jola23061978
12.07.07, 11:35
Ile jeszcze tego cierpienia, bólu i łez ?
Oliwia (26 hbd, bliźniaczka która przeżyła, wylewy IV, ROP V, dysplazja,
wzmożone napięcie, PDA, laser, 2 witrektomie, 7 mcy korygowane do 4)
Dzidzia od tygodnia miała jakieś skurcze - zaciskała oczka, rączki, kuliła
się - myśleliśmy że to problem z brzuszkiem ale coraz bardziej prawdopodobne
że to od główki napady np. padaczka.
Oliwia ma wodogłowie wewnętrzne które od stycznia nie narastało. Mierzymy jej
główkę - przyrost w normie wg neurologa, ciemiączko OK, rozwój wolno ale do
przodu.
Na wczorajszym USG natomiast wyszedł wskaźnik komorowo-mózgowy 75 % a był 1,5
ca temu 56 %. Mózg przyściennie grubości do jednego cm. III i IV komora
szersza. Przestrzenie płynowe przymózgowe nieposzerzone.
Czekam na wynik EEG ale babka co to robiła mówi, że wyjdą nieprawidłowości.
Załatwiam skierowanie do szpitala neurologicznego żeby zobaczyli jej te napady
(będą chcieli robić tomograf - boję się bo to duża inwazja i ta narkoza a już
w maju miała problem z oddechem po wybudzeniu narkozy)
No i dopiero za 2 tyg konsultacja na chirurgii dziecięcej (wiecie urlopy
strajki) - celem omówienia czy nie trzeba zastawki.Jak ja się tego boję -
kolejnej operacji, jak to będzie funkcjonować.
Czy ktoś ma podobny przypadek ?
Dlaczego Bóg dał mi córeczki, żebym jedną pochowała a patrzyła na cierpienie
drugiej ????
Czy jest gdzieś koniec tego cierpienia ?
Czasem się czuję taka bezradna - co jeszcze mogę dla niej zrobić, żeby było
dobrze ?
Jola