i zabawę z Anią aż do 1 r.ż. Szczerze przyznam, ze zaskoczyło mnie to, ze właśnie do 1 r.ż. trzeba wszystko przy maleństwu robić symetrycznie, bo jak powiedziała neurolog - do tego czasu mózg dzieciątka jest jak niezapisany danymi dysk i trzeba w obu półkulach wykształcać takie same odruchy, a dopiero po 1 r.ż. następuje np.określenie prawo- lub -leworęczności. A zatem ćwiczymy ćwiczymy, ćwiczymy! Odpowiedz Link
mlagodna Ale fajniutka 26.02.06, 13:04 ) My też byliśmy szczepieni wg kalendarza dla dużych dzieci... jakoś się obeszło Widzę że Anula goni do przodu, oczka oki - to super wiadomość. Życzę cierpliwości w ćwiczeniach ). Jaką metodą ćwiczycie???? Nie ma dużo pracy więc pewno NDT wystarczy... ale i tak konsekwencji życzę pozdrowionka Odpowiedz Link
ewaq Re: Ale fajniutka 27.02.06, 11:13 Cierpliwości mi wystarcza, gorzej z Małą Najbardziej złości się, jak jej mam rączki do góry brać i robić "cacy" po jej główce. Nie wiem dokładnie która to z metod, ale wydaje mi się, że NDT, bo o ile wiem, to Vojta opiera się na uciskach, a my tego "w zestawie" nie mamy Póki co, ćwiczonek jest kilka i robię je w pozycji, gdy trzymam Anulę leżącą na moich kolanach z nóżkami opartymi o mój brzuch. Dotykam na przemian jej rączkami do kolanek, do stópek (na krzyż), jej raczkami głaszczę ją po główce, jej rączkami tak jakby masuję jej klatkę, brzuszek i pachwinki od środka do zewnątrz. Cwiczenia te mają głównie niwelować asymetrię, bo Ania z uporem maniaka przekręcała i trzymała główkę tylko na prawo. Jednak już widzę poprawę po ponad 3 tyg. ćwiczeń, bo jak ją teraz ułożę z główką na lewo, to jej nie przekręca, a nawet sama z prawej na lewą stronę przełoży, jak po tej jest coś bardziej interesującego. A staram się oczywiście, żeby zawsze to "bardziej interesujące" było po lewej stronie. Odpowiedz Link
tabaluga0 Re: Ale fajniutka 27.02.06, 11:48 Moj mały tez nie lubił tych cwiczen, szczegolnie z rączkami. Bardzo pozno tez zaczał łapac swoje stopki, ale jakos poszlo , teraz za to bryka. Odpowiedz Link
ewelina-s-82 Re: Ale fajniutka 28.02.06, 21:44 a jakie ćwiczenia jeszcze robicie?a jak cwisczyc ta symetrie??? Odpowiedz Link
ewaq Re: Ale fajniutka 01.03.06, 19:57 Z ćwiczeń to na razie tylko te, które wymieniłam/opisałam wyżej. Chodzi w nich o to, żeby wyznaczyć pionową oś ciała względem którem wszystko ma byc symetrycznie. Dlatego też te ćwiczonka wykonuje się tak jakby względem tej osi (naprzemienne dotykanie stópek rączkami w schemacie lewa do prawej, prawa do lewej; to samo do piętek pozostałe ćwiczenia też symetrycznie). Nie wiem, jak jeszcze mogłabym to wytłumaczyć i co jeszcze mogłabym przekazać. Pytaj, może się uda Odpowiedz Link
kawaro Ad szczepionek 16.03.06, 15:04 Witaj, jestem mamą Lubomirka urodzonego w 31 tygodniu ciąży (21.11.05). Mam pytanie odnośnie szczepionek - czy jeżeli będę miała od lekarza zaświadczenie,że Lubek potrzebuje szczepionki acelularne,to nie będę musiałaza nie płacić? Czy dotyczy to wszystkich szczepień? Pozdrawiam Mama Lubomirka Kawaro@gazeta.pl Odpowiedz Link
ewaq Re: Ad szczepionek 16.03.06, 15:32 Jesli bedziesz miała zaświadczenie od neurologa, to nie będziesz płacić. A acelularne wówczas przysługują te, po których dzieci z problemami neurologicznymi mogą mieć komplikacje - na pewno jest to szczepionka na błonicę-tężec-ksztusiec (trzykrotnie podawana), a w późniejszym okresie o ile dobrze się orientuję to przeciwko ospie. Odpowiedz Link
ewaq Re: 3,5 miesiąca (1,5 wieku korygowanego) 01.03.06, 20:12 Drugie szczepienia "błonica-tężec-krztusiec" zaliczone. Przy okazji: długość 53 cm, waga 3800g - trochę mało, no ale nic na to nie poradzę. Ania je tyle ile je i na siłę przecież w nią nie wleję. Nie jest niejadkiem, bo co te 4 godziny to aż trzęsie się za jedzeniem, ale nie może pokonać granicy 100g na jeden posiłek. Dopiero 4 razy jej się to udało (m.in. dziś - 125g!), a tak to jest 70-90g. A tak poza tym, to Malutka ładnie trzyma główkę gdy ją noszę w pionie, choć oczywiście, zdarza się jeszcze, że chwieję nią jak piesek, jakie kiedyś wożono na samochodowych deskach rozdzielczych Na brzuszku też na chwilę podniesie, ale generalnie nie cierpi leżeć w tej pozycji, a ja jej nie zmuszam, tym bardziej, że naurolog powiedziała, żeby nie kłaść za często na brzuszku, aby nie wywołać wyginania się w pałąk do tyłu. Do tej pory nic takiego się nie działo, więc nie będziemy kusić losu Ania reaguje uśmiechem od ucha do ucha na nasz widok i na widok znanych sobie zabawek. Uśmiechy prezentują się tak: img230.imageshack.us/img230/3991/dscf16661tb.jpg i tak: img232.imageshack.us/img232/3020/dscf16643zq.jpg Słodki pustodziąślak ;-D Czekam z niecierpliwością kiedy do tych uśmiechów głos dołączy. Póki co zdarza jej się "zagadać" gardłowym eee... aaaa... ale raczej do miśka niż do mnie. Odpowiedz Link
tabaluga0 Re: 3,5 miesiąca (1,5 wieku korygowanego) 01.03.06, 20:35 100ml to nie jest az tak mało, moj synek 17m nie zjada wiecej niz 120ml.A i to cięzko w nieg wmusic, ja karmie go przez sen, wtedy zje, a tak to po 50ml. Odpowiedz Link
ewaq Re: 3,5 miesiąca (1,5 wieku korygowanego) 01.03.06, 20:43 Naprawdę?! No to pocieszyłaś mnie trochę Chociaż... Twój synek przecież je jeszcze wiele innych rzeczy niz tylko mleko... Odpowiedz Link
ewaq Re: 4 miesiące (2 kor.) 15.03.06, 22:31 waga 3820g, dł. 53 cm. Oprócz osiągnięć, o jakich pisałam wcześniej, doszło jeszcze "gadanie", którego czasami nawet butelka z jedzeniem nie może przerwać. Anula ślicznie "guga" (głuży), jak się do niej mówi - jakby się normalnie w rozmowę wdawała Rehabilitantka też z niej zadowolona i dostaliśmy następny zestaw ćwiczeń, mający stymulować Małą do przewracania się na boki, ale że wizytę mięliśmy dziś, więc zaczniemy z nim od jutra. Asymeria powoli się cofa - okazało się zresztą, że Anula świetnie potrafi utrzymać na leżąco główkę na wprost, jak tylko ma taką potrzebę, a odkryliśmy to po zamontowaniu nad nią karuzelki Cóż, jak nie było potrzeby, to co się miało dziecko wysilać (cwaniara mała ;-> ). Mała zaisana jest też na turnus rehabilitacyjny w CZD, ale terminy takie że dopiero od 19 czerwca. THS pięknie się obniżył z 4,559 (norma do 4,5) do 0,4 (norma od 0,3), FT3 i FT4 w normie, więc może będzie można Euthyrox odstawić - dowiemy się o tym jutro podczas wizyty pediatry. Z "niefajnych" spraw, to to, że po wczorajszym echo serduszka okazało się, że otwór walny raczej sam się nie zamknie, bo tam nie wykształciła się w ogóle ta "klapeczka" mająca temu służyć, więc najprawdopodobniej czeka Małą operacja, ale ta jeśli nie trzeba będzie wcześniej (z powodu negatywnych skutków tego niezamknięcia otworu), to w wieku 2-3 lat, a póki co musimy udać się do poradni kardiologicznej, pod opieką której Mała będzie musiała już pozostać. Trochę mnie to wczoraj zbiło z nóg, ale... może modlitwą zdziała się jakiś cud i jednak zamknięcie nastąpi... Zalążek tej zastawki jest, więc może, może jakimś naprawdę cudownym sposobem jednak się on rozwinie dalej... (choć kardiolog nie dawała wczoraj praktycznie żadnej nadziei ) A w święta chrzciny W drugą rocznicę naszego ślubu Odpowiedz Link
ola75 Re: 4 miesiące (2 kor.) 16.03.06, 14:46 Ładnie Córcia przybiera na wadze i jaka silna jest Życzę, aby serduszko nie wymagało operacji. Ola Odpowiedz Link
ewaq Re: Hormony odstawione! :-))) 17.03.06, 13:49 Za miesiąc kontrola czy i jak tarczyca daje sobie radę, ale juz jestem dobrej myśli Odpowiedz Link
agilek78 Re: Hormony odstawione! :-))) 17.03.06, 14:12 No to gratulujemy . Napewno tarczyca już sobie sama poradzi. Odpowiedz Link
ewaq Re: Co słychać u Karolinki? 08.04.06, 14:02 Jak po kontroli hormonów? Jecie już coś nowego? Odpowiedz Link
