Dodaj do ulubionych

wiara czyni cuda

20.01.06, 19:52
24 02 2002 29tc 960g 44cm moja córa przyszła na świat moja Martynka wczesniak
Abgar 1 wiecie za co ...za bicie serca z soboty na niedziele w nocy gdzie na
dyzurze została jedna połozna i lekarz z oddzału obok którego znależć w nocy
to szczyt marzeń ,który na dodatek miał wiedze ogólną z ginekologii nie
położnik krwotok był duzy uratowało nas to ze lekarz przyszedł poflirtowac z
pielęgniareczką zaraz sala operacyjna ...wszystko tak nagle i urodziła sie
6godzin reanimacji lekarka stwierdziła wszystko co mozliwe z chorób u
wczesniaków tragedia potem 3miesiące w inkubatorze zadnej nadzieji od lekarzy
niepewnosc w szpitalu wrescie w domu wizyty u specjalistów tragedia kazda
opinia brzmiała jak wyrok rehabilitacje rózne metody rózni specjalisci tylko
kiwali głowami ale wiecie co ja zawsze wierzyłam ze mozna jeszcze cos zrobic
kiedy umiera nadzieja u matki dziecko skazane jest na niepowodzenie trzeba
wierzyc ze kiedys dziecko bedzie zdrowe Martynka ma zaraz 4 lata chodzi biega
zaczyna mówic jeszcze wiele pracy przed nami ale bedzie dobrze dogoni
rówiesników a w podziece za nasz trud i wiare woła mamo tato i wiesza sie na
szyi mam nadzieje ze u was tez tak bedzie
Obserwuj wątek
    • venla Re: wiara czyni cuda 20.01.06, 20:11
      Pięknie to opisałaś, naprawdę przeszłaś bardzo dużo, to prawda, że Wasza
      córeczka wam wynagrodzi wszysto.Twój list jest dawką nadziei dla strapionych
      rodziców, którzy znajdują się w środku walki o zdrowie a może życie
      dziecka.Gorąco Cię pozdrawiam i dziękuję za Twój list
      • tabaluga0 Re: wiara czyni cuda 20.01.06, 20:25
        ja tez wierze ze i u nas i innych rodziców wczesniaczków tez tak bedzie, nasze
        bedą chodzic, mowic, widziec, bedą wieszaly nam sie na szyje, beda wolaly mamo,
        tato!!ja juz sie nie moge doczekac. Juz teraz jak moj mały daje mi buziaka bez
        proszenia to mam łzy w oczkach i strasznie sie ciesze ze jest z nami, a mogło
        byc inaczej... tak mało brakowało...ale stał sie cud.
    • ewaq Re: Dziękuję Kawo... 20.01.06, 21:08

      • zorka7 wiara czyni cuda, wiara nie czyni cudów 21.01.06, 09:08
        Bardzo się cieszę, że wasza Martynka tak dobrze sobie poradziła.

        Jednak stwierdzenie "wiara czyni cuda" - ze względu na moje doświadczenia -
        rani. Nie wyobrażasz sobie, jak się modliłam o życie dla mojej Martynki, jak
        bardzo chciałam by tu z nami była.
        Może za mało? A może to, że ostatniego dnia przed śmiercią powiedziałam jej, że
        pozwalam jej odejść, że nie zginę, że dam sobie radę, było wobec tego błędem,
        moze odeszła z mojej winy? Boże, jakże ten świat byłby prosty...

        Z moich obserwacji wynika, że wiara czyni cuda tylko jeśli ów cud jest zgodny z
        wolą Bożą.
        • anetuchap Re: wiara czyni cuda, wiara nie czyni cudów 21.01.06, 17:05
          Zorka7 nie wolno Ci tak myśleć !
          Ty pozwoliłas Martynce odejść, bo widziałas jak bolesna jest
          dla niej ta walka o życie. Nie chciałaś, by jeszcze bardziej cierpiała.
          Darowałas jej spokojny sen.
          Teraz jest Aniołkiem i chroni Waszą rodzinę.
          A wiarę to na pewno miałaś taką, że góry można przenosić, ale
          śmierci nie dała rady wystraszyć.
          Jestem z Tobą.

          A ten wątek może lepiej zatytułować; " czasami zdarza się cud ".
          Niestety nie zawsze i to jest bolesna rzeczywistość.
          Choć chciałoby się, aby każde dziecko było zdrowe i wygrywało ze śmiercią.
          Jest inaczej. Trzeba to przyjąć.
          Nasza wiara czy nadzieja nie zmieni rzeczywistości, która czasami
          okazuje się okrutna, pomimo naszej wiary w cud.
          Jestem pewna, że każda mama wcześniaka i dziecka nieuleczalnie chorego
          wierzy i ma ogromną nadzieję, że będzie dobrze.

          Pozdrawiam
          Aneta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka