Drogie mamusie, witam sie z Wami i chcialam przedstawic historie mojego synka.
Maksio urodzil sie miesiac temu- w niedziele 13.05. przez cc (najpierw 6 godz.
proby naturalnego porodu ale niestety glowka nie mogla sie przecisnac przez
kanal rodny). Moj misiaczek w chwili urodzenia wazyl 970 gr i mierzyl 36 cm.
Byl sliczny choc taki malenki. Od razu zostal przewieziony na OITN i
zaintubowany, na szczescie nie wymagal podania surfaktantu. Jego stan lekarz
okreslil jako ciezki aczkolwiek stabilny, generalnie byl z niego zadowolony.
Niestety w kolejnej dobie moja myszka przeszla odmę oplucna i zalozono jej
dren- podlaczono do respiratora (na szczescie tylko 2 dni, potem CPAP). Maksio
urodzil sie z bardzo silna infekcja (u mnie CRP ponad 100!), mocno skazony i
oslabiony. Przez ponad dwa tygodnie byl na antybiotykach. Przeszedl rowniez
bardzo silna zołtaczke i zapalenie pluc.
Dzisiaj Maksio ma juz ponad miesiac. Od 5 dni samodzielnie oddycha i pieknie
przybiera na wadze - wazy juz 1200 gr. Wlasnie zostal przeniesiony na oddzial
patologii noworodka, co podobno jest duzym awansem

Jestem z niego taka dumna!!!
CO do wczesniaczych przypadlosci, to moj synek mial wylewy dokomorowe II/III
stopnia, po ktorych dzisiaj na szczescie prawie nie ma juz sladu. Nie ma
retinopatii, mial drozny przewod Bottala, ktory udalo sie zamknąc
farmakologicznie.
Jestem na tym forum juz od jakiegos czasu, czytam ale balam sie jeszcze
odezwac. Robie to teraz, gdyz ostatnio wiesci sa bardzo pomyslne i mam wielką
nadzieje ze historia mojego maluszka bedzie miala pozytywne zakonczenie.
Przy okazji chcialam spytac czy sa tu mamusie, ktorych pociechy
przebywaja/przebywaly w szpitalu na Karowej w Wwie? JEzeli tak to odezwijcie
sie, proszę, podzielcie sie doswiadczeniami z pobytu Waszych maluszkow w tymze
szpitalu.
Pozdrawiam i bede relacjonowac dalsze postepy Maksia,
Magda