ewaq Re: 4,5 m-ca (2,5 korygowane) 01.04.06, 20:59 Waga wciąż jeszcze przed 4 kg, dokładnie nie wiem, bo ważona była tydzień temu i było 3890. Niestety, tylko 70 g w ciągu 10 dni, a to wszystko przez chorobę i wielki brak apetytu. Anula przeszła przez nieżyt uszek i dostawała Bactrim, który nie dość, ze odejmował jej apetyt, to na dodatek wyjałowił układ pokarmowy (ale przy okazji wytrzebił chyba całkowicie Klebsiellę), co powodowało bóle brzuszka. Apetyt Anusi tak nie sprzyjał, że w zeszłą niedzielę trafiliśmy do szpitala, bo bałam się, że się odwodni - do południa zjadła w sumie 30 ml, a pić ona nie nauczona i w ogóle jej to nie szło. Na szczęście nie zostawiono jej tam, bo oznak odwodnienia nie miała, zresztą w ogóle na chorą nie wyglądała (uchachana od ucha do ucha) i kazano nam obserwować dalej w domu, a najwyżej następnego dnia pojawić się. Na szczęscie następnego dnia rano odałam Anusi ostatnią dawkę antybiotyku, po czym nagle i apetyt wrócił, i kupy się poprawiły, i ból brzuszka minął. Teraz jest już całkiem nieźle z jedzeniem i mam nadzieję, że Anuś nadrobi ten "stracony" tydzień. Wczoraj córeczka pierwszy raz przewróciła się z brzuszka na plecki )) Wprawdzie na razie był to ten jeden jedyny raz, ale widzę, że "skumała" o co chodzi i próbuje dalej, więc nie był to na pewno "wypadek przy pracy" Asymetria powoli ustępuje, ale niestety, Ania nie trzyma główki przy podciąganiu za rączki (oczywiście to próby rehabilitantki, a nie nasze), przy czym ślicznie trzyma ją już leżąc na brzuszku. Dostaliśmy ćwiczenie na to i kontrola za miesiąc - może przez ten czas się uda...? Maleńka od kilku dni namiętnie pcha piąstki do buźki i ślini się bardzo i ciężko mi było dpuścić do siebie myśl, ze to ząbki, ale wczoraj wypatrzyłam, że rzeczywiście widać, jakby jej szły dolne "trójki". Trochę to dla mnie dziwne, że jako pierwsze, ale ponoć może tak być. Tyle że wybierzemy się chyba do pediatry na oględziny, bo zgrubienia są tak jakby z boku dziąseł (od strony warg), co chyba nie jest prawidłowością i może trzeba coś z tym zrobić. Czekamy na wyznaczenie terminu do poradni kardiologicznej w CZD, a za 10 dni kontrola wyników hormonów tarczycy i różnych innych przy okazji. Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku, bo chciałabym bardzo, zeby tych wszystkich wizyt lekarskich i kontroli powolutku zaczęło ubywać. ------------------------------------------------------------- uchachany kwiatuszek puszcza oko Odpowiedz Link
venla Re: 4,5 m-ca (2,5 korygowane) 02.04.06, 22:11 Dobrze, że choroba się już skończyła, Ania na pewno będzie teraz nadrabiac zaległości w jedzeniu. Bardzo wcześnie wychodza jej ząbki, może dlatego była chora? Nie martw sie tym, że nie unosi jeszcze główki przy podciaganiu za rączki, dobrze, że tak wcześnie wszystko dostrzeżono i to korygujesz. Mój mały gdy miał ponad 4 m-ce nie unosił główki leżąc na brzuszku i też dzięki rehabilitacji wkrótce było to tylko wspomnieniem. A co do picia, to lekarka stwierdziła, że Miłosz jest typem wielbłąda, nie potrzeby dużo pić i gdybym mu nie przypominała to chyba cały dzień by się nie upomniał. Życzę powodzenia Tobie i Małej Ani www.bobasy.pl/?u=venla&s=3e52ceca923383f018e5621760686c1a Odpowiedz Link
kawaro Re: 4,5 m-ca (2,5 korygowane) 05.04.06, 10:32 Mój Lubomirek jest młodszy od Twojej Ani o 5 dni - urodził się w 31 tc - waga 1590 g. 44 cm. Gratuluję postępów córci - każdy, chociaż najmniejszy bardzo cieszy )) Mój synuś jeszcze nie przekręca się z brzuszka na pleci - też rehabilitujemy go, ma wzmożone napięcie - dosyć silne i asymetria też u nas jest - interesuje go lewa strona. Jeśli możesz napisz jakie robicie ćwiczonka. Pozdrawiam Mama Lubka Odpowiedz Link
ewaq Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 21:35 Waga nieznana Dowiemy się w poniedziałek przy okazji szczepień. Wczoraj kontrola audiologiczna - wszystko bardzo dobrze. Kolejna za pół roku. Od wczoraj też Anulka zalicza turnus rehabilitacyjny w CZD, choć akurat wczoraj nic z tego nie wyszło z powodu wielkiego płaczu. Dziś było zdecydowanie lepiej Neurolog, która przy okazji takiego turnusu ogląda dziecię stwierdziła, ze Ania pięknie goni do przodu, WNM w barkach ustąpiło, jeszcze ONM w osi się utrzymuje, asymetrii prawie wcale Niestety, dopadła Małą anemia, choć neurolog nawet w karcie napisała, ze przy całej swojej bladości to na anemiczną ona nie wygląda - jest żywotna i kontaktowa. Na razie podaję Małej Ferrum w syropku, ale nie jestem w stanie dawać jej tyle, ile zalecone, bo wymiotuje. Być może skończy się na zastrzykach (a propos, czy którejś z Was dziecko dostawało Ferrum w zastrzykach?), ale co do tego to decyzja zapadnie pewnie w poniedziałek podczas oględzin przez lekarza z okazji szczepień. W święta Ania została w końcu ochrzczona, a ksiądz pochwalił, że to najgrzeczniejsze dziecko było wśród 11 akurat chrzczonych. Rzeczywiście, Maleńka przeszła samą siebie i jak aniołeczek i w kościele, i w domu. Miałam wrażenie, że stwierdziła "Wy się tam bawcie, ja mam wszystko gdzieś, dajcie mi spokój", bo cały dzień prawie przespała jak nigdy! Za to po świętach wszystko wróciło do normy Do chrztu wyglądała - w ubranku wydzierganym przez babcię - tak: img76.imageshack.us/img76/5944/11un.jpg Odpowiedz Link
kawaro Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 21:54 Ewo - odnośnie anemii - jaki poziom hemoglobiny i czerwonych krwinek ma Ania? Może nie jest tak źle i Ferrum Lek wystarczy, chociaż trudno jest podawać ludzikom ten lek, plują, wylewa się kącikami ust. Ja mojemu Lubusiowi podaję (mam nadzieję, że już niedługo) tą "strzykawką" od Ferrum Lek - wkładam dosyć głęboko do buźki i wyciskam po troszeczku na policzek. Czasami uleje mu się boczkiem, ale nigdy nie wymiotował. Zastrzyki - to erytropoetyna (przerabialiśmy to od 19.01 do 14.02). Jak to wygląda: zgłaszamy się na oddział dzienny hematologii w szpitalu przy Litewskiej (ze skierowaniem od lekarza pierwszego kontaktu), tam podczas pierwszej wizyty lekarz bada dziecko, waży, laborantki pobierają dzidzi krew i robią morfologię, nie opierają się na wynikach, które mama ma ze sobą choćby nawet z tego samego dnia (chyba że z ich laboratorium). W tym czasie mama z dzidzią czeka - wyniki czasami są po 15 min czasami po 2 godz. Jeśli heboglobina i czerwone krwinki są poniżej norm to dzidzia dostaje zastrzyk i pojawia się w szpitalu dziennym za 2 dni (poniedziałki, srody, piątki lub wtoreki, czwartki i soboty). Raz w tygodniu kontrolna morfologia - jeśli Hb i RCB są powyżej norm to koniec z EPO, jeśli nie dalej zastrzyki. Jeśli RCB poniżej 3 mln, a HB poniżej 7 - przetaczanie krwi. Tak to wygląda i z tego co mi wiadomo - tylko Litewska podaje EPO - można wykupić też zastrzyki i pielęgniarka może robić je w domku, ale 6 zastrzyków kosztuje ok. 300 zł. Piękna jest Twoja księżniczka. Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link
ewaq Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 22:10 Hemoglobina 8,9, czerwone 3,93. Lekarka, którą mamy do Małej prywatnie i która zlecała te badania, i zna już Anulę zaleciła Ferrum, a jeśli się nie da, to 3 zastrzyki po 12,5 mg co 2 dni. Obawiam się, że na tym się skończy, bo nie jestem w stanie dać Małej zaleconych 60 kropli 3 razy dziennie. Podaję jej po 20 w pokarmie, choć wiem, ze w mleku to raczej nie ma sensu, no ale ona póki co tylko mleko je, choć już powoli mam jej wprowadzać i przeciery, i soczki, i zupki. Czasami uda mi się 10-12 kropel do buźki, ale ja robię to zakraplaczem, bo przy tym dozowniku z Ferrum to wszystko by wypluła. Odpowiedz Link
kawaro Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 23:03 Ewo, Czerwone - średnie, mogłoby być lepiej, Hb - niska, chociaż Lubek najniższą miał 7,1 (teraz mamy HB 10,9; RCB - 5 420 000). Delikatnie jej podawaj samo - ja też metodą prób i błędów dochodziłam do techniki podawania. Z mlekiem nie ma sensu - żelazo praktycznie się nie wchłania. żelazo lubi kwaśne środowisko - my popijamy wodą z Cebionem. Ja nie umiałam podawać strzykawką, a tym ustrojstwem od Ferrum nauczyłam się ( jutro/pojutrze zaczynamy 3 butelkę) -delikatnie na wewnętrzną stronę policzka - po troszeczku kilka razy. Odpowiedz Link
