kawa1511
20.01.06, 19:52
24 02 2002 29tc 960g 44cm moja córa przyszła na świat moja Martynka wczesniak
Abgar 1 wiecie za co ...za bicie serca z soboty na niedziele w nocy gdzie na
dyzurze została jedna połozna i lekarz z oddzału obok którego znależć w nocy
to szczyt marzeń ,który na dodatek miał wiedze ogólną z ginekologii nie
położnik krwotok był duzy uratowało nas to ze lekarz przyszedł poflirtowac z
pielęgniareczką zaraz sala operacyjna ...wszystko tak nagle i urodziła sie
6godzin reanimacji lekarka stwierdziła wszystko co mozliwe z chorób u
wczesniaków tragedia potem 3miesiące w inkubatorze zadnej nadzieji od lekarzy
niepewnosc w szpitalu wrescie w domu wizyty u specjalistów tragedia kazda
opinia brzmiała jak wyrok rehabilitacje rózne metody rózni specjalisci tylko
kiwali głowami ale wiecie co ja zawsze wierzyłam ze mozna jeszcze cos zrobic
kiedy umiera nadzieja u matki dziecko skazane jest na niepowodzenie trzeba
wierzyc ze kiedys dziecko bedzie zdrowe Martynka ma zaraz 4 lata chodzi biega
zaczyna mówic jeszcze wiele pracy przed nami ale bedzie dobrze dogoni
rówiesników a w podziece za nasz trud i wiare woła mamo tato i wiesza sie na
szyi mam nadzieje ze u was tez tak bedzie