ewaq Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 23:06 no właśnie - łatwiej by było jakby Ania coś innego piła/jadła oprócz mleka, a tak to gdy dopiero zaczynam próby z soczkiem jabłkowym, to nie dam jej w 5 ml soku 60 czy nawet 20 kropel żelaza, bo się od razu zniechęci do soków Odpowiedz Link
tabaluga0 Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 22:05 ja ferrum i hemofer podawalm do mleka, bo inaczej nie było szansy, przyjmowal sie dobrze. Odpowiedz Link
ewaq Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 22:13 to może będę dalej tak robić tylko zwiększając dawkę po trochę dla niepoznaki A swoją drogą to całkiem dobre to Ferrum w porównaniu z Hemoferem i zupełnie nie wiem, czemu wymioty powoduje Odpowiedz Link
tabaluga0 Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 22:35 nie wiem co to zastrzyki ale ja sama dostalam kilka po porodzie, siniaki mam do dzis a minelo 19 m.I tyłek mnie boli, wiec malutka lepiej jedz te leki!!!!! Odpowiedz Link
ewaq Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 22:45 ech, ja dostawałam żelazo domięśniowo (w tyłek, za przeproszeniem) w dzieciństwie (6 czy 7 lat miałam), więc Anula jak widać poszła po mamusi Mi siniaki po tym utrzymywały się przez kilka lat, a wchłaniały się w miarę mojego wzrostu i rozrostu Odpowiedz Link
ewaq Re: No i nie obeszło się bez zastrzyków :-/ 25.04.06, 19:52 Dziś był pierwszy z trzydawkowej serii co 2 dni - Ferrum 12,5 mg. Anusia nijak nie tolerowała Ferrum doustnie, którego miałam jej dawać 60 kropli 3 razy dziennie, a nawet 20 kropli 3 razy nie byłam w stanie. Były wymioty, wzmożone ulewanie i co ciekawe - spadek apetytu. To ostatnie trochę dziwne, bo brak apetytu to chyba oznaka anemii właśnie, a u niej pojawił się gdy zaczęłam serwować jej Ferrum. Od wczoraj nie dostała i od razu z jedzeniem lepiej Nasz "pączek" waży już 4800g )) Odpowiedz Link
ewaq Re: kamień milowy 04.05.06, 20:10 tak sobie nazywam to, ten postęp, jaki w ciągu ostatniego tygodnia poczynił się w rozwoju Ani. Najpierw to kwestia jedzenia - wcina aż miło i praktycznie każde karmienie (a jest ich 7 w ciągu doby) to 100 i więcej ml, a ta ilość na raz baaaaaardzo długo była nie do przeskoczenia. Mała rośnie w oczach I chyba też dzięki temu jedzeniu i nabieranym siłom zaczęła się przewracać z brzuszka na plecy. Nie za każdym razem to robi, ale bardzo często i to na tyle, że z tego "brzsuszkowania" niewiele nam wychodzi. Oprócz tego jak jest uż na brzuszku to wyciąga rączkę do zabawki położonej przed nią i ciągnie ją sobie do buźki. Teraz zresztą wszystko tam ląduje, bo w końcu Anula skoordynowała ruchy rączek tak, że trafia do buzi. Nawet smoczka sobie wyciąga i wkłada, tylko gorzej jak przy tym odwróci się częścią "wewnątrzustną" od niej Poza tym włączył się tak na całego "gadulec" i Anula nawija aż miło. Czasami to mam nawet wrażenie jakby chciała mnie przekrzyczeć, przegadać, zagadać itp. No i śmiać się w głos zaczęła, i bawić podawanymi czy też wiszącymi nad nią zabawkami, i rozpoznawać nieznajomych po czym rozpłakiwać się (co poprzedzone jest śliczną podkówką) jak się za bardzo zbliżają. I tylko na boczki nie chce się obracać, i główkę bardzo słabo trzyma przy podciąganiu za rączki do siadu, choć noszona w pionie utrzymuję ją ładnie i na brzuszku też nie ma z tym problemu. Mam nadzieję, że i to już blisko... Odpowiedz Link
mika10 Re: kamień milowy 04.05.06, 21:39 Witaj! Jak miło słyszeć o takich postępach! Moja Hanula też miała podobnie jak Twoja Ania! Długo przy podciąganiu nie podnosiła główki. A potem raz dwa i masz - poszło do przodu. I tak zauważam, że jak Hania podgania motorycznie to milknie, a jak sie rozgada to motoryka do kitu... No i tak rozwijamy się naprzemiennie! Całuski dla cud Anusi! mika10 mama bliźniaczek Hani i Julci Aniołka. Odpowiedz Link
ola75 Re: kamień milowy 05.05.06, 08:23 Śliczną masz Córeczkę Pozdrawiamy gorąco i życzymy dużo zdrówka Ola z Olafkiem Odpowiedz Link
venla Re: kamień milowy 06.05.06, 20:52 A widzisz jaka Twoja Ania jest zdolna? Chyba trochę w Nią nie wierzyłaś! Nie martw sie tą główką, w swoim czasie będzie stabilna, widać, że jest coraz lepiej.Najważniejsze to systematyczna rehabilitacja, ważne że Ania ma taką troskliwą mamusię, która bardzo uważnie analizuje każdy krok. Mój Miłosz też jest gadułą, to takie miłe jak próbuje mi coś wytłumaczyć po swojemu. Czekam na kolejne milowe kamyczki, pozdrawiam www.bobasy.pl/?u=venla&s=cf42540667c5d2519c1f578520a225c3 Odpowiedz Link
ewaq Re: kamień milowy 07.05.06, 21:51 dziękuję dziewczyny za miłe słowa. Zawsze takie baaardzo podnoszą na duchu A w tym tyg. czeka nas kontrola główki, tzn. usg, na którym ostatnio,tj. w marcu widać było torbielkę i bardzo, bardzo liczę na to, że teraz już jej nie będzie Odpowiedz Link
mamaemmy Re: kamień milowy 08.05.06, 00:53 no prosze jaka ambitna dziewuszka)Wiedziałam!Znów wyszło na moje a torbielka się nie przejmuj sama zniknie!Zobaczysz,a raczej nie zobaczysz Buziaki dla tej Waszej słodzinki) Odpowiedz Link
ewaq Re: pół roczku 16.05.06, 23:00 ech, jak to szybko zleciało... Anula w miniony czwartek ważyła 5120g. W sobotę odbyła swoją pierwszą bardzo długą podróż (460km) i jesteśmy u dziadków blisko morza, gdzie zamierzamy spędzić trochę ponad miesiąc. W czwartek zaliczyłyśmy jeszcze kontrolną wizytę w szpitalu gdzie Mała się rodziła połączoną z usg główki - torbiel powylewowa, która była jeszcze w lutym zniknęła całkiem i właściwie po wylewie nie ma śladu Mała ma poszerzone zewnętrzne przestrzenie, ale w granicach normy. Wcześniej było w porządku i nie wiem, o czym to może świadczyć i co, jeśli będa powiększać się dalej. Niestety, po usg nie miałyśmy jak zwykle spotkania z pediatrą, bo tego dnia był nieobecny, ale kolejnego usg nie wyznaczono, więc liczę na to, że wszystko będzie ok. W piątek u rehabilitantki dostałyśmy zestaw ćwiczeń na wakacje i nadzieję, ze jak się spotkamy po naszym powrocie na turnusie, to Anula będzie się przewracać co najmniej na boczki. Hmm... muszę Małą wziąć w prawdziwe obroty A tak na serio, to rehabilitantka pocieszyła nas, że u takich maluchów raczej rozwój fizyczny nie idzie w parze z psychicznym i że jak jedno pójdzie naprzód, to drugie dopiero za chwilę. Anula ostatnio właśnie z psychicznym mocno poszła naprzód (co nawet pediatra tydzień temu na wizycie zauważyła i podkreśliła), więc teraz chwila oddechu i czekamy na postęp w tej drugiej sferze Ach, no i zapomniałabym dodać - strasznie podpasowały Małej zupki )) Odpowiedz Link
mamaemmy Re: pół roczku 17.05.06, 11:06 a nie mówiłam,że torbiel zniknie?? Super! Co do tego,że rozwój psychiczny nie idzie w parze z fizycznym-ależ to oczywiscie,człowiek rozwija sie nieharmonijnie,nie tylko wczesniaki tak mają Emka np długo nie chodziła ,ale zasób słów miała większy od starszej o 4 miesiące kuzynki(a w sumie o 7 miesiecy korygujac).Teraz z kolei chodzi a nowych słów u niej brak Co do przewracania na boczki-macie mate Tiny love zoo?Emka i nie tylko ona zaczeła sie przwracac wlasnie na niej-jest bajecznie kolorowa,tu coś zwisa,tam cos zwisa,tu gra tam grzechocze..Na allegro teraz weszły nowe maty wiec zoo juz jest tansza,poza tym potem ją mozna sprzedac za tyle samo Odpowiedz Link
venla Re: pół roczku 17.05.06, 20:59 Ach, ta Ania! No widzisz, ciągle jakieś postępy, to dobrze, że tak świetnie rozwija się intelektualnie, widać, że ciągle ją stymulujesz. Ja Miłoszowi bardzo dużo czytałam, on uwielbiał mnie słuchać, nawet jeżeli jeszcze nie rozumiał co mówię, oglądać obrazki, pokazywać palcem zwierzęta.To chyba tak wpłynęło na jego rozwój słownictwa, a jest strasznym gadułą. Teraz kiedy jesteście u dziadków, to chyba Ty również odetchniesz. Wierzę, że Ania zrobi teraz postepy i będzie sie przewracać samodzielnie na boczki. U nas też był taki problem, mieliśmy więc taki schemat przewracania się dotyczący nóżek i rączek, kierowalismy nimi i Miłosz nauczył się jak to się robi. Poza tym ćwiczyliśmy też metodą Vojty. Życzę Wam dziewczyny udanego pobytu u dziadków i kolejnych kamieni milowych u Ani. Pa Odpowiedz Link
ewaq Re: 7 m-cy (5 kor.) 16.06.06, 22:53 Wciąż "wakacjujemy" sie u dziadków, ale niestety tylko do niedzieli i powrót do domu Babcia już płacze, bo - jak żartem mówi - podtuczyła dziecko, podkolorowiła, wyciągnęła, a teraz jej je zabierają. No ale co racja, to racja - Anula i urosła, i opaliła się, i podpomarańczowiła od zupek, i przytyła też, choć nie wiem ile waży. To dopiero we wtorek przy okazji szczepienia. Oprócz tego zaczęła się przewracać z brzuszka na plecy i robi to już całkiem sprawnie i szybko, tak że na brzuchu to niedługo da ją się utrzymać. Przewraca się też na prawy boczek i odkąd to robi, to jest jej ulubiona pozycja do zasypiania, a ostatnio uparcie próbuje z tego boczku na brzuch, ale jeszcze nie za bardzo jej to wychodzi. Niestety, na lewy bok sama się nie odwraca i nie lubi też jak ja to z nią robię - najczęściej przy tym odgina się w łuk, więc chyba na siłę nie ma co jej do tego nakłaniać. Od poniedziałku zaczynamy kolejny turnus rehabilitacyjny, więc mam nadzieję, że jakieś nowe ćwiczenia bardziej Anulę postymulują do tych obrotów. No i do trzymania główki przy podciąganiu do siadu, bo z tym też Mała ma problem, co już mnie trochę zaczyna martwić. Najgorzej jest przy podrywaniu od podłoża, bo wtedy to bardzo często jeszcze główka leci do tyłu, choć już nie tak bardzo jak na początku, ale jak już Anula jest w pozycji półleżącej, to bez problemu gówkę trzyma. Nie ma z tym też najmniejszych problemów przy leżeniu na brzuszku (wyżej już chyba zadrzeć główki nie można ;-> ) i przy trzymaniu jej w pionie, tylko to ciągnienie do siadu... Mam nadzieję, ze to już niedługo Coraz częściej udaje się też Ani podeprzeć w leżeniu na brzuszku na wyprostowanych rączkach, no i stała się bardzo sprawna manualnie, o ile u tak małych dzieci można już mówić o sprawności manualnej, choć nie zawsze jeszcze udaje jej się kawałkiem nitki czy sznurka wcelować do buźki, co ją bardzo wkurza Dzisiaj też zaczęła się łapać za stópki, więc pewnie nebawem te powędrują do buzi, jak wszystko, co wpada w rączki - chyba dziąsła swędzą, choć zębów na razie nie widać. A że stópki wędrują już tak wysoko, to w wózku wspaniałą zabawą stało się "strzelanie" za ich pomocą z zawieszki do wózka. Anula coraz bardziej pokazuje też swój charakterek - ogólnie jest bardzo pogodnym dzieckiem, ale złościć też się potrafi i to tak, że tyłeczkiem do góry zarzuca, opierając się na stópkach. Niestety, złość najczęściej okazywana jest podczas karmienia zupkami, które częściej Małej nie smakują, choć zdarza się, że wcina z wielkim apetytem w rekordowym czasie. A zupki jeść musi i wciskam je jej od półtora miesiąca aby utrzymać poziom hemoglobiny, który udało się osiągnąć po podaniu Ferrum domięśniowo. Przekonamy się o efektach w przyszłym tygodniu, bo będziemy miały wizytę w poradni zaburzeń metabolizmu, więc pewnie morfologia też zostanie zlecona w badaniach. 9 czerwca złożyliśmy wniosek o orzeczenie o niepełnosprawności, zobaczymy co z tego wyniknie. Póki co czekamy na termin komisji. Odpowiedz Link
venla Re: 7 m-cy (5 kor.) 17.06.06, 21:06 Długo byłyście u dziadków, pewnie odetchnęłaś sobie troche a babcia z dziadkiem nacieszyli się wnuczką. Dobrze, że Ania przewraca się z brzuszka na plecki i na boczek, widać że ćwiczyłyście na "urlopie". Mam nadzieję, że wkrótce też z utrzymaniem główki nie będzie problemu. Mój Miłosz był za to "sztywny" i nawet gdy był bardzo mały i trzymałam go na rękach pionowo, głowa mu nie odchylała się ani do tyłu ani do przodu. Napisz jak było w tej poradni zaburzeń metab., powodzenia na turnusie, fajnie że będzie on na wakacjach, to prawie jak wczasy. Trzymajcie się dziewczyny! www.bobasy.pl/?u=venla&s=610dac9f8e3fd8a5e4c7852db389ed24 Odpowiedz Link
ewaq Re: 7 m-cy (5 kor.) 21.06.06, 22:02 Ech, turnus to nie całkiem jak wczasy, bo siedzimy w domu, a do CZD mamy niemal "rzut beretem", no ale najważniejsze, że jest W poniedziałek na rozpoczęcie turnusu obejrzała Anulę po 2 miesiącach od poprzedniej wizyty neurolog i stwierdziła, że widzi olbrzymi postęp w rozwoju Małej. Niektóre odruchy Anula ma na wiek korygowany, a niektóre nawet na kalendarzowy 7 m-c. Szczególnie zachwycona lekarka była tym, że Mała potrafi złapać dwie zabawki w dwie rączki jednocześnie, bo to ponoć "wyższa szkoła jazdy" No i od wczoraj Anusia już przewraca się na drugi boczek, a nawet udało jej się dziś z plecków na brzuszek Wczoraj przy okazji szczepienia było ważenie i mierzenie: 64 cm, 5700g. Drobinka w sumie, ale najważniejsze, że regularnie przybiera. Dziś, niestety, do poradni zaburzeń metabolizmu nie zostałyśmy przyjęte (po przyjeździe na 7.30 żeby być pierwszymi i zdążyć na rehabilitację i odczekaniu 45 min.), bo Anula jest w trakcie turnusu, a więc objęta już opieką jednej poradni i w związku z tym ta od zaburzeń nie będzie miała zapłacone za przyjęcie Ani. Rany! Gdzie sens, gdzie logika ja się zapytowywuję. To jest chore. Teoretycznie powinnyśmy dopiero w przyszłym tyg. jechać na wizytę ponownie, ale na szczęście lekarka na tyle wyrozumiała, że powiedziała, że przyjmie nas w piątek, a wypisze zlecenie z datą poniedziałkową, żebyśmy specjalnie nie musiały się ciągać. Tylko czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć, dlaczego ten NFZ nie zapłaci? Przecież w karcie wpis byłby, że taka to a taka pacjentka była "obsłuzona" i nie rozumiem co tu ma do rzeczy to, że w czasie trwania turnusu. Ech, Polska to jednak taka dziwna kraj... Odpowiedz Link
venla Re: 7 m-cy (5 kor.) 22.06.06, 21:04 Naprawdę miś jest większy i to chyba z dwa razy! Ale ta Ania się zmienia, juz nie jest takim dzidziusiem, ale malutką dziewczynką, bardzo ładna. Nie rozumiem tego co dzieje się w służbie zdrowia, to straszne i dziwne, aż wstyd powiedzieć za granicą. Dobrze, że w piatek to załatwicie. Powodzenia Odpowiedz Link
ewaq Re: 7,5 m-ca (5,5 kor.) 29.06.06, 08:51 Piątkowa wizyta w poradni zaburzeń metabolizmu była najprawdopodobniej ostatnią, ale że dowiedziałam się tego od pielęgniarki przez telefon, to jeszcze poczekam aż przyjdzie karta informacyjna z wynikami i zaleceniami i jak przeczytam czarno na białym, to uwierzę Z tego też wynikałoby, że szalejący mocno powyżej normy poziom wit.D został opanowany. Teraz nie podaję jej już wcale, może wrócimy na jesieni. Wczoraj Ania miała wizytę kontrolną w szpitalu - waga 5810g, kolejna wizyta dopiero na roczek Nie jest to jakaś powalająca waga, ale wszyscy lekarze, którzy Anulę oglądają twierdzą, że jest ok, że taka jej uroda, a patrząc na mamę nie można się więcej spodziewać po dziecku Najważniejsze, że przybiera i że powoli przekonuje się do jedzenia innego niż mamine mleko. Nawet zupki wcina już po jakieś 170 ml (mleka przy tym ok. 550 ml/dobę i tylko pić za bardzo nie chce, bo nie przyzwyczajona, no ale powolutku po kilka łyczków dziennie i to jej się udaje przełknąć). No i wczoraj też Mała mnie zaskoczyła niesamowicie, bo znalazłam ją obok materaca, które to miejsce zajęła na skutek przeturlania Okazało się, że nagle posiadła umiejętność przewracania z pleców na brzuszek, najpierw rano przez jeden bok, a po południu już przez oba. Teraz to już tylko na poziomie podłogi mogę ją zostawiać, pomijając łóżeczko. Trzeba będzie wykładzinę kupić To co kolejne? Pełzanie? Raczkowanie? Dopiero się zacznie brykanie! Odpowiedz Link
ewaq Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 15.07.06, 12:47 Dostaliśmy orzeczenie! I to od razu na 2 lata )) I to praktycznie bez większego zachodu, właściwie na podstawie wypisu ze szpitala, mimo że od stycznia sporo czasu upłynęło, w historię choroby z CZD nawet się lekarka nie wgłębiała. Anula znów ma serię Ferrum domięśniowo ze względu na niedokrwistość, chociaż od czasu ostatniej serii hemoglobina ładnie się utrzymuje na poziomie 10, do którego to po tamtych zastrzykach skoczyła z 8,9. No ale że 10 to nie jest wartość zadowalająca, to 3 zastrzyki, tyle że objętościowo 2 razy większe niż wówczas Anuś dostaje znów. Waga niewielka, tj. 6010g. Jakoś tak mało teraz przybiera, no ale jak u większości maluchów przez ostatnie upały apetyt zmalał i to bardzo. Z jedzenia to oprócz zupki (z mięskiem najczęściej, bo tak trzeba ze względu na tę anemię) wprowadziliśmy raz dziennie Sinlac i muszę przyznać (byle nie zapeszyć!), że Ania wcina go aż miło i nawet jak domiksowałam jej do niego królika to nie wyczuła No i Mała nauczyła się pić. Nie za wiele wprawdzie, bo do 80 ml na dzień (wody rozcieńczonej z soczkiem), ale dobre chociaż tyle. Sama operuje butelką i jakoś tak w zabawie udaje jej się wypijać Najgorzej, że jak nauczyła się trzymać rączkami butelkę, to teraz i łyżeczkę łapie jak się ją karmi i do buźki sobie ciągnie, efektem czego najczęściej jest rozlana jej zawartość ;-/ Anula większość czasu ostatnimi dniami spędza na podłodze. Turla się namiętnie, ale wciąż nie podpiera się na wyprostowanych rączkach. Ćwiczymy ten podpór, ale przyznam, że coraz ciężej nam idzie, bo Mała coraz silniejsza, coraz cwańsza i coraz mocniej potrafi protestować. Pięknie wcina swoje stópki, którą to umiejętność posiadła jakieś 2 tyg. temu. Była to pierwsza umiejętność, której moje oczy nie ujrzały jako pierwsze, bo... byłam drugi dzień w pracy. Jakieś takie mieszane odczucia po powrocie z niej mną targały - z jednej strony radość, jak Mała fajnie to robi, z drugiej żal, że pod moją nieobecność się tego nauczyła. Wiem, że tak będzie coraz częściej i tym bardziej serducho się kraje Za to jaka radość je przepełnia jak wracam z pracy i wita mnie taki wielki słodki uśmiech mojej córeczki, która tak reaguje na mamę A nie jest to normalna reakcja w stosunku do wszystkich, których zobaczy na horyzoncie, bo na obcych jest już płacz, a od wczoraj także coś w rodzaju zawstydzenia - tak fajnie odwraca główkę z wyraźnym wstydem na twarzyczce A jak ona potrafi się złościć, jak żądać! Fajnie, bo to też oznacza, że coraz większą ma świadomość otaczejącego ją świata i siebie Odpowiedz Link
mamaigora1 Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 17.07.06, 11:03 Miło czytac o postepach. A picie to jak dla nas 80ml to sporo, bo Igor choc ma juz prawie 30 m-cy nadal nalezy do niepitków i w dni nieupalne wypija w porywach 250ml - czyli po przeliczeniach bedzie to podobnie jak Twoja Anula. A praca cóż, idzie się przyzwyczaić - tak to juz jest, że musimy dokonywac pewnych wyborów - ja szczerze Ci powiem lepiej sie realizuje jako Matka wychowująco-pracująca niz jako Matka tylko wychowująca - Igor jest dla mnie litościwy i jak na razie nowe umiejętności pokazuje przy mamusi - chyba, że Babcia jest taka wyrozumiała i nie daje mi odczuc, że Igor cos nowego pokazal najpierw przy niej, kto to wie - wole nie pytać )) Odpowiedz Link
ewaq Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 19.07.06, 07:36 Jaka wspaniałomyślna babcia! A mi jednak nie pozostanie nic innego niż przyzwyczaić się chyba do takiego stanu rzeczy, bo od września, jak Anuś pójdzie do żłobka, to nawet nikt nie zwróci uwagi na jej nowe umiejętności i po powrocie do domu nie zakomunikuje z radością, że Mała zrobiła coś nowego Odpowiedz Link
kawaro Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 19.07.06, 08:10 Widzę, że Twoja Anulka i mój Lubek rozwijają się w podobnym tempie. Lubuś dopiero wczoraj poraz pierwszy przekręcił się z plecków na brzuszek, ale jaka radość dla wszystkich. A żłobek dla Anulki to konieczność? Nie wchodzi w grę opiekunka? Ja pracuję już od końca maja a Lubuś jest pod opieką niani, którą przez 1,5 m- ca była ciocia mojego męża, teraz pod opieką mojej cioci. Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link
mamaigora1 Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 19.07.06, 12:00 Tez tak myślę, że żłobek to juz naprawdę zlo konieczne i ostateczność, ale jak nie masz wyboru to co zrobić ;-( Nastaw się, że bedziesz pewnie musiała na początku brac opieke na Mała w razie choroby - okres jesienno-zimowy jest wylęgarnia wszelkich paskudztw. Pediatrzy radza zaczszepic dzieci chodzące do żłobka p/grypie. tak czy siak - bedzie dobrze. Odpowiedz Link
ewaq Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 19.07.06, 21:29 Niestety, nie pozostaje mi nic innego jak trzymanie się myśli, że będzie dobrze i oddanie Ani do żłobka. Jeśli będzie źle, to będziemy myśleli co począć. Nie bardzo stać nas na opiekunkę, bo to praktycznie cała moja pensja Wiem, że żłobek to wylęgarnia infekcji, ale ponoć dziecko i tak musi przejść taki okres adaptacyjno-chorobowy jak nie w żłobku, to potem w przedszkolu. Pewnie, że lepiej żeby tak małego, na dodatek wcześniakowego organizmu nic nie atakowało, ale nie mamy wyboru, musimy spróbować Odpowiedz Link
ewaq Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 19.07.06, 21:30 No właśnie, to taka wielka radość choćby najmniejszy postęp się dokonał )) A już najlepiej jak i rehabilitantka, i neurolog to zauważają! A jak często Wy teraz ćwiczycie i gdzie? Odpowiedz Link
venla Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 19.07.06, 22:13 Gratulacje, Ania naprawdę czasu nie traci! To prawda, że żlobek może przyczynić się do częstego chorowania dziecka, ale nie myśl tak już teraz. Oczywiście opiekunki mogą też nie informować Cię o postępach Ani ale wcale tak nie musi być. Dzisiaj akurat rozmawiałam z koleżanką na temat żlobka. Jej syn był tam najmłodszy ( nie wiem ile miał) i był oczkiem w głowie pań, nosiły go na rękach, pierwsze co robiły kiedy zobaczyły mamę w drzwiach to opowiadały o tym co ciekawego Oskar dzisiaj zrobił, czego się nauczył, że zjadł dużo (był niejadkiem). Koleżanka była naprawdę zadowolona, może Ty też będziesz? Może twoja Ania polubi swoje panie, na od razu ale z czasem? Mam nadzieję, że nie będzie chorować, życzę Ci tego bardzo i jeszcze raz gratuluję postępów córci. Odpowiedz Link
ewaq Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 20.07.06, 21:47 Póki co jestem pozytywnie nastawiona do żłobka i mam nadzieję, że jednak Anuli nie będzie tam źle. Żłobek sprawdzony i polecony przez znajome z firmy (4 czy 5 oddawało/oddaje do niego dziecko), ciocie podobno oddane, a poza tym 5 min. od pracy, co też nie jest bez znaczenia Odpowiedz Link
kawaro Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 20.07.06, 01:18 Rehabilitujemy się naWołoskiej 2 razy w tygodniu. W lipcu mamy wolne od rehabilitacji (jeżdzonej), bo nasza pani Bożenka ma urlop, rehabilitacja domowa 2- 4 razy dziennie po ok. 10 min. Wizyta u neurologa przed nami, rehabilitacja jeżdzona w sierpniu Odpowiedz Link
ewaq Re: 9,5 m-ca (7,5 kor.) 31.08.06, 14:24 dł. 69 cm waga 6600g - trochę mało Anula przybiera Pewnie wpływ miał na to m.in. rotawirus, który 4 dni ją męczył, w każdym razie na zagłodzoną nie wygląda. Ot, taka filigranowa dziewczynka Ruchowo - wg rehabilitantki - Anuś prawie dogoniła dzieci urodzone terminowo. Od przedwczoraj pełza do przodu (okrężnie już dawno pełzała i w ten sposób oraz turlając się przemieszczała gdzie chciała) i jest podobno w przededniu raczkowania. Pozadzona siedzi, choć jeszcze nie całkiem stabilnie i nie kojarzy, że rączki służą również do podpierania jak leci się na bok Poza tym rehabilitantka stwierdziła, że nie zazdrości nam jak Anulka już zacznie raczkować, bo ma tyle energii, że jej nie upilnujemy. A ja liczę na to, że tę energię moje dziecię będzie pożytkować głównie w żłobku, z którym jutro startujemy. Boję się tego bardzo, ale nie bardzo mamy wyjście. Najbardziej chorób oczywiście, tym bardziej, że wg wyników Ania cały czas ma za mało białek odpornościowych i z tego też względu od dziś zaczynamy wspomaganie Isoprinosine (czy ktoś z Was to stosował u swojego dziecka???). Oprócz tego chcę zaszczepić córeczkę przeciw HIB i pneumokokom i to też ze względu na ten żłobek. Gdyby zostawała w domu, to odpuściłabym, ale w tej sytuacji wolę dmuchać na zimne i w razie czego nie wyrzucać sobie w przyszłości, że coś zaniedbałam. Pozostałe wyniki dobre - na tyle, że nie potrzeba już wspomagaczy, czy diet. Fosfataza w normie i cały czas się obniża, leukocyty w końcu opadły, hemoglobina 12... Dzięcię wychodzi więc już całkiem na prostą. Oby jeszcze okazało się, że otwór w serduszku zamknięty, to już naprawdę nie byłoby się czego czepić Ale tego dowiemy się dopiero 27 września na kontroli w CZD. Poza tym Ania gada po swojemu prawie bez przerwy, jak się śpiewa to zagłusza, potrafi dać rączką "cześć", zrobić "kosi kosi", choć cudacznie to robi, bo uderzając dłonią o dłoń ale w pionie (jakby się klepała po rączkach ). A! no i robimy razem "Indianina" - jak zaczynam Anię klepać po usteczkach, to otwiera je szeroko i zaczyna robić "a-a-a-a". To nasz numer popisowy! )) Generalnie jest spokojnym, choć pełnym energii dzieckiem i na podłodze wciąż jest w ruchu. No i bardzo lubi tańczyć na rękach u mamy. Zaliczone już mamy nawet jedno wesele Z jedzenia, to oprócz mojego mleka (a ja wciąż "pompuję...") wcina zupki i Sinlac z deserkami, ale pewnie w żłobku trochę jej ten jadłospis urozmaicą. Mam nadzieję, że jej tam krzywdy nie zrobią, ale proszę, trzymajcie za nas jutro kciuki! Odpowiedz Link
mamaigora1 Re: 9,5 m-ca (7,5 kor.) 31.08.06, 14:59 Zatem powodzenia w żłobku My Hiba tez mamy zaszzcepionego, pneumokoków nie, ale tez Igor nie uczęszczal dożłobka, a przedszkole za rok... Trzymajcie się Odpowiedz Link
jolantusia1 Re: 9,5 m-ca (7,5 kor.) 31.08.06, 18:28 no to powodzenia w zlobku. Trzymam za was kciuki Odpowiedz Link
czarija pytanie 31.08.06, 19:36 Witam Wspaniale,że Ania tak goni rówieśników.Mam pytanie o rodzaj badania,które sprawdza ilość białek odpornościowych.Bardzo mnie to zainteresowało.Gdzie można takie badanie wykonać ?Czy robi się je z wyraźnych wskazań lekarskich, czy może w celu sprawdzenia odporności maluszka? Pozdrawiam Odpowiedz Link
venla Re: jak było w żlobku? 03.09.06, 22:03 ja jestem ciekawa jak było w tym żłobku, czy było bardzo wzruszjąco, bo dla Ciebie to chyba też straszna chwila? Mam nadzieję, jak Ci już kiedys pisałam, że wszystko będzie dobrze, Ania zaklimatyzuje sie i nie będzie chorować. Życzę powodzenia, jutro drugi dzień! Odpowiedz Link
ewaq Re: Po szpitalu.. 08.09.06, 18:19 2-giego dnia w żłobku nie było. W nocy z soboty na niedzielę Anula przez sen zwymiotowała. Dobrze, że mój małż był akurat w pokoiku i usłyszał, bo tak to nie wiem jak w ogóle by to się zakończyło. W każdym razie po 15 min. kolejny razy hafcik, po 15 następny i wtedy już pojechaliśmy na nocny dyżur do rejonu, gdzie był kolejny paw, stamtąd ze skierowaniem do szpitala, gdzie na izbie kolejny pawik. Mała została zatrzymana, od razu zaaplikowano jej antybiotyk, bo tam tak działają - profilaktycznie, żeby nie wywiązało się zachłystowe zapalenie płuc. W niedzielę był jeszcze jeden paw, w poniedziałek prześwietlenie RTG i badanie laryngologiczne. WYszło niby, że jednak prawe płucko jest delikatnie zajęte, a więc że to początki zachłystowego zapalenia płuc, a i zapalenie uszu też jest również od tych wymiotów, a więc czeka nas przynajmniej 5 dób w szpitalu, a najprędzej 10. To było koszmarnych 5 dób, bo dla dziecka, które zaczęło pełzać zamknięcie w metalowym łóżeczku było największym nieszczęściem. Mówię Wam, z dnia na dzień było gorzej - Anula płakała, a ja razem z nią i nie pomagało noszenie na rękach, zabawianie, kiedy ona nie mogła się nawet dobrze pokręcić w tym łóżeczku. Wyszłyśmy wczoraj nie na własne żądanie wprawdzie, ale na mój płacz jak widziałam Anulkę wpadającą w szał. Mała zaczęła walić główką w to metalowe łóżeczko, gryźć mnie (dziąsłami na szczęście) w poliki czy w ramię jak ją trzymałam na rękach i tak dziwnie wystawiać języczek. Normalnie bałam się, że mi się tam neurologicznie cofnie i po badaniu laryngologicznym, które niby wypadło dobrze, dostałyśmy wypis do domu. Piszę "niby wypadło dobrze", bo w nic już nie wierzę, co wydarzyło się w tamtym szpitalu Teraz najlepsze: KURWA, KURWA, KURWA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Sorry za to, ale jak przeczytacie pniżej, to same zaklniecie Wczoraj wieczorem przyjechała do nas jeszcze prywatnie pediatra, którą mamy w razie czego, bo ze szpitala dostałyśmy tylko receptę na antybiotyk (Augmentin), a nie byłam pewna, czy nie potrzeba jeszcze czegoś przeciwwymiotnego (w szpitalu Anula dostawała). Lekarka po osłuchaniu stwierdziła, że jest czyściutko i że nie jest przekonana co do dalszej antybiotykoterapii (a 4 dni jeszcze miałam Anulkę szprycować), ale ostateczną decyzję może podjąć tylko po zobaczeniu rentgena, który Anuli w szpitalu robili, a którego my oczywiście nie dostaliśmy. W związku z tym dziś rano małż jechał do lekarki do CZD, ona tam wystawiła prośbę poradni o wypożyczenie zdjęcia, małż pojechał do szpitala, w którym leżałyśmy, wziął zdjęcie i znów do CZD. Lekarka, dla 100% pewności pokazała zdjęcie tamtejszym radiologom i co...? Pierwsze ich pytanie to czy dziecko było na respiratorze (a przecież nic nie wiedzieli o wcześniactwie Małej). Kiedy lekarka potwierdziła, to powiedzieli, że te zmiany w płucku, które są widoczne na RTG to po respiratorze i widoczne mogą być jeszcze do 2 roku życia, a żadnego zapalenia płuc nie było!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I co Wy na to??? Nosz ręce opadają! Po co kuwa my tam leżałyśmy, po co dziecku wenflony zakładali, po co je 3 razy na dobę antybiotykiem dożylnie faszerowali?!?! Przypuszczam, ze i z uszami wszystko w porządku, bo nie było żadnych objawów wskazujących na zapalenie, a wiem jakie są, bo w lutym przecież takowe przechodziłyśmy. Boshh.... normalnie brak słów i aż człek chciałby coś z tym zrobić, tylko jest bezsilny Jak dobrze, że wczoraj wyszłyśmy... A te wymioty, z powodu któych Anuś trafiła do szpitala, to najprawdopodobniej grypa żołądkowa, która dziesiątkuje żłobek, na którą choruje też synek mojej szefowej, z którym Ania jest w grupie żłobkowej, która to grypa i mnie dopadła i jedno popołudnie w szpitalu przehaftowałam i którą teraz ma małż. Jedyny plus to to, że mam zwolnienie do środy włącznie. Trudno nawet wyciągać jakiś morał z tej historii, bo przecież nie pozostaje nam nic jak ufać tym, którzy mają leczyć nasze dzieci i nas (( Odpowiedz Link
mika10 Re: Po szpitalu.. 08.09.06, 20:43 No cóż jak czytam to mi włos na głowie staje... Współczuje Ci bardzo - my miałysmy podobną sytuację. Po powrocie ze szpitala w Warszawie ( byliśmy na konsultacjach )w trzeciej dobie Hania zwymiotowała, potem jeszcze raz i jeszcze raz. A że zaczęła się przelewać przez ręce to wezwałam pogotowie. Pani z pogotowia od razu zapakowała nas do karetki i odwieźli na sygnale na zakaźny. Tam juz wszystko było sprawnie, pokłuli, pobadali, wykąpali i na izolatkę. Na drugi dzień juz wiedziałysmy, że to rotawirus, a na piąty dzień z wygłodniałą Hanią byłyśmy już w domu. Przez trzy dni jadła za trzech i wszystko wróciło do normy. I tu dopiero, po przeczytaniu Twojego wpisu widzę, jak duże miałyśmy szczęście do lekarzy. Bo boję sie napisać, że jednak może trafiłyśmy na dobrych specjalistów... Pozdrawiam! mika10 mama bliźniaczek Hani i Julci Aniołka. Odpowiedz Link
venla Re: Po szpitalu.. 08.09.06, 21:21 Coś strasznego!!! Współczuję tobie i małej, nie wyobrażam sobie Miłosza w szpitalu teraz a co dopiero gdyby był w wieku Ani. Dobrze, że już po wszystkim. Szkoda, ze w naszym kraju mamy takich "lekarzy", niestety nasz Roman Giertych poprzez przywileje maturalne jeszcze przyczynia się do tego żeby było w przyszłości więcej niedouczonych specjalistów. Cieszę się że jesteście już w domu i życzę, żebyście więcej nie miały takich przygód Odpowiedz Link
jolantusia1 Re: Po szpitalu.. 09.09.06, 01:14 włos sięna głowie jeży gdy się coś takiego czyta. Mam nadzieję że Ania juz lepiej się ma i szybko zapomni o tych wstrętnych wkłuciach. My też przeżyliśmy 9 dniowy pobyt w szpitalu z zachłystowym zapaleniem płuc rzekomo. ,którego po obejrzeniu rtg neonatolodzy stwierdzili że nie było, Ach szkoda słów. Pozdrawiam Odpowiedz Link
afire Re: Po szpitalu.. 16.09.06, 21:04 Szok, i to delikatnie powiedziane, przekleństwa same na usta się cisną, a czlowiek taki bezsilny, ma się ochote w pysk strzelić! Wspólczuję, brak slów.... Życzę zdrówka i buziaki dla Ani Mama Kamila 28.11.05r. 33tc, 1720g, 49cm Odpowiedz Link
ewaq Re: Znów choroba ale i pierwszy ząbek! :-) 18.09.06, 17:53 Anula ma zapalenie krtani W czwartek późną nocą przyjechałyśmy do moich rodziców. W piątek przez cały dzień wszystko było ok, a nagle w nocy po 22.00 Anula wybudziła się z płaczem, charczeniem i szczekającym kaszlem. Płakała mocno, bo nie potrafiła właściwie kaszleć i nie wiedziała chyba co z tym robić. Wylądowałyśmy na izbie przyjęć i chciano ją zostawić w miejscowym szpitalu ze względu na zdiagnozowane zapalenie krtani, które ponoć może być u malutkich dzieci bardzo niebezpieczne, gdyż moze dojśc do szybkiego obrzęku krtani i ucisku na tętnice szyjne. Musiałam podpisać oświadczenie, że zostałam powiadomiona o zagrożeniu życia i że nie wyrażam zgody na leczenie szpitalne. Potwornie ciężko coś takiego pisać, ale jeszcze ciężej by mi było jakbym musiała Anulkę zostawić w szpitalu Dostała lek domięśniowo, a ja receptę na kolejne. W sobotę jeszcze prywatnie zaliczyłam pediatrę, która zleciła na 3 dni antybiotyk (o działaniu 7-dniowym po ostatniej dawce) i... nie wróciłam wczoraj do do W-wy, jak to było planowane, ale ze zwolnieniem zostałam w rodziców. Nie powiem, zebym się z tego zostania nie cieszyła, ale powoli zaczynam się obawiać jak długo jeszcze firma będzie tolerować zwolnienia Wszak po poprzednim byłam w pracy w czwartek tylko No ale i tak bym dziś Ani do żłobka nie oddała - charcze jak stary gruźlik, niemal straciła głosik (płacze bezgłośnie) i zapewne gardełko ją boli - naprawdę nie miałam serca jej ciągnąć ok.8 godzin w podróży, kiedy jej ciężko oddychać na leżąco (fotelik ma pozycję półleżacą), bo z nosa spływa, a ona nie umie sobie z tym poradzić. Pierwszy wyrzynający się ząbek, którego falbankę dziś wypatrzyłam w dziąsełku na pewno swoje dołożył do całego złego samopoczucia córci, ale jaką radość sprawił dziadkom! W końcu jest! )) Odpowiedz Link
czarija pytanie 18.09.06, 18:50 Witam Mam pytanie.Teżj estem z Warszawy i chciałam zapytać o pediatrę do którego chodzicie prywatnie.Czy można wezwać ją do domu i ile kosztuje wizyta.Pozdrawiam i życzę zdrówka. ps:obecnie chyba panuje wirus bo my w domu mamy izolatkę Odpowiedz Link
ewaq Re: kontrola kardiologiczna i kolejna choroba... 30.09.06, 14:22 W środę byłyśmy na kontroli serdszka Ani ze względu na otwór owalny. Trochę kiepska ta kontrola, bo nie miała robionego echo serca, a jedynie ekg, a na jego podstawie nie bardzo jednak widać czy otwór się zamyka W każdym razie szmery nieduże są, a ekg prawie ok - otwór nadal jest, tyle że nie wiemy, jak duży Kolejna kontrola w maju i wtedy w zakłądzie medycyny nuklearnej (co za nazwa! strach się bać! ;-> ) za pomocą izotopów będzie oceniane ile krwi przepływa przez otwór i co dalej z tym "fantem". Na razie traktować jak zupełnie zdrowe dziecko, bo i zresztą nie widać, żeby ta wada miała jakiś wpływ na rozwój Małej. Na szczeście! Tylko niestety przez te kolejne choroby już trzy razy przepadła nam rehabilitacja i to na pewno nie jest obojętne dla rozwoju Ani. Od tygodnia Anula nie dostaje już maminego pokarmu - skończył się, ale i tak 10 m-cy tylko odciągania i podawania mojego pokarmu butelką uważam za wielki sukces Niestety, po 2 dniach żłobkowania dopadła Anulę znów choroba W czwartek kazano mi ją koło południa zabierać z temp.38,5. W nocy pojawił się jeszcze okropny kaszel, temp. skoczyła do ponad 39, lejący się katar. W piątek przychodnia - diagnoza: ostre zapalenie gardła z podrażnieniem oskrzeli. Niestety, kolejny antybiotyk Zmuszeni będziemy chyba odpuścić sobie żłobek, choć zdaję sobie sprawę, że jak za np. pół roku ją tam poślę, to będzie podobnie. Może jednak wiosną i latem dzieci tak nie chorują... Może przez zimę trochę się uodporni... (dostaje zresztą Isoprinosine) Odpowiedz Link
mlagodna Faktycznie choróbsko goni 06.10.06, 23:08 następne choróbsko. Z jednej strony szkoda Ani, bo i faszerowana jest co rusz czymś nowym, noi nie ma kontaktu z rówieśnikami. Ten ostatni czynnik jest u nas głównym powodem dla którego chcemy dać Grzesia do żłobka. Jednak czekamy z rozpoczęciem do Wiosny - ok. kwietnia to juz napewno tatuś będzie miał serdeeeecznieee dość zabawy po nockach z młodym.... ) życzymy zdrówka i cierpliwości Odpowiedz Link
ewaq Re: Faktycznie choróbsko goni 07.10.06, 07:53 No i u nas tak się stało, ze na razie żłobek odpuszczamy Do wiosny, kiedy to ponowimy próbę i mamy nadzieję, że tym razem się uda. Podjęliśmy decyzję, że do tego czasu zostaję na wychowaczym i uodparniam Anię Zatem będziemy wiosną drżały razem Odpowiedz Link
ewaq Re: 11 m-cy (9 kor.); po kontroli audiologicznej 17.10.06, 22:51 niestety, kolejny antybiotyk, czwarty w ciągu 1,5 miesiąca Okazało się podczas kontroli słuchu, że Ania ma wysięk w uszkach, któy nie wiadomo skąd się wziął i jak długo się utrzymuje, a nieleczony może prowadzić do pogorszenia słuchu, który na razie jest ok. Może być następstwem przebytych niedawno infekcji i tego się trzymam, choć przyczyną jego może być alergia, któej to myśli nie dopuszczam do siebie Od razu wczoraj pobrano Ani krew na badanie w kierunku alergii (screening pokarmowy IgE i IgE całkowite), ale wyniki będą dopiero za jakieś 3 tyg., a do tego czasu mam Anulę traktować jak alergika na nabiał, cytrusy, czekoladę. Tych ostatnich i tak jej nie podaję, ale nabiał ma już wprowadzony, bo i mleko modyfikowane je od miesiąca, i kaszki. Jakoś ciężko mi uwierzyć w tę alergię, bo przez 10 m-cy kiedy karmiłam ją swoim pokarmem, nie było żadnych objawów i nie musiałam ograniczać się w jedzeniu nabiału, a teraz oprócz wysięku też nic innego na ewentualną alergię nie wskazuje i mam wielką nadzieję, że okaże się, że to nie to. Niestety, do tego czasu musimy przerzucić sie na Bebilon Pepti, kaszki bezmleczne i trochę się pomęczyć Ania musi też przejść kontrolę u foniatry, który zbada czy nie ma przerostu migdała, ale najbliższy termin był na... 12 grudnia, a następna wizyta u audiologa za miesiąc. Przy okazji Anulka została pochwalona przez audiologa za to, że tak ładnie gaworzy i ze zrozumieniem mówi "mama" i "papa" machając przy tym łapką. Hmm.. myślałam, że to nawet licząc jej wiek korygowany to już norma... W ubiegłym tyg. zaliczyłyśmy też skrócony turnus rehabilitacyjny, na którym nadal ćwiczenia mające nakłonić Anię do czworakowania, co jej akurat chyba nie bardzo się podoba, bo skoro jak perszing pełza, to co sobie będzie życie komplikować W każdym razie czasami Ania pobuja się na czworakach i to dobry znak, a i nóżki zaczęła usztywniać i próbuje stać podtrzymywana i dlatego rehabilitantka stwierdziła, że pożegna się z nami jak Ania poczworakuje, bo dalej spokojnie powinna sobie poradzić. Siedzieć posadzona Mała też już siedzi i najbardziej podoba jej się to w wózku, ale sama z leżenia jeszcze nie usiądzie. Z półleżenia (np. na leżaczku) bez problemu sobie z siadem radzi, jednak pełzanie (wychwalone przez neurologa za symetryczność) pozostaje najlepszą pozycją i formą przemieszczania, jednak na turnusie i rehabilitantka, i studentki żegnały się z nadzieją na to, iż na następny od 27 listopada Ania przyczworakuje i sama siądzie, a nawet stanie przy czymś. Oby! )) Odpowiedz Link
jolantusia1 Re: 11 m-cy (9 kor.); po kontroli audiologicznej 18.10.06, 00:01 Mam nadzieje ze to nie alergia i to ostatni juz antybiotyk. I ze Ania lada moment zacznie czworakowac i sama siadac.trzymam kciuki. No a mowa Ani rewelacja. Gratuluje. Odpowiedz Link
ewaq Re: 11 m-cy (9 kor.); po kontroli audiologicznej 18.10.06, 10:49 ja też mam nadzieję, że ostatni (przynajmniej przez najbliższe pół roku), bo... od najbliższego poniedziałku zostaję w domu na wychowawczym... Póki co eksperyment ze żłobkiem nie bardzo się powiódł, ale na wiosnę będziemy próbować ponownie Odpowiedz Link
mamaigora1 a propos alergii na mleko 18.10.06, 08:21 u nas byla taka sytuacja, że Igor karmiony od początku sztucznie, nagle ni z gruszki ni z pietruszki zareagował typowymi objawami alergicznymi na mleko modyfikowane, które dostawał juz od jakiegos czasu (kilka dobrych tygodni) - było to jakos w 9 czy 10 m-cu zycia. I faktycznie pomogło odtswaienie całkowite mleka, wszystkie objawy zaniknęły (podawałam tylko Sinlac jako preparat wysokobiałkowy). Potem powoli zaczęłam mleko znowu wprowadzac i co sie okazało - otóż gdy Igor dostawał dwie porcje mleka i więcej to objawy alergii od razu sie pojawiały gdy zmniejszyłam ilośc porcji do jednej na dobę z alergia nie mielismy wcale problemu. tak więc przez jakis czas mielismy znacznie ograniczone mleko, apotem to juz poszło normalnie i dzis nie ma po tym sladu nawet. Aha - takie info - dziecko, które alergicznie reaguje na mleko modyfikowane lub krowie w czystej postaci, wcale nie musi źle zareagowac na jogurty - w jogurtach białka sa troche w innej postaci i bardzo często mozna podawac je mlecznym alergikom - ale to juz trzeba dogadac z lekarzem Odpowiedz Link
ewaq Re: a propos alergii na mleko 18.10.06, 10:43 dzięki za informacje Na razie czekamy na wyniki, a ja póki co nie dopuszczam do siebi myśli o alergii, której typowych objawów brak Jolu, a na jak długo odstawiłaś całkiem mleko? Znaczy po jakim czasie zaczęłaś wprowadzać i od czego zaczynałaś? No i jakie u Igorka były te typowe objawy? Odpowiedz Link
mamaigora1 Re: a propos alergii na mleko 18.10.06, 10:49 objawy: czerwone policzki niekończace sie podraznienia skóry posladków i suche place na łydkach (jak tarka) Poniewaz ta alergia pojawiła sie juz po jakims czasie podawania tego rzeczonego mleka, więc wpadłysmy na pomysł z pediatrą, żeby najpierw odstawic całkiem mleko aby objawy zniknęły, a potem powoli podawać znowu... Odtswałam do czasu całkowitego zaniku objawow plus jakis tam czas - chyba 2 tygodnie o ile dobrze pamietam. Odpowiedz Link
ewaq Re: rok temu o tej porze... 26.10.06, 23:35 zatrzymano mnie na izbie przyjęć, gdzie pojechałam ze stawiającą się macicą i jak się na miejscu okazało - ciśnieniem 180/120. Po szybkim przewiezieniu na porodówkę podłączono pod kroplówkę z fenoterolem licząc iż nie dojdzie do porodu oraz podano celeston na przyspieszenie rozwoju płucek. Wtedy się udało, ale tylko (a może aż!) przez 3 tygodnie... Odpowiedz Link
mamaigora1 Re: rok temu o tej porze... 27.10.06, 07:37 wiesz co - przynajmnie u mnie - te przykre wspomnienia juz sie zatarły, nie pamietam... Gdyby ktos chciał porozmawiac o tamtym czasie to niestety szczegółów na pewno bym nie opoweidziała - jakoś wymazałam je z pamięci Odpowiedz Link
ewaq Re: Nie ma żadnej alergii :-DDDDDDDD 31.10.06, 15:30 Dziś zadzwoniła lekarka z por.audiologicznej CZD z informacją, że wszystkie wyniki badań są ujemne, co znaczy, że Ania nie ma żadnej alergii pokarmowej Dzięki Bogu wracamy do normalnej diety, bo kaszki bezmleczne i Bebilon Pepti widać że Ani zbytnio nie podchodzą Odpowiedz Link
ewaq Re: ROK TEMU... 16.11.06, 21:19 dokładnie o tej porze rodziła się dużo za wcześnie nasza córeczka. Właściwie to nie wiadomo było co się rodzi, bo płci nie chciałam do końca znać, wiadomo jednak, że rodził się wcześniak, a jeszcze przed porodem przyszła do mnie neonatolog i w miarę ciepło i rzeczowo rozmawiając stwierdziła, że nie wiadomo co będzie po porodzie i że nie może jeszcze przed rozwiązaniem mówićo tym, czy dziecko będzie miało szanse na przeżycie... Z jednej strony nie dziwne to, że tak powiedziała, bo przecież nikt nie wiedział w jakim stanie będzie dzieciątko, które wg USG było jeszcze 160g mniejsze, z drugiej... pozbawiała złudzeń, brutalnie przedstawiała rzeczywistość, żeby nie dawać nadziei...? Zapewne to w jakimś sensie rutyna dla tej lekarki, no bo co mogła powiedzieć, jednak dla matki czującej od kilkunastu tygodni ruchy maleństwa pod sercem to prawda, z którą do samego końca nie jest w stanie się pogodzić. A potem... potem już tylko wybudzenie z narkozy i dowiedzenie się, że to córeczka, że płakała po wyjęciu z macicy, że ważyła aż (!) 1380g, ale... że dostała 6 pkt ze względu na zaburzenia oddychania i że z tego właśnie względu najbliższe 48 godzin jest dla Małej decydujące... Udało się jednak przetrwać i te 48 godzin, i o wiele,wiele godzin więcej, a dziś obchodzić pierwszy rocznicowy jubileusz bez jakichkolwiek następstw przedwczesnego przyjścia na świat No, oprócz wagi, która waha się w granicach 7100 g, ale to akurat mało istotne Najważniejsze, że Anulka jest zdrowa, prawidłowo - jak na wiek korygowany - się rozwija i daje teraz swoim najbliższym już tylko wiele, wiele radości. Od 2 tyg. czworakuje, od półtora samodzielnie siada z czworaków, a dziś podobno (bo niestety niania pierwsza była tego świadkiem) wstała przytrzymując się bluzki opiekunki, bo tak była zdeterminowana, żeby złapać za jej zapięty suwak Kończymy już rehabilitację, bo po załapaniu czworakowania ponoć bez problemu da sobie dalej radę sama. Rehabilitantka twierdzi, że na Gwiazdkę Ania będzie chodzić, a ja nie mam nic przeciwko Potrafi robić kosi-kosi, "amen" do Bozi, którą (a raczej obrazek wiszący na ścianie) wskazuje wzrokiem, potrafi przyłożyć słuchawkę od zabawkowego telefonu do uszka i mówić "baba" (babcia wniebowzięta! ;-> ), uskutecznia coś na kształt śpiewania po zapuszczeniu sobie melodyjki z zabawki, którą uruchamia się przez wkładanie w otworki specjalnych elementów, no a przede wszystkim histerycznie wręcz cieszy się na widok wracającej z pracy mamy DD Nie mamy problemów z jedzeniem, ze spaniem, z płaczliwością. Właściwie to Ania w ogóle nie płacze, no chyba, że w złości gdy zabierze się jej "zabawkę"(np. tel.kom. lub długopis), którą akurat się bawi. Generalnie jest bardzo pogodnym dzieckiem i nie wyobrażam sobie, jak wyglądałoby moje życie, gdyby te 48 godzin miało inny przebieg i inne następstwa... Kocham tę małą Istotkę nad życie! Odpowiedz Link
jolantusia1 Re: ROK TEMU... 16.11.06, 21:58 wszystkiego najlepszego dla Twojej Kruszynki Odpowiedz Link
mamaemmy SUPER! 16.11.06, 22:17 Popłakałam się z radości Wiedziałam,że tak będzie,pamietasz? Odpowiedz Link
ewaq Re: SUPER! 16.11.06, 22:18 Pamiętam! Pamiętam o Twojej "potędze podświadomości" i choć do tego nie dotarłam, to Twoje słowa mi wystarczyły Odpowiedz Link
ewelina-s-82 Re: sto lat!!! 16.11.06, 22:58 niech Anusia sie wam pieknie chowa,życze jej dużo zdrowka i usmiechu na buzi od rana do wieczora) Odpowiedz Link
tartulina Re: sto lat!!! 17.11.06, 07:15 Wszystkiego naj, naj, najlepszego dla Aneczki.Pozdrawiam. Odpowiedz Link
kawaro Re: sto lat!!! 17.11.06, 08:27 Wszystkiego najlepszego dla dzielnej Anulki i jej mamy. Mamuni Anulki, mój Lubek młodszy od Ani 5 dni raczuje od 1,5 m-ca, od 2 tygodni podnosi się na nóżki sam, ale rehabilitacja ma potrwać do momentu, kiedy zacznie pewnie chodzić. Znam dziewczynkę, z którą zaprzestano rehabilitacji od momentu kiedy zaczęła wstawać (rehabilitacja - obniżone napięcie) i po kilku miesiącach zaczęto kontynuować rehabilitację, bo mała się zacięła. No i kilka m- cy znowu była rehabilitowana, a tak w ciągłości mogłoby to potrwać jeszcze 1 - 2 m-ce. Ja mam nadzieję, że jeszcze ok. dwa m-ce i skończymy - mój malec bardzo chciałby, żeby go prowadzać )) Ale pamiętam jak pierwsza nasza pani rehabilitantka mówiła, że będziemy ćwiczyć, aż ludzik zacznie raczkować.... Jeszcze raz wszystkiego najlepszego dla Was. Kasia Odpowiedz Link
venla Re: ROK TEMU... 18.11.06, 19:02 Spóźnione ale naprawdę szczere urodzinowe zyczenia dla Ani, Obyś dalej tak pięknie sie rozwijała i zachwycała sobą wszystkich wkoło. Serdecznie pozdrawiamy www.venla.bobasy.pl/ Odpowiedz Link
ola75 Re: ROK TEMU... 17.11.06, 08:51 Wszystkiego najlepszego Aniu, śliczna z Ciebie dziewczynka Pozdrawiam Ola z Olafkiem Odpowiedz Link